Nagrodzona w maju opowieść Agnieszki Sz.

Na wstępie chciałabym zaznaczyć że napisanie tego listu jest dla mnie nagrodą. Postanowiłam, że napiszę do Pana, kiedy wszystko powiedzie się  po mojej myśli, (myślę, że to tłumaczy moją determinację :D) Moja historia jest jedną z wielu, nie mniej nie bardziej oryginalną. Naszą wesołą czwórkę wychowywała tylko mama. Mieszkaliśmy na wsi, mama pracowała w sklepie a my cieszyliśmy się dzieciństwem. Ten etap mojego życia  szybko się skończył. Moja mama w tym momencie powiedziałaby, że to  zły los i fatum zmieniło nasze życie ( na szczęście mamy tutaj nie ma :D). Ja zaryzykuję i powiem, że to decyzje mojej mamy zmieniły nasze życie (ryzykuję dlatego, że moja mama należy do ludzi, którzy nigdy się nie mylą, również nigdy nie przepraszają). Jako małe dzieciaki zawsze miałyśmy mnóstwo obowiązków typu wrzucenie 2 ton węgla, rąbanie drzewa na opał, kopanie ogródka itd. Sprawy skomplikowały się w momencie kiedy moja mama wdała się w nieudany romans z żonatym mężczyzną. Tak małe środowisko jakim była i jest wieś karmi się takimi historiami.
Mama znosiła ją powiedzmy delikatnie- średnio. Zaczęła pić. Miałyśmy ok. 10 lat. Być może problem  z alkoholem spowodował że sklep splajtował. Zanim to się stało mama wzięła duży kredyt żeby go  \”ratować\”. Sytuacja nie była ciekawa, mama dostawała zasiłek dla bezrobotnych, który nie wystarczał na miesięczną ratę kredytu. Żyłyśmy na kredyt dodatkowo mama rozchorowała się. Brat ożenił się  i wyprowadził się, zostałyśmy same ja , moja siostra bliźniaczka i młodsza siostra. Moja mama jest osobą, która obarcza wszystkich dookoła za swoje życie. Dostało się i nam :) Jako maluchy zawsze słuchałyśmy że mama odda nas do domu dziecka bo ma nas dość i że zrobiła nam przysługę nie dusząc nas jak byłyśmy małe. (Naprawdę byłyśmy za to wdzięczne). Mama również obarczyła nas  odejściem swojego faceta i zamknięciem sklepu. powiedziała nam że odszedł dlatego że było nas troje i w dodatku takie niegrzeczne, sklep natomiast splajtował przez nasze zęby, które mama musiała leczyć u dentysty przeznaczając na to rzekomo pieniądze z pożyczki bankowej. Odpowiedzialne za takim a nie inny stan rzeczy, spłacałyśmy pożyczkę przez 10 lat, latem zbierałyśmy jagody, grzyby a jesienią organizowałyśmy opał na zimę. Same się ubierałyśmy kupowałyśmy sobie książki zeszyty i nigdy nie śmiałyśmy o nic mamę prosić tym bardziej skarżyć się, przecież to wszystko  była nasza wina. Kiedy kończyłyśmy szkołę średnią mama powiedziała,  że mamy iść do pracy  i zarabiać na utrzymanie domu (mama miała już swoją rentę a my rentę po ojcu). Ja i moja bliźniaczka nie zdałyśmy matury i faktycznie poszłyśmy do pracy. Zaczęłyśmy nasze dorosłe życie z ogromnym  bagażem poczucia winy, niskiej samooceny, strachu. Ciężko żyć ze świadomością, że zniszczyło się komuś życie. Mama nigdy nas nie chwaliła, nie doceniała nas, wg niej byłyśmy  wybrakowane do ostatnich granic. Potrafiła brać inne dzieci na kolana i mówić do nas że to je kocha nie nas, brała sznurek i mówiła, że idzie się powiesić, wtedy błagałyśmy ją żeby tego nie robiła, że mamy tylko ją. Mama uwielbiała te sceny. Kiedy mówiła o naszej przyszłości zawsze mówiła że będziemy miały mężów, cyt: \”którzy będą nas bić po ryju\” bo na nic więcej nie  zasługujemy. Mam wspaniałego męża, mam synka, któremu co dzień mówię, że jest wyjątkowy, wspaniały i kocham go takim jaki jest. Kiedyś  mu powiedziałam, że każdy z nas od Pana Boga dostał dar, spytał się jaki dar ja dostałam  powiedziałam mu :CIEBIE!
Pierwszą  Pana książką, którą przeczytałam w 2010 był Coaching Tao, później były kolejne – restauracja osobowości, przebudzacz neuronów, coaching i mentoring. Dzięki Pana książką odbudowałam swoje życie, poczucie własnej wartości, wiarę w siebie. Wiele przede mną , co dzień poznaję siebie na nowo.  Właśnie zdaję maturę, wyniki oficjalne będą pod koniec czerwca ale ja już wiem że zdałam i to z bardzo dobrym wynikiem. Zamierzam w tym roku rozpocząć studia. Dawno temu uwierzyłam w opowieść o sobie,(zaczerpnę z Coaching, czyli przebudzacz neuronów) smutną okrutną, ograniczającą mnie, było w niej dużo lęku, słabości, poczucia winy, to była bardzo nieużyteczna opowieść. Dzięki Panu mam odwagę sama napisać opowieść o sobie. Czuję, że jest we mnie dużo siły, wiary i radości. Zostawiam ten wielki ciężki kamień wspomnień, nie przekonuje mnie historia Syzyfa :D. Mam 33 lata i dzięki Panu w moim życiu nastąpiła ogromna, zmiana, która będzie miała wpływ na moje dalsze życie, LEPSZE ŻYCIE :D
Pozdrawiam

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Agnieszko!!!! trzymam kciuki nie tylko za mature,za cale lepsze zycie.Gratuluje ci tez odwagi.To sa piekne,poruszajce historie,prawdziwe.Ciesz sei ,ze na twojej drodze sa ci osoby bliskie,kochajace ,akceptujace i Ty potrafisz -nie tylko docenic,ale tez dac to dalej;))))
    I piekny przyklad-nie trzeba mistrza znac osobiscie….zeby korzystac z jego madrosci;))))ksiazki to cudne wynalazki;)

  2. Moje dziecko jest moją pasją, szaleję na jego punkcie :D Czasami sprzeczamy się, ale najważniejsze jest to, że potrafimy odnaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia a to już coś. Gdy ja byłam mała dzieci milczały kiedy dorosły mówił. Ja uważam, że warto pomilczeć żeby wysłuchać co ma ważnego do powiedzenia dziecko (nie tylko moje). Dzieci mają zaskakująco odświeżające spojrzenie na świat :D. Warto się od nich uczyć. Zastanawiałam się jaki kierunek wybrać… każdy z nich wydaje się być atrakcyjnym. Myślę, że wybiorę zarządzanie. Ważne, że w moim życiu pojawiły się dodatkowe opcje. To mi przypomina trochę Truman Show, kiedy bohater domyśla się o istnieniu innego świata, kiedy go odkrywa czuje złość i żal, uświadamia sobie ile stracił, ile go ominęło. Ze mną też tak trochę jest :D Dzisiaj oddycham pełną piersią, a ze świata, który stoi przede mną otworem mam zamiar brać ile się tylko da :D

  3. Niezwykłe opowiadanie, pełne nadziei. Zaaplikowałabym ją tym, którzy uważają, że w życiu nic nie można zmienić.
    Podziwiam, Agnieszko Twoją siłę i determinację.
    A książki Macieja to skarb także dla mnie :)

  4. Hmmm ja podobną już usłyszałam, dużo żalu, strachu, wmawianie, że coś się zrobiło dla dobra innej osoby eh, ale osoba , która mi to opowiadała też stanęła na nogi:) Czasem obgadujemy jeszcze pewne sytuacje, ale to raczej chodzi o trzeźwe spojrzenie, aby nie wpaść ponownie w samoobwinianie:) Rozmawiamy o szantażu emocjonalnym, o tym jak inni umniejszają nasze talenty z czystego egoizmy, złośliwości czy strachu. Uczę ją w otwarty sposób mówić o swoich potrzebach. Właśnie tak naprawdę uczę ją mówić a nie tylko wymieniać informacje. Z listu Agnieszki przebrzmiewa siła, miłość do męża i dziecka, czyli to nie jest tak, że jak ktoś nie dostawał miłości to nie umie jej z siebie wykrzesać. Agnieszka a na jakie studia idziesz?

  5. Czasami i tak objawia się miłość matki. Odbijamy się od tej miłości jak od trampoliny. Moja mama też dała mi bardzo wiele i też nie był to łatwy dar do przyjęcia. Trudno o tym mówić, tego trzeba doświadczyć. Nie jest tak, choć pewno byśmy chcieli, że matki mają być jak ze świętego obrazka. Wcale nie muszą takie być i najczęściej nie są. Ale mamy od nich to, co najcenniejsze, a dobrzy ludzie dokładają do tego Skarbu. Powodzenia, Agnieszko!

  6. Jeżeli choć raz usłyszę taką historię z ust osoby, którą zainspiruję do działania w czasie swojej pracy to będzie to dla mnie unikalna, niepowtarzalna wartość. No chyba nie ma wspanialszego momentu dla Coacha. Rewelacja.
    Ja chciałbym podziękować J. Murphemu, choć już nie mogę osobiście.

    Kiedyś napisał Pan „W naszej kulturze niesłychanie silny jest mechanizm wielokrotnie opisywany przez antropologów i socjologów: uczeń musi zabić mistrza. Zabić oznacza tu upokorzyć, odrzucić, ośmieszyć, udowodnić mistrzowi i sobie, że ów dawny lider był beznadziejny, mylił się i w dodatku od samego początku był nic nie wart.”
    Chyba powoli uczymy się szacunku dla mistrzów.

    Agnieszko nie trzeba Ci niczego życzyć, wiesz co robić :) Pozdrawiam

  7. Agnieszko, twoja historia pokazuje mi jak niezwykle szczęśliwym jestem człowiekiem. Jestem pod wrażeniem siły jaka słyszę w twoich słowach i życzę Tobie wspaniałych studiów :-)))

Komentarze są wyłączone.