Oczywiste oczywistości na Nowy Rok

To już ostatni  post w tym roku. W naszej kulturze 31 grudnia świętujemy hucznie, radośnie, na balach, imprezach, domówkach, na wielkich imprezach miejskich jak w Warszawie czy Wrocławiu. Z czego tak się cieszymy? Przecież minął rok. Czyżbyśmy z taką radością pozbywali się ponad 360 dni? Czy chodzi raczej o nadzieje, oczekiwanie na nowe szanse, nowe cele i plany? Co nas tak rozwesela i cieszy?

W dzieciństwie oczekiwanie na pierwszą, wigilijną gwiazdkę, na prezenty od Mikołaja, tak bardzo się dłużyło. Kiedy będą prezenty? Kiedy będą święta? Kiedy będą ferie? Kiedy wyjedziemy na narty? Kiedy będę w końcu dorosły? Kiedy będzie matura? Kiedy będę miał dowód? Kiedy? Kiedy to minie? Kiedy to się zacznie?

Jutro, już jutro – synku, córeczko, wnusiu. Ani się obejrzysz. Lada chwila. Za moment. Matematyka jest nieubłagana. Ani się obejrzysz, gdy staniesz na ślubnym kobiercu swego malutkiego synka, gdy weźmiesz na ręce wnuczkę, gdy ze zdziwieniem spojrzysz na swoją małą córeczkę, która właśnie została matką.  Dla twego trzyletniego synka ten rok, który mija to 1/3 życia, szmat czasu, lecz dla ciebie…? Jedna dwudziesta? Jedna trzydziesta trzecia? Jedna czterdziesta piąta? Zanim się obejrzysz dzieci dorosną. Zmarszczki rozkwitną na twojej twarzy. Co się stało z moim życiem? W jakim punkcie czasoprzestrzeni jestem? Gdzie jestem? Kim jestem? Dokąd zmierzam?

Jak mawia moja żona, w życiu nie ma prób generalnych. Ani jednej. Zawsze jest premiera. Ten moment w życiu twego dziecka, ta chwila z przyjacielem, ta decyzja – nigdy już nie wrócą. Nie poprawisz swego pierwszego pocałunku z ukochanym; ani niefortunnego skrętu kierownicą, który skończył się stłuczką; twoje dziecko nie zrobi raz jeszcze swojego pierwszego kroku; ani nie powtórzysz uśmiechu na powitanie. Wiem, wiem, to oczywiste oczywistości do znudzenia eksplorowane, powtarzane, wałkowane. Upływ czasu, carpe diem, ciesz się tym co masz, życie mija, tra la la.  I filmy o tym były i książki, artykuły, filmiki na YT. Nieuniknioność, nieodwracalność, tu i teraz. Wiadomo. Jasne. Nudy. Sto razy o tym słyszeliśmy. Co to ma właściwie znaczyć, to: życie chwilą?

A jednak na tym właśnie polega mój błąd. Błąd wielki, okrutny i straszny w skutkach. Moja wina. Bardzo wielka wina. Niepoprawne założenia. Błędność tego błędu mnie zbłądza i otumania, dlatego tak ożywia mnie odkrywczość własnego zbłądzenia. Dlatego tak bardzo potrzebne jest mi autorozgrzeszenie. Zakładam, że oczywiste oczywistości są dla wszystkich równie oczywiste, że osobiste mapy, poglądy, wiedza, są powszechnie dostępne, rzeczy raz powiedziane, sto razy powtórzone zapadły, stały się zrozumiałe, co więcej zostały wprowadzone w życie. I chociaż uczę i piszę o tym, że mapy rzeczywistości są różne, światy subiektywne, sam zakładam co jest oczywiste. O ludzka ma naturo niepoprawna!

Nie dokonuj założeń, raczej wszystkiego się spodziewaj! No cóż. Oczywiste oczywistości mogą być oczywiste tylko dla mnie, w moim świecie. Przecie to jest takie oczywiste! Ilekroć przygotowuję się do warsztatu, napisania artykułu, wykładu – jedna z pierwszych myśli, która się pojawia, to myśl o oczywistości. Przecież o tym już mówiłem, to już napisałem sto razy, to jest przecież takie oczywiste, nie powtórzę przecież tego, co jest  oczywiste, czarno na białym napisane w mojej książce. Tymczasem nawet moi współpracownicy, którzy choćby z racji zawodu, teoretycznie powinni, nie zawsze czytają moje książki. A co dopiero artykuły? A co dopiero zbliżone rozumienie pojęć? A czy ja, dostatecznie uważnie wsłuchuję się w moich znajomych i przyjaciół? Czy też oczywistości mnie otumaniają? Otumaniają. Co więcej  – powtarzanie jakichkolwiek treści [zwłaszcza tych oczywistych] wobec osób o skłonnościach opornych, kontrsugestywnych, oceniających jest przeciw skuteczne, a nawet utrwalające stare nawyki. Przecież to oczywiste!

A jednak, chociaż natura nasza lgnie do nawyku; uparcie skłania się do powtarzania tych samych błędów; ulega hipnozie zbiorowej i osobistym dewiacjom; chociaż skłonni jesteśmy uzależniać się od ludzi, sytuacji i chemicznych mikstur; neurotyzm paruje naszymi uszami a pycha dymi z czaszek; choć brak nam konsekwencji i dystansu do siebie; chociaż niekiedy ledwo, ledwo powstrzymujemy swoją drapieżności; za to z lekkością popadamy w ignorancję i głupotę; choć klepiemy bezmyślnie słowa ze świętych ksiąg i  przestrogi proroków; chociaż z dziecięcą arogancją krytykujemy starych mistrzów; warto jest sobie przypomnieć kilka kanonicznych, świętych, oczywistych rzeczy; zanim upoi nas taniec, alkohol i sylwestrowa balanga. To dobry sposób na otrzeźwienie, zanim pojawi się pijaństwo i trans; to węzeł na trąbie własnego umysłu, który być może pozwoli nam przypomnieć sobie oczywiste oczywistości i może z nich skorzystać, w tej kluczowej, przyszłej chwili. Może? Daj Boże, żebym potrafił w nowym roku!

Chaotyczna lista oczywistych oczywistości do wyboru:

Nie pal tytoniu;

Nie pij alkoholu [zwłaszcza w nadmiarze]

Nie używaj środków psychoaktywnych;

Kieruj ostrożnie i wyzbądź się brawury za kierownicą;

Nigdy nie siadaj za kierownicę pod wpływem alkoholu;

Odżywiaj się zdrowo [kasza, warzywa, owoce, ryby];

Ćwicz;

Żyj z pasją i dla pasji;

Poświęcaj maksimum czasu swoim dzieciom, ukochanym i przyjaciołom;

Pracuj, zarabiaj na życie robiąc to, co lubisz robić, co ma dla ciebie sens i do czego masz talent;

Okazuj miłość i szacunek bliskim osobom;

Okazuj wdzięczność, tym którym coś zawdzięczasz;

Proś;

Dziękuj;

Jednoznacznie odmawiaj;

Unikaj konfliktów, raczej wyjdź z pokoju, niż eskaluj emocje;

Żyj chwilą;

Unikaj praktyk seksualnych, po których masz poczucie winy, lub które krzywdzą innych;

Szanuj życie we wszelkich jego przejawach;

Ciesz się tym co masz;

Doceniaj siebie;

Doceniaj innych;

Świętuj;

Obdarowywuj szczodrze;

I tak dalej; dodaj kolejne oczywiste oczywistości….

Serdeczności!

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

12 komentarzy

  1. :)

  2. Dziękuję za checklistę startową do odlotu w resztę mojego życia. Do sprawdzania przed każdym codziennym startem, czego sobie i Wam życzę!

  3. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku: wiary w siebie, oczywistych oczywistości, białego śniegu, zielonej trawy, otwartych serc. Życzę zaskakujących pozytywnie premier, uważnych marzeń, spójności, bezpieczeństwa, mądrych decyzji. :) Wiele powodów do śmiechu, spokoju, pozytywnych przekonań. „Cieszmy się z małych rzeczy, w nich wzór na szczęście zapisany jest”

  4. Bartek, dziękuję za inspirację! Jakże zbiega się to z tym, co czuję…

    Mam oczy, a nie widzę. Mam węch, a nie czuję. Mam uszy, a nie słyszę.
    Wtrącam do ciasnego więzienia niemal wszystko to, co widzę, czuję, słyszę.
    Mówię: to jest piękne, olśniewające – zabijam TO.
    Mówię: to jest niezwykłe, fantastyczne – przegapiam TO.
    Mówię: to jest cudowne, boskie – interpretuję TO.

    Są takie momenty, tuż zanim umysł rozpocznie skomplikowaną procedurę analizy tego, co czuje, słyszy, widzi. To mikro chwile, w których biorę wdech wraz z tym, na czym skupiam uwagę. Pochłaniam wtedy całość, nie ma słowa, jest trwanie w całości TEGO. Rozpływam się i… BACH! Jakie to jest piękne! – strzelam z umysłowego bicza rysując granicę między mną i TYM.

    Chciałabym nie mieć odpowiedniej koncepcji, słowa, emocji, ekspresji.
    Chciałabym przestać strzelać z karabinu maszynowego automatycznymi naszywkami co jest czym i jakie.
    Chciałabym móc tylko być, bez osądzania, bez zaćmy na oczach.
    Chciałabym w końcu widzieć TO co JEST, zanim zostało nazwane przez ludzkość.

  5. Głaszcz koty i chodź na długie spacery z psami:)

  6. Przeczytałem przed chwilą wpis na blogu Paulo Coelho i muszę Wam go zacytować:

    2013: the first year of the rest of my life
    by PAULO COELHO on DECEMBER 31, 2012

    No one can go back, but everyone can go forward.

    And tomorrow, when the sun rises, all you have to say to yourselves is:
    I am going to think of this day as the first day of my life.

    I will look on the members of my family with surprise and amazement, glad to discover that they are by my side, silently sharing that little understood thing called love.

    I will pass a beggar, who will ask me for money.
    I might give it to him or I might walk past thinking that he will only spend it on drink, and as I do, I will hear his insults and know that it is simply his way of communicating with me.

    I will pass someone trying to destroy a bridge.
    I might try to stop him or I might realise that he is doing it because he has no one waiting for him on the other side and this is his way of trying to fend off his own loneliness.

    Instead of noting down things I’m unlikely to forget, I will write a poem.
    Even if I have never written one before and even if I never do so again, I will at least know that I once had the courage to put my feelings into words.

    I will keep smiling, because it pleases me to know that people think I am mad.
    My smile is my way of saying: ‘You can destroy my body, but not my soul.’

    If it’s sunny tomorrow, I want to look at the sun properly for the first time.
    If it’s cloudy, I want to watch to see in which direction the clouds are going.
    I always think that I don’t have time or don’t pay enough attention. Tomorrow, though, I will concentrate on the direction taken by the clouds or on the sun’s rays and the shadows they create.

    Above my head exists a sky about which all humanity, over thousands of years, has woven a series of reasonable explanations.

    Well, I will forget everything I learned about the stars and they will be transformed once more into angels or children or whatever I feel like believing at that moment.

    For the first time, I will smile without feeling guilty, because joy is not a sin.
    For the first time, I will avoid anything that makes me suffer, because suffering is not a virtue.

    I am living this day as if it were my first and, while it lasts, I will discover things that I did not even know were there.

    Even though I have walked past the same places countless times before and said ‘Good morning’ to the same people, tomorrow’s ‘Good morning’ will be different.
    It will not be a mere polite formula, but a form of blessing.

    And if I’m alone when the night falls, I will go over to window, look up at the sky and feel certain that loneliness is a lie, because the Universe is there to keep me company.

    And then I will have lived each hour of my day as if it were a constant surprise to me, to this ‘I’, who was not created by my father or my mother or by school, but by everything I have experienced up until now, and which I suddenly forgot in order to discover it all anew.

    And even if this is to be my last day on Earth, I will enjoy it to the full, because I will live it with the innocence of a child, as if I were doing everything for the first time.

    taken from MANUSCRIPT FOUND IN ACCRA

    Dziecka w nas wszystkich, abyśmy mogli cieszyć się każdą chwilą. Dziś, jutro, zawsze !!!

  7. Przeoczylam w swoim zyciu kilka premier , mam to szczescie ze praca jest moja pasja w ktorej czasami sie zatracam. Dzisiaj nie bedzie gwarnego swietowania , balangi – tylko dzwieki ulubionej muzyki , szampan – wszakze jest co swietowac spedzilam cudowne swieta z moimi corkami , moi wspolpracownicy maja na swoim koncie niemale sukcesy ,- jestem z nich dumna! Ja z ciekawoscia dziecka dalej poszukuje – siebie? Swojego domu? Wlasnie za to pytanie Panie Macku dzisiaj chce Panu podziekowac – co, moze kto jest moim domem? Dokad prowadzi moja droga? – tego jeszcze nie wiem , uchylam nastepne drzwi z usmiechem czekajac co dalej?…………

  8. A ja się troszkę zamyślę…gdy patrzę na drogę, którą sobie wykuwałam w skałach wszystkich przeciwności, mówienia mi „nie” przez najważniejsze dla mnie osoby, kiedy j e d y n e, co mogły powiedzieć,by mi odrobinę pomóc to „tak”, bez ważnych nauczycieli akademickich na drodze, którzy by mnie jako mnie dostrzegli itd. najbardziej zawsze brakowało mi tej jednej osoby – mastera, mistrza, po prostu człowieka (w którego można, na chwilę się zapatrzeć, kim się można w różowych okularach zachłysnąć), który w sposób dyskretny i konkretny podałby mi we właściwym momencie rękę. Nauczyłam się, więc szukać bez niego. Mieć swoją drogę i z doskoku brać to lub tamto za drogowskaz, jeden charyzmatyczny umysł za drugim za moje „wow” i wskazówki do zastosowania w praktyce. Byle głębinowo. To, co płytkie mnie nie cieszy. Nie umiem żyć na pół gwizdka, bez pytań. Bez przyjaciół „w weryfikującej chwili” już umiem. Bez tego, co osadza moją tożsamość w sferze, w której czuję, że nigdy nie umrę – nie potrafię.
    Dziękuję za ten blog, Tobie Macieju, że zostawiasz tę ważną przestrzeń i wszystkim forumowiczom (tu zwłaszcza mocno Bartkowi, Zośce, Andrzejowi S., Aniuli, Agnieszce, W.adze, Markowi, Monice) za to forum! Wszystkiego dobrego!

  9. „Kto za wygodny, żeby sam myśleć i sam sobie być sędzią, poddaje się po prostu zakazom takim, jakie istnieją, i łatwo mu żyć. Lecz inni sami czują w sobie przykazania i dla nich zabronione są rzeczy, które każdy człowiek honoru czyni codziennie, natomiast dozwolone są dla nich rzeczy na ogół potępiane. Każdy musi odpowiadać za siebie.”

    Hermann Hesse — Demian

  10. I JA DZIĘKUJĘ :):):)

  11. Nie będzie podsumowań bo życie trwa. Nie czas jeszcze. Nie będzie wybujałych refleksji o tym, że coś się kończy by mogło zacząć coś nowego. Nie będzie też fajerwerków, nagłych uderzeń procentowych postanowień. Nie będzie szaleństwa, tańców, hałasu. Nie czas jeszcze.
    Swój balet tańczę dalej, premiera za premierą, bez owacji na stojąco, bisów i zachwycających recenzji. Ot, życie. Czasem drobnymi kroczkami, czasem krokiem milowym do przodu, czasem skokiem żabim albo innego płaza, czasem całe kilometry wstecz. Nie będzie planów, marzeń ni celów. Nie będzie list ni próśb. Nie będzie siedzenia w poczekalni na odpowiedni moment, odpowiedni pociąg, odpowiednią osobę. Nie będzie oddzielania grubą kreską tego co było, od tego co jest i będzie.

    Nie będzie nowego początku ni starego końca. Nie czas jeszcze. Nie będzie słów „tego już nie”, „a to zdecydowanie tak”. Nie będzie jeszcze wielu spraw, bo nie czas na nie. Za to będzie się odbywało zwykłe życie. Moje, nie Twoje. Ty masz inne, choć tak naprawdę to jesteś alternatywną wersją mnie, więc w zasadzie na jedno wychodzi. To, co powiedziałam parę godzin temu, już jest mało aktualne. To o czym marzyłam, nie ma znaczenia. To co osiągnęłam, jest niczym. To co zjadłam, a czego nie, przepadło. To z kim się spotkałam, minęło. To czy piszę, czy nie, też nic nie znaczy. To, jaka byłam wczoraj, uleciało. W tej chwili zmieniam się. I może nie widać tego gołym okiem, już nie jestem taka sama. I nic na to nie mogę poradzić. To się dzieje poza mną, choć świadomość jest mile widziana.

    Z każdym oddechem tworzę się od nowa.

    Wdech – życie. Wydech – śmierć. Wdech – życie. I tak dalej, aż do finalnego wydechu. Przygotowuję się do niego od narodzin.

    Dlatego nie będzie podsumowań, bo życie trwa. Nie czas jeszcze. A kiedy w końcu nadejdzie, nie mnie będzie tworzyć teorie, opisy, charakterystyki, epitafia. Mnie to już będzie wszystko jedno.

    Dziękuję za wszystko i nic. Dziękuję ot tak z serca ;)

  12. Spełnienia marzeń które masz w swojej głowie, a o których nigdy nikomu nie powiedziałeś bo … to były, są i będą tylko Twoje marzenia. Pozdrawiam Radek

Komentarze są wyłączone.