Odwaga Karolci

kapitan Paul Watson

Mówiąc całkiem serio: flagi, szaliki, czapki, hymny, oflagowane samochody, to całe kibicowanie, to przecież potrzeba uczestnictwa, bycia częścią, identyfikacja, afiliacja. I nie ma w tym nic złego. Identyfikacja ze sportowcami jest zresztą dość prosta. Jest wynik, są nasi i obcy, są zero – jedynkowe reguły zwycięstwa – stare jak świat zasady rywalizacji. Jest miłe uczucie korzystania ze zwycięstwa pożyczonego, zawartego w  strzelonej bramce przez Lewandowskiego albo obronionej przez Tytonia. Jedyne twoje zadanie to krzyknąć: Polska, biało – czerwoni! Jesteś częścią, ta bramka jest także twoja z racji przynależności. Proste zachowanie. Prosta nagroda. Pełna psychologiczna satysfakcja.

Ileż się musi natrudzić nauczycielka, szef firmy, kucharz, albo matka, żeby się z nią identyfikowały dzieci, z szefem pracownicy a z kucharzem klienci. Nauczycielska dola jeszcze trudniejsza. Lata pracy, nuda i frustracja uczniów, powolne, małe zwycięstwa i to najczęściej cudze, niedoceniane postępy, ciche wyniki. Ileż trudniej nam, pracownikom, uczniom, klientom, dzieciom identyfikować się z naszymi liderami. A sport, piłka nożna dają proste wytyczne i szybkie gratyfikacje. Ileż trudniej Karolci, która na swoje nieszczęście jest pyskata, niczego nie przyjmuje na słowo, ma własne ośmioletnie poglądy i aspiracje do równoprawności z dorosłymi, czasem nawet neguje prawa dorosłych do monopolu na wiedzę i wszechwładzę. Pewien mój mistrz powiedział kiedyś, że najinteligentniejsze dziecko przegrywa w naszym systemie z najgłupszym dorosłym tylko dlatego, że on jest duży i dorosły, a ono małe i jest dzieckiem. Chwilami zastanawiam się czy wspierając samodzielność Karolci nie wyrządzam jej większej krzywdy niż pożytku? Czasem śmieję się z tego, lecz raczej wariacko niż radośnie.

Śmieję się pobłażliwie i wyrozumiale z własnej naiwności kibicując to polskiej drużynie, to francuskiej albo hiszpańskiej, ciesząc się z pięknie strzelonej bramki, gdyż zdaję sobie sprawę, że za takimi imprezami kryją się wagony korporacyjnych pieniędzy. Śmieję się z naiwności własnej i cudzej, że jakieś protesty, głosy coś zmienią z dnia na dzień. Gdy na oczach kamer upadał system bankowy w USA odpowiedzialni za to ludzie, również na naszych oczach, wpłacali sobie z rządowych, ratunkowych pieniędzy nagrody i premie. Od lat powszechnie wiadomo o korupcji w sporcie, ustawkach, wziatkach, nielegalnych loteriach i farsie nazywanej szczytną ideą sportu. A jednak wiem, że kropla drąży skałę, że zawsze na początku jest maleńka grupka innowatorów, którzy wolą miód od cukru, truskawki od dżemu i żywego kota od martwego pluszaka. Mówiąc wprost – na tym zasadza się taoistyczne podejście, że każda akcja budzi reakcję, każdy sprzeciwi generuje opór i nacisk, każde „nie zgadzam się” tworzy niezgodę na niezgodę. Dlatego warto robić swoje. Osobiste niepalenie tytoniu jest znacznie korzystniejsze niż walka z paleniem, osobista uczciwość korzystniejsza, niż walka z korupcją, osobisty szacunek dla życia, korzystniejszy niż walka o pokój.

Lubię kapitana Paula Watsona, cholernie imponuje mi ten dobry pirat taranujący statki wielorybnicze, uziemiający islandzką flotę harpunników, chłoszczący batem norweskich zabójców foczek, blokujący japońskie statki do połowu rekinów. Jest moim idolem, Jackiem Sparow, szlachetnym korsarzem, kibicuję mu bardziej zagorzale niż piłkarzom, ale jednocześnie czuję, że popełnia błąd. Choć coachingowy proces uzdrawiania planety trwa pozornie dłużej, to jednak coachingowych odkryć nie sposób wymazać, gdyż coaching działa nawet jeśli myślisz, że nie działa. Gdyż takie jest Tao, jak pierwszy marsz Ghandiego; jak odmowa wyjścia na wolność Mandeli, z łaski rządu; jak śmierć brata Rogera z Tezѐ; jak publiczne założenie spodni przez pierwszą kobietę; jak odmowa ustąpienia miejsca białemu w autobusie przez Rosę Parks; jak odwaga ośmioletniej Karolci, która mówi do swego dziadka Rysia: „to nie są żadne kacapy i ruscy, ale ukraińscy piłkarze! Jak byś się czuł Rysiu, gdyby o tobie ktoś powiedział głupi Polaczek”?

 

Odwaga Karolci
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Dużo myśli miałam przez ostatni czas w związku z euro, sprzecznych mocno. I dużo mogłabym napisać. Ale napiszę tak. Oglądam mecze choć byłam wściekła że euro u nas będzie. Nie kibicuje też żadnej konkretnej drużynie, ogladam „dla przyjemności” (choć na co dzień w ogóle piłka nożna mnie nie interesuje).

    Ale jednocześnie podpisuję petycje np. takie :
    http://www.thepetitionsite.com/638/631/638/stop-greyhounds-being-tortured-to-death-in-spain

    Albo przeciwku bestialskiemu mordowaniu psów na Ukrainie żeby się pozbyć problemu bezdomnych psów – w związku z euro właśnie.

    Euro to potężna impreza. Ale wystarczy spojrzeć na nasz codzienny świat dookoła, żyjemy w takim samym systemie. W centrum miasta centra Handlowe, galerie, luksus, przepych. A rzeźnie, schroniska, slumsy na obrzeżach.

    I zdecydowanie uważam że wszystko zaczyna się od jednostki, od naszego osobistego wyboru. Kiedyś strasznie dużo energii poświęcałam temu co ktoś zrobił albo czego nie zrobił. Teraz żyje zgodnie z zasadą. nie patrz na innych, PATRZ NA SIEBIE. Bo to moje sumienie i za swoje decyzje będę odpowiadać. Więc nie próbuję już świata nawracać, ale jeśli mam możliwość powiedzenia głośno NIE albo TAK – robię to.

  2. 1:0 ;(

  3. niedawno byl taki kolczolan o nieuczciwym mlynarzu;)))))

    ja dla siebie wyciagnelam takie wnioski:
    w sytuacji,gdzie mam wybor i mozge robic cos swojego i wspierac etyczna postawe-nalezy tak zrobic,bez walki.
    ale w sytuacji zagrozenia czyjegos zycia???albo ewidentnego pogwalcenia praw uniwersalnych-nawet jak mam dostac po pysku ,to zareaguje natychmiast ,na miejscu wyraze sprzeciw.

    Bylam troche starsza od Karolci.
    Spedzalam wakacje w miasteczku ,gdzie stacjonowaly wojska radzieckie. Rosjanie byli stalym elementem spoleczenstwa ,zyli ,mieszkali,robili zakupy,ich dzieci jezdzily na rowerach i graly w pilke tak samo ,ak polskie dzieci.Byl piekny letni wieczor na podmiejskiej plazy.
    I tylko za to ,ze to ruskie dziecko ,12latka dorwalo dwoch wytatuowanych osilkow. Dreczyli go ,wyzywali,poszturchiwali,przepychali miedzy soba.Rower,ktorym przyjechal nad jezioro,wrzucili do wody, zeby nie mial czym wrocic do domu.

    Oczywiscie we mnie sie zagotowalo, wyprostowalam sie na cale moje 165 cm i i 50 kg i zwrocilam im uwage,jak im nie wstyd pastwic sie nad dzieckiem.

    Porzucili wiec dzieciaka…i jak sie latwo domyslic,oberwalo sie mi,”kacapskiej dziwce”,a przede wszystkim dwom towarzyszacym mi chlopakom.Dostal sie im porzadny lomot.

    Dodam,ze plaza byla pelna ludzi-nikt nie wezwal policji,nikt nie stanal w obronie chlopca,ani nie przylaczyl sie do naszego protestu….wszyscy odwrocili glowe,jakby nie widzieli ,nie slyszeli…robili swoje ,na swoich kocykach,pilnowali swoich dzieci….

    zglosilismy zajscie na policje ,okazalo sie ,ze dwoch miejscowych lobuzow wyszlo na przepustke ,w nagrode za dobre sprawowanie….mam nadzieje ,ze wrocili,zanim narozrabiali bardziej…

    Wyrażajac odwaznie sprzeciw, nalezy brac pod uwage konsekwencje i reakcje drugiej strony.W tej konkretnej sytuacji,dzis postapilabym tak samo.I w wielu podobnych,z cala swiadomoscia ,ze bedzie odwet.Popieram wojujacych w slusznej sprawie.
    Gdy mam wybor i nie trzeba ratowac niczyjego zycia i zdrowia-nie wyciagam miecza.Ja mam wybor,inni maja wybor.

  4. czy kazdego sasiada maltretujacego zone mozna zmienic dajac dobry przyklad?
    czy mordercy syryjskich dzieci sami sie zglosza na sesje coachingowa by doznac zmiany?
    czy radosc z zycia w swoim fajnie poukladanym swiecie nie jest kuszaca na tyle by uzasadniac biernosc wobec otaczajacego zla?

  5. Zgadzam się z tobą Aniula.

    Mam często poczucie, że moi najmądrzejsi znajomi w Polsce zupełnie się wycofali w jakieś swoje nisze. Życie tutaj jest brutalne i samo przeżycie w tym systemie wymaga niezwykle dużo energii, trudno wykrzesać jej więcej na wspólne działania w obronie słusznych celów.

    Zdarzało mi się też, że pracowałam tu dla ludzi, których, ze względu na ich poglądy i prymitywną osobowość, zupełnie nie szanowałam. A jednak musiałam dla nich pracować, po to tylko, żeby mieć co jeść i z czego zapłacić rachunki.

    Coraz częściej wydaje mi się, że żeby coś zmienić, trzeba przede wszystkim działać wspólnie z kimś, działanie w pojedynkę kończy się często porażką.
    Poza tym, trzeba mieć mądrą strategię. Bez strategii, w działaniu na oślep,
    można jedynie oślepnąć.
    Mam poczucie, panie Maćku, że pana książki, to taki trochę koń trojański.
    Te połyskliwe, chwytliwe okładki, trafiają w najróżniejsze ręce.
    I pomagają rozsadzić system od środka :-)

  6. Uczyłam się swego czasu niemieckiego w Dusseldorfie w towarzystwie młodzieży z całego świata. Wiecie co łączyło tych wszystkich białych , czarnych, czerwonych , zółtych i brązowych? Wszyscy robili te same błędy językowe:) Bez względu jak trudny był ich język, jaką miał gramatykę znaczna część błędów była taka sama. Ale wszyscy ze sobą rozmawiali. Nazywali to ćwiczeniem, ale tak naprawdę jeden język, łączył ludzi z różnych światów. Nikt nikogo nie obrażał i nie izolował się. Czy zależało to od poziomu intelektualnego, otwartości , ciekawości świata? Zapewne tak, ponieważ spotkałam się z krytyką ze strony znajomych Polaków, że wydaję 300 marek na szkołę , jak mogłabym sobie dobrą imprezkę zrobić. Co do Karolci a niech będzie sobie mądra, ma przynajmniej wsparcie w dorosłych, którzy nie poddadzą się presji nauczycieli czy dorosłych, którzy są duzi ale totalnie niepoukładani. Miałam taka jedna nauczycielkę w podstawówce i drugą w liceum, które przenosiły na dzieciaki swoje problemy emocjonalne. Horror. Teraz z perspektywy czasu jest mi ich żal, ale wcześniej były ciężkie wieczory nad lekcjami , które powodowały odruch wymiotny i strach przed pójściem na lekcję. Określenie „Pani jest głupia” realizowało się tu na 100 %. Dzieci trzeba słuchać, oczywiście z dozą krytycyzmu, ponieważ w pewnym wieku uczą się kombinować :) Co do Paula Watsona, dobro też musi czasem pokazać pazurki, bo inaczej zło nas totalnie zadepcze, a tacy zadeptani to nic nie zrobimy. Na świecie rządzą trzy rzeczy. Siłą, pieniądze i inteligencja :) No to dlaczego ci dobrzy mają tylko dawać się tłuc , a wszyscy amerykańscy bohaterowie to co , raczej nie leżeli i dumali nad dobrem świata:) Paul Watson to taki obecny supermen :)

Komentarze są wyłączone.