koan

Badania terenowe

Badania terenowe – koan

Radość jest czymś mało znanym w tej krainie a jednak można się jej nauczyć, w pewnym sensie przypomnieć, czym jest. Ludzie tu szybko zapominają.

Co sprawia, że ogrania ich niepamięć? Napój. Rzecz jasna napój zapomnienia. Tak go nazywają. W rzeczywistości jest to prosty destylat. Tubylcy wrzucają do kubła co popadnie a następnie czekają aż to zgnije. Gdy bardzo już cuchnie odgrzewają kocioł ze stęchlizną, wtedy cuchnie jeszcze bardziej i w ten sposób uzyskują destylat. Miska pływa w większej misce przykryta pokrywą lub po prostu blachą. Proste jak drut.

Skąd się to wzięło? Z biedy, z głodu. Biedaków nie było stać na marnowanie nawet zepsutej żywności tak powstawały kiszonki, marynaty w i końcu destylaty, gdyż żal było wylewać nawet zepsute breje. Gotowano je by jakoś odratować zgniłą lub sfermentowaną żywność a zamiast tego powstawał napój zapomnienia. Przypadkiem, jak wiele wynalazków.     

Niestety ów destylat, napój zapomnienia wytwarzany z gnoju, zgnilizny i sfermentowanych odpadków, oprócz zapomnienia dawał też uzależnienie. Po regularnym spożywaniu nawet niewielkich ilości trzeba go było pić w coraz większych ilościach, coraz częściej. W taki sposób uzależnieni tubylcy oduczyli się radości. Napój zapomnienia wprowadzał w krótkotrwałą silną euforię, w iluzję szczęścia a następnie dawał wrażenie agonii. Owszem, agonii.

Początkowo antropologowie badający ten dziwny lud nie doceniali znaczenia przedśmiertnych doznań odczuwanych po wypiciu napoju zapomnienia, jednakże z czasem zaczęli bliżej przyglądać się temu szczególnemu zjawisku. Powstawały prace opisujące znaczenie doznań przypominających konanie. Prowadzono badania terenowe. Niektórzy antropologowie mieszali się z tłumem, odwiedzali miejsca spożywania napoju, sami spożywali. Wielu, to ważna, heroiczna karta we współczesnej antropologii kulturowej, poniosło ofiarę największą – zapili się na śmierć lub co gorsza, jak tubylcy, zapomnieli o radości.

Wtedy też doszło do przełomowych odkryć. Badacze ustalili, że tubylcom w istocie najbardziej zależało na doświadczeniu umierania, na przedśmiertnych konwulsjach, agonalnych torsjach, śmiertelnym dreszczu. Pragnęli doznań ostatecznych. Swego rodzaju iluzji śmierci.

W ten sposób zamienili radość w ulgę, bo gdy po konwulsjach wracało życie, czuli się uzdrowieni, odnowieni a nawet odrodzeni. Niektórzy nazywali to szczęściem, inni radością i choć umierali etapami, choć ginęła w nich radość, napój zapomnienia nie miał sobie równych. Dawał iluzję śmierci i zmartwychwstania.

Nieliczni jedynie powstrzymywali się od picia destylatu. O dziwo uznawano ich za ponuraków, dziwaków a niekiedy nawet za szaleńców, nie tyle z powodu odmowy uczestnictwa w powszechnym rytuale picia, ile z powodu radości, której doświadczali zdaniem innych, z byle powodu.

Lud ten jest już na wymarciu. Mało kto obecnie prowadzi tam badania antropologiczne. Dostępnego destylatu jest więcej niż chętnych do picia. Śmierć stała się prawdą o tubylcach. Każdego roku umiera ich więcej niż się rodzi. Znikają dzień pod dniu, tydzień po tygodniu wciąż napędzani iluzją odrodzenia po rytualnym zgonie doświadczanym po coraz większych dawkach napoju zapomnienia. Za kilka lat lud ten przestanie istnieć.

________________________________________________________________________

inne koany

Badania terenowe – koan
5 (100%) 2 votes

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.