natłok

koan

Natłok – koan

Muzyka. Zewsząd dochodziła muzyka. W samochodzie, w sklepie, w markecie, w piekarni, w windzie, w przedszkolu, na stacji kolejowej, u fryzjera, u dentysty, w taksówce, w biurze, w administracji, w urzędzie miasta. Na słuchawkach, w przenośnych głośnikach, w megafonach, w komputerach – wszędzie dźwięki. Muzyka sączyła się ze smartfonów, odtwarzaczy, radioodbiorników, gramofonów, telewizorów. Była wszędzie. Muzyka.

Nie to, żeby nie lubiła Franka Sinatry albo Perl Jam, Adele lub Eda Sheerana, Kanye Westa, czy nawet Sławomira. Słuchała muzyki z przyjemnością. Lubiła dźwięki. Czuła jednak, że jej uszy łakną ciszy. Po prostu potrzebowała odpocząć od dźwięków.

Obrazy. Wszędzie były obrazy. Na bilbordach, w autobusach, na ścianach domów, na przystankach, w windach, w toaletach, na stacjach metra, nawet na stolikach w restauracji. Wszędzie zdjęcia. W komputerze, na tablecie, w smartfonach, w aplikacjach, w telewizorze. Nieustanie obrazy. Jedne migające, inne statystyczne, kolorowe, wymowne, silne, krzyczące, pastelowe, czarno-białe.

Każdy przekazywał coś najważniejszego na świecie np. aktualną cenę mydła w płynie lub tanie loty, jeszcze tańsze niż zazwyczaj. Jeszcze inny wizerunek zapraszał na rewolucyjny spektakl a kolejny do podziwiania znajomych na spontanicznym wyjeździe do Szczyrku. Następny pokazywał koleżankę z liceum, która równie przypadkowo wyjechała na Kubę, choć był to wyjazd marzeń, jak stwierdzała pod każdą fotką. Mariola na Kubie z drinkiem, rzecz jasna pina colada. Jurek na łodzi. Złowił tuńczyka. Małego, ale to jego pierwszy tuńczyk.

Setki smaków, dziesiątki zapachów, nieustanny ruch, krzątanina. Ciągły hałas i bezustanna feeria kolorów. Reklama goniąca za reklamą, przekaz podążając za przekazem, informacje dnia, podsumowanie wydarzeń, wiadomości, fakty, serwisy, dzienniki informacyjne.

Nie, nie o to chodziło, że nie lubiła Kuby, znajomych lub tanich lotów. Lubiła. Czuła, że jej oczy pragną stonowanych, jedno tonalnych wrażeń, widoku bezkresnych łanów falującego zboża lub piaszczystej drogi, na której nie drży nawet kurz. Jej uszyły oczekiwały szumu tataraku a nos zapachu trzciny.

– Jak oczyścić umysł a może mózg, z tego hałasu, chaosu, szumu? – spytała.

– Medytacja. Próbowałaś?

– Medytacja pomaga, lecz gdy zanurzam się w zgiełku miasta, w chaosie biura a nawet w zamęcie własnego mieszkania, cały ten iluzoryczny spokój znika. Potrzebuję spokoju na zawsze, na co dzień, w każdej chwili i nie wiem doprawdy jak go odnaleźć?

– Jedno jest pewne – przyjaciółka zaśmiała się jakoś nieszczerze – po śmierci zaznasz mnóstwo spokoju.

– Po pierwsze to wcale nie jest pewne, że po śmierci doznam spokoju, a po drugie, wiem! Nareszcie wiem! Dzięki naszej rozmowie olśniło mnie, wiem czym jest spokój! – Podniosła się na krześle jak osoba, która zamierza wyjść w pośpiechu.

– Czym w takim razie jest spokój ?

– Spokój to zgoda – odpowiedziała idąc w kierunku tarasu. Otworzyła drzwi i wzięła głęboki oddech.

– Zgoda? – Przyjaciółka stanęła z boku przypatrując się jej minie z lekkim zdumieniem.

– Zgoda, czyli akceptacja.

____________________________________________________________________

COACHING TAO. JAK ŻYĆ W ZGODZIE ZE SOBĄ?

Kompletne szkolenie on line w 7 częściach z ćwiczeniami

_____________________________________________________________________

inne koany

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.