Okrutni i głupi

wykarczować, wyciąć wszystko
wykarczować, wyciąć wszystko

Za oknem łączka. Wszędzie, tu, na przedmieściu wkrada się teraz miasto. Dawniej biedni rolnicy, najbiedniejszy z biednych, których reforma rolna obdarowała podmokłymi łąkami i nieużytkami stali się bogaczami. A właściwie ich dzieci i wnuki. Albo ziemia została sprzedana pod trasę szybkiego ruchu albo pod działki chętnie wykupowane przez kolejnych developerów. Gmina, jak to polska gmina, rządzi się rozbójniczym prawem dowolności, więc każdy może budować co chce, jak chce i jakkolwiek brzydko. Oczywiście zapomina się od drogach, bo po co komu droga jak działki i tak zostały sprzedane. O ekologii nich nie myśli, wiadomo śmiech, dobre dla naiwniaków, ważniejsza ma być jakaś żabka, ptaszek, robaczek niż zarobek? Jesienią właściciel łączki wyciął lasek brzozowy, cud natury, przegonił kuropatwy i bażanty i zostawił smutne pobojowisko, aż do dziś.

Dziś rżnie kosą elektryczną wybujałe już rośliny i drzewka razem z gniazdami ptaków, ślimaków i owadów. I nic nie można zrobić. Jego, więc rżnie. Mieszkańcy okolicznych domów, jak to w Polsce, podzieleni: dobrze, że rżnie, bo nie będzie tylu owadów. Wszak człowiek czeka na wiosnę ale najlepsza jest wiosna sterylna, gdzie nic nie ćwierka ani nie brzęczy, a co najważniejsze nie gryzie, tylko ładnie wygląda. Za mało mamy wiosny z plastiku, tej najprzyjemniejszej, na telewizorze 80 cali, gdyż ta za oknem wroga, mokra i pełna zwierząt, pyłków, chwastów. Wyrżnąć, spryskać je wszystkie bez wyjątku, gdyż nigdy nie wiadomo, które dziadostwo pyli, a które gryzie, ale co człowiek spryska i wyrżnie, to się odnawia. Druga część mieszkańców pomstuje, bo z powodu rolnika, który karczuje łączkę hałas jest przez cały dzień. Dzieci nie mogą spać, myśli nie można skupić, a mleko w garnkach się waży. Piękna cudowna pogoda i warkot. Całe szczęście w gruncie rzeczy, bo zagłusza krzyki ptaków, którym mordują dzieci. Trzecia grupa najmniej liczna buntuje się przeciwko temu okrutnemu procederowi ale nic nie można zrobić, gdyż łączka jest jego, rolnika naszego polskiego, ugór, który ma prawo uprawiać, a uprawia żeby dostać unijną dotację, lub by go sprzedać na kolejną podmiejską inwestycję. Karolcia się temu przygląda i mówi z miną dorosłej osoby, choć to przecież dziecko: Nie lubię ludzi. Są okrutni i głupi. Patrzy się na mnie wyzywająco. Nie neguję, nie tłumaczę, nie staram się objaśnić. Tym razem znowu ma rację.     

Okrutni i głupi
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. ja zas mieszkam w „dużym” miescie ,w dzikim sadzie-za oknem stuletnie drzewa,ptaki,w ogrodzie dzikie koty i slimaki, ktore garsciami wyrzucamy w maliny,bo zzeraja wszystko ,co posadzilismy.
    „Słyszalem od sasiada, ze posypał sola” oglasza synek-ogrodnik.
    „ale zgina w meczarniach” wyjasniam….”
    eee,no to nie,trudno ,nie bedzie salaty……..decyzja jednoznaczna.

    na srodku grzadki koty maja legowisko…nie sposb przekonac je,ze sa u nas ,a nie my u nich;)))))))zamiast wiec ogradzac drutem/”najlepiej kolczastym”/……..przesadzamy ogorki dwa rzedy dalej.
    Mruczek jest oswojony-jedyny ,ktory przychodzi sie polasic,PannaCota okazala sie kocurem,choc do zludzenia przypomina nasza nieżyjącą kotke….w miejscu ,gdzie ja pochowalismy-co roku kwitnie roza,a moze ,spekulujemy-to nastepne wcielenie naszego pupila?
    to co sie uchowa przed liczna populacja zamieszkujaca w ogrodzie ma intensywniejszy smak i zapachniz jakakolwiek zielenina ze sklepu;)))))nawet herbata z pokrzywy delikatnie szczypie w jezyk nawet po zaparzeniu.tego tez ci u nas dostatek ,choc nikt specjalnie o nia nie dba;)))))))))zbieramy i suszymy liscie malin,liscie pokrzyw,kwiat czarnego bzu,czasem zagladamy ,czy dobra faza ksiezyca……..i myslimy sobie ,jacy z nas szczesciarze ,ze wpasowalismy sie w ekosystem,
    a wszystko to na wyciagniecie reki.zanim jakis radny wpadnie na pomysl ,ze teren mozna zagospodarowac;))))))))))

  2. Czytam teraz córce piękną i starą książkę „Lato leśnych ludzi”, gdzie cała rzecz o pięknie współpracy z przyrodą jest wyłożona. Muszę tłumaczyć z polskiego na współczesny trochę ;), ale jej się podoba.
    Niestety (stety) jest chyba tak, że żeby zrozumieć to trzeba pokochać.

  3. Droga Margo,
    To też nie chodzi, żeby całą Polskę zalesić i utrzymywać się z eksportu grzybów suszonych.
    Równowaga. Rozważne kształtowanie środowiska. Wycinasz drzewo? Zasadź 2-3 nowe.

  4. U naszych polnocnych sasiadow ( na Lotwie) ten problem wygląda inaczej. Panstwo jest wlascielem 47% lasow ( 1,5 mln ha) Drobni wlasciciel tez ale i Skandynawowie którzy wykupują ziemie na Lotwie korzystają ze srodkow unijnych po to .. żeby zalesiać tereny nowymi szybkorosnącymi gatunkami drzew.
    Natomiast żeby dostać zezwolenie na wycinke ( takie jest wymagane) musi być spełnione kryterium wieku np. dla brzozy wynosi ok 71 lat. I dlatego może obecnie w 45 % ziemie Lotwy sa pokryte lasami – piekna kraina , naprawde warto zobaczyć.
    Może wiec możemy czegos nauczyć się od naszych sasiadow i mimo wszystko uszanowanie przyrody i otaczającego nas piekna zwyciezy

  5. Jeździmy co roku w Bory Tucholskie. Nad małym jeziorkiem kilka namiotów, kilka przyczep, parę domków wolnostojących. A właścicielem KOCIEWIAK. Panie Władku – sprzeda nam Pan trochę ziemi, co? „Ziamia ojca i matki i tak zostanie. Siostrzeniec we władanie dostanie. Ona zawsze nasza będzie.” I tak Pan Władek dba o las, co roku coś przycięte, coś posadzone. Miłość do życia, miłość do przyrody. Prostota, natura. Też to kocham.

  6. Mieszkam na osiedlu PRL-owskim. Dużo przestrzeni , dużo zieleni, sąsiad sąsiadowi w okna nie zagląda. Za osiedlem budują się domki jednorodzinne. Jeden jołop postawił wielki mur i zrobił sobie magazyn maszyn w samym środku sympatycznego osiedla. Ci co sprzedają ziemię, kompletnie nie myślą o tym czy do tej ziemi będzie można dojechać, W ogóle się zastanawia czy teraz jakieś przepisy drogowe obowiązują? Stara część z domkami jednorodzinnymi ma szeroką dwupasmową drogę, przy nowych wąska ścieżka i dwa samochody się nie zmieszczą. a wszyscy z wielki mi garażami. Nie ma porządku, nie ma estetyki, że wiocha wokoło to mało powiedziane. Wiocha w wielu głowach i tyle, słoma z butów wychodzi nawet profesorom. Z kogo brać przykład?

  7. Polska to dziwny kraj.

Komentarze są wyłączone.