ofiara i sprawca

Ofiara i sprawca – koan

Mama otworzyła książkę w miejscu, w którym skończyły czytanie poprzedniego wieczoru. Córeczka przytuliła się do jej boku i z zaciekawieniem słuchała. Mama zaczęła czytać, jak zawsze pięknie, z intonacją.

– W naszym mieście ­– zastanowił się patrycjusz Marek Oktawiusz Leto – bardzo trudno odróżnić ofiarę od sprawcy. Sprawę utrudnia nasze przywiązanie do cyrków a tam przecież krew płynie strumieniami.

– Do tego niewolnictwo – wtrącił Tuliusz Verus.

Przez salę senatu przeszedł szmer.

– Ofiara staje się sprawcą, sprawca ofiarą. Pokrzywdzeni podnoszą głowę, buntują się twierdząc, że niewinna krzywda niewolnika niczym nie różni się od tej, której doznał na przykład jego właściciel przepłacając za bezczelnego niewolnika – dodał patrycjusz Quirynus.

Tym razem po sali rozeszło się pełne aprobaty tupanie i klaskanie w kolana.

– Spytajmy znanego wieszcza i wróża Ameroda z Laktis, który zaszczycił nas swoją obecnością – zaproponował Marek Oktawiusz Leto.

Po chwili na środku sali, podpierając się na zdobnej lasce, stanął wysoki szczupły mężczyzna. Miał zasłonięte opaską oczy, długą tunikę, płaszcz i wieniec. Młodzieniec, który najwyraźniej był przewodnikiem ślepca, podstawił mu wygodny fotel i kucnął przy nogach wieszcza.

– Biada wam! Biada wam głupcy! – Odezwał się skrzekliwym, drżącym głosem Amerod z Laktis. – Z powodu waszych tradycji i upodobania do przemocy, za lat tysiąc i więcej sprawca ukryje się pod kostiumem ofiary, zaś prawdziwe ofiary będą ignorowane.

– Jak to? Jakże to? – Podniosły się liczne głosy.

– Dyskusja, niewygodne argumenty, ujawniona prawda – Amerod znów podniósł głos – żart nawet, staną się powodem do obrazy i złości. Złość natomiast chętnie skryje się pod płaszczem niewinności a nawet dobra. To wasza wina! Przez was ofiara i krzywda zmieszały się z winą i gniewem. Z czasem ludzie przestaną odróżniać jedno od drugiego, dobro od zła.  A niegodziwość założy maskę cnoty! Zło przebierze się za dobro i podniesie lament! Zapłakana twarz, narzekanie, najmniejsza dolegliwość, pozorna słabość, udawany żal, akcentowanie bolączek będą cięły jak miecz. Fasada słabości, maska ofiary skryją nienawiść i zło.

Przez salę senacką przeszło buczenie i gwizdy.

Mama zamknęła książkę.

– Jeszcze trochę mamusiu, proszę, co było dalej? – Poprosiła dziewczynka wtulając się w mamę.

– Jutro córeczko. Ciąg dalszy jutro. Jest już bardzo późno. Trzeba iść spać.

– Mamusiu, proszę, chcę wiedzieć co stało się dalej.

Po krótkiej chwili mama otworzyła książkę, spojrzała w tekst, przekartkowała kilka stron i powiedziała:

– Chcesz wiedzieć co było dalej?

– Taaak, mamusiu – przytaknęła dziewczynka.

– Patrycjusze zabili Ameroda – odpowiedziała mama wyjątkowo chłodnym głosem.

_______________________________________________

inne kaony

_______________________________________________

zapraszamy na nasze szkolenia

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.