Oceny, oceny, o matko…

cud białka i eletryczności, w skali mini
cud białka i eletryczności, w skali mini

 

Jak mówi moja mądra żona osoby krytyczne, konstrugestywne i oceniające to statystyka i bolesna przypadłość. Muszą wystąpić w każdej społeczności i w każdej sytuacji. Statystyczny rozkład normalny. To najczęściej skutek jakiejś emocji w środku, jakiegoś poczucia lęku, zlekceważenia, skrywanej lub blokowanej złości, zawiedzionych uczuć…to nie ma nic wspólnego z logiką, ani nawet z sytuacją ocenianą lub ocenianym człowiekiem…Najczęściej to zjawisko przeniesienia lub przesunięcia emocji z jednej sytuacji na drugą, jak fala w wojsku; nothing personal.

 

 

 

obraz Krzysztofa Iwina.....
obraz Krzysztofa Iwina.....

Ocena najczęściej jest też postracjonalizacją, czyli przypisaniem znaczenia czemuś lub komuś, co wywołało emocję. Mechanizm jest mniej więcej taki: Coś się wydarza. Uruchamia się przekonanie (czyli software, fragment osobistej mapy), na przykład film w kinie, tekst w Internecie; dawno dawno temu utrwalony wzorzec i na jego bazie powstałe przekonanie, czyli myśl – ta myśl ocenia, czyli kategoryzuje, szufladkuje  (zły film, głupi scenariusz, wkurzający tekst, idiotyczny autor, wspaniały cytat, kłamstwo, prawda itd.) i na skutek tejże oceny powstaje emocja – negatywna lub pozytywna. Jak poucza Stephen Gilligan psycholog, terapeuta ericksonowski i jeden z moich mistrzów, wszystkie emocje w gruncie rzeczy sprowadzają się  do dwóch stanów: miłości albo lęku. Wszelkie inne emocje to mutacje – zawiedzionej miłości, odrzuconej miłości, spełnionej, sfrustrowanej, ukrytego lęku, otwartej miłości, spełnionej nadziei, radości, wstydu, niepewności, żalu, poczucia mniejszej wartości itd. których głębokim źródłem są te dwie. Bodziecmyśl – ocena (oparta na przekonaniu) – emocje (negatywne lub pozytywne) – reakcja.

 

 

 

trenerka, terapeutka, mistrzyni RTZ - Aurelia Dembińska
trenerka, terapeutka, mistrzyni RTZ - Aurelia Dembińska

To jedno z najważniejszych odkryć. Jak mówi trenerka i terapeutka, również moja mistrzyni Aurelia Dembińska: Oceniamy w reakcji na siebie! W odpowiedzi na własne przekonania. Nie na jakiegoś faceta, dziewczynę, polityka, tekst, słowa, gesty, jedzenie, trąbienie. Reagujemy na siebie, a nasz mózg kognitywny nie zna się na żartach! Bierze wszystko dosłownie. To odkrycie Maxi C. Maultsby`ego.  Reagując na dowolny bodziec – filtrujesz go, kategoryzujesz, oceniasz przez pryzmat własnej mapy, własnych okularów…i bęc: ten kłamie, tamten mnie nie lubi, ten mnie kocha, to jest złe, tamto dobre.  Jak pisze Maultsby: Gdyby rzeczy były obiektywne, wszyscy ludzie nie lubili by deszczu, i wszyscy lubili by pączki z nadzieniem budyniowym. Dlaczego? Bo ja lubię. Tymczasem ludzie są ostentacyjnie, diametralnie i radykalnie różni – między innymi z powodu wpojonych im systemów ocen.  Nauczono mnie, że moja mapa, to jak mapa Boga, ogarnia wszystko i wszyscy powinni wiedzieć co ja czuję, czego chcę i lubić te cholerne pączki z budyniem! Pewna moja studentka mówi: Ja już wolę trójkę od surowego profesora niż piątkę od pobłażliwego. Jak to możliwe? Gdyż oczekując oceny sama oceniła swoich profesorów, więc jednego szanuje, a drugim gardzi. Dlatego wyżej sobie ceni ocenę od tego profesora, którego sama wyżej oceniła.

mistrz
mistrz

Tymczasem jak mówią liczni mistrzowie, również ci – tworzący tao: Rzeczy, sytuacje, ludzie nie są ani złe ani dobre, dopóki nie nadamy im znaczenia. Ceny wynajmu spadają. Właściciele się martwią, wynajmujący się cieszą. Idzie śnieg – starsi ludzie sie martwią, firmy zarabiające na odśnieżaniu się cieszą; idzie epidemia grypy – chorzy źle się czują, cierpią; przedstawiciele firm farmaceutycznych mają żniwa. Zdaniem mistrzów jedyną wartością nienegocjowalną, fundamentem – jest życie; cud białka i elektryczności.    

 

 

 

Jak sobie radzić z ocenianiem pytasz Sylwestrze, jak przekroczyć barierę?

  • warto zauważyć, że się dokonało oceny
  • warto  zauważyć, że ocena wynika ze mnie, a nie z ocenianego obiektu, sytuacji lub osoby
  • warto zadać sobie pytanie: Jakie to jest? O czym mnie informuje? Do czego zaprasza?
  • i zobaczyć, usłyszeć, doświadczyć prawdziwego kontaktu

Jak uczy kolejny terapeuta Andrzej Setman: Jeśli dokonałeś oceny, zwłaszcza negatywnej, czujesz się poruszony, skrzywdzony, zły to oznacza, że masz w sobie jakąś niezałatwioną sprawę, która właśnie się odezwała. Zadbaj oto, by jedna rzecz poruszała cię tylko jeden raz w życiu. Jeśli porusza ciebie nieustannie, to znaczy, że lekcja wciąż jest nieodrobiona. Będzie cię męczyć dalej. Oceniający w gruncie rzeczy cierpią, nierozumiejąc, że chodzi o nich samych.

Oceny, oceny, o matko…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

26 komentarzy

  1. tak, nie zawsze odpowiedzi pojawiają sie od razu, to trochę tak jabkyśmy do nich dojrzewali, czasem sytuacja nas zmusza do posprzątania domu swojej duszy, dom nie będzie czysty jak tylko jednorazowo go posprzątamy nawet jeśli byłby nieużytkowany, czasem potrzebny gruntownieszy remont, czasem tylko przemeblowanie, gorycz jest jak rodzina kornków zagnieżdzająca się w przepięknym starym, pełnym sekretów kredensie gdańskim, jak zabraknie konserwacji, pielęgnacji, troski nawet tak solidny mebel zniszczeje, sytuacje czasem wystarczy przyjąć, zaakceptować pomimo bólu, nie oceniać, nie kategoryzować, pozwolić sobie na przeżycie, zyskujemy nowe doświadczenie, tak, nasze życie to droga, nikgdy nie mam pewnosci co za zakrętem, ale nie cofam się , idę :) spotykam niezwykłe osoby, śmierć niczego nie zamknęła, zmieniła jakość

  2. być może czasem ów zmieniający się kontekst pomaga nam wybierać, uczy, zaprasza a niekiedy powstrzymuje; daje szansę…uczy eslastyczności; droga zaprasza i być może także „w drodze” odnajdujemy odpowiedzi na nasze pytania :)

    pozdrawiam Agato

  3. być może chodzi o to układanie wciąż od nowa…być może o to chodzi w „w drodze” nowe konteksty czasem zapraszają, czasem przerażają, najczęściej uczą, jeśli na to sobie pozwolimy

  4. jakś czas temu trafiłam na ksiażki M.B., minął czas przypadkiem(?) na blog, znajduje to wiele z moich wędrówk po myślach, jakiś czas temu odeszła moja matka, ten sam nowotór , diagnoza nie zostawia złudzeń, wtedy powstała myśl, że każdy dzień to niespodzianka i nigdy nie wiadomo czy będzie następny, mi pomogła przetrwać i przejść przez to spotkanie ze śmercią książka „Wędrowka dusz”, głębszego sensu nabrały „lekcje” jakie czerpie ze zdarzeń, znalazłam spokój i akceptacje nieuniknonego, łatwiej wracam do tu i teraz, przeszłość uczę sie zamykac, przzyszością nie zadręczać, czase potrzeba jakiegoś osadzenia w kontekście, znalezienie własnych punktów odniesienia, by sobie coś poukładać jeszcze raz

  5. tao się stao ;))))

  6. Tao się stało. :-)

  7. Dziś przeprowadzałam eksperyment ocenowy ;-)
    Byłam na warsztacie z mojego cyklu POPowego. Och, jak dobrze, że ten wpis ocenowy pojawił się wcześniej, że to zagadnienie pojawiło się razem ze wpisem Żmiji. Dziękuję, bo spirala pozornie negatywna, spowodowała, że powstała pozytywna.

    No i to że… A tak. Zajęcia. Zauważałam, jak oceniam, to nie tak, nuda, nie powinien robić tego itd itp. W pewnym momencie przyszło odpuszczenie i pojawiła się radość! Tak. Poczułam ulgę. Mówiłam do siebie OK, to jest jakie jest (Anito z krainy pięknej ;-)) dziękuję za Twoją wypowiedź!!). OK, prowadzący jest jaki jest, te zajęcia są jakie są. Mówiłam to sobie za każdym razem kiedy pojawiała się ocena. Na ocenę odpowiedź, jak mantra. Puszczało. Ludzie, TO DZIAŁA ;-) Na szczęście pozwalałam sobie na poczucie w pełni tego, że jest jak jest. Ego już nie stawiało oporu i nie pyskowało. Akceptowało.
    Dla mnie to naprawdę wielka radość i poczułam, że chcę się nią podzielić z Wami.
    Dziękuję, że mam taką możliwość wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego miejsca. A jest tych osób bardzo dużo!

  8. Ha! Na blogu Sylwester i Maciej o śmierci – a ja właśnie oglądałem sobie wykład Dana Wintera o „sekretnej nauce ekstazy i nieśmiertelności” – gdzie Dan za wszelką cenę próbuje „naukowo” objąć m.in. zjawisko śmierci i życia wiecznego . Ale zbieg okoliczności ;)
    Tak czy inaczej, pomijając zdanie kogokolwiek na ten temat – wydaje mi się, że śmierć jest świetna! – Żyjemy przecież po to żeby umrzeć. W międzyczasie załatwiamy jeszcze jakieś sprawy ale na końcu efekt jest ten sam. To będzie najlepsze doświadczenie w całym moim życiu! Co prawda nie chciałbym jakoś cierpieć przy tym za bardzo :) ale sam moment śmierci – raczej nie wyobrażam sobie czegoś lepszego!

  9. Gerr ..Uwielbiam Cię ( ale to już Ci mówiłam ) …

    a co do śmierci …Jak? Sylwestrze ..
    ŻYĆ TU I TERAZ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    i nie dawać Jej znaczeniu ! Ona jest …nadejdzie …
    spróbować Przeżyć …( Wiem to rudnie ..ale możliwe ) wtedy chociaż zobaczysz …co tracisz i co Jest najważniejsze DZIŚ I TERAZ …
    a jest piękna noc ……
    Dobrej Nocy….
    Monika

  10. Sylwestrze, drodzy
    starzy blogowicze ( czyli grudniowi :) pamiętają, że blog mój w pewnym szczególnym sensie i Michała, mego przyjaciela jest dziełem i duchem; mam nadzieję że duchem tu sie pojawia, choćby w tych moich powiastkach filozoficznych, w których „koło jest okrągłe i się kręci w kółko” :) i w tych dialogach między blogowiczami…wtedy odnajduję tu również Michała, jego poczucie humoru, dystans, ironię…czasem jak ktoś uderza w górne „C” ocen, to mam poczucie, że to inna bajka a Michał wzydycha po swojemu i uśmiecha sie z pobłażaniem :)

    byłem przy nim, umierałem z nimi minuta po minucie, do śmierci się przygotowywaliśmy w szczególne sposoby, choćby poprzez hipnozę; pracowałem też z innymi osobami ciężko chorymi oraz stojącymi na krawędzi światów – kiedyś napiszę o tym; ale jeszcze nie teraz
    dobrej nocy :)

  11. „Rzeczy, sytuacje, ludzie nie są ani złe ani dobre, dopóki nie nadamy im znaczenia.”

    jest życie i jest śmierć, jest proces, jest droga, jesteśmy

    „jakie” znaczenie nadać śmierci aby nie odbijała się ciemną emocją w naszych sercach
    „jak” znaczenie nadać śmierci aby nie odbijała się ciemną emocją w naszych sercach
    jak „znaczyć” aby nie pozostawał ślad,
    gram trochę słowem, może szukam słów, myślę..pytam
    czy mogę, potrafię nadać , „zdjąć” znaczenie, czy też metoda nadawania, zdejmowania znaczenia została mi nadana na poziomie podświadomości, w procesie „socjalizacji”

  12. Odrabiałam dzisiaj kilkudniowe zaległości w czytaniu wpisów na blogu. Ale się działo!!!Trochę mnie oszołomiła ta dawka. Pełna paleta barw.
    Maćku, dziękuję Ci bardzo za piękne teksty i refleksje dotyczące wczoraj co jakby jest jeszcze dzisiaj i te o cierpliwości i niecierpliwości i jeszcze za te i jeszcze za tamte , i jeszcze za te co przyjdą dziękuję z góry.
    Zebrało się tego wszystkiego do przemyślenia.
    Wszystkich serdecznie pozdrawiam, miło jest się z Wami spotykać. I pewnie Ameryki nie odkryję ( no chyba , że na własny użytek) gdy odpowiadając sobie na pytanie – jakie to jest dla mnie- myślę – inspirujące….

  13. a swoją drogą niezwykle miło było spotkać Autora Bloga wczoraj w przerwie szkolenia :)

  14. To się nadaje na jedno z wtorkowych ćwiczeń (chyba, że było i nie doczytałam) – żeby przez spróbować tak uważnie podchodzić i za każdym razem jak zaczynamy oceniać, czy to w myślach czy mówiąc do kogoś, ugryźć się w język i spojrzeć inaczej. mi to czasami pomaga, bo mimo szczerych chęci, czasami oceny same się pchają i po fakcie widzę szkody, jakie wyrządziły. albo by się przydał kruk z Wyspy Huxleya, który by krzyczał co trochę „nie oceniaj”. a może to było inny ptak, ale kruki lubię, więc tak pamiętam :)

  15. Zamias oceniać zadac sobie pytanie naleezałoby; z czego wpływa moje zachowanie? cokryje się za oceną/ Zamiast oceniać nalezy zamykać sprawy, rzeczy, dzień przed snem i odkładać na półkę jak napisaną i wydaną ksiażkę, tu juz nic nie można zmienić, skrygować, trzeba żyć teraz i iść do przodu. Zamiast oceniać tarktujmy zdarzenia jak lekcje.

  16. Kiedy ja teraz czuję stopy jak nigdy wcześniej ;-)))
    Ło matko, gdybym o tej martwicy wcześniej słyszała…. No, następnym razem będzie kolejny argument do przeskoczenia ;))) Dobrze, że ego teraz spokojne, chyba śpi, może nie usłyszy…

  17. „chyba nie jest to pogoda do chodzenia na boso”, nie wiem czy słyszałas Agnieszko Hawajko o odmrozeniach, tak na wszelki wypadek powiem, ze to martwica tkanek, ale ty juz sama wiesz po co ci to znieczulenie stop

  18. Dziękuję

  19. Beato, chętnie kiedyś wpadnę w te okolice, a i zapraszam nad morze, u nas też morsy szaleją ;-) I powiem, że podziwiam, a może i kiedyś uda mi się dojść do tego etapu całkowitego zanurzenia, na razie robię podchody.

    U mnie dziś wieje, dziwne, nad morzem i wieje… jakoś ciągle się nie mogę naumieć, gdzie mieszkam, że tu po prostu wieje. Nie, ego wychodzi i mówi: oszalałaś? przecież dziś wieje! jest taaak zimno, a Ty chcesz nogami w śnieg? i tak całkiem boso? Ale przecież jest zimno, jest zima, leży śnieg, no i wieje, i musisz iść pod wiatr. I po co? żeby co? połazić sobie po śniegu? Że niby ma ci to zrobić dobrze? jakieś krążenie poprawić? I te łydki co to cię bolą to niby przestaną?

    O matulu, niech ktoś wyłączy to gadanie w mojej głowie, się wściekło i gada! I to akurat jak chcę zrobić coś dla siebie ;-). Kocham te nasze pogaduchy. Ego diabełek, ja aniołek ;-) i dziś już prawie wygrał diabełek, ale się nie dałam i powiem, że czuję się bosko!! Co prawda najpierw nie czułam stóp, myślałam, że mi odpadną, ot tak, po prostu się ukruszą, ale potem wskoczyłam po łydki w zaspy. Czułam jeszcze mniej. No to sru w ręcznik, skarpetki i ledwo but zapięłam… Och jak cudnie ciepło się rozchodziło, aż po czubki włosów na głowie ;-)

    I dopóki jest jak jest za oknem, czyli śnieg, zamierzam praktykować codziennie. Może ego się znudzi i znajdzie sobie inny obiekt zamęczania? Choć nie, nie życzę bliźniemu, niech ego się rozpłynie w tao ;-)

    Reasumując, ego oceniło, że to nie jest pogoda do chodzenia na boso, ale czasem warto sprawdzić co za tym „nie” stoi, bo u mnie okazało się całkiem upalnie w finale i stopami mogę teraz grzać ;-)

  20. Dziękuję za dobre pytania – są jak drogowskazy – pozwalają dotrzeć do celu:)

  21. Beato;
    tak jak rozumiem coaching i odkrycia psychologii pozytywnej, to w którymś momencie życia zaczyna być ważne pytanie: Jakie to jest dla mnie? Czy to w jaki sposób interpretuję tę korporację, to miejsce, tą sytuację, czy to jak oceniam – jest dla mnie użyteczne? Czy dzięki temu w moim życiu o coś jestem bogatszy? Coś wrasta, pięknieje, ktoś czuje się lepiej, ja czuję się lepiej? Czy przeciwnie?
    dzięki super pozytywna wojowniczko :)

  22. Zapraszam w okolice Wasilkowa na Podlasiu można razem z Morsmi popływać w niedzielne przedpołudnie w rzece…
    I taka naszła mnie myśl:
    A jakie to ma znaczenie jaka jest korporacja?
    Jeśli znając bezlik procesów kształtujących, modelujących, kreujących, itp itd…
    będąc w tym i nad tym – stać się pozytywnym wojownikiem :)

  23. z tymi lekcjami nieoodrobionymi to racja, dzieki za ten tekst, jak cos wraca to znaczy, ze zalega, to jak niedoleczone przeziebienie, moj kolega ciagle ma niezyty zoladka wiec mu mowie nie chlej tyle piwa, nie jedz tyle miesa, a on ze lubi i znwou trafia na pogotowie…kiedys sie wykonczy, zloty chlopak i dobry kumpel ale wychodzi od lekarza – niebezpieczenstwo cukrzycy, nadcisnienie, nadwaga… i idzie na piwko, papierosek, golonka

  24. Jednym błyskiem, jednym poruszeniem układa się coś w większą całość (czy całość może być większa i mniejsza? hmmm…, w każdym razie księżyc zbliża się do pełni ;-))

    Rzeczy są jakie są, ludzie są jacy są, ja jestem jaka jestem. W tej chwili jestem właśnie taka, to coś jest właśnie takie. Ale LUZ w ciele!!! Jaka ulga!!! Trwa to chwilę, ale trwa! To jest możliwe, warto ćwiczyć.

    Czy Was też fascynuje człowiek i to jaki jest? Matko, toć to genialne dzieło!

    I w ogóle to po co nam ego? Po co ono się wykształciło? ;-) I tyle mam znaków zapytania teraz nad głową, że idę pobiegać na boso po śniegu nad morzem ;-)

  25. „Korporacja jest ani dobra ani zła…” ta myśl daje mi inną perspektywę
    czy jednak korporacja jest lub może być ekologiczna – jeśli za de Mello jesteśmy zaprogramowani jak roboty, bez świadomości, bez przebudzenia…

Komentarze są wyłączone.