Narracja Narcyza

Poprzez doświadczenie głębokiej samotności ...

Taki mam pomysł, pewnie nie całkiem nowy, o którym już pisałem, że jesteśmy  narracją, opowieścią i sposobem jej opowiadania. Nauczono nas historii o sobie, lecz co ważniejsze sposobu jej opowiadania.  Znajdzie się sporo na to dowodów neurofizjologicznych począwszy od naszej percepcji, po sposób w jaki mózg się uaktywnia, pobudza połączenia. A potem pojawia się gdzieś wewnątrz obserwator – niekiedy utożsamiany z duszą. Bardzo mi bliskie jest pojęcie, które powraca w różnych wątkach i komentarzach, że niemal wszystko co „wiemy” zależy od sposobu postawienia pytania – pytanie determinuje odpowiedź. A zatem wszelkie możliwe zawarte w niej błędy. O wielka przenikliwości Dalajlamy w Daramsali! Jeśli tylko spróbujemy sobie wyobrazić świat płetwala błękitnego, kota, albo jastrzębia to ich percepcja, odbiór rzeczywistości może okazać się dla nas fascynującym, nieznanym, nieprzewidywalnym innym wymiarem. Kot prawdopodobnie inaczej stawia pytania niż my! :) A my, cóż – nie mamy nawet dobrego aparatu poznawczego żeby dowiedzieć się jak stawia pytania, o co pyta, co widzi, czego chce? Jedynie zbliżamy się do jakiejś hipotezy. Być może zawsze jesteśmy w sytuacji przedrenesansowego badacza, który sądzi, że to Duch Boży popycha żagle, a czarownica pływa dzięki mocy diabła?

Dalajlama w Daramsali spotyka się z naukowcami zachodu

Jaka jest narracja Narcyza?  (Mówiąc Narcyz mam tu na myśli koncept, archetyp dotyczący postawy „odczłowieczającej intencje”, a przez to zgubnej dla podmiotu i otoczenia, nie zaś diagnozę zaburzeń osobowości o charakterze narcystycznym). Możemy dowiedzieć się o tym z własnych doświadczeń narcystycznych, z relacji z Narcyzem, z cierpienia spowodowanego narcyzmem, z odrzucenia przez Narcyza itd. Ken Wilber zachęca nas i daje nam prawo do stawiania poważnych, „naukowych” dowodów na podstawie doświadczenia osobistego. Jeśli kryterium naukowym jest tzw. analiza obserwacji uczestniczącej, czyli obecność w trakcie doświadczenia, oraz jego powtarzalność – to każde osobiste doświadczenie spełnia takie kryteria. Tak w końcu powstała filozofia i zręby psychologii.

Narracja Narcyza jest z pozoru dobitna i wyraźna. Widać i słychać jego komunikaty. Poprzez doświadczenie głębokiej samotności – krzyczy, domaga się miłości, złości się z powodu jej braku, lub też braku „zamienników” miłości jak: uległość, uwaga skierowana na jego potrzeby, objawy somatyczne i psychiczne, chorowanie itd. Domaga się uwagi. Natychmiast żąda. Nie potrafi zauważyć emocji, potrzeb innych ludzi, gdyż najczęściej traktuje ich, jako przeszkody, lub środki do celu. Dominuje tak zwany regulator autohedoniczny – przykrego unikać do przyjemnego dążyć za wszelka cenę. Kierunek aktywności jest skierowany niemal zawsze do Narcyza, gdyż jest biorcą. Jednak nigdy niezaspokojonym. Być może to kwestia wczesnego odrzucenia przez bliskie osoby, życia w presji i oceniającym, krytycznym środowisku?  Może to doświadczenie niepełności, niekompletności własnej osoby i pragnienie by ktoś z zewnątrz wreszcie napełnił energią, miłością, uwagą? Jednak nawet w przypadku zaspokojenia potrzeb – niesłychanie trudno wyeliminować lęk przed odrzuceniem, ocenieniem, dezaprobatą, pozbawieniem miłości. Jeśli w opowieści Narcyza jest szyderstwo i ocena skierowana do ludzi i złość, że nie są takimi jakich oczekuje, to zgodnie z odkryciami jungistów i processworkowców, Narcyz walczy z własnymi „demonami”, projektuje na innych własne deficyty. Jak wówczas może wyzwolić się ze karmy, którą sobie zgotował lub „mu się zgotowała”? Będzie przecież w coraz większym lęku i osamotnieniu, pętli nieufności i pragnienia, oceniania i krzyku o pomoc, który odpycha ludzi zamiast ich przyciągać.

medytacja nad dawaniem
medytacja nad dawaniem

Potrzebuje zacząć dawać, najpierw choćby mechanicznie – powie mistrz Tenzin Jangchub, choćby bez zaangażowania. Jedynie odwrócenie kierunku może odmienić jego los. Skrzywdzony i sfrustrowany biorca, ciągle niezadowolony z tego, co dostaje, zmieni się w dawcę, w tego który ma. Tylko tak może poczuć swoje bogactwo :) Tak mówi mistrz.

Narracja Narcyza
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

17 komentarzy

  1. narracja o narracji na temat narcyza, a ja co pewien czas próbuję mocą wyobraźni zrozumieć „po co” jest wszechświat, czym i w czym osadzony, jeśli w ogóle

  2. Dziękuję za tę medytację. Też czasami doświadczam Narcyza w sobie, w zasadzie jest ich dwóch – Narcyz Łagodny i Narcyz Zadufany. Ten pierwszy przypomina mi o wierze w siebie, pozwala poczuć się silną, uczy dbać o swoje interesy i nie wyrzekać się siebie. Natomiast ten drugi budzi we mnie frustracje, nie pozwala cieszyć się życiem, każe osiągać to, co jest nieosiagalne, szuka poklasku, izoluje od ludzi. Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie potrafię wyeliminować Narcyza Zadufanego – przecież go nieznoszę. Zawsze, kiedy oddaję mu władzę nad sobą, źle się dzieje… on sprawia, że jestem zgorzkniała i złośliwa, a ja potem pozostaję z wyrzutami sumienia. Narcyz Zadufany najczęściej wykorzystuje momenty mojej bezsilności, by przedrzeć się przeze mnie i ujawnić moje kompleksy. Najchętniej zamknęłabym go w ciemnej komórce swojej osobowości – tak by mrok pozbawił go sił i by już nigdy mną nie zawładnął. Czasami potrafię tego dokonać – zwykle pod wpływem krytyki usłyszanej od ludzi albo zwykłej autorefleksji. Często pomaga mi w tym Narcyz Łagodny, który wciąż na nowo wydobywa ze mnie to, co mam dobrego, w trudnych chwilach podpowiada, bym zaopiekowała się sobą, bo na to zasługuję, pozwala mi na małą próżność, przypomina o sukcesach, nie gani za zdrowy egoizm. I znów życie staje się jaśniejsze, a ja – zadowolona, łagodniejsza dla siebie i innych… znów chcę dawać, otworzyć się na świat i ludzi, wyjść z niszczących schematów: „ja wiem najlepiej”, „nie potrzebuję pomocy”, „jestem samowystarczalna”, „życie za mało mi daje”, „ludzie za słabo się odwdzięczają” itp.

  3. “…Trzeba mocno pracować nad własną harmonią i spokojem, zeby nie wzmacniać pola napięć….”
    Moniko B, dziekuję, ze przypomnialaś mi moją refleksję z maila do Ciebie. Zapędziłam się w emocjach i zapomniałam o niej. A teraz ustawiam ją jako drogowskaz:)

  4. przyłączając się nie tylko do akcji Malinki ..czy uratowania ELFA …chcę Was prosić o inny rodzaj dawania …który powstał w mojej głowie w wyniku rozmowy z Joanną o napięciaciach …o tym co się dzieje wokół ..i chcę przytoczyć jedno zdanie …Ważne , istotnie ..jeśli mogę prosić potraktujcie to jako INTENCJE jako myśl …

    „…Trzeba mocno pracować nad własną harmonią i spokojem, zeby nie wzmacniać pola napięć….”

    Zacznę od siebie ..od tego co mam w swoim sercu , w swojej głowie …jaką tworzę energię wokół …

    Dziękuje Joanna że Jesteś …i każdemu z Was Dziękuje za wszystkie inspiracje , refleksje , poprostu BYCIE …

    to jak nie wypowiedziany energetyczny łańcuszek ..który wraca do Nas samych …

  5. Przelew na Kucyki poszedł, przelew na Malinkę poszedł. Wiatr wieje, bambus na parapecie rośnie, kamień wdzięczności jest w portfelu (teraz się zastanawiam po co akurat tam go wsadziłam? :))

    Wszystkiego można się nauczyć… nawet rozmowy z narcyzem, tak by sobie poszedł :)

  6. Babciu Kasiu mam swiadomosc ze umiescilem ta wiadomosc w najwlasciwszym miejscu, posrod ludzi ktorzy sa w stanie zrobic cos dla inmych. Dla mnie to miejsce oredownikow prawdziwych nadzieii i niemych bohaterow, ktorzy zainspirowani tym co czytaja „robia swoje” dla innych, dla siebie. Moze tu wlasnie znajdujemy swoje kawalki skrzydel by wzniesc sie nad swoich narcystycznych braci siostry w nas samych. Moze to ten kawalek przestrzeni w ktorym mozemy wplynac na nasze karmy wprawiajac w roch kolejne spirale dobra, ktore zadosc uczynia, rownowazy kawalki zla ktore pozostawiamy za soba…
    Dziekuje Babciu Kasiu i Wam wszystkim piszacym i milczacym w wielu miejscach tego bloga …
    Ktos kiedys powiedzial ze chce tworzyc swiat do ktorego inni beda chcieli przynalezec … Swiat tego miejsca taki jest ze ja chce :)

    Wracam pomilczec z mantra waszych mysli
    (przepraszam za pisownie, ale nie mam polskich znakow w urzadzeniu z ktorego pisze)

  7. Agnieszko Hawajko, widzę że chętnie zjadłabym to twoje ciasteczko orkiszowe :) i przy okazji nauczyła się kilku rzeczy od Ciebie…

  8. danielu i ja się dołączyłam, wierze że kuracja będzie skuteczna i trzymam za to mocno kciuki…

  9. A inny mistrz mówi: „Kiedy Budda w sutrach i tantrach opisywał sześć światów egzystencji, scharakteryzował cierpienie w ludzkim świecie jako tendencję do wiecznego braku satysfakcji i ciągłego rozproszenia, co dzisiaj nazwalibysmy mentalnością ubóstwa i byciem ciągle zajętym.Takie są główne cechy ludzkiego cierpienia. W jakiś sposób możemy znależć drogę przekroczenia tego cierpienia, odkryć swoje własne doświadczenie urzeczywistnienia, które przekształci te podstawowe tendencje ludzkiego świata.
    Kiedy doświadczamy aktualnej natury emocji, postrzegania, czy mysli, nie posiadają one cech mentalności ubóstwa, które są jedynie wytworem umysłu. Aby zatem przekształcić te wytwory musimy wziąć sobie do serca nauki o samowyzwoleniu. Kiedy jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, aby umysł spoczął w chwili obecnej naszego doświadczenia–bez rozproszenia przez myśli i bez zmieniania tego doświadczenia w jakikolwiek sposób–wtedy możemy spenetrować wszelkie wytwory umysłu (a więc i narcyzm–mój dopisek). Wtedy one po prostu rozpuszczą się w przestrzeni niekonceptualnej świadomości. Wszystkie mysli i emocje zostają naturalnie samowyzwolone, kiedy akceptujemy to, kim jesteśmy, akceptujemy każde doświadczenie, które powstaje i autentycznie doceniamy szanse, jakie nam oferuje” (cytat za Dzogczen Ponlop „Umysł poza śmiercią”,Wydawnictwo A 2009).
    Wszyscy mamy doświadczenia narcystyczne. I wszyscy mamy mozność zauważenia kiedy i jak się one przejawiają. Uwaga i świadome przeżycie własnego narcyzmu pozwala na wychodzenie z jego opresji. Oczywiście zawsze można komus coś dać, uczyć sie nawyków dawania, bo to przynosi radość, a temu smutnemu Narcyzowi radość jest bardzo potrzebna, więc dawanie jest ok, ale nikt nie będzie dawał niczego mechanicznie, w to nie uwierzę. Nie ma mechanicznego dawania. Najpierw musi byc zauważenie: dobrze by było, gdybym komuś coś dał, moze wtedy coś dostanę? Czasem ten przysłowiowy Narcyz użali sie nad kimś, drgnie mu serce, znajdzie kogos biedniejszego od siebie i wtedy dopiero jest jazda. Narcyz przekształcony potrafi być bardzo ofiarny bo zna z własnego doświadczenia poczucie biedniactwa.

  10. ja tez

  11. Ja też:)Fajny pomysł z tymi malinkami wpadającymi do koszyka
    Natomiast proszę, nie zapomnijcie o zwierzętach. Babciu Kasiu, one też potrzebują pomocy

  12. Danielu,
    Jak zobaczyłam co napisałam to się błyskawicznie uzupełniam i objaśniam, bo jakoś tak głupio napisałam.
    Oczywiście „zrobione” nie dla Twojej świadomości lecz dla celów innych, a dla Twojej świadomości napisałam o tym , żebyś poczuł sprawczość swojego postu. No i tak się zakręciłam, że już może lepiej zamilknę.

  13. Danielu,
    ( tylko po to , żebyś miał świadomość, że Twoja wiadomość nie pozostaje bez echa)
    zrobione.

    Pozdrawiam

  14. Witam wszystkich serdecznie.
    Synchroniczność jest wszędzie i ogarnia mnie corac częściej. Maciej pisze o dawaniu, Joanna dodaje post o wsparciu kolejnych istot, a ja od wczoraj zastanawiam się jak mogę pomóc szerzej pewnej osobie i jednocześnie kontynuować zapoczątkowane na tym blogu „Podaj dalej”. I jest :) Zachęcam wszystkich Was do wsparcia osoby o której poniżej możecie przeczytać więcej. Załączam treść wiadomości, którą otrzymałem z podpisem jej autorki. A zatem:

    ” Kochani,

    Malina, 3-letnia córeczka moich znajomych, ma złośliwego guza mózgu.
    Pilnie potrzebuje kuracji protonowej. Trzeba zebrać 300 000 w 3 tygodnie.
    W internecie ruszyła akcja „Zbieramy dla Maliny”. Wejdźcie na stronę http://www.ddb.pl/savemalina – zbieramy po 25 zł.

    dziękuje i pozdrawiam,
    kasia sroczyńska
    ….”

    pozdrawiam :)

  15. Grerr, pod „Prawem karmy” wrzuciłam odpowiedzi na Twoje pytania dot. dusz, jakie dostalam od znajomego.

  16. Pięknym byłam Narcyzem. Było czuć moją narcystyczność na odległość ;) Nie będę opisywała co było, bo to było, większość w tym wpisie blogowym, to o mnie z kiedyś. Ja teraz daję. Mnie to uleczyło i nadal leczy. Teraz jednak daję przede wszystkim sobie, im więcej daję sobie, tym pełniejsze i piękniejsze jest dawanie innym. I spotykają mnie przecudne niespodzianki… przedwczoraj dostałam cudowne hawajskie pareo prosto z Hawajów od… szefowej mojego męża ze Stanów. Szefowa wielkiej korporacji kupiła mi pareo! (chustę w której masuję ;-)), kiedy była na Hawajach właśnie. Piękny gest. Do tego dołączyła zdjęcie humbaków pływających dostojnie, acz figlarnie machających płetwami ogonowymi. I jak tu nie kochać świata i jego niespodzianek?
    Dziś prezent od kogoś kto był na Hawajach, kiedyś może ja będę mogła komuś sprawić taki prezent kiedy moje hawajskie marzenie się spełni ;)

    Odwróciłam karmę. Udało mi się dzięki własnej wytrwałości i wielkiej ciekawości tego by sprawdzić czy da się żyć bez wszechogarniającego bólu bijącego z każdego poziomu mnie.
    Da się. Odwróciłam karmę dzięki pomocy też z zewnątrz, trochę za nią płaciłam, czyli dawałam komuś za tę pomoc pieniądze. Tak naprawdę dawałam sobie.
    Ale teraz… teraz to, co dałam, wraca, wraca, wraca ;)

Komentarze są wyłączone.