Antycypacja 4 – Nieostro

nieostro
nieostro

Złudzenia. Złudzenia sprawiają, że to co nieostre wydaje się wyraźne. Od czasu odkryć Alberta Elisa w kulturze Zachodu, czyli od lat 80 XX wieku, lecz na Wschodzie od co najmniej dwóch i pół tysiąca lat, od czasów Buddy Śakjamuniego, wiemy, że żyjemy złudzeniami. Nasz umysł zaledwie przetwarza fragmenty rzeczywistości a właściwie opisuje, tworzy narracje i wariacje na jej temat. Podobieństwo tych narracji, wynikające z podobieństwa układów nerwowych w obrębie gatunku ludzkiego sprawia, że żyjąc iluzją rzeczywistości, bierzemy ją za realność jedyną i wspólną wszystkim.

Dla wszystkich mrówek jest jakieś tu i jakieś tam, wspólne. Z jednej strony nasza mrówczość, stadność dała nam klany, grupy, społeczeństwa i kulturę, z drugiej naraziła na konflikty między mrowiskami. Nasza indywidualność wyposażyła w pewne zdolności do przetrwania, nawet jeżeli społeczność gorzej nas chroni. Jednak nieustająca wojna karnawału z postem, wojna pomiędzy potrzebą upodobnienia się do innych, tworzenia zwartej, jednorodnej grupy a indywidualizmem nieustannie naraża nas na konflikty.

W Bydgoszczy na przykład, w moim rodzinnym mieście, mieszkańcy pewnego bloku w spółdzielni Zjednoczeni gremialnie sprzeciwili się montażowi platformy dla wózków inwalidzkich. Rzeczywiście bardzo się zjednoczyli. Mieszka tam dziewczyna z łamliwością kości, porusza się tylko na wózku. Platforma po złożeniu zajmuje około 20 centymetrów przejścia, niczego nie tarasuje, w niczym nie przeszkadza. Jednak nie mieszkańcom, którzy odrzucili prośbę sąsiadki. Właściwie jest to normalne biologiczne zachowanie stada. Ewolucja nie zna litości ani empatii. Jednostkę słabszą należy wykluczyć, zagryźć albo zadziobać a w niektórych przypadkach po prostu pozostawić samej sobie. Tak postępują niektóre ptaki, ssaki morskie, kojoty a nawet koty oraz oczywiście ludzie. Weźmy choćby Afrykę, kontynent wykluczony, nieobecny, na którym ludzie i zwierzęta są właściwie przeszkodą w totalnej eksploatacji tych ziem i jej bogactw. Oczywiście wykorzystuje się również ludzi, nawet bez prób tuszowania lub ukrywania tych wszystkich neokolonializmów, neoniewolnictwa, oraz innych grabieży. Kapitalizm zjednoczył się w wyzysku a zwykli ludzie w milczeniu i odwracaniu głowy w drugą stronę, jak w Bydgoszczy.

W naszym kraju napięcie pomiędzy duszą zalęknionego stada, które zbija się w ciasną gromadę i woła: nie, a egoizmem jednostki, która próbuje się niekiedy wyrwać, odłączyć od reszty, nieustannie daje o sobie znać w postaci konfliktów i podziałów. Nasza wrażliwość i solidarność ogranicza się do dwóch trzech akcji społecznych rocznie, które przecież odwołują się wprost do instynktów stadnych. Na co dzień jednak niczyja krzywda ani potrzeba nie wzbudza powszechnej reakcji ani zaangażowania, nawet w instytucjach, które powinny być kontrolowane jak choćby rodziny zastępcze. U sąsiada można bić dzieci, to sprawa sąsiada. Egoizm, egocentryzm walczą z potrzebą aprobaty, z konformizmem jednostek, z pragnieniem ukrycia się w pudełku z napisem dobrobyt.

Erich Fromm miał rację przestrzegając nas przed ucieczką od wolności. Noam Chomsky podobnie. Staliśmy się jak dzieci uwięzione w lukrowanym domku konsumpcji a jednocześnie porzucone w ciemnym lesie, w gąszczu nieświadomości i samotności. Pewien zanany trener pisze na fejsie: Tak jak ja zmieniałem Wasze życia, teraz Wy zmieniajcie życia swoje i innych. Jeszcze sławniejszy trener pisze: Uczyniłem cię zwycięzcą. Kto jest zwycięzcą? Ty jesteś zwycięzcą! Wykrzycz to całemu światu.

Czy to może pomóc? Niestety nie sądzę. Ani ego napompowane bez granic przez zmieniacza ludzkiego życia, nie pomoże jemu, ani osobie, której zmienił życie. Ego rozpęknie się z hukiem i w czasie eksplozji może poranić otoczenie odłamkami zarozumiałości. Ani ego zwycięzcy, który wzywa do stawienia czoła sukcesowi, do walki o zwycięstwo, nie pomoże w zwycięstwie – nikomu. Zmienione życie i wykrzyczane zwycięstwo nie zmienią natury człowieka, nie przekształcą jego postawy. Wzmocnią jedynie wojnę karnawału z postem. Co najwyżej przeniosą konflikt do innej sfery. Chwilowe poczucie satysfakcji będzie wynikało z radości, że w ręku trzyma się nieco dłuższy kij, którym łatwiej jest przywalić z odległości.

Antycypacja 4 – Nieostro
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

12 komentarzy

  1. O co jednak Ania to Ania :-) Pyszne soki :-) No obwarzanki teraz tym cenniejsze, że dłonie marzną sprzedającym. Chłodne dni w Krakowie. Żyjesz, Aniu, zdroworozsądkowo. Ja pije teraz dużo kory wierzby, bo ma salicylany a pobolewa mnie gardło.

    Pozdrawiam (dzięki za wskazówki dotyczące pieca!)

  2. i myslalam jesze o jednym…..

    czasem /-od dziecka tak mialam-/przychodzily do mnie obrazy -wspomnienia????ktorych nigdy nie moglam widziec -ktore byc moze istnieja-ale nigdy “tam” nie bylam…kolory turkusowego morza ,zlotego piasku…..
    czerwonych dachow…..brzegu morza,jakiego nigdy nie widzialam jako dziecko nad Baltykiem

    mysle sobie ,ze to wspomnienia z innego zycia

    i mysle tyez sobie ,czy w innym zyciu-moze na pustyni,moze na koncu swiata,gdzie jest tylko turkusowe morze……..moze komus,kto nigdy nie widzial zimy rownie nieprawdopodobny wydaje sie sen-wspomnienie sosny z ruda kora w wieczornym swietle listopada …albo now ksiezyca wplatany w puste klony, gdy mroz szczypie w policzek….;)))))))))))????

  3. zamiast croissanta zjadlabym w Krakowie obwazanka
    ;))))))))))))

  4. Dzo-ann, z radosca zrobilam co najmniej z piec pozycji z twojego wykladu: obejrzalam dwa zachody slonca, nazbieralam szyszek w lesie na zimowe stroiki-bo od lat zamiast zywej choinki stawiamy stroik…napalilam w piecu ,a popiol wynioslam na kompostownik, ktorego poprzednia warstwe przekopalam z ogrodowa ziemia-niech do wiosny sily natury zrobia z nia to co nalezy….i tak z kolejna warstwa obierek,niezjedzonych resztek, splesniala kromka chleba….ilosc produkowanych przeze mnie smieci maleje w ten spsosb. takze dlatego ,ze z owocow robimy kompoty i dzemy, a sloiki kraza w ciaglym cyklu “pusty-pelny-pusty”…

    w lesie tym razem nie spotkalam zadnego martwego zwierza…;))))))))na drzewach przy drodze widzialam kilka drapieznych ptakow…myslalam ,czy znajda cos do jedzenia w mozny poranek…ptaki ,zeby zyc musza polowacni jesc-inaczej wyziebiaja sie szybko i umieraja…zastanawialam sie ;))))) czy ktros bylby w stanie zliczyc te ciagle zmiany w populacji ptasiej….???

    uwielbiam te pore roku /jak kazda inna zreszta…./
    te stonowane pastele nieba
    i cieple odcienie zileni iglastych drzew
    blekity wieczorow pogodnych i szarosci niepogodnych…
    koronkowe ,misterne korony pustych drzew lisciastych
    ksztalty sosen
    oszronione liscie i zmarzniete ostatnie owoce
    goraca herbate i swieczke /o zgrozo!!!/ w biblioteczce

    ;)))))))))))
    zamiast tesknic za latem ,albo poganiac dni do swiat, swietuje listopad i zaczynajacy sie grudzien….

    czas spokoju,snu zimowego,spoczynku
    prac domowych ,dlugich wieczorow…

  5. Miec duzo siły i ochoty na zmiane.Wyjść ze strefy komfortu.Jak złapac pięc srok za ogon i nie przeszkadzc nikomu.Życ w zgodzie ze soba i robic cos dobrego dla innych. Ostatnio tego się uczę. Może systematyczność?. Pogodzic się ze swoimi ograniczeniami i wybaczyć innym to mi ostatnio sprawia kłopot wewnetrzny. Dzisiaj byc szczesliwym:)

  6. Niedziela!
    Zobaczcie jak nasz system edukacyjny wbija się skutecznie w ścieżki neuronalne: syndrom bólu brzucha przed poniedziałkiem. Jeśli odpoczywamy w Polsce to raczej w sobotę: jeśli cieszyć się, to chociaż jeszcze sobotą :)

    Niedziela w Krakowie buroszara. Trzeba samemu nadać jej koloru. To też trzeba polubić? Oswoić buroszare dni, w których szybko przychodzi wieczory? Pogodzić się z pogodą? Polubić badylowate wyschnięte kory i korony drzew? Zatopić się w pierwszych kolędach, choinkach, łańcuchach. Po swojemu, tak by nie ulegać manii zakupoholizmu, do której nakręca rynek. Spacerować między kramami, łapać atmosferę świąt i kupowac to, co naprawdę potrzebne, w korzystnej cenie dla ofiarowania komuś dla nas ważnemu. A najlepiej patrzeć na wszystko jak w muzeum :-) ćwiczyć silną wolę lub kupować w małych bankrutujących sklepikach????

    Smacznej kawy i croissanta. Dla par odnawiających kotleta w związku: podanych z czerwoną różą na tacy…

  7. Widzieć się mocno w roli Jozefa K. z Procesu Kafki i znajdować siły na spętanie w tym systemie. Gdyby było tylko to, co na zewnątrz byłoby masakrycznie straszniej? Tylko drzwi biurowców, biura, urzędy, ściany, drzwi na ogół zamknięte, tylko “z ulicy się nie dostaniesz” praca (dostępna z ulicy dla jednostek wyjątkowych) chodniki…
    Duchowość, głębsze pytania, dociekanie czym jest sens i usensownianie swoich żywotów nawzajem, rozmowy, wspólne czytanie książki czyli wszystko to, co nie jest ślepym, bezwiednym, automatycznym gnaniem za tym by mieć na życie, by być maszyną odciętą od niewygodnych pytań w stylu “co ja właściwie w tej pracy robię, czemu to służy?” istnieje odpychane a jeszcze zniechęca się do religii jako też wtłaczania człowieka w rolę niewolnika własnego cierpienia dla Boga. Allaha.Jehowy. Jahve. Czy jest możliwe być wolnym? Brać udział w wyścigu szczurów i odcinać się, uwalniać po pracy od tej roli?

    Człowiek się strasznie zagubił napisał ktoś jakby zapominając, że nigdy raczej z człowiekiem nie było lepiej?

    Brutus przyjaciel wbił nóż w Cezara, Judasz schował do sakiewki 30 srebrników, wędrujący i wolni od cywilizacyjnego pędy Cyganie także trafili do obozów koncentracyjnych. Przykłady na ciężkość życia, zwycięstwa cienia nad światłem można oczywiście mnożyć. Tak jak i odwrotnie radość chwil wynalazków dla ludzkości. Telewizor dał nam przecież możliwość transmisji na żywo łyżwiarstwa figurowego czy innego ulubionego sportu. Wszędzie jednak to 1:0, liga 4:3, sety, gemy, wybory, mam talent, programy muzyczne, rankingi, top model, big brother, rolnik szuka żony a kawaler do wzięcia.
    Wybierz, obstaw, trzymaj kciuki, zacznij myśleć kategoriami lepszy gorszy i kopiuj wklej do swego “marionetkowego” życia. Demokracja niby a wszędzie mniejszość rozdaje karty większości. Jakim cudem kilku tłamsi, upupia, paraliżuje masy?
    Wciągamy się w tę grę na zasadach kilku spryciarzy zabezpieczonych na pokolenia. Znamy ich nazwiska, podawany do wiadomości majątek i nawet jak walczymy o swoje i buntujemy się trochę to jakiś chleb za coś trzeba zjeść jutro?

    Dobrze, że za spacer nikt nie odprowadza podatku? Za widok słońca o wschodzie? Za zbieranie szyszek w lesie?

  8. Wiedzieliście, że brak ustawy o książce zamknął tyle już księgarni? A tyle urzędasów teraz mamy? Po studiach urzędniczych oczywiście młode pokolenie w korporacjach albo na własnych DG. Urzędasy z musu i przypadku, jak mnie kiedyś to dotknęło, najpierw zapomną o istnieniu czegoś takiego jak przedsiębiorca, potem go wpierniczą w długi, zamkną i ocenią jako nieudacznika, niedorajdę życiowego a na końcu jeszcze nie podpiszą o czasie zabezpieczenia dla rynku księgarskiego w dobie Amazona, Allegro..

    Najlepszego ;-(

  9. Zgłębijmy dalej… “Ewolucja nie zna litości ani empatii. Jednostkę słabszą należy wykluczyć, zagryźć albo zadziobać a w niektórych przypadkach po prostu pozostawić samej sobie. Tak postępują niektóre ptaki, ssaki morskie, kojoty a nawet koty oraz oczywiście ludzie. Weźmy choćby Afrykę, kontynent wykluczony, nieobecny, na którym ludzie i zwierzęta są właściwie przeszkodą w totalnej eksploatacji tych ziem i jej bogactw. Oczywiście wykorzystuje się również ludzi, nawet bez prób tuszowania lub ukrywania tych wszystkich neokolonializmów, neoniewolnictwa, oraz innych grabieży. Kapitalizm zjednoczył się w wyzysku…”

    Ile jeszcze zostało z kultury pierwotnej? Broń – wynalazek człowieka białego stała się przyczyną mordu Czarnego Brata. Afryka, na której już dawno mogłoby nie być głodu, ale neoreżimy lubią mieć masy w garści. Patrz: Sytuacja “znikających” niewygodnych studentów w Meksyku.
    Neoreżimy wiedzą jak dawać koperty, mają skąd brać do tych kopert, kilogramy koki uzależniają najwrażliwszych, “którzy kasę na nią zawsze zdobędą lub oddadzą swe ciała”(dusze już musieli zaprzedać), jak się nami bawić jak marionetkami, sługusami marketingu, odbiorcami wszystkiego, co im się zapoda, zagra, pokaże i wtłoczy do głowy w tzw. systemie edukacyjnym.

    Mnie obojętne czy byłabym persona non grata. Być niemile widzianą w miejscu, w którym tyle amoralnego syfu się odbywa to właściwie nagroda. Jednostki słabe zadziobywane robia się z czasem roszczeniowe, potrafią walczyć same o siebie i wkurzają tym niemiłosiernie innych w wyścigu szczurów. Wyścig kończy się muertingiem, ale każdy musi gnać by jeść. Gnasz na oślep, idziesz jako mięso armatnie byle tylko mieć na buty, na obiad dla dzieci, lepszy samochód lub elektronicznie sterowany jacht, jeśli jesteś oligarchą i musisz budzić strach u korumpowanych rosyjskich glin (niemieckie gliny podobno propozycji korupcyjnych przyjmować nie przyjmują)…

    Dziubaski w Krakowie jak to w krakowie. Kawa, gazeta, fajka. Czas zastyga na improwizowanym dżezie. Marzy mi się bujamy fotel. Taki z ratanu np. Posprzątałam liście, popracowałam i dobijam do mety powoli, sceptycznie, zawstydzając co poniektórych od których wiele zależy.

    Miłego weekendu :-)

  10. Pamiętam jak cieszyłam się i nie mogłam wprost uwierzyć gdy 25 lat temu Aneta Kręglicka została miss świata. Jak to nas w tamtym czasie wzmocniło na arenie światowej? Po Kazimierzu Górskim borykamy się z blokadą coachingową bez porównywalnych, spektakularnych sukcesów. Przykro mi to mówić, ale nadmuchane ego (sztuczna skromność też jest jakimś odchyłem) wielu ludzi autorytetów jakoś ich ośmiesza, deprecjonuje to, co dobrego zrobili w oczach ludności systemu poreżimowego. Często mówimy że mamy kapitalizm. Mamy raczej ciągle system poreżimowy, w którym władzę (a co za tym idzie mają pieniądze) piastują ludzie z dawnych układów ubecko-esbeckich. Takie to wszystko przykre podwójnie. Pan Lech Wałęsa mógł przecież dźwignąć własną historię, jaka ona by nie była? Wiadomo że wszystko działo się nie na bezludnej wyspie we wspaniałych warunkach neutralności. Jest ważną postacią, znaną twarzą. Życie. Solidarność to byli ludzie. Z krwi i kości. Z wad i zalet. Cześć pamięci Wszystkim zabitym wywrotowcom w systemie, Solidarnościowcom, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach i tym, którzy honorowo odebrali sobie życie (Św. Pamięci P. Piotr Skórzyński). Tym, którzy dożyli w biedzie pchając swój wózek przed sobą, w anonimowości innego miasta bardzo dziękuję za Waszą odwagę!

    Mocny wpis. Poruszający strunę solidarności, jedności czy jednoczenia się ludzi dzisiaj. W imię czego? Akurat w tej konkretnej sprawie w Bydgoszczy wygląda to na złą wolę. W 2008 pewnej Pani Agnieszce wspólnota pomogła. Co się zmieniło? Podjazd to nie “srające karmione ptaki” czy “dom lekkich obyczajów za ścianą”? Mało zrozumiałe to zachowanie???

    Ja myślę o choince w donicy. Robione, ścinane na chwilę nie wyrastają w pięć sekund. Nasz stosunek do papieru woła o pomstę do nieba. Chcemy żyć na tej planecie a przeprowadzamy próby jądrowe. Dbamy o likwidację pieców węglowych a popiół powęglowy stworzył już makrościeżki zalewające wszem i wobec matkę naturę. jedni troszczą się o zwierzęta, ratują je przed wścieklizną a inni zabijają dla czapki futrzanej kupowanej z fanaberii (aż tak zimno jak u Eskimosów u nas wszakże nie jest)???

    Tony śmieciowisk i martwe ptaki połykające kapsle to niezbyt chlubna spuścizna po ludności, która wydała takie jednostki jak Tesla, Einstein, Gandhi, Mandela, Matka Teresa, Curie-Skłodowska, Arafat czy Lady Diana.

    Jak tu się w ogóle fajnie jako człowiek czuć obok syfu produkowanego przez człowieka. Tylu ludzi się stara, a masy mają gdzieś życie na tej planecie i niweczą dobre działania złotych ludzików.
    Pozdrawiam Autora :-)

  11. dlatego swojego czasu postanowilam przeprowadzic “razace zmiany” w swoim zyciu zawodowym i uciec od mega -egocentrykow i bicia piany, klinicznych tytulow ,sztucznych doktoratow i pseudonaukowych prac…i gaf w rodzaju nazwania doktora habilitowanego po prostu doktorem…a nie daj bog,nieswiadomosci faktu ,ze zostal profesorem…..
    ….
    ale kolo karmy przewrotne jest i zanim stane sie doktorem pracujacym indywidualnie….wrocilam do kliniki po nauki i po lekcje pokory, bo nawet jesli umiem juz cos zrobic/,bo 15 lat to robilam /,to najpierw musi mi pozwolic pani profesor,a potem jeszce przezde mna musi zrobic to kolejka utytulowanych bardziej lub stazem starszych kolegow i dopiero ja….i w ogole jest pewna hierarchia tego ,czego wolno mi sie uczyc,a na co nawet nie moge poptrzec…..
    a gdy z czyms wyskocze nieopatrznie i niecelowo…. to widze poploch w oczach kolegow albo ide na dywanik do szefowej i dowiaduje sie ,czego mi jeszce nie wolno…..
    ;)))))))))
    ja stary czlowiek…..nie potrafie sie juz tym wszystkim przejmowac.
    co chyba irytuje moich przelozonych.
    paradoksem jest to ,ze
    w drugiej pracy, co drugi dzien “masowo”,samodzielnie i odpowiedzialnie robie to, czego nie wolni mi w tej pierwszej klinicznej……i nikt nie robi z z tego wielkiego halo.

    oczywiscie , gdy tylko zdam egzamin specjalizacyjny prysne stamtad gdzies ,gdzie egoisci pewnie beda ,ale moze ta piramida bedzie nizsza albo pracy bedzie tyle ,ze nie starczy czasu na bicie piany…..i praca moja bedzie miala jakis glebszy sens.

    i ja sie wciaz upieram ,ze ego jest potzrebne w tym swiecie.integruje w calosc.
    ale swiat nie konczy sie na ego
    ego chce miec i sie nim zbytnio nie przejmowac.nie robic z niego bostwa na oltarzyku,nie dmuchac i nie pucowac. uzywac jak samochodu.i nie przejmowac zbytnio.

    ego rozpadnie sie wraz z moim zyciem, wszystkie osiagniecia pojda w zapomnienie…pamiec ludzka jest krotka….warto o nia walczyc?

  12. Tak, ja o tym też myślę ostatnio. O tym ego. Że źródłem wszelkiego zła jest ego.
    Czytam Nową Ziemię Tollego i w końcu odkrywam w tej książce ważne treści. I z tymi trenerami, którzy tylko pompują ego swoich coachees. Jakie to prawdziwe.
    Moim zdaniem empatia i wrażliwość to jest prawdziwy postęp cywilizacyjny.
    Jedyny prawdziwy postęp cywilizacyjny.
    Taka sytuacja jak ta z dziewczyną na wózku i protestem sąsiadów nigdy nie wydarzyłaby się w Irlandii.
    Czytam ostatnio dużo blogów wegańskich, i z nich się uczę, że jest coraz więcej osób,
    które myślą i czują. Ale przeraża mnie kultura mainstream. Która tylko niszczy, eksploatuje,
    Mam poczucie, że robię coraz więcej rzeczy świadomie. Ale że na dzień dzisiejszy to za mało. Że trzeba jakoś dotrzeć do mainstreamu, znaleźć jakiś sposób dotarcia do mas.
    Ale osobiście nie wiem, jak to zrobić. Ja nawet w swoim najbliższym otoczeniu nie mam siły przebicia. Moje różne działania uznawane są w rodzinie i wśród przyjaciół jako nieszkodliwe dziwactwo. Ale szukam, czytam, drążę, dzielę się swoimi przemyśleniami. Kropla drąży skałę.

Komentarze są wyłączone.