Na pewno nie ja

Robert Dilts powiedział kilka lat temu: Jeśli ktokolwiek lub cokolwiek nie idzie z tobą do przodu, to jedynie cię powstrzymuje i ogranicza. To odważne stwierdzenie. Kontrowersyjne. Z Michałem, moim nieżyjącym przyjacielem, często wracaliśmy do tego tematu. Pisałem już o tym. A co z ekologią? Co z dobrostanem bliskich osób? Co z relacjami społecznymi? Czy starą matkę oddać do domu opieki? Czy rozwieść się z mężem, który poprzestał na piwku, telewizorze i meczyku? Czy odrzucić przyjaciół, z którymi wypalają się tematy? Co z żoną, która mówi: albo ja, albo twoje głupoty? Co z dziećmi, które zabierają każdą wolną chwilę? Co z pracą, która frustruje, ale daje utrzymanie w czas kryzysu? Co z brudnym blokowiskiem, gdy nie ma środków na nowe mieszkanie, albo dom? A co z osobami, których los zależy od moich decyzji?

I znowu wraca to retoryczne stwierdzenie: Łatwo powiedzieć, ale przecież los mojego dziecka, matki, a nawet los firmy, szefa, działu zależy ode mnie. Łatwo powiedzieć rozwijaj się, realizuj swój cel, gdy trzeba się opiekować starą matką albo mężem alkoholikiem.

Pewna moja coachee zbudowała całe swoje życie na pomaganiu osobom starszym. Obecnie pomaga trzem. Nie założyła własnej rodziny, co przez nią samą i resztę rodziny oraz przyjaciół jest postrzegane jako poświęcenie, wyrzeczenie i wielką wartość. Panuje powszechna opinia, że to święta. Wartość jej rozkwita, a poświęcenie się zwiększa, konieczne stają się kolejne rezygnacje i wyrzeczenia. Staruszkowie bywają wymagający, a czasem ich stan zdrowia wymaga jeszcze większego zaangażowania. Szacunek rośnie, podobnie jak wdzięczność. Jakież było moje zdziwienie w czasie sesji coachingowej, która odbyła się w realiach, w kontakcie z osobami, którymi coachee się opiekuje, gdy spostrzegłem, że z niechęcią przyjmują jej opiekę. Ktoś wybuchł, ktoś inny został zrugany, pojawiły się bardzo silne, negatywne emocje. Oceny, sarkazm, podniesione głosy i kolejny wybuch, narzekanie, a nawet szarpanie.

Dałem coachee feed-back z tego, co spostrzegłem. Znowu wybuch, tym razem wobec mnie. Sarkazm i po chwili wściekłość. Co jest z tą świętą nie tak – spytałem? Nie jestem milusińskim coachem. Coach bywa uzewnętrznieniem cienia, czyli tego, co zostało odszczepione, oderwane od osobowości i wepchnięte do worka z napisem: Nie ja, na pewno  nie ja. I dlatego coach czasem nie jest lubiany, gdyż pokazuje rzeczy, o których nie chcemy myśleć. Tak bardzo boimy się jakichś emocji, doznań, potrzeb, pragnień, że czujemy się zmuszeni je oderwać, odrzucić od siebie. Wpompowywane są do cienia. Wszystko to dzieje się najczęściej nieświadomie. Silne emocje i oceny są nierzadko widomym znakiem, że cień kopie nas w tyłek, choć na głos komunikujemy: To nie ja, to niesłychane, jak tak można! Wiele żon alkoholików, które poznałem przez lata mojej pracy twierdziło stanowczo przez wiele spotkań, że ich mąż nie pije, a one same są szczęśliwe, tylko z nieznanych powodów znerwicowane.

Tego dnia moja coachee odkryła ze łzami w oczach, że jej życie i poświęcenie dla staruszków ma ukryte znaczenie. Całą trójkę w pewien sposób ubezwłasnowolniła i to, że coraz gorzej sobie radzą, to efekt jej nadopiekuńczości. Kontroluje ich życie, bo swojego nie potrafi kontrolować, a raczej nadać mu sensu. W głębi od dawna bała się założyć własną rodzinę, gdyż postrzega rodzinę, jako ogromne ryzyko, a relacje z mężczyznami od zawsze były dla niej tajemnicą i budziły lęk. Odkryła też, że prowadzi życie zastępcze, a opieka nad staruszkami daje jej usprawiedliwienie i tyle wzmocnień, że nawet przestała już myśleć o własnych sprawach. Co chcesz w zamian? Jak chcesz żeby było? – spytałem, jak to upierdliwy coach.

Na pewno nie ja
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Stara matka, pijący mąż, absorbujące dzieci, fatalna praca – to drastyczne przypadki. Bardzo stereotypowe sytuacje. Mocne, jednoznaczne – decyzja działania byłaby dla mnie łatwa, bo szkoda oczywista. Wyrzeczenia tutaj to po prostu gra niewarta świeczki. Jednak są sytuacje, gdzie można tylko trochę zyskać i to nie na pewno, ale dużym kosztem innych. Myślę, że nie warto.
    No cóż, ciężki przypadek jestem (może jest coś takiego jak upierdliwy coachee?), ale wpis szalenie mi się podoba, mimo, że nie potrafię z niego skorzystać…

  2. Za każdym razem jakoś kłują mnie w oko te słowa Diltsa. I dziś odkryłam dlaczego. Bo ja bym je ciut przeformułowała. A może nawet zamieniła na pytanie:
    “Co w tobie powoduje, że jeżeli ktoś lub coś nie idzie z Tobą do przodu, masz wrażenie, że Cię to ogranicza lub powstrzymuje?” Lub innymi słowy: Znajdź CIEŃ, który buduje dyskomfort oparty na oczekiwaniu, że inni powinni iść w Twoją stronę, żeby Cię nie ograniczali lub powstrzymywali.
    O i tak brzmi dla mnie zdecydowanie lepiej ten Dilts. Choć teraz już nie Dilts, tylko ja :-)

  3. a w ciszy ….
    Jestem Człowiekiem w Równowadze pomiędzy Aż Człowiekiem lub Tylko Człowiekiem …
    Dzis po Jestem Człowiekiem w miedzybycie swoim własnym …
    Dziękuje Lidka za Twojego Dobrego Ducha …:)
    ……

  4. I daje sobie prawo do ciszy i do równowagi ..Tu i Teraz …bo dzis już teraz jest mi potrzebne …a po to tylko aby iść dalej …ale to Jutro :))) ….
    Jestem
    MB

  5. napewno nie ja lub az ja ..decyduje ..wazne jest inne pytanie Czy to co robie lub po co Jest wspierajace mój cel … Ekologiczne dla mnie ..dla innych … :) po co to robię ? Jaka mam korzyść ..dzis odkryłam ze można zadać sobie te pytanie traktując ludzi , przestrzeń , sytuacje jako podpowiedź na to pytanie .. takie swoiste 3 D czy nawet 4 D …kogo zapraszam … Do swojego życia , Kto jest wokół , Czego mnie uczy o mnie samej , lub o relacji , lub mojej potrzebie … ? Co dzieje się wokół ? Co przynosi pole ..? Co podpowiada pogoda ..? Jak burza Co świat uczy mnie o sobie Co chce mi popowiedzieć ? Wystarczy Uważność lu Aż Uważność :) Czas na odpowiedż , Przestrzeń ( brak zagadania ) … Dziś Dzięki miedzy innymi wkładaniu sobie ” palce w żebra ” tak nazywam wyrzucaniu siebie samej ze strefy komfortu …znam powód swoj Energii Pozytywnej do życia …Mój Ojciec zanim popełnił samobójstwo” ..Powiedział przegralem swoje życie “… Stad ja mam przekonanie Moje życie leży w moich rękach .. Jak w związku ze śmiercią mamy życie stało się dla mnie Wartością …..Ważna Dla mnie Uważność w Równowadze pomiedzy zyciem a jego stratą …w tej drodze życia …na to.. :) Co to znaczy Życie ? Co w nim dla mnie jest najważniejsze Co w nim chce ? Np kontrolować a czym Jest Magia w Życiu ? A gdzie w tym
    wszystkim Jestem Ja ? Ja Sama ..bez nikogo …tam w środku ze sobą sama ..czy samym ..
    I tu wielokrotnie używane słowa ..Coaching działa nawet Jak myślimy że nie działa i ze się nie dzieje …Zostaje z pokorą , cisza i równowaga …Co bierzesz z tej historii .? Czego Cię uczy ? Co odkrywasz ..?
    Jestem
    MB

  6. Zośka czasem tak jest, że ktoś jest z przodu a ktoś jest z tyłu, dobrze jednak jeżeli nie ma wielkiej przepaści, da się wtedy spokojnie tą nierówność przeżyć :) W partnerstwie tak bywa, że raz jedno raz drugie jest z przodu albo z tyłu. Takie wzajemne napędzanie i życie w rzeczywistości. Dobrze jeżeli rezygnujemy z czegoś tylko na chwilę, aby ta druga osoba mogła coś osiągnąć i tak na zmianę:) Teraz kwestia co dla mnie oznacza do tyłu a co dla Ciebie , czy nasze mapy się nakładają:)

  7. Aniula,
    jednak relacje są zmienne i fluktuują jak zycie, więc czasem bliska osoba jest nieco dalej, my myslimy np. wtedy, że “z tyłu”, a tu się okazuje, że np. my są “z tyłu” z tym naszym “przodem”. To mniej więcej miałam na myśli. Pozdrawiam.

  8. Zośka myślę , że jak osoba jest bliska to nigdy nie będzie nas hamować i będzie szła z nami. Oczywiście mogą być ograniczenia psychiczne czy fizyczne, ale często ważniejsze jest wsparcie drugiej osoby niż wywody intelektualne :) Z innej beczki, czasem warto się zastanowić czy to my nie jesteśmy tak zapatrzeni w siebie, że tych najbliższych wykorzystujemy na maxa:)

  9. Właśnie dlatego panie Macieju, rewelacyjne są ćwiczenia, które przedstawia pan w swoich książkach. Nie ma jak zaskoczyć “robaka” w głowie. Siedzi sobie taki pasożyt i ma mu się dobrze, a tu bum świadomość depcze go nogą. Mam czasem wrażenie, że coach mimo swojej “upierdliwości” musi się stać trochę opiekunem. Cały czas dawać sygnał wspieram cię, nie zostajesz sam z odkryciami. Widzę jak to działa u mojej koleżanki, w końcu głośno powiedziała jakiego ma robala i widziałam strach w oczach, że już mogę ją zostawić , bo ona już wie. Oczywiście to nie koniec, parę rzeczy trzeba dopracować, ale ważne, że to nie na siłę z jej strony. Trzeba mieć świadomość, że dla osoby coachowanej pewne rzeczy , które odkryje mogą być szokujące.

  10. Gdy bliska osoba nie idzie do przodu, moze trzeba siebie zapytać—czy wolimy “nasz” przód, czy bliską osobę?

  11. Jak wiele zależy od tego czy jesteśmy po prostu świadomi tego co się w nas dzieje. Sami się blokujemy.
    Mello pisze, że szczęscie jest w nas samych. I ma rację. Towarzystwo innych może przynieść nam radość ale nie powinno zabierać szczęścia.

    To jest dobre pytanie – co zrobić gdy bliska osoba nie idzie do przodu? Cholerny dylemat.

Komentarze są wyłączone.