Nauki tao. Dziewięć. List od Glenna.

church
church

Po tygodniu milczenia Glenn z Tuscaloosa odpowiedział:

Hi, u mnie ok.

Miałem nad czym myśleć w sprawie mojej pracy i oferty jaką mi złożył J.R, mój kumpel. Jak już wspominałem sporo myślałem. Pozostać w dużej fabryce czy związać się z J.R i z jego firmą przy produkcji łodzi i kajaków? Tak czy inaczej pracowałbym w biznesie drzewnym a konkretnie sklejkowym, w wąskiej branży sklejek wodoodpornych, na której się znam. Zaproponowałem J.R., że na początku mogę pracować dla niego w weekendy. Wtedy się okazało, że to rozwiązanie nie odpowiada J.R., gdyż liczył na inwestycję z mojej strony a konkretnie na pieniądze, które zgodziłbym się zainwestować w jego firmę. Przyjrzałem się sprawie nieco bliżej. Udało mi się ustalić, że od dawna firma J.R. ma kłopoty i to wcale nie dlatego, że biznes słabo idzie ale z powodu hazardu, który polubił J.R, zwłaszcza pokera. I tak sprawa się wyjaśniła, na całe szczęście, gdyż mogłem popełnić niewybaczalny błąd.

Pewnie spytasz mnie, master, czego się z tej historii nauczyłem? Bardzo wiele się nauczyłem, choć historia jest raczej banalna. Tak się mówi o historiach, które nie dotyczą człowieka osobiście. Gdy stają się osobiste, to dopiero wtedy zaczynają być dla nas ważne. Mam na myśli to, że dopiero wtedy rozumiemy o co chodzi i w ogóle.

W zasadzie zawsze to wiedziałem, że nagłe, świetne propozycje od dawnych przyjaciół raczej nie gwarantują błyskawicznego zysku, jak w jakimś filmie o Steve Jobsie. Zawsze też wiedziałem, że osobistą karierę buduje się raczej przez wiele lat, niż dzięki świetnym inwestycjom w niepewne biznesy. „Złote strzały”, „trafione szóstki” i „pewne inwestycje” w cudze biznesy, to zazwyczaj oszustwa, co gorsza oszustwa własnego umysłu. Drugie pytanie, które sobie zadałem, brzmiało: Dlaczego tak się nakręciłem na ofertę J.R., co mnie w niej tak zachęciło? I odpowiedziałem sobie, właśnie to – nadzieja na jakąś odmianę, na materialny skok, dzięki któremu jednorazowo zarobię na większy dom, prywatną szkołę dla dzieci i przeprowadzkę na Key West na starość.

I wtedy przyszło pytanie najważniejsze: A właściwie czego mi brakuje? Czego brak mojej rodzinie, moim dzieciom? Spytałem moją żonę Beth i odpowiedziała, że niczego jej nie brakuje, że zawsze może wziąć nadgodziny jak będą potrzebne pieniądze. Mam rozsądną żonę. Spytałem też dzieci Josha i Merry Ann a one oprócz listy gadżetów i ciuchów nie miały innych pragnień, są szczęśliwe. Josh myśli głównie o sporcie – baseball. Merry Ann chce zostać weterynarzem, bardzo lubi zwierzęta, dobrze się uczy. Zadałem sobie pytanie: Może to ja jestem nierozsądny? Ale to nie prawda, jestem rozsądny aż za bardzo. Co ciekawe – swoją obecną pracę w fabryce lubię. Poszedłem nawet do kościoła, żeby sobie wszystko przemyśleć, chociaż nie jestem zbyt religijny.

Myślę więc nadal. Jeśli mi czegoś brakuje, czegoś szukam, to czego? Co jest ze mną nie tak? No to myślę i jak coś wymyślę, to napiszę.

Best regards

Glenn

Nauki tao. Dziewięć. List od Glenna.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

1 komentarz

Komentarze są wyłączone.