O naturze uwielbienia i nienawiści

zabić coacha
zabić coacha

Moja najnowsza książka Zabić coacha, nie jest kryminałem ani czytadełkiem, jak ktoś napisał w komentarzach. Nieporozumienie wynika być może z dosadnej okładki. Zabić coacha to jedna z moich najważniejszych książek. Główny tytuł zmienia swój kontekst, gdy doczyta się podtytuł: O MIŁOŚCI I NIENAWIŚCI DO AUTORYTETÓW W POLSCE. Czy jednak okładka wciąż wydaje się tak przesadna, gdy przypomnimy, że od kuli zginęli John Fitzgerald Kennedy, Martin Luter King, Olof Palme lecz również Gabriel Narutowicz, generał August Fieldorf Nil i rotmistrz Witold Pilecki? Zabijanie coacha, czyli autorytetu jest niestety stare jak świat.

Dziś jednak ubóstwia się nikomu nieznane postacie czyniąc je idolami sezonu by w jednej chwili zabić je słowem, hejtem, śmiechem, zapomnieniem. Nigdy wcześniej tak bardzo nie pragnęliśmy wzorca lub choćby wskazówki od autorytetu i jednocześnie nigdy tak powszechnie nie szerzyła się nienawiść wobec liderów. W mojej książce postawiłem sobie za zadanie przyjrzenie się mechanizmom, które sprawiają się, że staliśmy się społeczeństwem bez przywódców duchowych, politycznych, społecznych, kulturalnych czy etycznych. Nie ufamy ani instytucjom ani ludziom. Każdy kto choć przez chwilę był na pozycji coacha, nauczyciela, lidera, autorytetu, czy choćby mistrza zmianowego lub brygadzisty spotkał się z przejawami miłości a chwilę później – nienawiści ze strony swoich pracowników lub uczniów. Tego dychotomicznego, podwójnego wiązania doświadcza również wielu rodziców ze strony swych dzieci. Miłość i nienawiść w jednym.

***

Kiedyś już o tym pisałem, że pewien mój kolega w odległych czasach studenckich stwierdził, że za dużą myślę a sprawy są proste jak baba i chłop pod kołdrą. Przejęty wyznaniami kolegi w sukurs, któremu poszli inni stwierdzając, że myślenie jest zwyczajnie nudne, starłem się przez czas jakiś mniej myśleć, a przynajmniej mniej mówić o tym co myślę. Jakiś czas trwałem w postanowieniu jednak nawyk powrócił i na dłuższą metę nie wyszło mi. Myślałem i myślałem – o cynizmie polityków, o chciwości w biznesie, o tragicznym losie zwierząt, o ekologii, o biedzie, o niesprawiedliwości, o głodnych dzieciach i okrutnych dzieciach – słowem o wszystkim co zawiera tajemnicze słowo teodycea. Wszak jestem socjologiem – myślałem, socjolog zajmuje się społeczeństwem, kulturą, otoczeniem, światem. Myślałem też o rzeczach przyjemnych – jak dobrostan i szczęście, mając nadzieję, że istnieje droga do szczęścia i sposób na dobrostan. Postanowiłem podzielić się swoimi odkryciami, jeśli drogę znajdę.

Co gorsza, kilka lat później, od innego kolegi, usłyszałem zarzut, że za dużo czytam. Nie tak dawno od pewniej koleżanki usłyszałem natomiast, że za dużo piszę. Czytanie ponoć wyobcowuje, gdyż wtedy gdy inni biesiadują, grillują, chiloutują – nudziarz taki siedzi i czyta lub co gorsza, pisze. W końcu myślenie i pisanie zaprowadziło mnie na manowce, na tychże manowcach odmitologizowałem obraz coacha i coachingu, czyli roli trenera i lidera w trudnej pracy edukacyjnej. W Polsce jest to rola wysokiego ryzyka zawodowego.

***

Teodycea? To nauka rozpoczynająca się od pytania – jak można pogodzić istnienie dobrego, miłosiernego boga z istnieniem zła? Oczywiście ortodoksi religijni mają tu gotową odpowiedź – bóg jest dobry, to człowiek jest omylny i zły z natury. Tradycyjnie od stuleci tłumaczą tym argumentem takie zbrodnie jak procesy o czary i palenie ludzi żywcem, antysemityzm i pogromy, pranie brudnych pieniędzy, czy pedofilię wśród księży.

Nawet jeśli to człowiek jest zawsze winny jakże bóg może spać spokojnie wobec ogromu niesprawiedliwości i nieszczęścia czekając aż człowiek sam się poprawi – pyta nieustępliwie filozof. Otóż człowiek się nie poprawia, co gorsza w imię boga szerzy nienawiść, czego aż nadto mamy przykładów obecnie – stwierdzi historyk i socjolog. Teodycea może mieć również nieco szerszy kontekst – psychologiczny i społeczny. Może zadawać również pytania o naturę ludzką. Jak to jest możliwe, że uwielbienie (które jest pozorem szacunku i lojalności) równie szybko jak powstaje, tak zmienia się w odrzucenie (które jest ukrytą pogardą i nienawiścią)?

cdn.

O naturze uwielbienia i nienawiści
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

13 komentarzy

  1. Ja muszę dodać, że nie należy się przejmować ocenami innych ludzi, dla innych ”za dużo” to dla nas ”za mało”. Jeśli coś Ci służy i jest skuteczne, po prostu rób to, nieważne czy inni sądzą o tym!
    Po kursie coachingowym u Pana Bennewicza parę lat temu, całkowita przebudowa życia u mnie, jestem dla siebie COACHEM.
    Robię wszystko to co zawsze chciałam robić. Mam bardzo fajne i ciekawe życie. A jeszcze parę lat temu nic nie było łatwe. Teraz jest ! – spójność na co dzień, super pokarm do żołądka i dla ducha (dla ducha muzyka i sztuka na co dzień – dla ciała najlepsze owoce, warzywa i ryby). Przebywanie na co dzień w najpiękniejszych częściach Europy!
    Morze, ciepło i plaża. Zwiedzanie Francji, Portugalii, Hiszpanii! Polecam kursy u Pana Bennewicza. Może zmiany nie będą z dnia na dzień, ale będą znaczące i ważne, nawet jeśli przebudowa potrwa parę miesięcy czy lat! ale jeśli ktoś chce się stać dla siebie COACHEM to najlepiej wydane pieniądze! Pozdrowienia dla wszystkich którzy byli i będą na kursach trenerskich u Pana Bennewicza! Gosia Kos

  2. Zdrowo podejrzewam władzę i autorytety. Takie mam użyteczne przekonanie. Czy przekonanie, że musimy mieć jakiś autorytet jest dobre. Czy wynika to z nas ? Może autorytety mamy zasugerowane ? Postacie ze szkolnych lektur. Bohaterowanie drugiej wojny światowej. Ludzie pracy z PRL-u. Później Jan Paweł II i etos Solidarności. Teraz importujemy kapitalizm bez jego podstaw, autorytetów. Nasze autorytety (rycerze, powstańcy, bojownicy, obrońcy wolności i wiary, męczennicy) mają się nijak do kapitalistycznej rzeczywistości. Przejmujemy zachowania bez tożsamości, bez autorytetów.

  3. Wyklikałem. Jest książka w Księgarni Benewicz.pl. Mylące jest, że nie ma jej w Nowościach.

  4. Pytanie za milion Maćku- czy w dobie takiego postrzegania autorytetu chcesz i masz plan wychować, wyedukować sobie następcę, spadkobiercę, kontynuatora tego co robisz?

  5. hmm może to kwestia odnalezienia autorytetu w sobie dla siebie?, co wydaje sie być skomplikowane, wręcz niemożliwe bez kogoś z zewnątrz kto nada odpowiedni kurs ku temu. Więc pojawia się zawód Coacha, trenera personalnego. Bo słuchałem już aktora, polityka, księdza, z czasem obserwowałem jak często ich słowa nie mają nic wspólnego z tym jak żyją prywatnie. Szuka się kogoś komu można zaufać, powierzając swoje problemy licząc na konstruktywną refleksję zwrotną a coachów też zatrzęsienie dzisiaj:> Pytanie – czym się sugerować?, jakie kryteria powinien spełniać ten właściwy? jako coach, mentor, autorytet, może ktoś mający fajne życie, spełniający się w nim lecz mówiący – nie bądź mną!, odnajdź swoje własne, swoją drogę. A “autorytet” jest według mnie dzisiaj postrzegany jako osoba mówiąca że tylko w ten i ten sposób jest słusznie, właściwie, a każdy chce być sobą i wielu ma problem z tym jak takowym się stać:>

  6. ok, na ksiegarnia.bennewicz.pl jest 10 sztuk

  7. Byłem w Matrasie – nie ma książki. W empiku nie ma. Na stronie nie ma. To gdzie jest?

  8. Ale w księgarni nie ma tej książki.

  9. Pamiętam szkolne wypracowania z tematem: Scharakteryzuj swój największy autorytet i uzasadnij dlaczego jest nim Włodzimierz Lenin. Teraz to trudna sprawa. No właśnie, dlaczego ?

  10. ależ oczywiście, oczywiście, po co te filozofie, Sokrates od tak dawna nie żyje, paaaaaaaaanie, że nie wiadomo czy w ogóle żył, i po co o nim czytać, LaoTze, coś mi się obiło o uszy, to chyba jakaś anakonda jest, tak?, aaaa, nie nie, już wiem, to taki zespół, nie Downa, muzyczny, nie jestem aż takim idiotą żeby nie słyszeć o zespole LaoCze, czytanie o teorii strun i czarnych dziurach i splątanych cząstkach, co? splątane to mogą być włosy (taka kreskówka jest – zaplątani – i ona z wieży ucieka po włosach), a struny to owszem, w gitarze u wujka widziałem ale ja gram tylko na iphonie, komu to się przyda, te książki, tylko kurz zbierają i paskudzą wygląd salonu, a już największą stratą czasu jest medytacja. Co za bezsensowne siedzenie w bezruchu! A można by w tym czasie np. odkurzyć albo zrobić coś POŻYTECZNEGO lub przynajmniej napić się piweczka w klubie z kolegami.

    I właśnie teraz fragment starej piosenki mi się przypomniał (tzw. COVER, hehehehe ;-) znanego niegdyś songu pt. “Felicita”). Myślę, że ten COVER doskonale opisuje, jakie szkody może poczynić czytanie:

    fragment:
    Fela czyta,
    lampa wciąż świeci, za prąd dużo leci do inkasenta,
    wzrok jej się psuje, tyłek marnuje, a lecą lata,
    i co z tego ma
    że ciągle czyta?
    ref.:
    Fela ach Fela tak inteligentna a marnieje nam z dnia na dzień.
    Fela innego ci trza komponenta więc porzuć te literature

    itd. jeszcze trzy zwrotki

    pozdrawiam, miłego dnia!

  11. Ja te zarzuty pod moim adresem tez slyszalam. Ze za duzo mysle i za duzo czytam. Antidotum na poczucie wyobcowania jest otaczanie sie podobnymi sobie ludzmi – ktorzy za duzo mysla i czytaja. Pozdrawiam serdecznie z pieknego Dingle w Irlandii, gdzie nadal realizuje marzenie po marzeniu.

  12. Opis prezentujący motywy napisania ksiązki jest niezwykle intetresujący, a zagadnienia kluczowe zdają się odnosić do istoty współczesnego światem, a zatem DECYDUJĄ o KONIECZNOŚCI zapoznania się z trescią książki. Znam całą, literacką twrczość autora, są rzeczy znakomite (“COACH i MENTOR”) i takie sobie (przemilczę), ta jawi się jako KLUCZOWA

  13. jako socjolog z wykształcenia, powiem, że podpisuje się pod tymi słowami. z mojej perspektywy wyraźnie wynika (choć to banał), że polacy za mało czytają i ich horyzont jest dość zero – jedynkowy czyli binarny co zdecydowanie wykorzystują wszelkie organizacje w dobrym i złym celu etc. oczywiście nie oddaje to złożoności problematyki, bo jeszcze konflikt na lini południe – północ, wschód – zachód, emigranci itd. reasumując dobry tekst. pozdrawiam serdecznie.

Komentarze są wyłączone.