NAUKA

i duch

Nauka i duch (7)

Nauka i duch. Nieunikniony rozwód – osamotnienie człowieka. Nauka i duch wzięły ze sobą rozbrat. Paradygmat naukowy choć „udaje” rzeczowość i konkretność jest w istocie uznaniowy, zwłaszcza w obszarze tak zwanych nauk o człowieku. Wszystko jest interpretacją, której jedynym celem jest zgodność z obowiązującymi normami naukowości. Nawet psychologowie twierdzą, że ich dyscyplina jest empiryczną nauką oparta na dowodach. Co nie przeszkadza im posługiwać się tak nieostrymi pojęciami jak: świadomość, wyparcie, mechanizmy obronne, lęk i innymi tego rodzaju. Człowiek badając siebie wciąż jest w obrębie filozofii, która pyta o sens. Z chwilą kiedy filozofię odnosi do doświadczania – gubi nie tylko ducha i duchowość lecz właśnie poczucie sensu własnego istnienia. Nie pomaga popperowska fasyfikowalność, czyli dowód empiryczny. Wciąż przecież jednostka może przeżyć doświadczenie nie będące częścią doświadczenia zbiorowego, nie dające się zuniwersalizować ani też zmierzyć miarami statystycznymi.

Nauka i duch – medycyna

Dobrym przykładem jest medycyna, która w ostanich 150 latch dokonała rewlucyjnych postępów. Ratuje życie i leczy z chorób, wobec których ludzkość była przez tysiąclecie bezradna. Jednakże medycyna zgubiła apspekt duchowy. Dopiero od niedawna zajmuje się bólem, odczuwanym cierpniem pacjenta, śmiercią, eutanazją. Problemy etyczne są nie czym innym jak problemami duchowymi. Ich główny aspektem jest cierpienie i śmierć. Medycyna okazuje się zarówno uznaniowa jak i technologiczna.

Technologiczność sprawia, że naukowcy porównują objawy, z którymi zgłasza się człowiek – z obwiązującymi kluczami diagnostycznymi oraz procedurami. Następnie stosują owe procedury „na pacjencie” w zgodzie z prawem i paradygmatem. Nie wobec pacjenta, czy we współpracy z pacjentem, lecz „na pacjencie”  stosując terapię ekskatedra. Staje się tak nawet wtedy, jak w przypadku onkologii, gdy oficjalna wiedza zdefiniuje konkretny przypadek jako nieuleczalny. Aspekt osobistej psychologii pacjenta, jego duchowy aspekt związany z sensem i wartościami nie znajduje miejsca w technologiczo-proceduralnym modelu uzdrawiania.

Nauka i duch – leczenie

Medycyna a w jej imieniu specjalista zaordynuje zatem bolesne, kosztowne leczenie, które nie jest leczeniem, gdyż nosi nazwę paliatywnego, czyli teoretycznie ma podtrzymać życie lub je przedłużać. Nie może wyleczyć choroby, gdyż techniczne możliwości leczenia się wyczerpały (w ramach paradygmatu). Tymczasem nierzadko poprzez podanie tzw. chemii skraca się życie i jego finał czyni się pasmem cierpienia. Wszystko jednak odbywa się w zgodzie z procedurami oraz w imię diagnozy z pominięciem jednak człowieka jako indywidualnej osoby duchowej, dla której życie nie jest jedynie serią procesów biochemicznych, lecz przede wszystkim ciągiem wydarzeń duchowych!

Nauka i duch – serwis

Oczywiście medycyna transplantacyjna odnosi wielkie sukcesy, leczenie antybiotykami eliminuje poważne zakażenia, zaś banalna w XXI wieku chirurgia może uratować życie operując zapalenie wyrostka. Jednakże wciąż jest to leczenie objawowe, leczenie późne nie skupiające się ani na przyczynach dolegliwości wątroby lub trzustki, zęba lub nerki, ani na profilaktyce. Ponadto leczona jest wątroba nie zaś pacjent.

Pacjent jest tutaj podobny do samochodu, w którym wymienia się pompę olejową lub naprawia przegub. Zdehumanizowany pacjent przez mechanistyczne podejście zachodnie, w chwili przekroczenia gabinetu lekarza lub psychologa przestał być człowiekiem, stał się serwisowanym przypadkiem. Serwisant zmuszony jest niekiedy uznać, że uszkodzonego elementu nie da się po prostu naprawić lub koszt naprawy nie został objęty gwarancją (refundacja z NFZ). Co gorsza, pacjent może doświadczyć, że podzespół lub nawet cały mechanizm – człowiek – zestarzał się, zużył i nie można go skutecznie rewitalizować.

Poczucie sensu

W całym procesie leczenie, ani przez chwilę nie ma mowy o duszy, duchowości, emocjach, lękach, pragnieniach pacjenta. Nie towarzyszy pacjentowi w czasie rozmowy z lekarzem lub psychologiem ani ksiądz, ani szaman, ani nawet opiekuńcza matka lub jej odzwierciedlenie w relacji chory – uzdrowiciel. Cały ów mechanistyczny kontekst wzmacnia poczucie alienacji i wmawia pacjentowi, że oto jest zepsutym urządzeniem biologicznym, którego naprawa jest trudna lub niemożliwa – i na tym koniec.

NAUKA I DUCH_2
NAUKA I DUCH_2

Pacjent doświadcza śmierci, pustki, porzucenia wszystkiego co było nim, tożsamością, czyli życiem przejawionym w realnym świecie. Niekompletna jak dotąd teoria ewolucji i naukowe dogmaty jednoznacznie przecież stwierdzają, że gatunek ludzki, a tym bardziej jednostkowe życie, jest skutkiem wielomiliardowej kombinacji, przypadkowego rozwoju, w ramach którego samolubny gen dąży do reprodukcji, do podtrzymania gatunku, to jego jedyny cel. Człowiek jest opakowaniem dla ewoluującego białka, nośnikiem dla jajeczka i plemnika, których nie obchodzi samopoczucie opakowania. Torba ma donieść bagaż na miejsce. Człowiek ma się zreprodukować, wychować potomstwo i zginąć.

Nauka i duch – pocieszenie

Duch przejawi się tylko przez chwilę jako pocieszenie, jako rytualna forma podtrzymania nikłej nadziej, że oto zestaw niedorzecznych i niespójnych baśni okaże się prawdą po śmierci. Rytualne baśnie mają teraz nieoczekiwanie reanimować duszę w chwili śmierci ciała, jak choćby ta o dziewicy, która na skutek partenogenezy urodziła boga, czy ta o zmartwychwstaniu ciałem, czy jeszcze inna o surowym sądzie, ciężkim życiu, którego sprawcą jest miłosierny, opiekuńczy i kochając bóg. Lub choćby ta, że Stwórca sam siebie wysyła pod postacią własnego syna na ziemię, by umierając niewinnie w męczarniach przebłagać samego siebie za grzechy ludzi, których sam stworzył na obraz i podobieństwo swoje.

Człowiek w osamotnieniu

Nic zatem dziwnego, że człowiek współczesny – uwięziony pomiędzy dwoma bogami – nauki i religii – czuje się osamotniony. Dawny bóg religii nie wyjaśnia już jego losu. Rytuał religijny nie daje dawnej pewności. Niegdysiejsza niezłomna wiara w cuda – nie sprawdza się. Ludzie i tak umierają „donikąd” i żyją nie wiedzieć po co. Dawniej każdy piorun był ostrzeżeniam i każdy plon cudem. Dziś plon zawdzięczamy nauce, podobnie jak przeszczepioną nerkę.

NAUKA I DUCH _3
NAUKA I DUCH _3

Jednakże nauka niezainteresowana duchem, uznająca pytanie o sens za zbyteczne – czyni człowieka tym bardziej samotnym, gdyż sprowadza jego los do mechanizmów biochemicznych po przeszczepie nerki. Co z pytaniami o sens? O dar życia, który w przeszczepie radykalnie zmienia swój sens? Każdy dawca organu jest przecież dawcą życia za cenę własnej śmierci. Jest jak dawny bóg, który ofirował życie za życie. Zatem dawne dylematy religijne stały się dzisiejszą praktyką wobec, której człowiek pozostaje samotny. Jednakże doświadcza, odczuwa, przeżywa nadzieje i lęki. W momentach granicznych zadaje pytania o sens? Skąd może czerpać odpowiedzi?

więcej na temat duchowości

przeczytaj również coachingdao.pl

zapraszam również do instytutbennewicz.pl

cdn.

Nauka i duch (7)
5 (100%) 2 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.