Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu [5]

niech śpi
niech śpi

Skoncentrowanie uwagi na celebrytach, na osobach znanych, wykorzystanie ich w marketingu politycznym, w  reklamie, mediach meinstreamowych, to również efekt ograniczonego wyboru. Jesteśmy jak dzieci w sklepie z zabawkami. Im mniejsze doświadczenie, mniejsza wiedza, mniejsze poczucie wartości, tym również mniejsza zdolność do dokonywania wyboru, a duża ilość opcji do wyboru tylko frustruje. Dziecko w sklepie z zabawkami ma skłonność do wybierania tych, które już zna. Nowe zabawki często nawet nie zwracają jego uwagi, gdyż nic o nich nie wie. Mózg interesuje się tylko tym, co już zna, a nowe lub nieznane – po pierwsze zmusza do wysiłku, a po drugie budzi niepokój. Układ nerwowy tego nie lubi.  Nasze codzienne decyzje to za każdym razem wybory: kanału w telewizji, rodzaju herbaty, partii politycznej, polityka, drogi życiowej, zachowania w pracy, środka transportu, banku, ubezpieczenia, chleba i musztardy. Na co, na kogo zagłosuję? Podświadomość znakomicie podpowie – na znaną twarz, na oczywiste zachowanie, na wzorzec, na najczęściej dokonywany wybór – to się nazywa heurystyka dostępności psychologicznej. Najlepsza herbata to ta, którą zawsze kupuję, herbata to herbata.  Jakich pani zna polityków? No tych, których znam. A których pani zna? No tych, którzy mielą się w telewizji jak talia znaczonych kart. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu. On nie wie, że jest wolny, nie wie, że może wybierać z niezliczonych opcji, im jest mniej samoświadomy, im gorzej wykształcony, im silniejsze wyznaje wzorce, im mniejsze ma poczucie wartości, tym mocniej śpi. Cała Afryka śpi, Rosja śni swój sen o potędze, w Polsce nie brakuje śpiochów, Europa śni sen Putina o potędze, Ameryka śni o największej demokracji świata. Przebudzenia dużych grup społecznych zazwyczaj bywają bardzo brzemienne w skutki, są burzliwe i nieokiełznane, niektórzy o tym wiedzą, tego rodzaju przebudzenia nazywają się rewolucjami. Im więcej snu przed przebudzeniem, im silniejszy narkotyk wsączany był w głowy ludzi, tym przebudzenia ostrzejsze i boleśniejsze w skutkach. Dlatego podaje się ludziom więcej narkotyków, czyli uzależniających sugestii, wzorców, dążeń i potrzeb. Masowy przekaz informacyjny znakomicie to ułatwia.

 ***

Kiedy przychodzi przebudzenie osobiste paradoksalnie ów skutek jest podobny do zrośnięcia maski z osobowością, z pozoru, na zewnątrz może to wyglądać podobnie. Ktoś staje się mnichem i jest tylko mnichem, przede wszystkim mnichem. Ktoś inny zamieszkuje na farmie i zajmuje się tylko uprawą ekologiczną i całkowicie się zakorzenia, oddaje tej pasji. Ktoś inny komponuje, pisze, liczy – dawne bariery stały się dzisiejszymi wspornikami. Im jestem lepszym menedżerem im bardziej czuję harmonię z tą rolą, tym staję się lepszym ojcem, przyjacielem, mężem – stwierdza  mój znajomy. Co to znaczy lepszym? Pojawia się harmonia, przepływ energii i wartości, rzeczy zyskują sens poprzez to kim jestem, a nie poprzez to czym są te rzeczy w powszechnej opinii i jaką ktoś im nadał wartość.

Jednak nawet nie próbuj być misjonarzem. Nie budź lunatyków, gdy śpią na dachu. Przebudzeni tak nagle na pewno ci nie podziękują. Inni, śpiący, zafascynowani przez chwilę twoją spójnością, będą mieli zamiar zrobić z ciebie celebrytę przebudzenia, mistrza oświecenia, guru od jasności umysłu – nie dlatego żeby się przebudzić, ale dlatego żeby kogoś naśladować. Zamiast szukać swojej drogi szukają kopii do naśladowania. Śmiać mi się chce z tych wszystkich ekspertów i mistrzów od iluminacji, przebudzeń i olśnień, idealnych trenerów osobistej zmiany, światowych ekspertów od bycia sobą, tych wszystkich guru, którzy uprawiają czysty marketing chcąc zostać celebrytami w świecie gadżetów, tworzących swój objazdowy cyrk, wędrownych pastorów i ekspertów od duchowości, mistrzów autokreacji. Wykorzystują mechanizmy atrybucji i manipulacji jak nikt inny, udając, że robią to dla dobra innych. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu, zwłaszcza gdy dach jest wysoki. Harmonia duchowa lubi ciszę i spokój unika zgiełku i blichtru. Mistrz Tao siedzi na rzeką i łowi ryby na wędkę bez haczyka. Wędka daje mu pretekst, gdy ktoś go spyta – co tutaj robi nad rzeką, tak siedząc i gapiąc się w wodę, będzie mógł odpowiedzieć rzecz oczywistą dla śpiocha – łowię ryby. Śpiący muszą mieć cel, powód, przyczynę, złudzenie sprawstwa i  tysiące rzeczy do atrybucji, czyli dowodów na to, że ich życie ma wartość. Obawiają się, że bez kontekstu zbudowanego z ludzkich opinii i ocen, bez gadżetów i wyznaczników statusu – znikną – nieważni i bezwartościowi. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu, choćby nawet śnił koszmary. A jakże go budzić, gdy śni słodkie sny?

Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu [5]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

37 komentarzy

  1. Serdeczna Kosmitko Doroto,
    ja jestem z Radomia, z przyjemnością piszę się na takie spotkanie.
    Pozdrawiam

  2. Jezeli zebraloby sie kilka osob, to bylaby fajna idea. Mysle, ze spotkanie byloby bardzo tworcze i na pewno bylby to czas spedzony milo i pozytecznie. Ja juz od dawna szukam ludzi takich jak tu na blogu. W Anglii to wlasnie za interesujacymi dyskusjami tesknie najbardziej. Bede w Polsce w tym i nastepnym tygodniu, pozniej w pazdzierniku. Czy komus jeszcze chcialoby sie? Ciekawa jestem z jakich miejscowosci sa blogowicze?

    Serdecznosci dla wszystkich!

    Dorota

  3. Serdeczna Kosmitko,
    to by było fajne doświadczenie, spotkać się…
    To tylko luźna inicjatywa z trudnym do przewidzenia skutkiem.
    Pozdrawiam

  4. Pawel,

    Tez chcialabym porozmawiac na zywo, byloby bardzo ciekawie. Trudno byloby sie chyba pozjezdzac z Irlandii, UK etc. Ale ja w Polsce bywam co kilka miesiecy. „The sky is the limit” albo nawet juz nie:)

    Pozdrawiam

  5. Seria mocnych tekstów. Uwielbiam Pański warsztat pisarski Panie Macieju! Czekam na więcej :-)

    Andrzeju, tekst dla Grzesiaka?

  6. Pochwalę się kochani :) Poprowadziłam pierwsze spotkanie Stowarzyszenia Chorych na Hashimoto we Wrocławiu :) Zrobiłam rozruch umysłu, łamanie stereotypów, takiej grupy życzę wszystkim trenerom. Wszystko samo popłynęło :) Fantastyczne uczucie :)

  7. Dziękuję za kolejny tekst o lunatykach. Zawsze czytam ciekawe wpisy pod tekstem za które również dziękuję. Ciekawą energię by generowało spotkanie na żywo w zamkniętym pokoju użytkowników owego bloga.

  8. Magda Turek – dlatego w Irlandii jest lepiej niż w Polsce pod względem zarobków itp. bo oni nie mieli przez ponad 40 komunizmu, nie toczyła się u nich II wojna światowa z przechodzącą dwa razy armią niemiecką a potem radziecką. Ponadto – nie objęto nas zdaje się planem Marshalla za pomocą którego wpakowana w kraje późniejszego EWG całkiem sporo pieniędzy.

  9. Jutro się polansujemy na konferencji :-)

  10. Tak tak. Ten tekst dla supertrenera bajeranta Mateusz Grzesiak

  11. AgaWa,
    to mamy podobne doswiadczenia
    ;)))))
    dzieki za odpowiedz

  12. Od długiego czasu, właściwie od mojego pierwszego pobytu w Irlandii, próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Irlandczycy są o wiele bogatszym narodem niż Polacy, dlaczego o wiele lepiej się tu powodzi przeciętnemu obywatelowi. I nadal nie wiem, nadal to są tylko domysły. My jesteśmy zdecydowanie lepiej zorganizowani, uporządkowani, zdyscyplinowani, o niebo pracowitsi, wykształceni, itd. Właściwie same zalety. Jedną z przyczyn wydaje mi się być fakt, że Irlandczycy są o wiele lepsi w team spirit, To jest ich podstawowa cecha.
    Potrafią się razem nie tylko bawić, ale razem bardzo dobrze współdziałać, pracować. Są w tym świetni. Poza tym być może fakt, że ten kraj jest tak piękny, ściąga tu turystów, a za tym jak zwykle stoi dużo kasy.

  13. Wiekszosc nie chce sie przebudzic, bo lepiej zyc w iluzji bezpieczenstwa, swiecie rzeczy, ucieczki od problemow, w kieracie codziennosci, w krainie zapomnienia w ktora odlywamy na kilka godzin. Nieraz sam wolalam spac.

    Samotnych wilkow jet troche na swiecie. Moze 1% populacji:)

    Dziekuje za ten tekst

  14. Z wypadniętym dyskiem to trafiłam na stół. A potem długi czas nie mogłam stać, przy stole op.zwłaszcza. Więc byłam skiperem. Przez kolejne dwa lata siedziałam na jachcie 2-3 miesiące nonstop. Nie było źle :-)

  15. Tak myślę, ci ludzie tu żyją w totalnym transie, zanurzeni w tych swoich barach, futbolach, golfach, weselach, itd. Dla mnie to jest męczące i ja nawet nie będę się starała przystosować.
    Poza tym – całe życie spędzają poza domem. B dużo pracują, jedzą na zewnątrz, potem wychodzą do tych swoich pubów. Ciągle są na zewnątrz.

    Ani chwili na zatrzymanie się, ani chwili refleksji, ani chwili pobycia samemu ze sobą.
    Dom służy jedynie do spania.

    I ja w tym wszystkim – znów w roli samotnego wilka.
    Zobaczymy gdzie mnie to zaprowadzi.

  16. Dzięki Ania za życzenia. uwielbiam tę piosenkę Stachury.
    Szczęśliwie wyjście nr 2 było krótkie.
    Lokalne Lotto, pieniądze z zakładów idą na rzecz miejscowej drużyny Futbolu Irlandzkiego.

    Mnie męczą te zorganizowane wyjścia do pubów, do restauracji, itd.
    Ale jednak sam pomysł na stary pub w village jest fajny.

    Ludzie zamiast siedzieć w domach przed TV, schodzą się do pubu i
    gadają. Oni właściwie nie przestają gadać. No i pić :-)

  17. Magda Turek-mimo meczacego dnia-wszytskiego najlepszego!

  18. dzis dzien poetyczny;)))))))) tym razem Stachura

    „Dzisiaj są moje urodziny,
    Które obchodzę bez rodziny
    Daleko, wysoko, wśród manowców
    W pokoiku, na wieży hangaru dla szybowców

    Niech żyje ziemia!
    Niech żyje niebo!
    I ty – co rodzisz się – żyj!
    Niech żyje ziemia!
    Niech żyje niebo!
    I ty – pomiędzy tym – żyj! „

  19. I w ogole, nie koniec obowiazkow towarzyskich na dzisiaj. Musze jeszcze wyjsc i sie socjalizowac, chociaz marzy mi sie lozko. Z ich perspektywy jestem zdecydowanie kosmitka.
    Ide sie tylko pokazac, a potem blogi sen.

  20. Dzisiaj moje imieniny, ale tutaj nikt nie obchodzi imienin. Za to pojechalismy cala rodzina na przepiekna Inch Beach, do restauracji. Wolalabym zostac w domu i poczytac, ale nie chce uchodzic za totalnego weirdo. Wracalismy samochodem po drodze nadurwiskami, kierowca po wodce. Glupio byloby zginac na tej przepieknej drodze, w dodatku w dniu imienin.

  21. AgaWa,

    ;))))))))))))))
    zeglowalabys zawodowo z ” wypadnietym dyskiem” ???

  22. Ach no i zauważyłam jeszcze jedną nowomodę! teraz na czasie jest żartować, że jak się ma brodę to że się jest kobietą? Ale zobaczcie, że wiadomy konkurs przeżywany jest z takim napięciem jakby rangą dorównywał Chopinowskiemu, a ten z kolei – czy w ogóle budzi jakieś jeszcze emocje?

  23. Pointa: przebudzenie jest możliwe, lecz należy to zrobić „właściwie”, czyli skalując „tao” do Klienta. jak skalować tao?…łatwo Winking smile emoticon Nie uruchomimy u Klienta „niczego”, jeśli nie zadbamy o najważniejsze współczesne bolączki: brak motywacji i brak pozytywnego myślenia (to baza do wszystkich dalszych działań). Te 2 osie nakręcają /hamują wszystko. Teoria kropek: progresywnie osiągając malutkie sukcesy w tych 2ch osiach osiągniemy malutkie (jakże Wielkie!) sukcesy w przebudzaniu Klientów. Nie cofniemy energii Wszechświata (mimo że bardzo tego pragnę), nie nauczymy ludzi „zen”, musimy to połączyć ze współczesną kulturą (fmcg). Dla Moich art-co i dla Was dedykuję swoje haiku i koan. Koanczyni Winking smile emoticon (koan czyni – tak właśnie! jest; świetna technika i trening umysłu)

    Haiku pt. MOTYWACJA
    Syren śpiewu dar.
    Hamulców wzlot żar.
    Umysł zapiął pasy.

    „Just” koan:
    Jaki czas osiągniesz w biegu na 100m po wyłączeniu zegara?

  24. Jak tu tłoczno i gwarno ;-) Pozdrawiam Magda nie skupiaj się na lękach a zdawaj ciekawe relacje. W ogóle od takiej dziewczyny to te mroczne demony trzeba przepłoszyć raz na zawsze ;-)))
    Podoba mi się ta przewrotna seria autora, by nie budzić lunatyków. Cudny kot (czy to aby nie Bolek?) robiący dziubka sowie. Zastanawiam się w jakim miejscu ja jestem. Dlaczego mi tak niedogodnie, niewygodnie, zupełnie jakoś odstręczająco patrzeć i być w towarzystwie zwłaszcza hardkorowych lunatyków. No właśnie, czasem niebezpośrednio ale jak to jednak jest, że taki lunatyk ma zazwyczaj ze sobą za pazuchą ciemnogród, uwłaczanie, poglądy rodem ze średniowiecza i często gęsto realny wpływ. Im bardziej dogmatyczny, konserwatywny, krew mu wzbiera i się burzy łatwo i wszystko to takie bez trzymania poziomu, bez racjonalności, bez szacunku, tym bardziej nie chce się słuchać i patrzeć. Ale jak tu się tak całkiem odciąć od wiedzy o społeczeństwie, o polityce, o przeciętnym Kowalskim. Czy mu tu mamy przykazane, aby iść w jakimś lunatycznym poranku żywych trupów – wszyscy razem, czy coś mamy czy nie mamy -niezadowoleni, zblazowani? No i tak sobie właśnie zastygam w refleksji.

  25. Przebudzenie – nie jest dobrze, kiedy Kobieta prozaiczną (dla niej Wielką) zmianę podejmuje dopiero po 15 latach, zasmuciłabym się bardzo jako caoch, czy psychoterapeuta. Przekaz A. de Mello traktuję metaforycznie: on mówi działaj – nauczaj intensywnie! ale działaj mądrze i skutecznie, czyli nie możesz wywoływać szoku, bo on będzie szkodliwy dla Twojego Beneficjenta, ergo Twoim (naszym) zobowiązaniem jest znalezienie takiej ścieżki (celów, zasobów, narzędzi, technik, aury, szamana, bąbelkowej Xi z Jowisza, itd), które optymalnie dla Klienta (Potrzebującego) umożliwią Mu jak najszybsze wejście w duchowość.

  26. Sorry, podpisałam się Ag, ale to ja :-)

  27. Aniula, to oczywiste, ze praca nie jest wyznacznikiem wartości. Ale większość ludzi jakąś pracę musi jednak wykonywać. Ja cały czas szukam swojej ścieżki. A gdzie podziała się Dżo-ann?

  28. Do ani:
    już się zmierzyłam z tym tematem, jak mi wypadł dysk i trafiłam na stół operacyjny.
    Tak, mogłabym przestać być chirurgiem.
    Wtedy żeglowałabym więcej. Już tak zresztą było, bo przez dłuższy czas nie mogłam stać.

  29. U nas piękne słońce. Siedzę od rana z widokiem na górę i chmury. Jest pięknie.
    Ale nie czuję harmonii i przepływu. Wszystko przez lęki, które zatruwają mi duszę.
    Lęki, że nie dam rady, że nie osiągnę tego, czego pragnę. I tak sama sobie kręcę ten bat nad głową. Sama dla siebie jestem największą przeszkodą. Ale ok, będzie co ma być. Najtrudniej jest zmienić się samemu.

  30. cdn…. ani zdrowia ,ani zycia w ogole

    POGODA. (Leśmian)

    I chcę i nie chcę i muszę
    Dziś jaśnieć razem z pogodą,
    Co niepokoi mi duszę
    Złotego szczęścia urodą.

    A szczęście lśni od niechcenia,
    A ja przezywam je: „Ono” —
    I rozkosz porozumienia
    Poufnie wzdyma mi łono!

    A Ono w słońcu się szerzy,
    Na rzęsach światłem osiada,
    Ale do siebie należy,
    I nikt go, nikt nie posiada!

    A Ono teraz w obłoku,
    A teraz — w środku trawnika,
    Pociesznie przynaglam kroku,
    Niech krok do szczęścia nawyka.

    Brnę w słońcu po samo gardło,
    Co snami łka niecierpliwie,
    Twarz mam odwiecznie umarłą,
    A w nogach radość mi żywie…

    I błogosławię swej twarzy,
    I wdycham wiarę od słońca,
    Że się napewno coś zdarzy,
    Coś się poszczęści bez końca!

    Że Ono drogą rozminną
    Zbliża się wciąż bezhałaśnie,
    I że tak stać się powinno,
    I że tak stanie się właśnie!

    I czynię kroki niezgrabne,
    Ze szczęściem nieoswojone, —
    I bezdomnieję i słabnę
    I nie wiem, w którą biedz stronę?

    Trzeba nic nie mieć prawdziwie,
    Żyć tylko tem, że się żyje,
    By dłoń wyciągać łapczywie
    Po takie szczęście niczyje!

  31. osobiscie uwazam ,ze nikt nikogo nie moze obudzic.
    obudzic mozna sie mozna tylko samemu.
    a ci ktorzy sie maja za przebudzaczy snia wlasnie swoj sen przebudzacza….

    widze czasem jak bolesnie i gwaltownie przebiega budzenie z alkoholowego ciagu ,z wielkiej milosci, z bycia dyrektorem…..z bycia zona,czy ukochana osoba

    bardzo dobrze robia takie zyciowe straty…bo nagle okazuje sie ,ze zeby zyc i nadal byc wartosciowym czlowiekiem nie trzeba zbyt wiele ,a samo zycie nadal ma sens,
    nawet jesli przestaje sie pelnic ktoras z rol ,a z czasem albo czasem naraz nawet wszystkie…
    to jest wlasnie ryzyko przywiazania ,utozsamienia…o ilez lzej jest nie trzymac sie niczego i nikogo kurczowo…pieniedzy ,zawodu ,uznania,ludzi ani nawet zadnej filozofii
    ;))))))))))

  32. Agawa,mam pytanie osobiste ,zwiazane z tematem.

    ;) w ramach cwiczenia przebudzenia

    czy wyobrazasz sobie ,ze moglabyc od jutra przestac byc chirurgiem?

    potrafilabys na zawsze z tego zrezygnowac?
    kim bylabys ,gdybys nie byla kim jestes?

    ;)))))))))))))))))

  33. AgaWa, „każdy musi się obudzić sam” – to oczywista prawda, ale wielu nie daje rady bez budzika…

  34. Acha. Najszczęśliwszy był jej mąż, bo on tysiąc razy wolał zadbaną żonę niż obiad, zwłaszcza, że sam gotuje lepiej niż ona. Ale bał się to powiedzieć przez 15 lat, że w doopie ma ten obiad, bo woli mieć super laskę za żonę.

  35. Marku, każdy musi się obudzić sam.
    Mojej koleżance ok. 15 lat zajęło dorośnięcie do wypowiedzenia kwestii: „przepraszam was (męża i dwoje dzieci), obiadu dziś nie będzie, bo nie zdążyłam, a teraz muszę iść do fryzjera, bo nie chcę wyglądać więcej jak pomietło”. 15 lat.

  36. Ja chyba mam etap zrozumienia, że praca nie jest wyznacznikiem mojej wartości ;) Dobra , tylko mógłby Wszechświat przesłać kasę na rachunki :)

  37. „nie budz lunatyka…” – a czyz nie jest to przekonanie ograniczajace?
    Czy np de Mello nie obudzil wielu?
    Czy Ty Macieju nie budzisz tu obecnych?

Komentarze są wyłączone.