nocą…

nocą...
nocą...

Czasem noc wymaga od nas wysiłku. Choruje dziecko. Zrywa się z niepokojem, w gorączce i dopiero w ramionach potrafisz ukoić jego lęk. Cichnie zmęczone nad ranem. Temperatura spadła. Czasami jest to praca. Niedokończony raport, pilna korespondencja, awaria. Jeśli jesteś kolejarzem albo lekarzem, pracujesz w elektrowni albo w policji – wiesz co to nocna praca.  Czasami nocą choroba nie pozwala zasnąć.

Pracowałem kiedyś dawno, dawno temu w piekarni. Nocą chleb wzrasta, a potem w piecu dojrzewa do porannego transportu. Pracowałem wiele lat w szpitalach. Niepokój chorych jest podobny do niepokoju dziecka. Na dyżurze śpi się jak na szpilkach. Każdy stukot – to wezwanie o pomoc. Kiedyś dawno temu pracowałem i uczyłem się nocami. Odśnieżałem nocą zimowe przystanki na Wolskiej, naprzeciwko kościoła. Gdy na podjeździe i chodniku było już czyściutko, wtedy często przejeżdżał pług i pracę trzeba było zaczynać od nowa. Nocą umierają przyjaciele i rodzą się dzieci. Nocą zaczyna się życie, odnawia się życie, kończy się życie. Noc to domena lisów i dzikich kotów. Borsuki wychodzą z nor, a kuny i łasice skradają się po drzewach do kurników. Nocami bezsenni lunatycy mielą w dłoniach tabletki, a bywalcy kasyn przecierają czerwone oczy i spuchnięte wargi. Nocą samochód zmienia się w wampira, który usypia, otumania, zaczarowuje, podsyła iluzje drogi. Wtedy stacja benzynowa staje się oazą, a łyk kawy ożywczym nektarem. Nocą radio zmienia się w bluesa, którego w granitowym studio grają mistrzowie o kościanych palcach. Nocą wydarzają się same dziwne rzeczy. Nocą słowa spływają na papier, który tylko udaje białą kartkę na monitorze, pomiędzy śpiącym kotem, i klawiaturą…

czasami nocą
czasami nocą

Nocą

W tej świętej godzinie

Wybijam dzwonem mego serca

Kołysankę

.

Śpiewam lampie ścianie i krzesłu

Tańczę niebu i księżycowi

Zapraszam duchy na spóźniony podwieczorek

A demonom wysypuję sól i trociny na progu

.

Nocą

W tej świętej godzinie

Walę w bęben ile sił

W ciszy

.

Pozdrawiają mnie słowa i litery

Dziękują cienie światło i ciemność

Odwzajemniam jedwabne ukłony książek

Oddaję uśmiechy lekkie atramentu

.

Nocą

W tej świętej godzinie

Odprawiam żarem mego wzroku

Czary

Czasem noc wymaga od nas wysiłku. Choruje dziecko. Zrywa się z niepokojem, w gorączce i dopiero w ramionach potrafi ukoić swój lęk. Cichnie dopiero nad ranem. Temperatura spadła. Czasami jest to praca. Niedokończony raport, pilna korespondencja, awaria. Jeśli jest kolejarzem albo lekarzem, pracujesz w elektrowni albo w policji – wiesz co to nocna praca. Pracowałem kiedyś dawno, dawno temu w piekarni. Nocą chleb wzrasta, a potem w piecu dojrzewa do porannego transportu. Pracowałem wiele lat w szpitalach. Niepokój chorych jest podobny do niepokoju dziecka. Na dyżurze śpi się jak na szpilkach. Każdy stukot – to wezwanie o pomoc. A potem pracowałem i uczyłem się nocami. Odśnieżałem nocą zimowe przystanki na Wolskiej, naprzeciwko kościoła. Kiedy już na podjeździe i chodniku było czyściutko przejrzał pług i pracę trzeba było zaczynać od nowa. Nocą umierają przyjaciele i rodzą się dzieci. Nocą zaczyna się życie, odnawia się życie, kończy się życie. Noc to domena lisów i dzikich kotów. Borsuki wychodzą z nor, a kuny i łasice skradają po drzewach. Nocami bezsenni lunatycy mielą w dłoniach tabletki, a bywalcy kasyn przecierają czerwone oczy i spuchnięte wargi. Nocą samochód zmienia się wampira, który usypia, otumania, zaczarowuje, podsyła iluzje drogi. Wtedy stacja benzynowa staje się oazą, a łyk kawy ożywczym nektarem. Nocą radio zmienia się w bluesa, którego w grantowym studio grają mistrzowie o kościanych palcach. Nocą wydarzają się dziwne rzeczy. Nocą słowa spływają na papier, który tylko udaje białą kartkę na monitorze, pomiędzy śpiącym kotem, i klawiaturą…

nocą…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

26 komentarzy

  1. Nauczyłam się każde miejsce uznawać za właściwe dla mnie ;-)
    Ostatnio serdeczna koleżanka zapytała mnie, jak bym chciała spędzić swój idealny dzień, od początku do końca, co bym robiła, z kim się spotkała, gdybym mogła go zaplanować idealnie… Od razu w głowie mi wyskoczyło zdanie: każdy mój dzień jest idealny jaki jest. I nie ważne, że czasem jest ciemniej, dla mnie jest idealnie bo czuję w środku sens.
    Dziś były jasne sny, bo się śmiałam przez sen jak opętana ;-) i ciemny, bo smutek wylazł i tęsknota, ale wiem co chcą mi powiedzieć i mają rację ;-)

  2. Uwielbiam noc ..za jej zmysłowość i tajemniczość , za jej ciszę , uważność , za wyczulenie zmysłów , za marzenia , za to że kalendarz w końcu śpi , za każdego anioła który nocą przykrywa mnie kołdrą i dba o rozmowę z moją duszą poprzez ciemne i jasne sny ….Nocą mam oczy kota i słuch wilka … patrząc z pewną tęsknotą …za świtem …

    a pewien mistrz Zen Dogen napisał …
    ” Wszystko to Wasze życie
    Dzień i noc , cokolwiek Was spotka ,
    jest Waszym życiem , dlatego powinniście
    dopasować Wasze życie do sytuacji , w której w danej chwili jesteście .
    Poświęćcie wszystkie siły na to ,
    ażeby w każdych okolicznościach uzyskać jedność ze swoim życiem i ustawić wszystko na właściwym miejscu …”
    ciekawe ..właściwe miejsce ..?

    Samych jasnych snów ..,Dobrej Nocy
    Monika

  3. A ja czuję, że jest tyle różnych kanałów, którymi można odbierać rzeczywistość, że chętnie w nie włażę. I dzięki nim, przynajmniej moja codzienność nie jest szara, oj nie ;-) ;-)

  4. Ewelino,
    wiem, sny mogą być odskocznią od tzw. szarej rzeczywistości, bardziej przewidywalnej. I na pewno inspirują. Nie pamiętam w tej chwili nazwiska artystki (chyba Natalia LL), która spała po galeriach, niejako publicznie :) i w ogóle cała jej działalność artystyczna dotyczy tajemnic śnienia.

  5. Aniu, mam bardzo podobnie. Też rzadko śnią mi się horrory, ale jak już coś strasznego się dzieje, zawsze budzi mnie świadomość, ze to sen i budzę się w jawie. Zauważanie, ze jawa jest z tej samej materii, co sen (oczywiście panuje w niej „logiczniejsza” ciągłość i struktura , sny dają pożywkę do interpretacji na poziomie metaforycznym bo umysł „robi, co chce”, gdy ciało śpi) to jedna z ważniejszych praktyk buddyjskich.

  6. Miło poznać kolejną duszę z krainy snów ;-)
    Taca snów u mnie obfita ;-) Nic tylko jeść. A jak kreatywność wzrasta ;-)

  7. wiesz, Zośka – ja osobiście lubię poszukiwać w snach sensu lub im go nadawać (jak kto woli). Kiedyś mnie to nie kręciło ale po kilku spotkaniach w kręgu psychoanalityków, kilku lekturach postanowiłam TO sprawdzić na sobie. Mam na codzień umysł totalnie analityczny – szukam, badam, eksperymentuję i biegnę dalej bo lubię doświadczać i odkrywać. sny podają mi wiele jakby „na tacy”. czasem dosłownie, czasem są metaforą. czasem mnie inspirują do czegoś tam a czasem są tylko delektowaniem się dywagacjami samej ze sobą ( przyjaciele bywają wówczas wdzięczni :))

  8. podobnie jak w snie z węzem ,mi snil sie kiedys jakis psychopata- gwalciciel,po jakiejs dyskusji na temat biernosci ofiar w tej sytuacji.
    utrzymywalam ,ze zawsze da sie cos zrobic.
    we snie udalo mu sie mnie „przymknac”w jakims pokoju bez wyjscia,wiedzialam ,ze zaraz sie zjawi.mimo rosnacych emocji,przyszlo mi do glowy-ze nie moge uciec,ale moge sie obudzic!!!!!!!!!!!!!!to bylo najlepsze wyjscie.;)))))))))))))))
    a poza tym rzadko miewam ciezkie sny,sypiam dobrze,moje sny sa kolorowe,barwne,pachnace,do niektorych miejsc czasem wracam i mam swiadomosc ,ze juz tu bylam i ponownie to miejsce odwiedzam.
    czasem snie sny symboliczne i tez wtedy mam ich swiadomosc,ze to sen ,ktory cos mowi…..sporadycznie odwiedzaja je wazni dla mnie zmarli.wiekszosc jednak snow to odbicie moich codziennych klopotow i bieganiny;)))))))))))))))))))))))))to na pewno zadne delicje;))))w tym momencie rzeczywiscie utkane sa z tego samego materialu;)))

  9. Agnieszka,
    no rozumiem. Mam inne podejście do snów. Trakuję je –w porównaniu z Tobą–po macoszemu, moze dlatego ani ja się ich nie radzę, ani one mi nie radzą. Staram się być tylko w miarę trzeżwa we śnie, nie iść za ich pokrętnymi fabułami. Nie dowierzam ani bajkom snu, ani jawy, choć nie przeczę—mogą byc fascynujące.

  10. PS poza tym, co jeśli wszystko jest snem? ;-)

  11. Mnie sny niosą odpowiedzi, pogłębiają, podpowiadają, prowadzą. Moje sny są… hmm… no są niezwykle szamańskie bym powiedziała, niosą wiele znaczeń dla mnie o mnie, ale i dla osób, które pojawiają się w moim życiu.
    Żyję i na jawie i we śnie, czasem pomiędzy i wszędzie dookoła ;-)

  12. Ewelina, Agnieszka,
    a co takiego jest w snach do delektowania się nimi? Uwielbiania pracy z nimi? Przecież sny to żadne tam delicje :)

  13. Polecam zatem Mindella „O istocie snów” ;-)
    Uwielbiam tę pracę ze snami, ciałem…

  14. Dzięki Zośka. Lekturę wpisałam do „książek do kupienia”. Ja narazie pasjonuję się analizą snów i tłumaczeniem ich sobie. To o czym piszesz to kolejny etap delektowania się snami :)

  15. Ewelino,
    bycie świadomym we śnie zdarza się każdemu (wiemy, że śnimy). Najczęściej gdy zauważamy, że śnimy, budzimy się i nic nam po tej przytomności. Te metody, o których pisałam, to tzw. joga snu. Ma ona na celu praktykowanie przytomności we śnie (wiemy, ze snimy) po to, by:
    a) mieć wpływ na „fabułę” snu ( jednym słowem–robimy, co chcemy we śnie, zmieniamy scenariusz snu, jak w filmie „Incepcja”), to pomaga nam przepracować nasze przeróżniaste problemy, które ujawniają się na poziomie snu. Podam przykład z własnego podwórka. Zawsze bardzo bałam się jazdy windą i węży. Kiedyś miałam sen, ze jadę windą a ze mną ktoś, kto trzyma za plecami węża… Zaczęłam się bardzo bać i nagle uświadomiłam sobie, ze to jest sen (winda plus wąż, to za wielki horror jak na jawę, przemknęło mi przez świadomość i „obudziłam” się we śnie). Wtedy ten człowiek w windzie rzucił we mnie wężem, ale —na szczęście— miałam już kontrolę nad snem i węża przekształciłam w piłkę. Nie wiem, jak z wężami, bo jeszcze żadnego nie spotkałam na swojej drodze od czasu tego snu, ale wiem, ze nie boję się już jeżdzić windami.
    b) praktykować we śnie (ale to już dla joginów) i ogólnie rozwijać i urzeczywistniać wiedzę, że sen i jawa zrobione są z tej samej materii (pustki).
    Zeby osiagnąć świadomośc we śnie, trzeba trochę poćwiczyć. Są rózne metody. Nie sposób mi ich tutaj opisywać, więc odsyłam do żródła, które sprawdziła w praktyce. Książka tybetańskiego mistrza dzogczen (buddyzm) Namkhaia Norbu „Tybetańska joga snu i praktyka naturalnego światła” Wstęp do niej napisał własnie uczeń Mistrza –Michael Katz, z którym mieliśmy warsztaty o śnieniu. W tej cienkiej książeczce opisane są zwięzle i przejrzyście metody do praktykowania świadomego śnienia. I te metody działają.

  16. Ciemna noc, jasny dzień. Wszystko w równowadze. Jest idealnie.
    -podoba mi się :)

  17. Noc, aksamitna czerń, kojąca otchłań. Czerń w której pojawiają się odpowiedzi, ale też gdzie rodzą się pytania.
    Czasem cisza ciała wtulonego w pościel, czasem gwar bolesnych komórek obijających się o kołdrę.
    Czasem noc ciągnie się w nieskończoność, innym razem jest jak mrugnięcie okiem.
    Ciemna noc, jasny dzień. Wszystko w równowadze. Jest idealnie.
    Mnie noc najczęściej przynosi sny, w tej przestrzeni rozmawiam z sobą na innym poziomie.

  18. podziel się proszę tymi sposobami plis !
    bardzo lubię temat snów więc chętnie dowiem się więcej :)

  19. Ewelino,
    piszesz,ze „nocą śnimy i w snach znajdujemy pytania, przed którymi uciekamy i odpowiedzi na te pytania”. A rojenia senne, ta podszewka jawy, jak widzą to różni spece od śnienia, bywają pożyteczne. Pamiętacie, jak andersenowska Gerda została przyprowadzona przez dwie wrony (ptaki nocy) do pałacu w samym środku nocy? I zanim poznała jego mieszkańców, na ścianie, jak na filmowym ekranie oglądała ich sny. Z tego, co pamiętam, Andersen nie wdaje się w psychoanalityczne opisy snów dworaków, ale jak prawdziwy romantyk zwraca uwagę na powinowactwa śnienia i jawy, stwarzając dla żarliwie szukającej brata Gerdy, okazję do pokazania, że sen i jawa w jednym stoją domku, w ten sposób Gerda dostaje naukę, by nie ulegała czarom, ani tym z materii snu, ani tym z materii jawy.
    Ja ze trzy lata temu byłam na warsztatach prowadzonych przez Michaela Katza na temat przytomności i świadomości śnienia i tego, jak nauczyć się bycia świadomym we śnie (są na to bardzo stare sposoby) i wiem, że aby dostawać odpowiedzi we śnie, odpowiedzi na problemy z „jawy” trzeba mieć zdolności do utrzymywania pewnej klarowności we śnie, pewnej świadomości śnienia. To wcale nie jest umiejętność taka oczywista.

  20. ja tez lubie noc

  21. Noc to tajemnica i obietnica. dzień jest wspólny dla ludzi i świata. Noc jest nasza, bardziej osobista. Jeśli nic nas nie czyni bardziej samotnymi niż nasze tajemnice to przecież – noce, bardziej niż dnie też czynią nas bardziej samotnymi.
    Dzień to działanie, nasze „ja” w akcji, to co pokazujemy na zewnątrz, to czym chcemy się dzielić ze światem. Nocą jesteśmy bardziej ze sobą. Brak działania zatrzymuje uwagę na sobie. Są więc tacy, którzy pracują do upadłego żeby ominąć moment zadawania sobie niewygodnych pytań przed zaśnięciem.
    Nocą bardziej ufamy pierwotnym instynktom i uruchamiamy inne zmysły. Jesteśmy tylko plamką ciemności w ciemności. Zamiast zmysłu wzroku wyostrza się słuch, węch, dotyk. Czujemy się może niepewnie bo wzrok – coś tak podstawowego – nie sprawdza się. Spotykam takich którzy nocy nie uznają. Żyją tylko dniem. Mówią miałem taki długi dzień wczoraj bo wróciłem o trzeciej nad ranem. Albo miałem dzisiaj krótką noc. A przecież noc to noc a dzień to dzień. Razem jest doba. Ci czasem nie widzą też choroby w życiu. Przynajmniej dopóki ich nie przewróci.
    Wczoraj na warsztatach z Aurelią Dembińską integrowaliśmy życie ze śmiercią. Jakie to niby mało odkrywcze ale okazuje się że życie bez śmierci nie istnieje.
    Mówimy – jutro zacznie się nowy dzień ale nigdy, że teraz, zaczęła się nowa noc. Czy więc noc jest tylko by naładować baterie na kolejny dzień ?
    Lęki przed którymi uciekamy skutecznie w dzień powracają nocą.. w dzień są jeszcze w „normalnych” rozmiarach ale kiedy widzimy tylko ich cienie nocą mają rozmiary naszej wyobraźni.
    Ja lubię noc. Jest cicho, spokojnie. Mogę pisać, malować. Brak bodźców zewnętrznych sprzyja mi spokojnej pracy bez reagowania na otoczenie. Nocą śnimy i w snach znajdujemy pytania przed którymi uciekamy i odpowiedzi na te pytania.

    Lubię noc :)

  22. Noc to tajemnica i obietnica. dzień jest wspólny dla ludzi i świata. Noc jest nasza, bardziej osobista. Jeśli nic nas nie czyni bardziej samotnymi niż nasze tajemnice to przecież – noce, bardziej niż dnie też czynią nas bardziej samotnymi.
    Dzień to działanie, nasze „ja” w akcji, to co pokazujemy na zewnątrz, to czym chcemy się dzielić ze światem. Nocą jesteśmy bardziej ze sobą. Brak działania zatrzymuje uwagę na sobie. Są więc tacy, którzy pracują do upadłego żeby ominąć moment zadawania sobie niewygodnych pytań przed zaśnięciem.
    Nocą bardziej ufamy pierwotnym instynktom i uruchamiamy inne zmysły. Jesteśmy tylko plamką ciemności w ciemności. Zamiast zmysłu wzroku wyostrza się słuch, węch, dotyk. Czujemy się może niepewnie bo wzrok – coś tak podstawowego – nie sprawdza się. Spotykam takich którzy nocy nie uznają. Żyją tylko dniem. Mówią miałem taki długi dzień wczoraj bo wróciłem o trzeciej nad ranem. Albo miałem dzisiaj krótką noc. A przecież noc to noc a dzień to dzień. Razem jest doba. Ci czasem nie widzą też choroby w życiu. Przynajmniej dopóki ich nie przewróci.
    Wczoraj na warsztatach z Aurelią Dembińską integrowaliśmy życie ze śmiercią. Jakie to niby mało odkrywcze ale okazuje się że życie bez śmierci nie istnieje.
    Mówimy – jutro zacznie się nowy dzień ale nigdy, że teraz, zaczęła się nowa noc. Czy więc noc jest tylko by naładować baterie na kolejny dzień ?
    Lęki przed którymi uciekamy skutecznie w dzień powracają nocą.. w dzień są jeszcze w „normalnych” rozmiarach ale kiedy widzimy tylko ich cienie nocą mają rozmiary naszej wyobraźni.
    Ja lubię noc. Jest cicho, spokojnie. Mogę pisać, malować. Brak bodźców zewnętrznych sprzyja mi spokojnej pracy bez reagowania na otoczenie. Nocą śnimy i w snach znajdujemy pytania przed którymi uciekamy i odpowiedzi na te pytania.

    Lubię noc :)

  23. na wsi najwazniejszy jest dzien, wszyscy wszystko i wszystkich widza, noc budzi niepokoj, obejscia sa zamkniete, psy spuszczone z lancuchow, moze z przekory, kiedy zaczalem dorastac noc stala sie dla mnie moim swiatem i dlatego dla innych osob bylem dziwny: „co on robi po nocach?”

  24. Kiedyś wiele nocy spędzałam w klimatycznej knajpie przy krakowskim Rynku, którą prowadził mąż. Nocą bywalcy, ale i przypadkowi goście, mniej trzeżwi niż za dnia, nieco bardziej zrelaksowani, o wiele bardziej skłonni do niezobowiązujących dywagacji, zapełniali miejsca przy barze, który przypominał arkę przymierza ( bar był kolisty, wszyscy się widzieli i mogli słyszeć przy odrobinie dobrej woli) i zaczynał się conocny rejs. Poprzez miraże marzeń, samotne wyspy niepokoju, na płytkich i głębokich falach uczuć, przy blasku latarni, gwiazdy, przewodniczki łodzi, ale bywało, że i bez niej, w ciemności i na oślep, z beczką prochu pod pokładem… Czasem się bratali, bawili, na moment zapominali o twardych regułach codziennej powszedniości. Do knajpy przychodzili Cyganie ze skrzypcami, ruscy filharmonicy z jeziorem łabędzim, piękne panie ze swoimi tajemnicami, czarny wyliniały kocur na dwie setki mleka od łaskawej barmanki.
    Dziś nie włóczę się już po knajpach, mam o wiele bardziej „trzeżwe” noce i wolę samotny spacer niż rozległe towarzystwo, które gada, gada i gada. Nocą, zwłaszcza samotną nocą, o wiele łatwiej jest dostrzec, jak to mówią dzogczeniści, naturę umysłu—nagą przestrzeń, poza jakąkolwiek oceną i wejść w nią jak do domu. Rozgościć się w niej. Chociaż wczesne poranki z ich lekkością i wigorem także sprzyjają kontemplacji, pod warunkiem, ze nie spędziło się nocy w pijanej arce przymierza.

  25. Czasem noc wymaga wysiłku… czasem pozwala odpocząć i podziwiać piękno gwiazd…

Komentarze są wyłączone.