Notatki z Podlasia. Puszkin w oryginale

Podlasie 2
Podlasie 2

Na Podlasiu jest inaczej. Tutaj pryska mit, sztucznie podtrzymywany od wielu dekad, że Polska to jednorodny kraj katolików, którzy choć najczęściej nie mają pojęcia o swojej religii a także coraz częściej unikają obowiązkowej liturgii, za katolików się podają. Religijność Polaków to osobny temat. Z jednej strony pusta, powierzchowna i rytualna, z drugiej coraz bardziej zantagonizowana i ortodoksyjna, trzecia strona religijnego świata to religijność ślubowo-pogrzebowo-komunijna, gdy liturgia i sakrament stają się czymś w rodzaju społecznego obyczaju, czwarta ze stron, to religijność kulturowa, do której przesiąknął obyczaj katolicki pozbawiony jednak sacrum – świętości – oparty na zachowaniach w rodzaju przyozdabiania choinki, renifera Rudolfa, zajączka czy postu na Wigilię. Ta czwarta grupa, to w istocie agnostycy odwołujący się do religijnej tradycji w tym samym stopniu co do Walentynek i topienia Marzanny. Wszystkie te grupy mają problem z wiedzą religijną, z solidnym ugruntowaniem. Mało który katolik, zazwyczaj nawykowo antysemicki, uświadamia sobie nie tylko, że Jezus i jego matka Maryja byli stuprocentowymi Żydami, nie ma świadomości również, że w czasie mszy słucha Tory, czyli fragmentu świętych ksiąg żydowskich. Nie ma pojęcia ani czym są dogmaty kościoła, ani co takiego wniósł do ich życia sobór Watykański II, ani czym się różni msza trydencka od posoborowej, a to przecież centralne tematy religijności. Mało jest księży takich jak Lemański, Boniecki, Góra, Tischner, Gużyński  a tacy wybitni księża jak Węcławski, Obirek, Bartoś, Krzysztofowicz – porzucili stan duchowny. Ale nie o tym.

Na Podlasiu pryska mit o etnicznej jednorodności, nacjonalistyczny rys Wielkiej [obowiązkowo pisanej przed duże W] Polski dla Polaków. Bo Polak, to niby kto? Narodowość, terytorialna przynależność? Krew? W ilu pokoleniach wstecz ma być to krew Malinowska czy Kwiatkowska? A jeśli dziadem, pradziadem był jakiś Miller, Korneluk, Goldenbaum, Gryvaukajte, Havranek, Czernyszew – to mniej ona jest polska?

Śląsk Opolski, Dolny i Górny Śląsk, kawał Pomorza, spora cześć Wielkopolski i Kujaw, lubuskie, Mazury i Warmia – wszystkie te ziemie są w terytorium Polski dopiero od 70 lat. Ponad 50% terytorium obecnej Polski przez wieki zasiedlane były przez różne nacje i do dziś można to odczuć nie tylko w architekturze ale w sieci drogowej, kolejowej, wodnej, przemysłowej i w obyczaju. Dziadowie i ojcowie, którzy tu napłynęli…napłynęli, przyjechali wysiedleni a to z Podola, to znów z dalszej Ukrainy, z Wołynia, z Bieszczadów, Litwy lub Białorusi. Zasiedlili te ziemie wbrew sobie – Ukraińcy, Łemkowie, Poleszucy, Mazurzy, Ślązacy, Rusini, Żydzi, Polacy, Niemcy.

Zanim jednak nastąpił powojenny exodus na ziemiach dawnego, polskiego pogranicza mieszały się nacje i rody. Na Pomorzu i Kujawach, skąd pochodzę, takie rody jak Gołębiowie i Gollobowie, Głazikowie i Glazikowie, Królikowscy i Karnickele – to te same stare rody. Jednym było bliżej do języka niemieckiego i pruskiej ojczyzny, innym do polskiej. Mieszały się krew, obyczaj, naród, ojcowie i matki. Wszystko to zmieniała wojna, która kazała się opowiedzieć po jakieś stronie. Nie inaczej na Podlasiu. Z mlekiem matki, z brzozą i dębem, z niebem nad Narwią i Narewką, z ikonostasem świętym w ocalałej cerkiewce ludzie tu polscy a jednak ruscy. Religijność tu inna. Podobnie jak katolicy w dogmaty nie są obkuci ale świętość miejsc świętych, błogosławieństwo ikon, znaczenie symbolu i liturgii znają na wyrywki. Dlaczego? Dlatego, że ta religijność pomimo komunizmu, strachu i presji – jest codziennością, jest w ich domach, wsiach, w ich zakupach, modlitwach, w ich pracy. W kapliczce, w ikonostasie, w dębie, w ikonie która wisi na środku izby, w nadpalonym kawałku obrazu świętej Trójcy, który uchronił rodzinę przed zagładą. Wiejscy ludzie cytują tu fragmenty Dostojewskiego i Puszkina w oryginalne, z pamięci. I co niesłychane nawet w bogatej warszawce – tam na dalekiej prowincji mają domowe biblioteki, regały książek! Nie tylko umieją czytać teksty dłuższe niż fejsbukowa notka, czytają godzinami, niektórzy w trzech językach. Tak zwani prości ludzie!

Być może to już ostanie lata takiego Podlasia. Zostali tu dziadkowie. Młodzi wyjechali do Irlandii, Belgii, Londynu i Edynburga, ojcowie wybyli za ocean i nawet jeśli wrócą, to już nie ci sami. Przesyceni hamburgerową papką, kukurydzianą pulpą, życiem białej średnio średniej niższej klasy średniej na wiecznym dorobku, schorowani i styrani pracą, wrócą już nie ci, raczej duchy skołatane i samotne. Jeśli wyjechali z dziećmi, te dzieci  nie wrócą do ojczyzny ojcowizny, dla nich już amerykańskie rozkosze po wsze czasy. Nie daj Boże napłyną tu pazerni miastowi – nad tę wodę, łąkę i las ze swoimi quadami, ścigaczami i motorówkami, imprezami i radiem na full.

Być może to już ostanie lata takiego Podlasia. I co z tą Polską i kto tu prawdziwym Polakiem?

cdn.

Notatki z Podlasia. Puszkin w oryginale
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

4 komentarzy

  1. B piękna wizja Podlasia. Z tymi ludźmi czytającymi Puszkina w oryginale. Z prostą pobożnością i duchowością.
    Tęsknię za takim światem i takimi ludźmi.
    Tu, dokąd dotarłam w tej chwili, też są piękni ludzie.
    Też pochodzą ze Wschodu, być może te wspólne korzenie sprawiają, że dobrze mi się z nimi żyje.
    Myślę, że warto było objechać kawałek świata i przekonać się nie wszystko złoto, co się świeci.

  2. Kiedy pomyślę, że świat byłby miejscem tylko tego, co na zewnątrz; pokazówy celebrycko-potiomkinowskiej, dyskotek, willi z basenami i szałasów z dykty, wyścigów, kasy, narkotyków i wódki, zmów cenowych, polityki i ateizmu, bez jakiejkolwiek duchowości, to przechodzą mnie ciary.
    Taki świat wyzuty już zupełnie kompletnie z poszukiwań niewidzialnych wymiarów?

    Jestem jakimś chyba dziwnym typem umysłu, bo kiedy czytam S.Hawkinga, R.Dawkinsa czy S. Żizka to paradoksalnie w wartościowych tekstach, mających bardziej podważyć hipotezę istnienia Boga jako takiego, ja widzę właśnie potwierdzenie i chcę wierzyć, że jednak może nie jako siwy staruszek mający wszelkie moce karania i wybawiania od kary, ale jest. Nie zdefiniowałabym się jako dobra, praktykująca katoliczka. Daleko mi do ideału i nie ze wszystkimi znanymi mi sprawami się z kościołem zgadzam (ot, choćby wieczne dziewictwo Marii uważam za pewną przenośnię i w ogóle widzę raczej symbole, tam gdzie czyta się u nas dosłownie). Mam jednak jakąś silną potrzebę wiary.

    Może żeby zrozumieć jaką wartość ma wigilia, trzeba na wolontariacie w Peru zrobić nie mając z czego choinkę z krzesła (na szczęście tam Polacy kojarzą się z jedynymi białymi, którzy pomagają, a to dzięki jakby nie było kościołowi). Kto inny jeśli nie wolontariusze salezjańscy, siostry zakonne czy księża właśnie z Polski próbuje wyciągać dzieciaki z prostytucji i dawać szanse na wykształcenie i pracę zwykłym ludziom?
    W kontekście spotkań na festiwalu żydowskim, spotkania w kręgu przestrzeni duchowej Polaków z Żydami pamiętam silną potrzebę wspólnoty, pokoju na świecie, bycia dobrym dla siebie, nie ogarniam wojny, jak zwykle polityków, którzy są ponad zwykłymi, chcącymi sobie pożyć ludźmi.

    Te dwa teksty o Podlasiu jakoś fajnie we mnie pracują. Jak zwykle ciekawa, pobudzająca do refleksji dawka solidnej wiedzy.
    Pozdrawiam

  3. Świadomy wierny to przecież wierny myślący. A myślący to być może wolny. Wolny to niebezpieczny. Lepszy ślepo wierzący i bezrefleksyjnie wrzucający na tacę.

  4. Pytanie kto ustalał kiedyś Polskość a kto dzisiaj ją ustala?

Komentarze są wyłączone.