Notatki z Podlasia. Pamięć

Podlasie 4
Podlasie 4

W podlaskich, małych społecznościach a nawet miastach jak Hajnówka, Radzyń Podlaski, Siemiatycze, Bielsk Podlaski ludzie znają się, rozpoznają, przechowują wiedzę od pokoleń – wszelka wiedza na temat innych jest powszechna i w pewien sposób tajna, zwłaszcza dla obcych. Między innymi to kwestia złożonej historii tych ziem, rzecz nad wyraz kulturowa, historyczna i polityczna – jakby rzekli dawni komuniści. 17 września 1939 weszła na te tereny armia sowiecka. Mieszkali tu Ruscy, tak siebie określali od zawsze, Polacy i Żydzi. Naród mojżeszowy, który osiedlił się na tych terenach, to byli w większości dawni mieszkańcy Rosji i Ukrainy, których dobrotliwy car ukazem swoim najwyższym wygnał na tereny ówczesnego Królestwa Polskiego, gdzie królem był jego brat miłościwy. Przybyli tu, między innymi z przysłowiowej, filmowej Anatewki.

W przedwojennej Polsce sanacyjnej żyjące tu narody nie miały łatwego życia – zwłaszcza jednak Ukraińcy, Ruscy i Żydzi. Niemiłe to fakty. Heretyckie dla bogoojczyźnianych, martyrologicznych ciągot polskich, w których to: Polak zawsze godny i sprawiedliwy a Polska demokratyczna i stosy w niej nigdy nie płonęły. Ruscy, Litwini, Poleszucy, Łemkowie, Ukraińcy – traktowani byli jak obywatele drugiej albo i trzeciej kategorii. Ich los przypominał bardziej los chłopów pańszczyźnianych w średniowieczu niż wolnych ludzi. Ruscy, podobnie jak Polacy na tych terenach od lat kooperowali z Żydami, gdyż Żydzi, naród niesłychanie pracowity, znakomicie opanował rzemiosło i handel, którymi ludność tych ziem, po za rzemiosłem rolniczym, zajmowała się w mniejszym stopniu. Na Mazowszu, Lubelszczyźnie i Podlasiu, co warto sobie uświadomić, Żydzi to byli dawni Żydzi rosyjscy wypędzeni z carskiego imperium. Gdy weszła tutaj Armia Czerwona w 1939, i Ruscy, i Żydzi witali ją często jak wyzwolicieli! Wyzwolicieli od polskich, wyzyskujących, butnych panów!

Rosyjscy Żydzi to była również elita antycarskich rewolucjonistów a potem sowieckiego aparatu władzy. Podlegali stalinowskim represjom w nie mniejszym, ani nie większym stopniu, jak wszystkie narody ZSRR. Wyjątkiem była Ukraina, której Stalin osobiście nienawidził i dlatego okrutnie ją zagłodził. Jeśli już na początku lat trzydziestych XX wieku wiadomo było co Hitler sądzi o Żydach, pojawiały się doniesienia o wywłaszczeniach i pierwszych obozach koncentracyjnych, to Rosja stalinowska, ze swoją propagandą wydawała się nadzieją dla Ruskich i Żydów. Natomiast Polacy po 17 września nie mieli łatwego żywota na tych terenech. Wywózki, kontrybucje, wywłaszczenia, aresztowania – wreszcie tragiczny los armii polskich, nauczycieli, urzędników, inteligencji. Eksterminacja w Katyniu, Miednoje, Kozielsku i setkach bezimiennych miejsc. Tymczasem niektórzy  Ruscy i Żydzi przeżywali okres wytchnienia a nawet złudzenia wpływu na swoje losy i jako takiej stabilizacji.

22 czerwca 1941 wszystko się zmieniło. Armia hitlerowska przekroczyła granicę podzielonej Polski, ówczesną granicę Rzeszy i ZSRR i zaatakowała Armię Czerwoną. Krwawe lato dla armii sowieckiej było skutkiem ataku ponad 5 milionów faszystowskich żołnierzy od Karpat po Bałtyk. Dawni, oficjalni lecz również ci bierni zwolennicy rządów sowieckich stali się pierwszymi ofiarami hitlerowskich mordów i represji. W końcu wystarczyło być Ruskim żeby budzić nienawiść hitlerowców. Naród żydowski spotkał tu los potworny. Już w lipcu tego roku w Ponarach koło Wilna – zamordowano ok. 50 tysięcy Żydów a do końca okupacji niemieckiej ponad 110 tysięcy. W Babim Jarze koło Kijowa, na trzeciej linii frontu – zginęło ponad 100 tysięcy Żydów, a tylko latem 1941 około 70 tysięcy, zginęli również przedstawiciele administracji radzieckiej, komuniści i inteligencja. 70 tysięcy ludzi to miasto wielkości współczesnego Bełchatowa, Chełma, Głogowa, Gniezna, czy Konina. W ciągu dosłownie kilku dni wielotysięczne społeczności żydowskie Brześcia, Radzynia Podlaskiego czy Siemiatycz znikały wymordowane na miejscu, nierzadko w synagogach lub w pobliskich lasach. Jeśli eksterminacja narodów Europy, zwłaszcza Żydów, dotąd miała charakter przemysłowej, bezdusznej, precyzyjnej eksterminacji, to na tych ziemiach, od czerwca 1941 stała się masowym, zbiorowym ludobójstwem, o którym Europa przypomniała sobie dopiero na Bałkanach. Płonące stodoły i synagogi z ludźmi, grzebanie żywcem – były codziennością.

Ruskie wioski niemal na całym Podlasiu płonęły. Ludzie mogli zabrać jedną furmankę dobytku i w ciągu 6 godzin wyjechać do miast i miasteczek opuszczonych przez Żydów. W planach Heinricha Himmlera było utworzenie bezludnego pasa puszczy i borów od Kowna, poprzez Augustów, Kętrzyn aż do Brześcia. Jeszcze w latach 30 – tych XX wieku przyjeżdżali tu z marszałkiem Goeringiem na polowania wraz przedstawicielami polskiego rządu. Ludność polska, zachęcana przez nowe władze niemieckie zaczęła brać odwet za ciemne i okrutne czasy rządów sowieckich w latach 1939 – 1941. To w tym kontekście pojawia się Jedwabne. Sąsiad sąsiada morduje po złości, z zazdrości, w odwecie, w zemście. Człowiek należący do innej grupy etnicznej lub religijnej, w czas wojny, staje się automatycznie wrogiem. Nie ważne czy winny czy nie winny, wówczas pojawia się odpowiedzialność zbiorowa. Zbiorowy lincz nie jest grzechem, jeśli w dodatku jest bezkarny, lub nawet słuszny dla władzy. Jeśli majątek można rozgrabić, ziemię zawłaszczyć – któż się wyłamie, kto się oprze? Od starych ludzi słyszę, że i partyzantka, ta polska, akowska po jednej opowiadała się stronie i nie jednemu kolaborantowi posłała kulę w łeb, a po drugiej, ta radziecka, też kolaborantów, czyli patriotów z punktu widzenia Polaków – tępiła, zabijała, paliła. Każdy tu był winny, każdy tu był za kimś lub przeciwko komuś. Starzy mówią, że i księża katoliccy opowiadali się przeciwko komunistom. Faszysta wydawał się bardziej bliski, wszak Niemicy krucjatę podjęli przeciwko szatanowi komunizmu. Księży, jak innych, mobilizował odwet za trzy lata sowieckiego ucisku. Wybór był prosty: jesteś za albo przeciw. Prawosławny pop miał często los najgorszy i dla komunisty był wrogiem klasowym i dla faszysty ruskim zabobonem. Choć zdarzali się tacy co witali Niemców jako oswobodzicieli wiary. Nic tu nie było proste i niemal żaden wybór jednoznacznie czysty moralnie.

Jeszcze czarniejsze od sowieckich rządy hitlerowskiego terroru zakończyły się wiosną 1944. Armia Czerwona podjęła ofensywę. Bitwa pancerna pod Kurskiem utorowała stalinowskiej armii drogę do Berlina. Niemcy przegrywali. Być może z powodu wojennej traumy Niemcy do dziś są tak ulegli wobec putinowskiej Rosji a wspomnienie Stalingradu a potem Kurska wciąż obecne jest w ich nieświadomości zbiorowej?

Jeśli jakiś Jerzy i Nastka, Nikołaj i Nina przeżyli okropieństwa 6 lat wojny – nastał dla nich pokój. Trudny pokój, taki co zabiera sen i ufność do ludzi, do władzy, do życia nawet. Cienie Mojżeszów i Rewek, Szmuli i Rebek, maleńkich dzieci i starców wciąż snują się po tych ziemiach, niektóre zbłąkane i inne stęsknione, jeszcze inne pełen żalu i nienawiści. Oni nie przeżyli. Pole relacji, pole świata, kwantowa zupa, w której poruszamy się wszyscy, tutaj uspokoiła się, zagoiła ale bywają noce, że odzywa się, krzyczy, czasem oskarża.

Po wojnie przyjadą w te bory najpierw Rokossowski, sowiecki niby-polski marszałek, potem Chruszczow i Breżniew z Gierkiem. Przyjadą jak po swoje, do siebie, zapolują, zabiją sarnę a nawet żubra, bo w żubra po pijanemu łatwiej trafić. Czasy stawały się niby spokojne a jednak niepewne. Jedynym rozwiązaniem jak zawsze była emigracja wewnętrzna, ucieczka w siebie, ani mru mru, ani słowa, nikomu tu ufać nie wolno i choć każdy o każdym wie wszystko, wszystko też zapomniał, choć pamięta. Tylko starzy, co nad grobem stoją, prawdę mówią, jak było, ale ich nikt nie słucha. Ludzie wolą proste historyjki, czarno-białe. Dlatego wybuchają wojny, z ciemnoty i tchórzostwa.

Notatki z Podlasia. Pamięć
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. I jeszcze. Trwa konkurs na tytuł filmowy na blogu. Ja anty-filmem niestety nazwałabym Szarą Strefę – “Grey zone” Nelsona z 2001 roku. Oglądał ktoś? Jasne, że to niejeden taki.
    Swego czasu bardzo lubiłam czytać literaturę obozową. Poznawać straszną prawdę.
    W filmie razi rozdźwięk między rzeczywistością z “Dymów nad Birkenau” i obrazem zraszanych zielonych trawników i stołów pełnych współczesnych delikatesów.

    Oglądanie filmu nie powinno chyba polegać na oddzielaniu tego co było od tego, co pokolorowane. Na irytowaniu się, że dzieciaki biorą fikcję jako prawdę 1 do 1. Nawet, jeśli jest to paradokument.

  2. Butni sarmaci – niestety wiele w tym prawdy… hmm… niektórzy, niezależnie od narodu do jakiego przynależą, mają łatwość idealizacji, tworzenia hagiografii siebie, mówienia tylko dobrze i w samych superlatywach z fałszowaniem historii na swoją korzyść – swojego narodu, siebie samych, wiary, swojego światopoglądu itp. u nas np. oenerowcy, skrajna prawica. Zaczyna się od drobnych opowiadaczy: dziadków i ojców przy domowych stołach, a kończy niestety na politykach. Najgorzej jeśli swoje poglądy szerzy się po płaszczykiem nauki.
    Kwestie polsko-żydowskie są co najmniej niezrozumiałe w obliczu okrutnego losu jaki podzielili. Jak odbierać psychologa i socjologa B.Engelking-Boni, która w mediach tłumaczy nam po polsku że dla nas Polaków śmierć była czymś naturalnym biologicznym a dla Żydów to metafizyka i spotkanie z Najwyższym. W ten sposób rośnie do Żydów i środowisk żydowskich już i tak spora niechęć.

    Musimy poprawiać polityków na arenie międzynarodowej, że zakładanie przez Niemców więzienia z krematoriami to nie “polskie obozy śmierci”. A i tak Amerykanie przedstawiają na swoich filmach suto zastawione stoły w Auschwitz (?!)
    Póki żyje tamto pokolenie może uświadamiać i przypominać jak naprawdę było, w odbiorze tamtych ludzi:
    https://www.youtube.com/watch?v=TqFzvUUdsXo

  3. Co to jest, że są narody, które dobrze gospodarują i tworzą: pokój, dobrobyt, kulturę.
    I są takie, które ciągle uprawiają destrukcję. Walczą, zabijają, niszczą, są okrutne, bezwględne,
    bezduszne. Mnie zaciekawiło:
    i Ruscy, i Żydzi witali ją często jak wyzwolicieli! Wyzwolicieli od polskich, wyzyskujących, butnych panów!

    Jak dla mnie polski kapitalizm to właśnie polscy wyzyskujący, butni panowie.

  4. Może despotyzm tym się charakteryzuje, po trupach do celu?

  5. Najlepiej zamącić. W każdym człowieku jest trochę dobra. Trzeba uświadamiać towarzystwo,tłumaczyć, szukać innych rozwiązań.Błądzimy.Celowo czy przypadkowo?
    Letniość jest najgorsza.

  6. I czy Rosjanie i łatwość z jaką przychodzi im myślenie w jednej SWOJEJ perspektywie nie jest taka jak choćby ich hymn:
    Boże, Cara nam chroń!
    Silny, potężny,
    Panuj ku chwale, ku chwale nam;
    (2 x)
    Wrogom odwagę złam,
    Carze prawosławny!
    Boże, Cara nam chroń!
    Pomyśleć, że ten car, dzisiaj, lansuje się jako niepijący wegetarianin o pokojowych zamiarach. Jednoznaczny to on nie jest. Na pewno nie jest jedynym złem, jak chcieliby niektórzy co im wojna ze zmianą układów na rękę.

  7. Czy możliwe, że jednak sporo Rosjan choruje wciąż na kompleks Polaka? Ocenzurowane fragmenty “Mistrza i Małgorzaty” do nas docierały bez “Polaka – inteligentna”. Bułhakow wyraźnie nas cenił. K. Suchowierski – młody chłopak z Białegostoku, który przemierzył rowerem Jakucję ku pamięci ofiar sowieckich represji opowiadał w klubie podróżnika o kontakcie z tamtejszą ludnością.
    Z kolei Żyrinowskiego Polska kosztuje niemało emocji i tkwi osobistą zadrą za wydalenie go stąd jako szpiega. Z drugiej strony zwykli ludzie pamiętają Piekarskiego, Czerskiego – w ich domach chlubią się jedyną książką, są mu wdzięczni za pierwszą dokładną mapę tego kraju. Częstują rybą, kawiorem, cukierkami, dają nocleg (podczas gdy sami jedzą skromniej, chleb wart tam jest 6 złotych).
    Polak tam – zesłany urzędnik, wojskowy, wykształcony człowiek z elity, który wydobywał promieniotwórczy uran, walczył o życie w sześćdziesięciostopniowym mrozie, jesli nie zdołał zbiec umierał po trzech miesiącach.

Komentarze są wyłączone.