Nie - warto

rozmawiać?

Nie – Warto rozmawiać?

Dyskurs czyli wymiana

Rozmowa, czyli dyskurs, dyskusja wymagają otwartości, podstawowej empatii i ciekawości wobec drugiej osoby. Czy możliwa jest rozmowa i dialog pomiędzy osobami, których poglądy są całkowicie sprzeczne, one zaś są definitywnie pewne swoich poglądów? Zdaniem wielu filozofów – nie, nie ma możliwości dialogu pomiędzy skrajnymi ortodoksami. Przekonywanie “przeciwnika” do zmiany zdania jest możliwe tylko wtedy, gdy my sami gotowi jesteśmy zmienić zdanie oraz gdy rozmówca ma choćby cień wątpliwości. Ponadto, gdy nie spostrzegamy go jako “przeciwnika”.

Profesor Leszek Kołakowski trafnie zauważył, że rozmowa jest możliwa tylko wtedy, gdy obie strony mają gotowość do poznania opinii i poglądów wzajemnych. Ponadto warunkiem koniecznym jest choćby najmniejsza wątpliwość po obu stornach. W innych przypadku rozmowa wcześniej czy później sprowadzi się do argumentu ostatecznego: Ty musisz tak mówić, bo jesteś zły, jesteś w błędzie, w mocy szatana, złego ducha, obcej teorii, przewrócili ci w głowie, wyprali ci mózg, jesteś obcy, głupi, gorszy… i tak dalej i bez końca.

U ludzi mniej wrażliwych oraz mniej empatycznych pojawią się oczywiście obelgi a w końcu agresja. Najpierw ta słowna – a potem wrogie czyny i działania aż do wyrządzania krzywdy, przemocy i wojny.

Niepewność jako źródło ortodoksji

Psychologia odkrywa, że im mniej pewna siebie jest dana osoba, tym żarliwiej broni przyjętych przez siebie poglądów, choćby były błędne. Choćby były absurdalne z punktu widzenia nauki, czy po prostu agresywne i raniące niewinnych ludzi.

Dlatego rozmowa z hejterem, agresorem, ortodoksem, ideologiem, człowiekiem niepewnym swych wartości lub zwyczajnie ograniczonym intelektualnie – to strata czasu, zdaniem Kołakowskiego, Tischnera, Dennetta, Seligmana czy Zimbardo i wielu innych badaczy.

Wyższość – niższość

Polskie inteligencko – mieszczańskie przekonania i nawyki sprawiają, że od czasu do czasu przedstawiciele tak zwanej elity, eksperci, politycy, naukowcy, publicyści zamierzają przekonywać, nauczać, edukować – nieprzekonanych, opornych, wściekłych – a to do ekologii, to znów do czytania książek lub do tolerancji wobec odmienności. Tymczasem dla zideologizowanych ludzi im prostsze i bardziej jednoznaczne jest wytłumaczenie zjawiska lub normy, którymi mają się kierować, tym lepiej. Ponadto reagują oni alergicznie na próby podsuwania zbyt trudnej koncepcji świata. Odbierają to jako pouczenie i wyższość. Tradycja, to przecież nic innego jak kulturowy nawyk, podany w nieco zadętym, ideologicznym sosie pełnym bibelotów, domowych wypieków i historycznych bzdur. Któż tego nie lubi, kto ośmieliłby się powątpiewać?

Ortodoks nie chce zagłębiać się w zawiłości historii ani nauki ani poznawać mechanizmów. Nie jest ciekaw świata poza swoim „ogródkiem”. Chce ze swego świata wyrzucić wszystkich, którzy myślą inaczej. Niekiedy posuwa się dalej, chce zawojować, podporządkować sobie inne obszary. Nie może znieść choćby świadomości, że są ludzie, którzy nie podzielają jego poglądów.

Nie warto rozmawiać?

Dlatego rozmowa z kimś, kto choćby w minimalnym stopniu nie jest ciekaw twoich poglądów, kto choćby nie ma cienia wątpliwości co do własnych przekonań – nie ma sensu. Również dotyczy to każdego, kto chce podjąć rozmowę ze swym ideowym „przeciwnikiem”. Musi zacząć od założenia, że jego prawdy to jedynie hipotezy, wówczas istnieje szansa na poznanie, zmianę, nowe doświadczenie.

Niestety w kwestii dialogu i tolerancji edukacja nasza poniosła sromotną klęskę. Pewnie kolejne dekady nie nadrobią straconego czasu i może jedynie zetknięcie z inną kulturą może stać się “uleczające” dla jednostek wychowanych w ksenofobicznej atmosferze. W miastach tak różnorodnych jak Berlin, Barcelona, Nowy Jork czy Singapur, Sydney czy Kuala Lumpur nie sposób pracować, komunikować się i współżyć społecznie bez, choćby elementarnej, otwartości na dialog.

Podbicie bębenka

I jeszcze jedno –  z kimś kto używa obelg, hejtu, mowy nienawiści, kto poniża inne osoby z powodu poglądów w ogóle nie warto rozmawiać. Rzeźnika lub myśliwego nie przekonasz do szacunku wobec zwierząt, jeśli nie nabierze choćby cienia wątpliwości czy zabijanie i wyzysk zwierząt jest aby właściwym zachowaniem.

Co więcej – jeśli ktoś lubi swoje poglądy, nawet jeśli są krzywdzące dla innych, i w dodatku czerpie z tego korzyści (psychologiczne lub materialne) – z pewnością nie będzie gotów do dyskusji. Co najwyżej uda dialog tylko po to, żeby utwierdzić siebie we własnej racji, uciszyć sumienie, zmniejszyć niepewność, podbudować poczucie wartości lub przeciągnąć rozmówcę na własną stronę.  Takie „przeciągnięcie” – to dopiero jest utwierdzenie się we własnej racji. Działa lepiej na poczucie wartości jak odrzucenie i potępienie heretyków i “obcych”. Niestety oddziaływanie tego rodzaju jest nie tylko krótkotrwałe ale również krótkowzroczne. Izoluje i wyklucza samego hejtera, w efekcie skazuje go na zwiększenie frustracji zamiast samoakceptacji. Życia pełne agresji są smutne.

Rozmawiaj zatem w atmosferze ciekawości i szacunku. Niechby towarzyszyła rozmowie ekscytacja i energia. Przerywaj rozmowę, gdy pojawi się agresja lub ocena, założenie, że nie masz racji – nie, bo nie. Wtedy nie warto rozmawiać.

 

więcej o podejściu Tao

więcej na temat dialogu

Nie – Warto rozmawiać?
5 (100%) 2 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.