Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu

niech śpi
niech śpi

Nie, nie, to nie tak, nie jestem sfrustrowany. Narrator w jednej z moich książek [nigdy nie należy utożsamiać narratora z autorem :) pyta swego mistrza Ojca Rafała – jak mówić o spójności, o Tao, o niszczącym charakterze agresywności, o zaciemnieniach umysłu, o ucieczce od teraźniejszości i o…harmonii. W ogóle nie mówić – odpowiada mistrz.  Odwołuje się między innymi do książek Ericha Fromma. Ojciec Rafał jest optymistycznym realistą, ludzie w większości nie chcą zmiany osobistej, uciekają od wolności.  Ich nawykowe reakcje wiodą ich po szynach jak tramwaj, od przystanku do przystanku. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu. Wszystko zostało już powiedziane i prawie nic nie zostało usłyszane, a już zupełnie niewiele – zrozumiane. Buddyzm ma około sześć tysięcy lat, taoizm podobnie, stoicyzm jakieś pięć tysięcy, nauki Jezusa Chrystusa ponad dwa, zaś współcześni nauczyciele duchowi to już dla młodego pokolenia staruszkowie [na przykład Eckhart Tolle swoją Power of Now wydał w 1999].

Co mówią te wszystkie nauki, poglądy, prądy? – wciąż to samo. Nie jesteś swoimi myślami, choć sądzisz, że jesteś. Myślenie determinuje emocje i zachowania, czyli od tego jak myślisz, zależy jak się czujesz i jakie podejmujesz działania. Koncentrując swoją uwagę na przeszłości i przyszłości pogarszasz satysfakcję ze swojego tu i teraz, choć masz do dyspozycji tylko tę chwilę. Człowiek jest bowiem śmiertelny i jak mówi Woland z Mistrza i Małgorzaty – co gorsza, może być śmiertelny nagle. Ciesz się tym co masz, zachwycaj się światem, pięknem natury, kontempluj wspaniałość nocy i dnia, gór i morza, istot i całej przyrody, szanuj życie swoje i innych. Zamiast nieustannie walczyć, poodbijać, podporządkowywać – przyłącz się, współistniej. Nie rób drugiemu, co tobie jest nie miłe. Kochaj innych, tak jak kochasz siebie. Droga jest ważniejsza niż sam cel, gdyż są cele, do których nie dotrzesz, zaś droga jest tu i teraz. Twoje uczynki, słowa a nawet myśli tworzą rzeczywistość wewnątrz ciebie ale i na zewnątrz. Zajmuj się tylko tym, na co masz wypływ a jedyne rzeczy, na które masz wpływ, to przejawy twojej woli. Zatem bądź świadom i świadomie decyduj. Bądź dobry dla siebie i dla innych. Nie oceniaj, gdyż ocena to myśl, a myśl oceniająca zatruwa. Bierz rzeczy jakimi są. I… wszystko to są banały dopóki nie będzie ci dane doświadczenie przebudzenia, oświecenia, satori, nirwany, objawienia, iluminacji, łaski – określeń jest wiele.

***

Według wielu nauczycieli można pewnego dnia otrzymać dar łaski, dar przebudzenia inni jednak nie mogą przejść tej drogi na skróty, sami muszą postawić każdy krok. Pewnego dnia nagrodą jest odpowiedź, że cała ta droga była tylko po to, by odgadnąć jej znaczenie! Byłem na tysiącach godzin szkoleń i sam prowadziłem tysiące, przeczytałem setki tysięcy zdać i sam napisałem setki tysięcy. Wsłuchuję się w słowa moich nauczycieli. Mówienie jest srebrem, ale to milczenie jest złotem. Słowa są jak wiatr. Nie można nikogo przebudzić, można go jedynie ogłuszyć. Nie można nikogo zachęcić, można go jedynie zmanipulować. Nie można nikogo oświecić, można jedynie pokazać mu drogę. Można stracić wiele czasu na przekonywanie nieprzekonanych i nikogo nie przekonać – szkoda zatem czasu. Dzieci w nas muszą dorosnąć by rozumieć złożoność i prostotę świata. Nie można dziecku kazać dorosnąć. Jestem tutaj żeby tańczyć swój taniec, możesz się do niego przyłączyć. Na chwilę, na godzinę. Mogę cię tylko zapraszać i mówić niełatwe rzeczy. Wszyscy muszą umrzeć, wszyscy zostaną zdradzeni, wszyscy cię opuszczą, wszystko stracisz, nie ma rzeczy trwałych – wszystkie trwałości to złudzenia. Rzeczy niełatwe stają się proste, nieprzyjemne stają się neutralne. Bóg jest tańcem, niektórzy są jego tancerzami, inni stoją z boku i albo w ogóle nie widzą tańca, ani nie słyszą muzyki, albo patrzą ze zdziwieniem niczego nie rozumiejąc.

***

Twórca i odkrywca Oryginal play, naturalnego, pierwotnego kontaktu w zabawie O. Fred Donaldson opowiadał jak kiedyś zgłosił się ze swoją metodą do edukacyjnej komisji stanowej w jednym ze stanów w USA. Na salę weszły panie i panowie w garniturach, zasiedli przy długim, ciężkim i stole i spytali na czym polega metoda Donaldsona. Ten wstał, uklęknął i stwierdził, że gdyby na przykład pies chciał się przywitać i okazać zaufanie to postąpiłby tak. Tu Donalsdon na czworakach zaczął się po psiemu łasić do pierwszej z pań, ocierając się głową o jej nogi i powarkując. Wszyscy wstali i wyszli. Do dziś dnia w tym stanie nie wolno stosować metody Oryginal play. Donaldson od tamtego wydarzenia, gdy chce coś załatwić w śpiącym świecie urzędników wkłada garnitur i zachowuje się przewidywalnie a potem bla, bla, bla, bla, bla, bla…. bla, bla.    

Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. AgaWa , mysle ci z guadem i wgladem na pewno nie przejezdzaja bezmyslnie komus po glowie-i o to chodzi;)))))))to bylo tylko porownanie ,ktore zbiegol mi sie w czasie-widac nienajtrafniejsze;))))) bo jedyne co moge zarzucic kierowcom czy posiadaczom quadow ,ze niszcza lesne drogi i lesny spokoj-zwlaszcza wiosna potzrebny zwierzetom…nikt o zdrowych zmyslach nie wlaczy silnika matce usypiajacej dziecko…i moze czasem zdaloby sie pomyslec ,ze natura jest domem dla innych,nie tylko placem zabaw dla duzych dzieci.
    czyz Mahajana nie zaklada wspolczucia i rozumienia innych istot????…;)))))))))))
    co prawda nie znam sie na tym tak jak ty-ale tak to sobie praktykuje;)))))

    do refleksji zachecil mnie tekst Macieja i tak naprawde zastanawialam sie,czy Lunatykom nie zyje sie latwiej …
    a pamietacie z Matriksa?…nie wszyscy przebudzeni chcieli takimi pozostac.

    mnie sie czasem marzy miec najwazniejszy problem w zyciu-odkleil mi sie tips;))))))))))

    to znak ,ze mam za duzo na glowie i rownowaga zostala zaburzona.
    ;)))))))))))))))))
    moze powinnam sie przejechac quadem
    ;))))))))))))

  2. Oj tam.
    Ja znam takich skoczków spadochronowych i jednocześnie właścicieli quadów, że niejeden mógłby im pozazdrościć głębi wglądów.
    Chodzi o to, jak zawsze, aby tak się bawić żeby innym nie przeszkadzać.

  3. ja sie tylko zastanwiam ,czy nie jest latwiej byc w zyciu “wlasciclelem quada.”…;)))))))))))
    Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń
    …………………….

    “Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń,
    co przeczuwa kształty przyszłych zdarzeń
    zamiast wierzyć głucho, bez podejrzeń
    w miłość i w ucieleśnienie marzeń?
    po co dałeś nam uczucia, losie,
    byśmy serca swe zgłębiali spojrzeniami
    i śledzili w dzikich spraw chaosie
    co naprawdę jest pomiędzy nami
    ach, tysiącom ludzi wolno nie czuć,
    nie znać własnych serc i błądzić sobie
    tu i ówdzie, bez zbędnych przeczuć
    grzęznąć raptem w męce i w żałobie…
    póki jakiś ranek ich nie zbudzi
    zorzą szczęścia nieoczekiwaną
    tylko nam nieszczęsnym dwojgu ludzi
    to pospólne szczęście odebrano:
    kochać nie pojmując sie nawzajem
    widzieć w innych rzeczy, których brak im
    wielbić majak, co sie wydał rajem
    brnąć w nieszczęścia, które są majakiem
    szczęśliw ten, kto żyje złudnym śnieniem;
    szczęśliw, komu obca przeczuć waga;
    dla nas z każdą chwilą i spojrzeniem
    snów i przeczuć razem moc się wzmaga…”

    ;)))))))))))))))))))))0

  4. Zawsze uważamy, że wiemy lepiej, słuchamy i nie słyszymy, jesteśmy mądrzejsi od tych co obok nas… Ja nie reaguję , gdy słyszę oceny, negatywne komentarze. Jest mi tylko przykro. Czasem się mylę i przyznaję się do mojej pomyłki. Zdziwienie widzę…Widze też śliczne kasztany, które o tej porze roku piękne kwiaty mają:) Widzę magnolie różowe i brzozy zielone. I chyba coraz bardziej sama jestem…w tym patrzeniu. Obok mnie ludzie, którzy mają rację i nieomylność na wyłączność. Takie czasy?

  5. flow na poziomie ego ,
    bo labedzie w gniezdzie ani nawet krowy na lace szczesliwe nie byly…;)))))))))))))
    oprocz posiadacza quada sa jeszce inni mieszkancy i w takich miejscach ,gdzie natura zyje swoim rytmem….uszanowac ich zycie….to mailam na mysli mowiac o niedoslyszacych i niedowidzacych…czasem mozna w takich miejscach zrezygnowac z wlasnej rozrywki i realizowac ja w innym miejscu majac tyla samo radosci…..nie mam nic przeciwko;)))))))))))
    i tak samo mozna w szerszym znaczeniu,zamiast postawic na swoim ,przylaczyc sie do tego,co dla wielu bedzie lepsze…

  6. No akurat jadąc quadem przez łąkę można mieć stan flow ;-) Albo galopując żwawo na koniu przez tę łąkę. Refleksji nie zawsze musi towarzyszyć bezruch.

    Dobra, ale nie o tym chciałam …

    Jedyne co można robić dla ludzi, to inspirować swoim przykładem, dawać możliwość spotkania mądrych nauk. Nie ma sensu żadne przekonywanie. Ani dyskusje z upartymi. Ja nigdy nie rozmawiam na takie tematy (że jestem tym, co patrzy przez moje oczy i słyszy przez moje uszy), dopóki ktoś nie zacznie pytać i sam drążyć.

    Jeśli jestem wystarczająco inspirująca, wtedy ktoś chce mnie poznać bliżej, odkrywa jak funkcjonuję, jak wyglądają moje relacje, i zaczyna pytać. I wtedy jest szansa na dalszą interakcję.

    Zawsze jest tak, że nauczyciel się pojawia, jak uczeń jest gotowy.
    Nigdy odwrotnie.

    Nieraz jest tak, że rozmawiając z kimś widzę jasno jego problem i rozwiązanie, no ale weź tu przekonaj jakiegoś mądralę, że

    aby wyszedł z dołka, to musi przestać pod sobą kopać.

    Toż to jest po prostu niemożliwe, jeśli on sam nie ma gotowości do zmiany.
    Złota zasada: nie odzywać się, bo to zwykle nie ma sensu i nie zajmować się sprawami, na które nie mamy wpływu, w szczególności nie wymądrzać się niepytanym, bo to nikomu nie pomaga, a grozi utratą wszystkich znajomych :-) :-) :-)

    Ech …. oj tam, nie tacy jak ja nie mogli przekonać do tych mądrych rzeczy różnych ludzi :-)

  7. Nieuchronnie jestem coraz starsza i jednym z plusow nastepujacych po sobie dekad jest to ,ze zawarte w tekscie madrosci staja sie dla mnie oczywiste jak dzien i noc, lato i zima…kolejne doswiadczenia zmuszaja do wnikliwej analizy i wnioski ,opornie ,krok po kroku, prowadza do tych fundamentalnych prawd….
    nie dane mi jest oswiecenie jak blysk pioruna,raczej droga kreta i pod gore ;)))))

    czasem mysle ,ze moze lepiej ,latwiej jest byc lunatykiem?przezyc zycie nie pytajac o sens? a smiertelnosc traktowac jako powod do traktowania zycia mniej odpowiedzialnie ??? po co sie starac ;))))) skoro piekla nie ma…..skoro wszystko kiedys zniknie jak mgla??? moze niewazne ,ze dzis po trupach siegne po cel? nie pytajac o droge???
    moze….
    zamiast zachwycac sie mokra laka, mgla unoszaca sie w gore, nad cisza zalewu przerywana jedynie kukaniem kukulki… mknac warczacym quadem przez ostatnie ostoje dzikiej przyrody , gluchym i slepym na wszystko…

    czyz nie byloby piekniej????

Komentarze są wyłączone.