Nikt z nas nic nie rozumie

Na targach książki na Narodowym świetnie! Stadion idealnie sprzyja takiej imprezie. Chodź tłum ludzi wędruje lawiną nieprzebraną to jednak szerokie korytarze i przestrzeń pozwalają zmieścić się wszystkim odwiedzającym i wystawcom, a po pierwszej rundzie wokół stoisk wystawienniczych można usiąść na konsoli stadionu, przejrzeć  katalog, zastanowić się gdzie wrócić, można też wypić kawę, przegryźć kanapkę. Tłum! Cudownie! Warszawa czyta! Towarzyszą nam rozmowy, dyskusje, pytania. Gonzo jak zwykle sceptyczny, jak to on. Wsadza kij w mrowisko. Limon zachwycony Narodowym. Quna smutny, gdyż poniekąd jest w pracy, a wydawnictwo, z którym współpracował właśnie się zwija z rynku.

1, 5 miliona odwiedzających zebrała w zeszłym roku Noc muzeów. W tym roku będzie być może więcej chętnych, a miejsca tak egzotyczne jak Elektrociepłownia Żerań, Muzeum Mydła i Historii Brudu, a także rozliczne teatry, wystawy, instytucje otwierają swoje drzwi dla gości. Danuta Wałęsowa sprzedała ponad 300 tysięcy egzemplarzy swojej autobiografii, w kraju, w którym 56 % dorosłych obywateli nie przeczytało ani jednej książki w roku, a ci, którzy czytają 7 i więcej [czyli według Biblioteki Narodowej autentyczni czytelnicy] stanowią 11% populacji. Nikt z nas nic nie rozumie. Powtarzamy, że Polska to dziwny kraj. Gonzo jak zawsze bardzo sceptyczny i cyniczny ale radosny.

Serial o Annie German, artystce, która zmarła w 1982 roku, a okres jej największej sławy przypadał na latach 60-tych XX wieku, skupiał po 9 milionów widzów przed telewizorami. Liczba emerytów w Polsce to 4, 9 miliona osób, jednak nie wszyscy z tej populacji lubili Annę German lub choćby ją pamiętają, byli zbyt młodzi. Telewizja Polska nie chciała uczestniczyć we współprodukcji z Rosyjskim producentem uważając, że German to temat niszowy. Dlatego reklama była minimalna. A jednak – sukces. Wielki sukces! Na targach kto żyw wydaje biografie, autobiografie, wznowienia nagrań Anny German. Choć teraz już się tak nie śpiewa, szeroko, wielooktawowym głosem, niemal operowo śpiewane górne frazy. Tańczące Eurydyki? A któż to te Eurydyki? Przecież mało kto wie. Nikt z nas nic nie rozumie. Polska to dziwny kraj.

Wokół Mai Sablewskiej tłum, telewizja, fotografowie, ludzie przepychają się po autograf. Znajomy redaktor literacki pyta Qunę, kto to taki ta pani? Skąd takie zainteresowanie, co napisała? Co napisała nie wiem, odpowiada Quna, ale to menedżerka gwiazd. Gwiazd, jakich? Nie wiem, odpowiada Quna. Nikt z nas nie wie.

Rozmowa schodzi na tematy literacko-filmowe. Limon opowiada o Stefanie Themersonie geniuszu literatury, poezji semantycznej ale również filmu artystycznego, filozofii, eseistyki, awangardy. Kilka lat temu była wystawa jego prac w Zamku Ujazdowskim. W znanym piśmie ukazał się materiał z okazji 25 rocznicy śmierci Themerson. Ale kto to był ten Themerson? Nikt z młodszych nie wie, nawet z grona dziennikarzy literackich. Nikt z nich nie chce pisać materiału. O nowej polskiej, powieści erotyczno-obyczajowej – chętnie. Dziennikarz, stażysta skończył  z wyróżnieniem studia polonistyczne i kulturoznawstwo włącza się do rozmowy. Ku uciesze Gonza. Nie zna Themersona. Pytamy podchwytliwie o Baumana. Nie zna. Gonzo pyta zatem dalej z coraz większą satysfakcją: o Artura Sandauera [setna rocznica urodzin], o Rabindrantha Tagore [setna rocznica Nobla], o Józefa Czapskiego, o Jana Kotta. Nic. Martwa cisza. Po chwili młody przyznaje, że słyszał, że Czapski to malarz ale, że również pisarz – tego nie wiedział. Pytamy innego, młodego znajomego: Bauman, Czapski, Themerson, Lem, Kołakowski. Kołakowski tak. Kołakowski, to chyba ten od Kongresu futurologicznego. Czas umierać – wzdycha Quna, a Gonzo tylko zaciera ręce. Młody dziennikarz, chyba żeby dobić Qunę i zszokować jeszcze bardziej Limona dodaje: A po co miałbym to wiedzieć. Jak to po co? Przecież studiowałeś człowieku dziennikarstwo, zajmujesz się literaturą! To twój zawód! Powinieneś to wiedzieć już po maturze! Quna unosi głos, a Gonzo znowu zaciera ręce. Nowy temat. Albert Camus. 100 rocznica urodzin. Też warto by coś wznowić, napisać, może eseje, znakomite, aktualne, na przykład: Artysta i jego epoka albo wcześniejszy Człowiek zbuntowany. Camus? Tego przecież nikt nie czyta. Nie warto tracić na to cennych stron – ani elektronicznych, ani na papierze. Nikt z nas nic nie rozumie. Polska to dziwny kraj.

Za to 50 twarzy Greya oraz  Wyznania waginy, Marzenia waginy oraz niezliczone mutacje grafomańskich, pornograficznych książek idą łącznie w miliony sprzedanych egzemplarzy! Kto to czyta? Dziwi się Łasabi, który do nas dołączył, katolik aczkolwiek bardzo tolerancyjny. Wzdycha oglądając kolejne warianty marzeń, wynurzeń, pragnień, oraz ekscytacji tej intymnej części kobiecego ciała w tytule. Nikt z nas nic nie rozumie. Coraz bardziej nie rozumiemy – stwierdza Limon. Katolicki kraj!

Stoisko wydawnictwa zakonnego, do którego przeniósł się Wojciech Cejrowski – oblegane! Tłumy. Spotkanie przeradza się w mini wykład autora, w którym szydzi, wyśmiewa, obnaża, łaje rządzących, bezbożnych wyznawców szatana. Aplauz. Obok Nowe oblicze Greya i rzecz jasna Modlitwy waginy i Wilgotne miejsca – arcydzieła niejakiej Charlotte Roche. O co chodzi? Pluralizm? Nikt nic nie rozumie. Za to jeszcze kawałek dalej, w następnym wydawnictwie, kolejne już wznowienie Boga urojonego antykatolickiego, ateistycznego agnostyka, ewolucjonisty profesora Richarda Dowkinsa. Sprzedanych w Polsce ponad 200 tyś egzemplarzy. Kto to kupuje? Prawie 700 stron. Lecz bestsellerem jest również Chustka zmarłej blogerki piszącej o walce z chorobą, Joanny Sałygi. Dziwny ten nasz kraj.

Na filmowej półce hitów sprzedażowych Róża Wojciecha Smarzowskiego, film ważny i trudny, oraz Życie Pi, film jednego aktora i jednego tygrysa, film metafora. Nikt z nas nic nie rozumie. Co z tą kulturą? Więc nie chodzi o cenę, o niezamożność społeczeństwa? Więc o co chodzi? Nikt nic nie rozumie. Może trzeba ludziom pokazać, wskazać palcem – idź do muzeum, kup tę książkę, to wybitny poeta, to bestseller, weź podpis od tej pani. A kto to? Nie wiesz kto to, to znana osoba. Nikt z nas nic nie rozumie, tylko Gonzo zaciera ręce jakby się cieszył.  Z czego się cieszysz Gonzo? – pyta poirytowany Quna. Ciekawe czasy, co za ciekawe czasy – Gonzo odpowiada wyraźnie zadowolony.

Nikt z nas nic nie rozumie
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Oj tam, oj tam. Zawsze była Literatura i powieści dla pensjonarek (jak mówiła babcia), czy Harlequiny (jak mówiła mama).
    Fajnie, że jest różnorodność. Mniej fajnie, że rzeczywiście tzw. arcydzieła literatury światowej są coraz mniej znane.

  2. fajne sa takie targi ,bo autora mozna spotkac osobiscie;))))))))ja mam czasem taka ciekawosc…jak wyglada gosc,ktorego ksiazki czytam jednym tchem???jaki jest? autentyczny i przekonujacy ,tak jak to co napisal?showman czy skromny gosc w sztruksowej marynarce?czy pisze dla zarobku ,czy jest to jego pasja,ma cos naprawde waznego do zakomunikowania…w sumie nie ma to znaczenia,niby liczy sie ksiazka…ale przeciez za ksiazka stoi czlowiek;)))))))))))))
    dla mnie fajniej go dotknac niz przeczytac biografie.
    oczywiscie poki zyje;)))))))))pozniej pozostaja juz mniej lub bardziej wiarygodne biografie.

  3. nie gloryfikuje czytelnictwa.świat dzis oferuje duzo wiecej drog poznania i otrzymania informacji niz chocby za czasow mojego dziecinstwa.czytanie ksiazek jest jednym z wielu sposobow.
    wychowalam sie w towarzystwie biblioteczki ,biblioteki szkolenej,gminnej wojewodzkiej,ksiazek-nieodlacznego atrybutu rodzicow nauczycieli….tak mnie wychowano ,takie byly czasy-wiedze czerpalo sie glownie z ksiazek……chadzalam po drzewach ,przygladalam sie robakom i gwiazdom,zrozumienia szukalam w ksiazkach ,albumach ,atlasach,encyklopediach…..dzis moje dziecko szpera raczej w internecie……ale czyta…jak sie okazuje ze zrozumieniem i ze smakiem;))))))

    dla mnie osobiscie ksiazka jest zaproszeniem do swiata autora.niczym wiecej.
    “chcesz-zobacz ,jak w moim rozumieniu wyglada swiat”.
    jest taki ,jaki autor ma horyzont i pojecie,zainteresowania…..albo zwyczajnie sposob na zarabianie kasy….

    zaproszen dzis bez liku-chcesz wejsc do Kolakowskiego na pogawedke,czy do Cejrowskiego????,bardziej interesuje cie stylista gwiazd? czy historia prawdziwych gwiazd???twoj wybor.
    ja dlugo stalam na progu Łazariewa,zastanawiając sie ,na jakiej półce go postawić……..czytam i włos mi sie mierzwi;))))))))))kontrowersyjna pozycja.
    ale jeden wniosek przewija sie wciąż-nie osądzaj ,nie pogardzaj,nie wywyższaj się ,choćby z powodu ilości przeczytanych książek;)))))))))))))))))

  4. pomysłem mogłoby być zarażanie młodych cytatami znanych pisarzy czy ludzi kultury. wiem to z własnego przykładu. dobry, mocny cytat to jak zaproszenie do ciekawej przygody:_)

  5. Z książkami ostatnio jak z hamburgerami. Smaczne, dają chwilowe uczucie doskonałej konsumpcji. Jeden Ci nie zaszkodzi ale już ciągle jedzone spowodują degradację organizmu.
    W supermarkecie zwanym Empikiem dostatek Ci ich. A już niedługo będa tami i garnki, gdy zachce Ci się rzygać trucizną zawartą w sosie. Bo ile może znieść oirganizm?

  6. Chodzi o poziom zrozumienia, o umiejętność odczytywania symboli, porównań, o zabawę literaturą, nawet tą cięższa…. no ale nikt tego nie uczy. Pamiętam jak się w liceum dziwiłam, że obok “Medalionów” Nałkowskiej czy “Innego świata” Grudzińskiego nie czytamy obowiązkowo “Króla Szczurów” Clavella. Clavell był dla mnie dopełnieniem cyklu, domknięciem czasu. Na maturze, wypisałam 20 pozycji lektur i książek spoza listy do wybranego tematu . Koledzy znali z tego 2 góra. Po prostu niektórzy tam mają, że ogarniają inaczej, inni uzupełniają braki i stąd te twarze Greya i Wilgotne Waginy :) Panie Macieju sam pan dobrze wie jakie to ludzie potrafią mieć blokady na poziomie seksualnym, a przy takie literaturze przynajmniej sobie mogą pomarzyć, każdemu według potrzeb……

Komentarze są wyłączone.