felis felis

Nauki Tao. Odsłona piąta. Jednorazówki.

– I dlatego tak ci trudno – powiedział mistrz.

– Dlatego? – zdziwił się uczeń, gdyż najwyraźniej nie zrozumiał „dlaczego”.

– Nie mam zamiaru wymieniać tych wszystkich złożonych czynników – westchnął mistrz. – Większość z nich i tak nie zależy od ciebie, mój drogi, nie masz i nie będziesz miał na nie wpływu, chociaż cię determinują.

– Na przykład na jakie nie mam wpływu? – uczeń żachnął się jakby był uczniem gimnazjum nie zaś czterdziestoletnim przedsiębiorcą poszukującym drogi osobistego rozwoju lub czegoś w tym rodzaju, równie ekscytującego i niejasnego zarazem.

– Na większość rzeczy nie mamy wpływu. To przecież wiesz. Na niskie chmury, które sprawiają, że w Polsce od października do maja brakuje słońca. Na rządy, które kierują państwem tak jak potrafią, dlatego w jednym urzędzie stoisz po kwitek A, zaś w drugim po zezwolenie B. Na sfrustrowane otoczenie, którego przejawem jest trąbiący na ciebie kierowca. Mógłbym tak wymieniać długo.

– Wiem, wiem – uczeń przytaknął zwieszając głowę.

– Lecz gdybyś się przeprowadził do innego kraju zdeterminuje cię nowa lista warunków, na które nie będziesz miał wpływu. Tu będzie za gorąco, tam zbyt dużo biurokracji, dojdzie bariera językowa, nieznane obyczaje i tak dalej.

– Co próbujesz mi powiedzieć, mistrzu? – uczeń zreflektował się w końcu, że rozmowa już od dawna zmierza do ślepego zaułka, z którego za chwilę nie będzie można się wydostać.

– Dopóki jesteś uzależniony od wizji szczęścia, nawet jeśli jest bardzo szczegółowa i konkretna, jest ci trudno, z każdym krokiem coraz trudniej, gdyż…

– Gdyż nie dostaję tego co sobie wymarzyłem? – dokończył.

– Gdyż karmisz się iluzją, nadzieją na jakąś super pracę, wielkie pieniądze, cudowny związek, potem dodajesz coś mętnie o bezpieczeństwie i harmonii. W efekcie te wszystkie urojenia odciągają cię od konkretnej chwili. Zawsze coś jest choćby trochę nie tak. Jak już masz na śniadanie sok taki jak lubisz, jajka usmażone jak lubisz, świeci słońce tak jak lubisz, nie pada i radio podaje akurat same miłe wiadomości to nagle okazuje się, że z solniczki nie leci sól a pieprz się skończył i czar pryska. Już jesteś niezadowolony. W zasadzie tylko trochę zepsuł się nastrój, minimalnie odchylił się od ideału lecz trucizna już się wysyciła.

– A jednak szczęście…- uczeń wziął głęboki oddech – przecież jest możliwe.

– Przede wszystkim jest niepotrzebną iluzją – powiedział mistrz i delikatnie uniósł na dłoni owada który wylądował na jego nogawce. Przyjrzał mu się uważnie i cierpliwie zaczekał z wyprostowanymi palcami aż postanowi polecieć dalej w swoją stronę. – Wszystko zaczyna się w chwili, w której akceptujesz sugestię, że nie tylko chcesz ale powinien być szczęśliwy. Tę bzdurę wmówił ludziom współczesny marketing i jego apostołowie, w dodatku nie precyzują czym jest u licha szczęście, którego ludzie mają tak pragnąć. Podsunęli w zamian tylko same jednorazówki.

– Jednorazówki, mistrzu, co masz na myśli? – uczeń podniósł wzrok.

– Och, daj już spokój, żyj do kurwy nędzy a ty ciągle tylko smędzisz – mistrz wstał i wskazał palcem na daszek. – Tam jest prawdziwy mistrz, od niego ucz się szczęścia, nazywa się senior el Felis, Felis Felis Catus.

Zanim uczeń zdołał dostrzec łebek kota pomiędzy dachówkami, mistrz zniknął w głębi patia i tyle go było widać.

Nauki Tao. Odsłona piąta. Jednorazówki.
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

8 komentarzy

  1. Słodkie zdjęcie, Profesorze Matiejuszko!
    Już drugi rok trwa intuicyjna akcja w meczecie Aziza Mahmuda Hudayi. Tak, wiem Turcja zawsze zafascynowana była bardziej Szwecją nić Rassiją, co pozwoliło im zbudować cywilizacje bardziej pro-europejską. Nie mnie jednak to oceniać.

    Daje Pan upust swym emocjom na blogu w otwarty sposób. Bieda, nędza, głód i chłód, jak pisał Kazimierz Oberfeld, jeden z moich mentorów. Ludzkość niewiele i za wolno się uczy. Dajemy się nadal niewolić w obozach pracy. Szkoda że nie zawsze jest macht frei, tylko włóczęgostwo i emocje z Kazika Oberfelda raczej.

    Przybyszewska.

    http://wyborcza.pl/1,148125,19496606,imam-otworzyl-meczet-dla-bezdomnych-kotow-spia-pomiedzy-modlacymi.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza#BoxGWImg

  2. Jaką masz dla mnie radę?

    Żyj kurwa, żyj. Z całych sił :)

  3. Nawiążę do komentarza Kaisangi, bo Wilber zawarł sedno. Zresztą, jego “Spektrum Świadomości” bierze pod lupę różne religie, systemy filozoficzne i idealnie pokazuje jak wspaniale się na siebie nakładają jedno po drugim, zazębiają i w gruncie rzeczy mówią o tym samym.

    Żyć w zgodzie ze swoją prawdziwą naturą. Nie chcę być ani szczęśliwa ani nieszczęśliwa. Być. Po prostu. Prawdziwie.
    Bo.. Czy siła która nas stworzyła jest szczęśliwa albo nieszczęśliwa? Nie. Czy nasze ludzkie pojęcia w jakikolwiek sposób są w stanie ją określić. Nie. To trzeba poczuć, inaczej się nie da. Rozumem się nie ogarnie.

    Osho :

    “Wskakując w głąb siebie, zanurzasz się w egzystencję i w tym samym momencie czujesz bezgraniczną jedność ze wszystkim. Nie jest to coś, o czym musisz myśleć. To robią pseudoreligie – mówią: “Myśl, że jesteś jednym ze wszystkim…”, “Skoncentruj umysł na…”. I zaczynasz w to wierzyć. Więc nie zaczynaj od myśli, że wszystko jest boskie lub jest bogiem. To śmiecie. Po prostu skocz w głąb siebie i nie pytaj mnie, co tam znajdziesz, bo skupisz się na mojej odpowiedzi. Skocz, a poczujesz. Skocz, a doświadczysz. Prawdziwa religia to doświadczanie prawdy. ”

    Amen.

  4. Witam, bo to pierwszy mój komentarz.
    Koincydencja to moje ostatnio ulubione słowo. Dziś przed przeczytaniem powyższego wpisu wynotowałem taki cytat: “Samo pragnienie dążenia do duchowego oświecenia jest w istocie skłonnością ego do zdobywania i dlatego samo dążenie do osiągnięcia oświecenia przeszkadza je osiągnąć. „Doskonałą praktyką” nie jest zatem szukanie oświecenia, lecz wnikanie w motywację szukania go. Szukasz go oczywiście, aby uniknąć tego, co jest w obecnej chwili, a jednak tylko obecna chwila zawiera odpowiedź: wieczne szukanie jest wiecznym mijaniem się z celem. Zawsze-już jesteś oświeconym Duchem i dlatego szukanie Ducha jest po prostu odrzucaniem go. Nie możesz bardziej zdobyć Ducha, niż możesz zdobyć swoje nogi lub uzyskać płuca.”
    Ken Wilber, Jeden Smak, str 21

  5. Dzisiaj byłam świadkiem wypadku. Samochód, w którego rąbnął innych, zatrzymał się trzy metry ode mnie, na słupkach….. trzy metry…. 112 działa… ludzie żyją…. Zdążyłam zrobić dwa kroki do tyłu… i zmarł Alan Rickman, który grał Severusa Snape’a… Ciężki dzień dzisiaj… a tu tekst ” …żyj do kurwy nędzy…” puffff…

  6. :)
    Jest jakiś niepisany układ w świecie, że możesz być albo szczęśliwy albo nieszczęśliwy. I że to oczywiście ważny wewnętrzny sygnał, jakie jest Twoje życie z mocnym akcentem na Twoją winę – co częste w języku komunikacji rodzinnej, na Twoją osobistą odpowiedzialność, sprawczość.
    Czy jesteś szczęśliwy? Strasznie ubogi wewnętrznie musiałby być taki podskakujący nieustannie do góry wesołek koncentrujący się zawsze i wszędzie na przeżywaniu siebie w nieustającym szczęściu. Nie mówię, że to niemożliwe. Wszystko można przedefiniować. Pociągnąć się w górę, włożyć ołówek w zęby żeby wyskoczył uśmiech, na siłę żyć w pozie amerykańskich poradników i doświadczać się w manii.

    Może jednak między nieszczęśliwy a szczęśliwy jest jeszcze cała masa stanów emocjonalnych czy nawet trwałych postaw w przeżywaniu siebie? Ot choćby responsywny do życia, afirmujący spokój i obojętny na stan szczęścia/nieszczęścia, otwarty na siebie i paletę różnych emocji, przeżywający czasem poczucie utraty i żałobę po bliskim bez zoloftu?

    Z tym szczęściem to jest trochę takie złudzenie raju – kraina wiecznej szczęśliwości. Nic ponad szczęśliwość wartościowszego nie ma. 1500 hurys, harem i wachlowanie, światłość i pożądanie tego, co niemożliwe, nagrodzenie i wyrównanie rachunku krzywd i win.
    Na ogół jest się tak skołowanym przez wizje szczęścia, że depresja w tym kontekście robi się stanem naturalnym ;) Nie jesteś szczęśliwy? O, mamy Cię, łatwiej poprawisz sobie nastrój kupując coś extra… coś u nas…

  7. Jak rzekł Eckhart Tolle “Mieszkałem z wieloma mistrzami Zen. Wszyscy byli kotami.”

    Mam szczęście mieszkać z dwoma.

    Ostatnio chodziła za mną myśl, by znów wyjechać w jakąś (samotną) podróż, symboliczną (bo tylko takie się dla mnie liczą), taką w której będę mieć czas tylko dla siebie i swoich myśli. najlepiej Norwegia, Oslo. I już prawie hotel miałam zabukowany i bilety kupione, a potem siadłam na tyłku i przemedytowałam temat. I poczułam – wcale nie chcę nigdzie jechać i nie jadę. Nie potrzebuję tego. To czego szukałam w tym wyjeździe jest dostępne na wyciągnięcie dłoni. Zniknęła potrzeba bo była oparta na fałszywych przesłankach (że gdzieś indziej znajdę to co jest we mnie już teraz). Poczułam niesamowitą wolność i to było cudowne uczucie.

Komentarze są wyłączone.