o kocie

kot Bolesław za młodu
kot Bolesław za młodu

Archeologowie twierdzą, że kota oswojono około 5000 lat temu w Egipcie. Od tego czasu człowiek, którego jedną z rozlicznych wad [przynajmniej według Biblii] jest eksperymentowanie z naturą, wyhodował najróżniejsze rasy kotów. W krajach biedniejszych, choćby w Afryce Północnej koty wciąż cieszą się atencją, lecz w zasadzie żyją całkowicie obok ludzi. Nie robi im się krzywdy, nie zajmuje nimi, czasem dokarmia. Jednak niewiele osób tworzy tak silne więzi oraz interakcje jak na przykład niektórzy brytyjscy lub polscy posiadacze kotów ze swoimi pupilami. Otóż to, czy kota można posiadać?

Lolek - kot alfa w stadzie
Lolek - kot alfa w stadzie

W Afryce kotów się nie kastruje, nie leczy, ale też nie wyrządza się im krzywdy. Choć bieda, to jednak kot polujący na małe gryzonie wydaje się człowiekowi w tamtych rejonach pożyteczny, a że jest również nieprzewidywalny i wciąż owiany tabu, jest w zasadzie nietykalny. To chyba w ogóle domena południa. Kot pewnego dnia uratował Mahometa przed wężem, dlatego żaden pobożny muzułmanin kotu nie wyrządzi krzywdy, co więcej bliską obecność kota uzna za błogosławieństwo. No cóż, kot widzi demony, reaguje na wszelkie duchy nieczyste, dlatego znakomicie nadaje się na strażnika świątyni. Ta stara tradycja przesiąkła do islamu. Kot ponadto wraz z psem strzeże bram raju w tradycji staroruskiej, i to nie Piotr, lecz owe dwa drapieżniki witają kolejnych chętnych do przekroczenia bram niebieskich, oczywiście są to drzwi przewidziane jedynie dla chrześcijan :) Reszta i tak trafi do piekła. W buddyzmie kot uchodzi za zwierzę przeklęte. Jako jedyna istota nie płakał po śmierci buddy. Stąd los kotów w krajach będących w obszarze wpływu Hinajany i Mahajany i Wadżrajany –  trzech prądów, owych „wozów” w  rozwoju buddyzmu.  W wielu krajach Azji kot jest traktowany zarówno jako pokarm dla biednych [a coraz częściej dla bogatych] lecz również jako zwierzęcy chwast. W Maroku widziałem setki kur stłoczone w klatkach. W upalnym klimacie kupuje się żywe zwierzę, by po zabiciu natychmiast przyrządzić z niego potrawę. W Korei w podobnych klatkach siedzą przerażone koty czekając na okrutną śmierć.

Kot wskazuje na prawdziwe motywy rzeczy
Kot wskazuje na prawdziwe motywy rzeczy

Istoty te w tradycji sufickiej są znakomitymi przewodnikami pomiędzy światami, mistrzami medytacji, hipnozy i podróżnikami po świtach alternatywnych.   Zapraszają cię do samoświadomości i dbania o własny rozwój, do wglądu w ukryte przyczyny. Kot wskazuje na prawdziwe motywy rzeczy, które się przejawiają jedynie cieniem, zaś człowiek bardzo często patrzy jedynie na powierzchnię. Używa postracjonalizacji by wytłumaczyć coś, czego nie widzi i dlatego nie rozumie. Dlatego kot jest zwierzęciem coachingowym, w istocie może być osobistym trenerem. Mówi – zadbaj o siebie, możesz żyć w zgodzie z własnymi talentami, raczej słuchaj i medytuj, bądź uważny, ale kiedy działasz, działaj szybko, entuzjastycznie z energią. Szczęście masz w zasięgu ręki, być może tylko nie umiesz go zauważyć i wykorzystać. Dlatego też kot jest miłośnikiem zabawy i niesłychanie oddaną swoim dzieciom matką. Kto krzywdzi kota [aż dziw, że nie dostrzegają tego osoby wierzące w reinkarnację] ten ściąga na siebie klątwę kota i zemstę jego, oraz całego gatunku, ciągnącą się również poprzez kolejne wcielenia. Kot zarówno chroni przed demonami lecz również potrafi je ściągnąć, to z tego powodu uchodził w średniowieczu [i słusznie powie szaman] za istotę niebezpieczną, kapryśną, mającą władzę nad czarną energią. Być może wierzenia te wyłaniały się ze starogermańskich mitów, w których strażnikami bogini Freya i jej zaprzęgiem były właśnie koty. Bogini zajmowała się magią. Uważana za najpiękniejsze z bóstw mogła ofiarować szczęście, lecz również patronowała wojnie i płodności.  Jej koty były uskrzydlone. Silne, wszechwładne i niebezpieczne.

koty oczywiście zajmują się medycyną :)
koty oczywiście zajmują się medycyną :)

Kot z oczywistych względów zajmuje się również medycyną, lecz w sposób szczególny. Mówi do ciebie, że jesteś swoim problemem, lecz również swoim uzdrowieniem. Sam decydujesz o swojej wolności i o tym, co jest dla ciebie najlepsze. Może ci dopomóc w oczyszczaniu, uwalnianiu, błyskawicznym działaniu, jasności i naturalności. Kot mówi: Twoja energia podąża za uwagą. Rozproszona, owładnięta przez demony, zwiedzie cię na manowce. Wolna, czysta powiedzie cię do krainy, w której żyje się lekko, łatwo i przyjemnie, jednym ruchem uzyskując najlepsze efekty.

A wilk, wilk jest inny? Germański Fenris jest protoplastą wszystkich północnych wilków. O wilku za chwilę.

o kocie
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. To kot!Kot!Nareszcie widze kota a nie wiewiorke!

  2. mam dwa rudobiałe kocury – bliźniaki prawie 2letnie. Identyczne w wyglądzie a charaktery jakże inne. Lubię je obserwować i patrzeć jak różnie się zachowują. Przez to, że są rudo białe i pręgowane to na pierwszy rzut oka trudno mi je odróżnić (muszę widzieć ich pyszczki bo tam jest plamka je odrózniająca). Nauczyłam się lepiej odrózniać je po zachowaniu niż właśnie wyglądzie.
    Ciekawe odkrycie dały mi te moje kocurki – kiedy ktoś przychodzi do mnie i patrząc na nie mi mówi, że “woli psy bo psy można tresować” a koty łażą własnymi drogami.. To fajnie pokazuje jakie ktoś może mieć nieuświadomione potrzeby, prawda ? znam takich, którzy wychowują i koty :)
    pozdrawiam
    ewelina

  3. I ponownie w kota?

  4. Po co kot zmienił się ponownie w wilka?

  5. PS a dziś w Sopocie chodził wilk. Wolny, spokojny… ;-) Przysięgam, że to był wilk. I był niczyj. Po prostu chodził…

  6. U mnie chwilowo gości czarna pantera. Gości w snach i medytacji. Jest piękna, wolna, dzika i albo kładzie mi się na brzuchu, albo w nogach. Cudne uczucie…

  7. Jakaś kocia fatalna opatrzność skierowała Pazura do mojego domu. Szukałam kotka,bo miałam myszy w piwnicy. Potrzebowałam go na już. Na następny dzień usłyszałam w sklepie, ze jedna pani do drugiej mówi, że zostały jej tylko dwa i chce, by poszły do domu z ogrodem. Zaoferowałam się wziąć. Pani zaprosiła mnie na zapoznanie z kotem, nie obiecała niczego. W starej, dostojnej kamienicy mieszkały dwa kocięta, było tam jeszcze astrolabium, i inne dziwne precjoza, pani perorowała o magii, o tajemniczym znaku na głowie kota, którego w końcu zdecydowała mi się podarować.
    W pierwszy poranek zaatakował mnie, skacząc z pazurami na drogocenne kozaki z cienkiej skóry, które ubierałam, przygotowując się do wyjścia. Buty nadawały się do wyrzucenia. Dostał imię Pazur. Kiedy wychodziliśmy z domu, zostawał na gospodarstwie. Mógł przebywać w domu lub wychodzić do sadu przez otwarte okienko piwnicy. Mógł robić, co chciał. Do sadu przychodziły koty z okolicznych domów, stare wyjadacze. Kiedy przyjeżdzałam z pracy, Pazur był często po licznych bójkach, pokiereszowany. Bronił sadu i i chyba ustalał dominację. Około miesiąca trwało, i trochę kociej krwi, małego jeszcze kota, aż sad został wzięty. Pazur wylegiwał się w ogrodzie, okoliczne koty już nie przychodziły. Po jakimś roku zaczął nienormalnie rozsnąć, wyglądał jak żbik. Sąsiedzi mówili mi, że widzieli go polującego na łaski. Często zostawiał miskę nietkniętą przed schodami, albo pozwalał z niej jeść jednookiej kotce–przybłędzie. Nie przepadał za karesami, ale gdy szłam wieczorem do sklepu, chodził za mną, jak pies i czekał pod sklepem, Kiedy przprowadziłam się do miasta, zabrałam go ze sobą. Uciekł. Trafił—przez zakopiankę ponad 20 km—do starego domu, widzieli go tam i zadzwonili do mnie okoliczni ludzie. Przywiozłam go po raz drugi. Znowu wymknął się z mieszkania i uciekł. Mieszkał w szopach, polował, był zwinny i wielki jak żbik. Całkowicie zdziczał. Nie miałam serca zabierać go stamtąd raz jeszcze i raz jeszcze skazywać na karkołomną odyseję przez zakopiankę na kocich łapach. Kiedyś, na mój wyrażny rozkaz wypuścił z pyska wiewiórkę, którą upolował w sadzie, i nie wydaje mi się, ze zrobił to przez bojażn. Był bury, pręgowany, współczujący i wolny. Podziwiałam go, gdy walczył, i kiedy oddawał miskę bezdomnej kotce. Przyczynił się do zmian w moim życiu, coś ważnego mi uświadomił.

  8. Jest taka książka “KOT. HISTORIA I LEGENDY” – http://www.poczytaj.pl/76795
    Czasami obrzydzenie mnie brało czytając co ludzie robili z kotami. No ale właśnie czy teraz jest lepiej? I nie tylko o kotach mowa.

    W tym roku w końcu zdecydowałam się wziąć drugiego kota ze schroniska. zaczęło się pięknie, a potem pojawiły się problemy. Mila, moja kotka wywołała we mnie masę negatywnej energii, sprawiła że wyszedł ze mnie cień tak długo skryty głęboko. Rzeczy które wydawało mi się że przerobiłam okazały się po prostu uśpione. Mocna lekcja.

    Minęły 2 miesiące i jakoś się docieramy. Ciekawie jest obserwować też relacje między kotami, choć czasem coś mnie strzela kiedy slyszę jak kocur goni młodą (bo ta go wcześniej zaczepiała). Generalnie kocur to stoik, jest taki “książęcy”, dystyngowany ale odkąd Mila się pojawiła i w nim się cień odezwał :)

    Życie mi się wywróciło do góry nogami.

    Mila jest bardzo podobna do Lolka :) Kocur zaś jest cały czarny (tak naprawdę czarno-brązowy, ale widać to tylko w słońcu. Dopóki nie pojawiła się Mila stanowiliśmy idealną parę, było między nami niesamowite porozumienie. Teraz jest inaczej. Nie ma takiej intymności ;-) Więcej się dzieje. A ja tak lubię spokój :))

    Koty jednak to zwierzęta z którymi się totalnie utożsamiam. Nie da się ukryć, że charakter mam bardzo “koci” :)

  9. Mrrr…, jaki piękny tekst. Dziękuję w imieniu wszystkich kotów.I ich fanów:)))

Komentarze są wyłączone.