Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu [6]

Daenerys Targryen - aktorka Emilia Clarke
Daenerys Targaryen – aktorka Emilia Clarke

Radykalni politycy? Radykalni politycy uderzają w tę samą nutę od stuleci – sprzeciw, bunt, krytyka i…proste rozwiązania. Nawet jeśli są nieco oldskulowi i bełkotliwi jak Korwin-Mikke, to przecież budzą zainteresowanie dzięki swej niepoprawności. Czy to możliwe żeby zyskiwali poparcie? To tylko bunt sfrustrowanych wyborców – mówią politycy, dziennikarze, eksperci. Co myśli i robi Polak w ciszy swojego sklepienia pod czaszką, w czterech ścianach swego pokoju? Bardzo często myśli prosto, schematycznie, świat trzeba szybko i prosto sobie wytłumaczyć. Najprostsze tłumaczenie, najszybsze wyjaśnienie wyssane z mlekiem matki to – obwinienie. Dzięki obwinianiu można bezboleśnie przypisać, nawet komuś nieznanemu, odpowiedzialność za wszelkie swoje nieszczęście. Zamiast poglądów obwiniający ma oceny – przecież nie czyta, zatem nie myśli samodzielnie. W dodatku nie trudno o głupca z lewej, czy z prawej strony sceny politycznej – do wyboru do koloru, w zależności od opcji i upodobania – zawsze znajdzie się winny, trochę z własnej winy. Tu obnoszący z się z drogim zegarkiem minister, w społeczeństwie wrażliwym na bogactwo, tam grubas zamieszany w afery, tu znów ksenofobiczny męski szowinista, tam pryszczaty narodowiec, gej, transseksualista, faszysta, specjalista od lotniczych zamachów – nie brak skrajności. Każdy staje się winny i kto chce może znaleźć swego winowajcę. Zdaniem jednych winni są byli komuniści, zdaniem innych narodowcy, to znów geje lub katolicy. Dla każdego coś miłego do zrzucenia winy na bliźniego.  

***

Nazwijmy te grupy podatnych na manipulacje i uproszczenia. Polak masowy przede wszystkim upija się. Małymi łyczkami piwa, którego konsumpcja wzrosła, nieco droższym winem, które stało się modne, sięgnie i po mocniejszy trunek. Wiosna, a zatem nawet w deszczu dymią grille, a grill to przede wszystkim pijaństwo. Polak wpada w trans zaczarowany magicznym płynem, w transie mijają wieczory, noce, weekendy, mija życia. Powtarza sobie, że na tym polega zabawa i przecież wszystko jest dla ludzi. Nikt nie ma odwagi mówić publicznie, że alkoholizm to pierwszoplanowy problem społeczny. Cicho, sza. Młodsze pokolenie – jakoś zadziwiająco prześlizgnęło się przez ostanie 15 lat 20 jakby niczego nie rozumiejąc. Młodzi nie mają pojęcia o historii swego kraju, o realiach geopolityki, mają pobieżną wiedzę,  duże zdolności informatyczne i wszystko w nosie. To, rzecz jasna, wina rodziców. Ale czy można się dopatrywać winy tam, gdzie była niewiedza i bezradność?

***

Martin Seligman prowadził okrutne badania, jak to badacz-psycholog, porażając prądem psy, które wpuszczał do klatki. Po kilkunastu próbach uniknięcia bólu psy poddawały się, kładąc się i nie reagując, nawet, gdy wciąż były rażone prądem. Seligman zdobył sławę opisując zjawisko wyuczonej bezradności, psy zginęły. Swoją drogą naukowiec może swoje okrucieństwo znakomicie uzasadnić byle bełkotem, podobnie jak to robią politycy. W każdym razie bezradność 40, 50, 60 latków, to bezradność ludzi z epoki transformacji. Co gorsza nie potrafiliśmy stworzyć ani etyki, ani kultury, ani nawet modelu gospodarczego jako spadku dla młodych ludzi. Dostają dysonans poznawczy – efekt podwójnych standardów, kłamstw i dwuznaczności. Psy poddawane eksperymentom, jeszcze bardziej wyrafinowanym, były karne prądem, gdy wybierały miskę z lewej strony klatki, zaś nagradzane, gdy wybierały miskę z prawej strony klatki. Szybko wyuczały się, gdzie jest niebezpiecznie. Gdy jednak w drugim etapie eksperymentu prąd uderzał przypadkowo raz z lewej strony, raz z prawej, psy stawały się początkowo agresywne wobec siebie, a następnie popadały w głęboką apatię, niektóre umierały.

 ***

Obwinianie, zrzucanie odpowiedzialności, alkoholizm, wyuczona bezradność, proste wyjaśnienia, brak duchowości. Wiara powierzchowna, nawykowa, rytualna, na pokaz, z weselami i ślubami zastaw się postaw się i komuniami jak śluby, wiara która nie przynosi ani odpowiedzi po co to wszystko, ani co ma być dalej. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu. Od lat prowadzę terapie, szkolenia, coachingi – ludzie potrzebują zmiany ale oczekują prostych odpowiedzi. Kiedy dostają proste odpowiedzi – mówią: to zbyt proste odpowiedzi. Kiedy dostają trudne odpowiedzi, mówią: to zbyt trudne odpowiedzi. Gdy słyszą, że droga jest rozwiązaniem, mówią: nie wyruszę w nieznaną drogę. Kiedy słyszą, że wszystko zostało powiedziane, mówią:  wszystko to już wiemy, chcemy czegoś nowego. Gdy pojawia się nowe, mówią:  to się nie sprawdzi, nie znamy tego, to zbyt ryzykowne.

***

W wielotomowej powieści Georga R.R. Martina spopularyzowanej ostatnio dzięki serialowi Gra o tron występuje królowa Daenerys Targryen. Wraz z rozwojem akcji podbija wielkie, zamożne miasta żyjące z handlu niewolnikami. Cała ich gospodarka jest oparta na niewolnictwie. Jednakże bardzo szybko się okazuje, że nikt nie jest zadowolony, w miastach wszczynane są bunty, gospodarka kuleje, kraj popada w nędzę, ludzie głodują. W wielu miejscach niewolnicy zamienili swoje miejsca z panami. Teraz ci wyzyskują tamtych. Królem jednego z miast zostaje rzeźnik, dawny niewolnik sto razy okrutniejszy od najokrutniejszych panów i znacznie głupszy od najgłupszego tyran. Jego miejsce zajmą kurwa i złodziej. Wyzwoleni niewolnicy cierpią biedę i głód, gdyż dawny kowal niewolnik kujący wspaniałe zbroje, teraz nie ma klientów, niewolnik gladiator nie ma z kim walczyć, a kiedyś był rozpieszczanym pupilem,  sławna kurtyzana musi się oddawać za miskę strawy. Panowie nie mają obrotu handlowego, ich tradycja i dawne prawa zostały pogwałcone, a wojsko się buntuje. Nikt nie chce pustej wolności. Nikt nie potrafi z niej skorzystać a najmniej sama królowa. Daenerys potrafiła wyzwolić niewolnicze miasta ale nie potrafi nimi zarządzać, nie ma też pomysłu na zmianę, na nowy ustrój i jakikolwiek model zarządzania. W końcu ulega ale zgniły kompromis tylko pogarsza sytuacje wszystkich. Królowa posiada też skarb, o którym marzą wszyscy władcy duży i mali w rozlicznych krajach i krainach, skarb, który daje władzę i potężną moc, lecz nie potrafi tego skarbu wykorzystać. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu, czy to niewolnik, czy królowa. Tańcz swój taniec najlepiej jak umiesz.

Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu [6]
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

35 komentarzy

  1. Sen to właściwie nasza wyobraźnia, która się uaktywnia, kiedy kładziemy się do łóźka.
    Kto wie, co tak naprawdę dzieje się w głowie takiego lunatyka, może dach jest dla niego miejscem pracy, wyprawy albo czymś innym…

  2. Serdeczna Kosmitko,
    jak najbardziej jestem za.
    Uważa, że spotkania wzbogacają.
    Pozdrawiam
    Paweł

  3. Panie Macieju,

    Jezeli Pan pozwoli mam taki pomysl inicjatywy spolecznej, na bardzo mala skale. Ja widze, jak do Zmiany duzo porzeba wiedzy, motywacji, zostawienia czegos, odwagi. Nie kazdego na to stac, nie kazdy nawet ma swiadomosc, ze to jest mozliwe. Nawet inteligentni ludzie, ktorzy chcieliby cos zmienic a nie wiedza co, nie pomysla , ze siebie trzeba zmienic. Swoja reakcje. To nie inni sa odpowiedzialni. Ze zmiana swiatopogladu i zachowania przychodzi odpowiedz wszechswiata. Bardzo wiele jest na wyciagniecie reki, wystarczy tylko siegnac. Wiem, bo coraz bardziej sam tego doswiadczam. My sami mozemy tkwic w okowach, ktore sami sobie stwarzamy. Odpowiedzi sie znajduja, jak sie wie o co pytac. Lekarstwo na kazda chorobe jest podobno jest w naturze, tylko ludzie nie wiedza gdzie szukac, i ze w ogole mozna szukac, bo latwiej jest wziac “cudowna “pigulke. Ludzie tez tak nie czytaja duzo, ludzi takich jak my tez nie jest duzo. Gdyby zaczelo sie popularyzowac to o czym teraz mowimy, to moze poszloby to w swiat i zaczelo zataczac coraz szersze kregi. W tv pokazuje sie przemoc, moze my moglibysmy pokazac rozwoj.Taki mam pomysl, nie wiem na ile realny, jakby ludzie zaczeli sie spotykac w swoich miejscach zamieszkania lub w poblizu i po prostu dyskutowac, tak jak my tu na tym blogu, wymieniac sie wiedza i doswiadczeniami, opowiadac swoje historie np w jakichs przyjaznych klubach (czytalam ostatnio o krakowskim Cafe Finska – gdzie nawet nie trzeba miec ze soba pieniedzy a za kawe czy herbate daje sie cos w zamian, niekoniecznie materialnego – moze to byc opowiesc, obraz, piosenka, ciasto itp.) Moze ludzie zaczeliby przychodzic i w jakis sposob energia swiata zaczelaby sie zmieniac. Ponad 3 tysiace ludzi “polubilo “na Facebooku tego bloga, to sporo. Zacytuje fragment U. LeGuin z “Ziemiomorza”:

    “Nie mozemy niczego zdzialac bez siebie nawzajem…
    Ale tylko ludzie chciwi i okrutni trzymaja sie razem, dodaja sobie sil. A ci, ktorzy nie chca do nich dolaczyc, stoja samotnie… Nikt nie moze byc wolny, poki jest sam”

    Co Wy na to, drodzy Blogowicze?

    Dorota

  4. Nasze państwo tonie w stosach skomplikowanych procedur, które co jakiś czas i tak przyznają dzieci ludziom delikatnie mówić nadużywającym ich i swojej władzy rodzicielskiej. Problemem często jest już wzięcie dziecka przez np. babcię albo o zgrozo ojca jako rodziny zastępczej.
    Coś tu nie gra. Wiele tu nie gra. Może gdybyśmy postawili na myślenie zamiast na papiery? Nie słyszy się nic, żeby ktoś cokolwiek w tym kierunku robił. Taki Janusz Palikot projektował przyjazne państwo, po komentarzach tu czy gdziekolwiek nie widzę żeby choćby drgnęło?

  5. Zgadzam się Aniu, że pewnie tak to jest z nami, niezależnie kto w co wierzy czy nie wierzy.
    Każdy jakoś po swojemu odnaduje tu swoje zadanie życia.
    Ja się nie boję idealistów, ja się np. obawiam sfrustrowanych kiboli, recydywistów wśród nich i bojówek piłkarskich, które dają upust swojej agresji na innych i na mieniu publicznym. Banda rozjuszonych kibiców wrogich klubów, które stają naprzeciwko siebie – to są, co jakiś czas elementy krajobrazowe, mojego miasta. Ta grupa lunatyków – wcale nie tak mała, która nie czuje się dobrze w swoim państwie, w horyzoncie sensu ani gdzie indziej bywa niebezpieczna.

    Człowiek nie musi mieć AIDS, żeby rozumieć kogoś chorego na AIDS. Można nie mieć swoich dzieci (nie wszystkim to doświadczenie jest dane) a być dobrym pediatrą czy przedszkolanką. Ci, co je mają – hmm… czasami patrząc na bestialstwo i traumę za traumą, myślę, że ich mieć nie powinni.

  6. “czy w takim razie odbieranie dzieci patologicznym rodzinom ma sens?????”

    Gdzieś czytałam, że badania pokazują, że nie ma to większego sensu, i że, niestety, nasi rodzice są najlepszym ‘czymś’, co mogło się nam trafić.
    I że najważniejsza jest zawsze praca z dzieckiem i rodzicem, wspieranie całej rodziny. Nigdy z samym dzieckiem.

    Zupełnie inna jest sytuacja prawdziwych sierot, którym np. rodzic/rodzice umierają.

    Z drugiej strony – wydaje się to nieprawdopodobne na tzw. pierwszy rzut oka, aby sprawnie funkcjonująca rodzina zastępcza nie była w stanie zastąpić tej biologicznej-patologicznej.
    Jedna znajoma para ma dwoje adoptowanych dzieci (maleńkich niemowląt ze szpitala) i wszystko jest ok, a są to teraz nastolatki.

    Nie wiem.

  7. AgaWa ,
    kazdy z nas jest w drodze, gdybysmi nie mieli nic do zrobienia….. pewnie nie byloby nas na ziemi;))))))))))

  8. nie wrzucam do jednego worka …nawet tych w ZK nalezy wziac pod lupe indywidualnie.. ..zastanawia mnie tez proces i przyczyny recycydywy. ale i tu tez bym nie mierzyla wszystkich jedna linijka…natomiast takie rowniez mamy spoleczenstwo…i nie da sie tego ukryc.

    zastanawialo mnie tez spojrzenie z perspektywy czasu ..ze do niedawna jeszcze przestepstwa ,za ktore trafia sie za kratki byly na porzadku dziennym- zabojstwa, rabunki,oszustwa, gwalty …zawsze takie zachowania lezaly w naturze ludzkiej i do niedawna nie swiadczyly o zwyrodnialstwie ,a o przystosowaniu do zycia…..
    niejeden stracil zycie w pijackiej bojce…
    nasza ludzka natura nie zostala zmieniona,a jedynie utemperowana prawnie.

    a ci co sie dzis nie daja utemperowac,bo maja takie a nie inne osobowosci ,takie a nie inne wychowanie ,wzorce,zaburzenia…itd trafiaja do zamknietych zakladow i resocjalizacja czasem ma sens a czasem nie.
    wiecej pewnie mieliby do powiedzenia psychiatrzy…..
    ja sie na tym nie znam i nie moja tu rola…ale zastanawiam sie i stawiam pytania,nie przechodzac obojetnie wobec nowych doswiadczen.

    zastanawialo mnie tez zjawisko adopcji- na ile genetyka,wrodzone cechy, ciaza,wczesne ,dziecinstwo determinuja los wychowywanego przez innych rodzicow dziecka …nie mam duzego doswiadczenia ,ale znane mi sa historie adoptowanych dzieci przez wyksztalconych ,kochajacych ,troskliwych ludzi-mimo wszystko historie tych dzieci nie zawsze byly…. latwe, ogolnie rzecz ujmujac. nie chce ich przytaczac,by nie naruszac niczyjej prywatnosci.ale czy w takim razie odbieranie dzieci patologicznym rodzinom ma sens?czy izolacja od srodowiska wiecej przynosi pozytku czy szkody????

    nie wymadrzam sie ,tylko pytam……

    daleka jestem od traktowania wszystkich jednakowo czy odbierania komukolwiek szansy na rozwoj ,resocjalizacje, zmiane- na takim poziomie i etapie ,jaki jest mozliwy. jesli jest niemozliwy-pozostaje wspolczuc i zabezpieczac innych dostepnymi i usankcjonowanymi srodkami.

    podobnie chyba ze szkola. system edukacji? czy raczej system wychowawczy?

    my Slowianie z pogarda wyrazamy sie o Niemcach ,wyczulonych na kwestie bezpieczenstwa publicznego,ciagle pouczanie i donoszenie na policje przy kazdej probie wykazania sie “ulanska fantazja”…..ale to jest wlasnie podyktowane spolecznym obowiazkiem wychowywania takze poza szkola i domem.

    czy jest to lepsze?nie wiem.
    na pewno i w DE nie brakuje “trudnej”, zbuntowanej mlodziezy.
    ……………
    dla jednego celem bedzie oswiecenie ,dla innego prowadzenie trzezwego czy uczciwego zycia.
    i nadal bede sie upierac ,ze bez wlasnej woli i pracy, checi zmiany i osobistego poszukiwania rozwiazan …. rozwoju nie bedzie, do tego trzeba dojrzec.
    choc szkola moze to ulatwic,tak jak i wspierajace srodowisko.

    jednym idzie to latwej i szybciej ,innym syzyfowy kamien co rusz spada z gory.
    ale moze i tu sens lezy nie w osiagnieciu celu ,a w dazeniu do niego??????

  9. Dla mnie Daenerys to jedna z nudniejszych postaci – zarówno w książce, jak i w perspektywie osobowości, kobieta rzuca się na głęboką wodę bez żadnego przygotowania. Jej działania nie osiągają zamierzonego efektu, a wręcz przeciwnie…

  10. Zderzenie z lunatykiem?
    Hehehe, a my, to co niby?
    My też jesteśmy lunatykami, tylko że jesteśmy w o tyle lepszej sytuacji, że o tym wiemy.

    Ale między wiedzeniem a zrozumieniem to jeszcze jest duża przestrzeń, a między zrozumieniem a stanem buddy – jeszcze większa.
    A żadnego buddy osobiście nie znam :-)

    Nieprzyjemnie jest właśnie dlatego, że nie jesteśmy buddami i bierzemy rzeczy osobiście.

  11. Zderzenie z lunatykiem jest często bardzo nieprzyjemne brrrrr…..

  12. Najbardziej boję się idealistów, którym zdaje się, że posiedli jakąś wiedzę nt. jak najlepiej żyć i chcieliby ją wcielić w życie jako jedyny słuszny pomysł na szczęście.
    Nawet na tym blogu nie brakuje tych, co wiedzą lepiej :-) Co wiedzą, jak wychować dzieci, nie mając do czynienia nigdy z żadnym (swoim czy nieswoim), co wiedzą, jak inni powinni żyć, takich, co wiedzą, co należy robić a co nie itd.
    Nie brakuje znawców, którzy mają proste rozwiązania i tą samą receptę na szczęście dla każdego.

    Tymczasem nawet Budda dawał różne odpowiedzi na to samo pytanie, zależnie od tego, kto pytał. I sam Budda został buddą po całkiem sporej ilości poprzednich żywotów.

    Nie ma jednej recepty, nie ma jednej odpowiedzi, nie ma jednego najlepszego ustroju, nie ma jednego najlepszego rozwiązania.

    Różni ludzie są na bardzo różnym stopniu rozwoju intelektualnego, społecznego, duchowego. Dlatego nie budźmy lunatyków na siłę, bo to nie ma sensu, i może być przyczyną różnych nieszczęść, jeszcze gorszych niż sen. Każdy człowiek musi to zrobić SAM. Każdy naród to musi zrobić SAM.
    Jedyne co można robić, to dawać szansę spotkania sensownych postaw, ludzi, nauk. Nic na siłę.
    Nic na siłę, z wyjątkiem obrony: możliwości wolnego wypowiadania się, wolności słowa, wyznania, stowarzyszeń, wolności prasy i in.

  13. I jeszcze o rządach Daenerys.
    Podobnych władców, którzy chcieli dobrze, a wyszło jeszcze gorzej, mamy w historii całkiem sporo: Lenin, Castro, Cze, nie pamiętam kto w Sierra Leone, liczne przykłady państw afrykańskich (też nie znam nazwisk), i USA jako całość ichniej polityki zagranicznej.

    Ostatni “sukces” demokracji Euro-USA to obalenie “tyrana” w Libii, co pogrążyło ten kraj w całkowitym chaosie i pogorszyło znacząco los żyjących tam ludzi, zwłaszcza kobiet. Bo “tyran” trzymał za tzw. ryj głównie ekstremistów islamskich.

    Demokracja to proces, w zachodnim świecie pojawiła się po setkach lat innych ustrojów, po dwóch wojnach światowych, po inkwizycji, daaaaaawno po cywilizacji greckiej, po spaleniu na stosie pokaźnej liczby kobiet i takich, co twierdzili że Ziemia nie jest centrum wszechświata.
    Jest to ustrój “niedowprowadzania” w takich państwach jak Libia, Afganistan. Do demokracji musi dojrzeć spora grupa ludzi jednocześnie w danym państwie.

    Dlaczego nie możemy tego pojąć????????????????????

  14. Co REALNIE można zrobić z trudniejszym dzieckiem?
    Bardzo dużo można zrobić, trzeba tylko wiedzieć JAK.
    A wbrew pozorom, zaangażowanych ludzi wiedzących JAK trochę w szkołach jest.
    Oczywiście nie chodzi o umiejętną pracę z dzieckiem, ale o pracę z zespołem rodzic+dziecko.
    Bo bez rodziców słabo się wychowuje dzieci.

    Widziałam kilka razy bardzo skuteczną pracę szkoły nad “trudnym elementem” przeniesionym karnie z innej szkoły.
    No ale od czasu do czasu mimo to któryś dzieciak wyląduje niestety w kiciu.

  15. Nie generalizowałabym i nie wrzucała MŁODYCH LUDZI do jednego worka.
    W areszcie siedzi jednak mniejszość.

    Jako matka trojga sporawych już dzieci spotkałam siłą rzeczy wiele młodych ludzi z kolejnych klas i szkół i uważam, że znakomita większość dzieciaków jest znakomita i wystarczy jeden sensowny nauczyciel w szkole, aby tą młodą energię skanalizować pozytywnie, znam wielu nauczycieli uwielbiających pracę z młodzieżą, sama nieraz uczestniczę w różnych akcjach i uważam, że ubolewanie “ach, ta dzisiejsza młodzież … noo, kiedyś to była młodzież, a teraz to degrengolada bez wzorców” są mocno tendencyjne.

  16. Marku,na te pytania odpowiedzialam sobie juz dawno, bardziej interesuje mnie odpowiedz na pytanie -jak?
    REALNIE
    nie oceniam tych ludzi,raczej im wspolczuje.
    chocby tego ,ze wychodzac,wracaja do jedynego znanego im “domu”.a czasem wracaja do ZK-jak…do domu

  17. Pawel i reszta:)

    Kto chce i moze i gdzie najlepiej sie spotkac w przyszlym tygodniu?

    Pozdrawiam
    Dorota

    Dorota

  18. Aniula,

    Pierwsza interesujaco zapowiadajaca sie randka po 2 albo 3? (Juz sama nie wiem – strefa komfortu!) latach bycia singlem:) i w koncu zlozylam aplikacje na prace blizej mojego zawodu!!! Tez strefa komfortu:) Czuje zmiany w kosciach:) Nawet jak sie nie powiedzie teraz, to juz sie wyrwalam z blednego kola i zlapalam ta energie i wiem, ze sobie dam rade. Zawsze!

    Pawel

    Dzieki i pozdrawiam!

  19. @kosmitka, ale co? Przeszczep czy wymiana faceta na lepszy model ;)

  20. Serdeczna Kosmitko,
    bardzo fajnie, to kolejne nowe doświadczenia.
    Pozdrawiam
    Paweł

  21. A ja wreszcie moge sie pochwalic zmiana w 2 waznych dziedzinach: praca i serce! trzymajcie kciuki!

  22. Dzisiaj wyczytałam i ręce mi opadły. W człowieku podświadomie rodzi się chęć , zepchnięcia takiego lunatyka z dachu……. Sami przeczytajcie….. “Czy bił swoje dzieci? “Niestety nie”. A żonę? “Nie było takiej potrzeby, ale jestem przekonany, że niejednej żonie taka reakcja by pomogła wrócić na ziemię”. To wyjątki z momentami skandalicznej rozmowy “Gazety Wrocławskiej” z nowym europosłem Janusza Korwin-Mikkego, Robertem Jarosławem Iwaszkiewiczem.

  23. Nie mów że, jesteś psychologiem, coachem, trenerem. Coś się wtedy zmienia. Przestajesz być człowiekiem dla drugiego człowieka a stajesz się workiem leków na lęki i ból. “Ulecz mnie krzyczą” metaforycznie.

    Budzenie innych rodzi pozorną zmianę. Tylko, że to chyba nie zmiana a kamuflowanie.

  24. aniu, odpowiedz sobie sama, prosze:
    – czy otaczajace mlodych ludzi srodowisko sprzyja do rozwoju takich wartosci jak: szacunek do ludzi, innych stworzen, milosc do swiata, empatia, wrazliwosc na potrzeby innych, zaangazowanie, cierpliwosc, szczerosc, uczciwosc, zyczliwosc …
    – czy raczej poprawiaja sie czy pogarszaja u mlodych umiejetnosci dyskutowania, sluchania i rozwazania racji innych, wymiany mysli,…?
    – czy mlodzi ludzie potrafia coraz lepiej budowac dlugotrwale i zdrowe relacje z innymi?
    – i wreszcie a raczej w szczegolnosci: czy mlodym ludziom, ktorzy wzorce zachowan czerpali w mniej lub bardziej patologicznych rodzinach latwo jest zachowac cierpliwosc i sile gdy przychodzi zmierzyc sie im z odpowiedzialnoscia za malego czlowieka, czy maja oni zwykle dostateczna wiedze i umiejetnosci by wychowac osobe swiadoma, zdrowa mentalnie i etycznie ?
    Pytam oczywiscie nie o jednostki, ale w ujeciu globalnym.
    Jesli Twoje odpowiedzi na powyzsze beda raczej negatywne, to sprobuj prosze (jesli zechcesz oczywiscie) zastanowic sie nad mozliwymi REALNYMI sposobami poprawy sytuacji. Ciekawym bardzo Twoich pomyslow. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie!

  25. Dziękuję za kolejny teks o lunatykach, oraz za bardzo ciekawe wpisy.
    Smutny fakt to szybki efekt, efekt małego nakładu pracy i czasu. Ostatnio trafiła mi się możliwość na ciekawą rozmowę z młodszym sąsiadem, który często naklejał na drzwiach od klatki wlepki Nowej Prawicy. Zapytałem czego oczekuję od Pana Korwina i na co liczy ?
    – Lepszych możliwości i pracy po studiach. Chcę też by nasza Polska była wielka.
    – Więc co zamierzasz ?
    – Nic ! Teraz wszystko w rękach Korwina.
    Oj, oj zdaję sobie sprawę, że może za kilka lat będzie się z tego śmiał. Jednak coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że ktoś do kogoś coś ma, czegoś oczekuję, na kogoś jest zły. To smutny fakt, smutny fakt. Dlatego tak bardzo lubię zaglądać na tego bloga. Bardzo fajne strefa komfortu ;).

  26. Podczytuję sobie Awareness de Mello i potwierdza mi się to, co właściwie już wiem. Ok, idę spać.Jutro kolejny busy day at work. Swoją drogą, ci Irlandczycy muszą być piekielnie zdrowi, żeby pić takie ilości alkoholu, a potem pracować do oporu. To się nazywa po angielsku a functional alcoholic.

  27. No i znów skazuję się na ostracyzm. Kolejna proszona zakrapiana kolacja. Z której się wykręciłam. No ale trudno. Mnie też potrzebna jest cisza pod czaszką. I w ogóle, lubię ciszę i harmonię. Przyjechałam do Irlandii po ciszę i harmonię (no i po kasę), ale ciszy i harmonii póki co zaznałam niewiele. Myślę, że Polacy są i tak mniejszymi alkoholikami niż Irlandczycy. Chociaż ciężko to sobie wyobrazić. Ale na to wygląda. Zatrzymanie się, refleksja, wgląd, to nie są ich najmocniejsze strony. I czy ja w ogóle kiedyś znajdę sobie miejsce, w którym poczuję się u siebie?

  28. Dzięki Ci @Maciej Bennewicz za przywracanie wiary, że jeszcze jest coś takiego jak cisza sklepienia pod czaszką :))) W dzisiejszych wpisach piszę jak filozofka i ok., ale fakt faktem że strasznie ważną sprawą jest w życiu, moim zdaniem, umieć powiedzieć sobie “wybaczam”. Choćby po to żeby nie truć się na okrągło jadem wielkiej zemsty i odwetu, chodzić schorowanym i nieobecnym w tu i teraz, bo tacy czy owacy muszą ode mnie popamiętać. Dla mnie to jest właśnie taka cisza pod czaszką – takie spokojne, świadome wchodzenie w każdą przeżywaną chwilę niezależnie od tego, jacy bywają dla nas ludzie.

  29. Alkoholizm…Wszechobecny Złoty Strumień piwem zwany, pity jak oranżada, jak sok. Za zeta i dziewięćdziesiąt dziewięć groszy jeden browar? Ale z nas szczęściarze.

    Zgadzam się, wszystko jest dla ludzi, lecz nie dla osobowości. Nie dla ego. Nie dla masek. Nie dla tymczasowej roli. Jak zwał tak zwał.

    Dzisiaj będąc na zakupach w Carrefour, podczas szukania zakreślaczy kolorowych, przechodziłem tuż przy artykułach dla dzieci. Znalazłem tam fantastyczne, kolorowe, modne i obiecujące szampono-żele dla dzieciaków z “bohaterkami” “Monster High”. To dopiero uśpienie, sen, marazm. Cel marketingowy, target, który nie ma szans na obronę. Niech tylko zobaczy jeden odcinek!

    Co do jednej, wielkiej i globalnej zmiany, o której tutaj dyskutujemy – nie raz już rozmawiano, dyskutowano, debatowano, ustalano, organizowano, przedstawiano, prezentowano, określano.

    Myślenie o zmianie, a zmiana to dwie różne rzeczy. Jakby to rzekł Jiddu Krishnamurti – “określenie nie jest tym, co określa”.

  30. A mnie w pewien sposób bulwersuje antychrześcijańska postawa ludzi mieniących się chrześcijanami. Nie ogarniam niskiego poziomu moralnego. Chrystus okazał wybaczenie tym, którzy go ukrzyżowali, papież Jan Paweł II uścisnął w celi zamachowca, który do niego strzelał a ludzie nie potrafią nawet zbliżyć się do ważnej prawdy przebaczenia, wybaczenia, zrozumienia. Mogę zrozumieć, że to jest za trudne, ale w naszej tradycji jest tak, że o zmarłych nie powinno mówić się źle. Jak ogarnąć tłumy przeszkadzające w pochówku gen. Jaruzelskiego?
    Żywa wiara sprowadza się w takim razie do tego, by za wszelką cenę bronić życia poczętego, potępiać aborcję i wystawiać życie ludzkie na piedestał po to, by w dogodnym momencie je stamtąd strącić: potem gnębić i pastwić się, aż się pogrążą ci, co dostaną tu piętno zdrajców. Najchętniej i najłatwiej rzuca hasłem “zdrajca” młody człowiek, który nie odczuł na własnej skórze dawnego woja i nie ma bladego pojęcia o czym w tej telewizji mówić. Totalnie, ale to totalnie umacnianie dobrych wartości nie jest też dla mnie tożsame z manifestem lekarzy w takiej formie, w imię boże.
    Po coś do jasnej ciasnej na ten świat przychodzimy? Mogę za siebie pisać, jako nawet samotna, zastanawiająca się nad życiem eremitka, że ja całej dyktaturze głupoty, wzajemnego chamstwa, “wiary w jedną prawdę” i rozumienia owego “coś” z poprzedniego pytania jako wódka albo przekręty mówię swoje stanowcze: Nie!.

  31. przepraszam ,jakis blad przyz wysylaniu….w drugim wpisie jest calosc

  32. Marku,nie wiem czemu skojarzylo mi sie to od razu z przedwojenymi szkolami od niemeickiej mlodziezy…dzieci obowiazkowo zabrane od rodzicow ,wychowywane spojnie z doktryna,wszechstronnie ksztalcone i modelowane,usportowione i kulturalnie ogladzone…..przygotowywane do ……wojny i zycia….

    do dzis niektorzy bardzo wyksztalceni Niemcy twierdza ,ze byly to najlepsze szkoly…..i najlepszy system edukacji- zabranie z srodowiska i “ulepienie”na ksztalt i podobienstwo….
    dodam ,ze nie kazdy byl pozniej hitlerowcem
    i ci co dzis jeszcze zyja , mowia ,ze we wspoczesnych Niemczech byloby to juz niemozliwe…..

    jak wyobrazasz sobie zmiane systemu edukacji w PL , gdzie kazdy sobie rzepke skrobie? kazdy wie najlepiej ,co jest dla niego dobre i za nic nie da sobie ograniczyc swojej wolnosci i wyboru, chocby miala dotyczyc wyboru puszki piwa?????
    jak zmienic wzor zycia i postepowania rodzicow?

    po szkole dziecko wraca do domu….

    z placowki szkolno-wychowawczej,”poprawczaka”,wiezienia wraca w swoje ,dobrze znane czsem rownie patologiczne srodowisko….i wraca za rok ,za dwa ,za kilka miesiecy do dalszej odsiadki…areszt ,tak jak i patologiczna rodzina jest jego drugim domem.

    co znaczy resocjalizacja? z czym na nowo, powtornie “socjalizowac” łobuzów? z ich wlasnym srodowiskiem ?jak stworzyc nowe wzory?

    my tu o przebudzeniu,wartosciach duchowych,o luntyzmie przecietnego czlowieka…czasem patrze na tych mlodych ludzi,ktorzy przewijaja sie przez areszt-dla nich przebudzeniem byloby to co dla nas jest snem…..

  33. Marku,nie wiem czemu skojarzylo mi sie to od razu z przedwojenymi szkolami od niemeickiej mlodziezy…dzieci obowiazkowo zabrane od rodzicow ,wychowywane spojnie z doktryna,wszechstronnie ksztalcone i modelowane,usportowione i kulturalnie ogladzone…..przygotowywane do wojny i zycia….
    do dzis niektorzy bardzo wyksztalceni Niemcy twierdza ,ze byly to najlepsze szkoly…..i najlepszy system edukacji- zabranie z srodowiska i “ulepienie”na ksztalt i podobienstwo….
    dodam ,ze nie kazdy byl pozniej hitlerowcem
    i ci co zyja ,dzis mowia ,ze we wspoczesnych Niemczech byloby to juz niemozliwe…..

    jak wyobrazasz sobie zmiane systemu edukacji w PL , gdzie kazdy sobie rzepke skrobie? kazdy wie najlepiej ,co jest dla niego dobre i za nic nie da sobie ograniczyc swojej wolnosci i wyboru, chocby miala dotyczyc wyboru puszki piwa?????
    jak zmienic wzor zycua i postepowania rodzicow?

  34. Ciężko się przetransformować, ciężko jest znaleźć cel i dokonać zmiany. Oczywiście jest to kwestia indywidualna. Widać to w naszym kraju. Do rządu pchają się kasowe pazerniaki, liczy się stołek a nie co można zrobić. Nawet jeśli pojawiają się tam ludzie myślący , to są w takiej mniejszości, że ciężko im cokolwiek przeforsować. Najbardziej przeraża mnie obecnie kadra MEN. Jaki jest sens posyłać wcześniej dzieci do szkoły, potem za darmo wysyłać szybciej na studia , skoro większość nawieje za granicę? Czy Polska złożyła jakąś tajną deklarację, iż będzie dostarczać Unii wykwalifikowaną kadrę za darmo? Paranoją jest są dla mnie ograniczenie na kursach Unijnych. Promowanie są osoby z wykształceniem średnim, najlepiej do 25 roku życia i te po 50. Reszta musi być długotrwale bezrobotna, by skorzystać np: z kursów językowych. Ludzie między 30 a 45 rokiem życia to najaktywniejsza część społeczeństwa w obecnej chwili jednak, też najczęściej bezrobotna. Długotrwałe bezrobocie liczone jest już powyżej 6 miesięcy, każda umowa zlecenie ( np na 1 dzień) przerywa ten okres, powodując niemożność skorzystania z wielu kursów dokształcających. Statystyki się poprawiają , ale nie poprawia się sytuacja bezrobotnego. Znam ludzi , którzy specjalnie nie pracują oficjalnie, żeby móc się dokształcić, ponieważ potencjalne zarobki im na to nie pozwolą. Paranoja nie? Uwolniliśmy niewolników i co dalej…..

  35. Sen przenoszony jest droga plciowa. Mysle, ze sznase na obudzenie troche wiekszej czesci spoleczenstwa moglby miec madrze przemyslany i wprowadzany system edukacji. Gdyby od najmlodszych lat uczyc dzieci tego co na prawde ma znaczenie.
    Proces dlugotrwaly, ale jedyny jaki mi przychodzi do glowy, ktory moglby systemowo naruszyc zakleta spirale przenoszenia nieswiadomosci z rodzicow na ich pociechy,,,
    Potrzebne sa jednak osoby, ktore potrafilyby skatalizowac taka rewolucje…

Komentarze są wyłączone.