Neardętlaczyk

Wreszcie mielibyśmy więcej czasu dla siebie z Karolcią gdyby nie wirus. Ferie i wirus to zła mieszanka. Taki wirus w zasadzie nie robi nic szczególnego, nawet katar jest niewielki, lecz człowiek śpi jak zabity przez 18 godzin, choć stan ów trudno nazwać snem, to raczej coś w rodzaju wyłapywania oddechu pomiędzy atakami kaszlu. Całe szczęście chory jest wujcio, a Karolcia zdrowa dokazuje z kotami.  Obejrzeliśmy z Karolcią film Wernera Herzoga o jaskiniach Chauveta odkrytych w 1994 roku. Przygląda się zafascynowana. Pewien naukowiec mówi, że nie pasuje mu nazwa homo sapiens, gdyż sapiens oznacza rozumny, a my niewiele rozumiemy. Wolałby raczej nazwę spiritualis, duchowy.  W jaskiniach malunki powstałe 32 tysiące lat temu dzieli niekiedy odstęp 5 tysięcy lat. Powracały tam całe pokolenia artystów i szamanów. Ludzie raczej tam nie mieszkali, nie ma śladów osiedlania się, za to niektóre znaleziska mogą wskazywać na odprawienie obrzędów i rytuałów, więc prawdopodobnie była to świątynia. Po filmie widzę ten szczególny grymas na twarzy Karolci, przeczuwam, że zaraz się zacznie i nie ma wątpliwości. Zapisane czerwonym flamastrem liczby Karolcia pokazuje jako dowód.

– Wujciu, a siostra na religii mówiła, że Pan Bóg stworzył świat w siedem dni 5 tysięcy lat temu, a w filmie mówili, że ludzie żyją na Ziemi prawdopodobnie od 145 tysięcy lat i namalowali na ścianach wszystkie te piękne zwierzęta 32 tysiące lat temu? 145 to dużo więcej od 5, prawda wujciu? Sto lat to jeden wiek, a tysiąc to jedna era, prawda?

Już wiem, że zaczął się seans trudnych pytań, po których rodzice Karolci zabraniają nam rozmów.

– Karolciu siostra opowiada o mitach – zaczynam ostrożnie.
– Mity to takie bajki, wujciu?
– Tak, to takie bajki dla dorosłych. Kiedyś, gdy nie było naukowców i ludzie dopiero zaczynali poznawać swoje otoczenie, brak wiedzy wypełniano opowieściami, bajkami, wyobrażeniami i sztuką. W końcu powstała religia, a opowieści spisywano, wierząc, że to Bóg albo bogowie je opowiedzieli.

Biorę oddech. Kątem oka widzę, że ciocia Karolci, a moja żona gani mnie wzrokiem. Po pierwsze za trudny wywód, po drugie znowu będzie afera na lekcji religii – z czyjej winy? Karolcia tymczasem przewraca oczami, proces myślowy został zakończony, otwiera swój dziubek i…

– Czyli siostra na religii robi to samo, co ten malarz artysta trzydzieści dwa tysiące lat temu?
– Z grubsza rzecz ujmując, tak – zgadzam się zadowolony.
– Czyli ona straciła bardzo dużo czasu, całe te trzydzieści dwa tysiące lat, bo ona nie wie, że to wszystko bujdy z tego spirytusu! – cieszy się Karolcia.
– Spirytusu? – pytam zdziwiony. –  Aha, mówisz o homo spiritualis, to po łacinie człowiek duchowy. W filmie chodziło oto, że człowiek pomimo postępu, komputerów, autostrad wciąż niewiele rozumie z otaczającego świata, ale od zawsze miał potrzeby duchowe, które wyrażał w sztuce. Oto chodzi z tym spiritualis.
-No przecież wiem – Karolcia żachnęła się trochę poirytowana, że tłumaczę jej oczywistości. – Nie słuchasz mnie. Mówię przecież wyraźnie wujciu, że to siostra nic, a nic z tego nie rozumie, a nie, że ja z tego nic nie rozumiem. I nie wklejaj proszę na blogu takich okropnych zdjęć jak z tą panią, bo wygląda jak neardętlaczyk – wskazała na album o paleolicie, który wyciągnęła z półki, a potem na fotkę Jocelyn miłośniczki skalpela.
– Mówi się neandertalczyk, mała mądralo – wybuchnęliśmy  śmiechem.
– No przecież mówię neardętlaczyk, duży mądralo – rozchichotała się na dobre. Śmiechom nie było końca, aż do wirusowego kaszlu. Dobrze, że rodzice tego nie widzą.

Neardętlaczyk
Oceń artykuł

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.

5 komentarzy

  1. Jestem po filozofii, pamiętam szkolne piekiełko, ale mam nadzieję , że moje dzieci jakoś to przetrwają. Właśnie dopadłam w antykwariacie Wędrówki Filozoficzne M. Fabjańskiego żeby moje dziecko miało możliwość korzystania z różnej wiedzy a nie tylko z tego co na religii. Moje dzieciaki jak będą chciały, będą oglądać Harry Poterra,albo pójdą w święta oglądać szopkę w kościele albo z koszyczkiem do święcenia. Czasem odnoszę takie wrażenie , że niektórzy tak się tej wiary trzymają bo wiedzą, że w życiu, źle postępują to może Pana Boga uda im się gorliwością oszukać. Znam kilka osób naprawdę odnajdujących się w wierze ale wbrew pozorom nigdy z ich strony nie spotkałam się żadną nachalną indoktrynacją. Nadal uważam, że w szkole powinna być etyka a miejsce religii jest w salkach katechetycznych jak za starych dobrych czasów.

  2. Kilka lat temu bratanica w szkole wybrała religię bo Pani powiedziała, że tylko niewierzący wybierają etykę.Czego uczą na etyce w szkołach, że katolicy tak się obawiają o swoje dzieci? Pytała o co w tym wszystkim chodzi, stwierdziła, że Bóg mieszka w jej sercu, a nie tylko w kościele i nie może być zmuszana do coniedzielnego chodzenia do kościoła. Niestety w szkołach wiejskich jeszcze duży wpływ ma kościół.

  3. …Te trafne spostrzeżenia, pułapki offsajsdowe, w jakie łapany jest Maciej. Karolcia jesteś Wyjątkową Kobietką. Nie ma takiej drugiej :>

  4. Fajnie, że wróciła Karolcia w Krainie Coachingu.. A kiedy ksiązka z jej opowiadaniem świata?

  5. Co to za siostra na religii niedouczona jakaś. Chyba żadna religia poza ortodoksyjnymi Żydami i może Świadkami Jehowy nie uczy, że świat powstał 5.000 lat temu (nie mówiąc o tym, że to chyba 6500 jest).
    Poza tym wg mnie przekazywanie kwestii duchowych jest obowiązkiem rodziców, a nie żadnych instytucjonalnych sióstr. Być może niektórym rodzicom tak jest WYGODNIEJ, bo sami nie mają żadnych refleksji na ten temat, które mogą przekazać dzieciom.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.