Omija

w McLoad Ganj
w McLoad Ganj

W Polsce kolejny raz przebywa Dalajlama XIV. Kiedy wróci z kolejnej podróży po świecie do McLoad Ganj ponad Daramsalą w Tybecie zachodnim, gdzie znajduje się jego siedziba na uchodźctwie, mam nadzieję spotkać tego wielkiego lamę w jego mieście. W grudniu wybieram się w tamtą stronę. Znalazłem taki oto cytat z jego wypowiedzi: Czas zawsze upływa, minuta po minucie, sekunda po sekundzie. Wraz z czasem upływa nasze życie. Nikt tego nie zatrzyma. Jednakże, jedna rzecz jest w naszych rękach, a jest nią to, czy będziemy marnować ten czas, który mamy, czy nie, czy będziemy trwonić go w sposób negatywny, czy spożytkujemy go w konstruktywny sposób. Upływ czasu w naszym życiu jest taki sam dla nas wszystkich, jak również istnieje podstawowa równość pomiędzy tymi z nas, którzy są częścią tego czasu. Różnica leży w naszym stanie umysłu i motywacji.

Wpadło mi w ręce kilka książek polskich psychologów akademickich. Kilka zdań krytycznych na temat rozwoju osobistego, biznesu pseudopsychologicznego, różnych nurtów od Helingera po nlp, techniki motywacyjne, treningi zmiany, reiki, medytacje, hipnozę itd. itd. Wszystko to, niekiedy razem z coachingiem wrzucone jest do jednego worka z napisem: pseudonauka.  Prawdziwa jest tylko psychologia akademicka, empirycznie doświadczalna, potwierdzona na próbach statystycznych. Tylko. Otworzyłem pierwszą z brzegu encyklopedię psychologiczną. Wynotowałem kilka, typowych, pschologicznych terminów:

Nieświadomość zbiorowa

Wyparcie

Procesy poznawcze

Samoświadomość

Nieświadomość

Lepkość emocji

Mechanizmy stłumienia

Heurystyki dostępności

Projekcje

Mechanizmy kompensacji

A potem zerknąłem na teorie:

Uczenie się

Osobowości

Zaburzeń osobowości

Systemowe

Uczenia się społecznego

Behawioralno-poznawcze

Czynnikowe

Psychodynamiczne

Pola

Relacji itd.itd.

Ubrani w fartuchy własnych teorii, zamknięcie w Excelach naukowcy, nie dostrzegają, że ich naukowość to tylko słowa uwięzione w paradygmacie. Paradygmat? Zdaniem Thomasa Khuna raczej nie kwestionuje się teorii i założeń tworzących paradygmat, tak długo dopóki za jego pomocą można tworzyć inne szczegółowe teorie zgodne z danymi doświadczalnymi oraz historycznymi, czyli do momentu, kiedy kaganka z łojem nie zastąpi świeczka z wosku, świeczki nie zastąpi lampa naftowa, lampy naftowej żarówka, żarówki taśma ledowa. Mamy tylko słowa. Słowa, które nic nie znaczą dopóki nie nada się im znaczenia. Wieszczów naukowego paradygmatu najbardziej irytuje założenie, skądinąd zaczerpnięte z psychologii poznawczej, że mit racjonalizmu przesłania siłę doświadczenia ludzkiego. Mit racjonalizmu to mit. Ponad siedem miliardów mitów. Wiedzieli już o tym od stuleci górale w Himalajach. Ich usta od ponad 50 lat stara się zamknąć racjonalizm chiński pod postacią terroru.

Jeżeli myślisz, że jesteś zbyt mały, by coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem – powie Dalajlama z charakterystycznym dla siebie humorem. Oto mądrość coachingowa wypowiedziana przez buddystę. Życie, praca, otoczenie, ludzie, przedmioty, sytuacje nie wymagają stałego porządkowania, organizowania, udowadniania racji, potrzebują tylko zrozumienia. Co to znaczy zrozumieć zdaniem buddyjskiego mnicha? Zrozumieć, to być uważnym. Tymczasem psycholog powie, że to niezrozumiałe poznawczo metafory, które robią ludziom wodę z mózgu. Jakby psychologiczne stwierdzenie w rodzaju: spersonifikowane emocje  pod wpływem przeżycia heurystycznego w czasie terapii, pozwoliły pacjentowi na ekstrapolację swoich potrzeb –  było bardziej wiarygodne. Komar, łagodność, zielona herbata, cisza, cisza, niech szum płynie i nas omija.

Omija
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Moja choroba wisi nade mną jak ostrzeżenie, oswoiłam ją i siebie, ale wytycza mi konkretne granice. Nie wolno mi się za bardzo denerwować, ha ha w dzisiejszym świecie, żyć bez stresu dobre, a jednak…. Myśli kształtują naszą rzeczywistość, tak się zafiksowałam na to życie bez stresu , że mam wrażanie, iż  wiele rzeczy się ode mnie odsunęło, nie mogę ich złapać bo są związane ze stresem. Mózg nie rozróżnia w życzeniach dobrego i złego stresu. Stresu ma nie być, to nie ma…. czas zmienić myślenie MAM MOC ;)

  2. bywaja momenty w zyciu ,kiedy swiadomosc uplywu czasu staje sie bardzo wyrazna…na przyklad ,gdy lekraze stawiaja diagnoze nieuleczalnej choroby….

    wowczas pada najczestsze pytanie rodziny…chory czesto nie ma nia nie odwagi-ile mu / mi /jeszce zostalo???

    na scianie szpiatal onkologicznego mignal mi ostatnio taki cytat ,ze skutecznosc leczenia mierzona jest parametrem wydluzenia zycia. pomyslalam, ze to absurd….jesli nie zada sie pyatnia:

    po co??????jak?????

    czesto w takiej sytuacji zaczyna sie szalencza walka o przedluzanie “ile”kosztem “jak”,ciezka do zniesienia terapia,psychicznie wyczerpujacy wysilek pacjenta i najblizszych,przy braku satysfakcjonujacej poprawy….pacjent umiera i epitafium brzmi najczesciej “przegral walke z rakiem”…..
    czy sa zwyciezcy w takiej sytuacji?

    celem pacjanta pozostaje “wyzdrowiec”,ale gdy zapytalam umierajaca przyjaciolke “a co bedziesz robic ,gdy juz wyzdrowiejesz?” nie miala zadnej odpowedzi….

    rob wiec dzis to ,co zrobilabys, gdybys byla zdrowa,silnya,sprawna…… na miare swoich mozliwosci i czasu jaki ci zostal……
    nie musze dodawac,ze byla to moja ostatnia z nia rozmowa,rodzina zakazala mi wizyt…nie dowiedzilam sie ,choc mam nadzieje,ze zdazyla zrobic cos ,co bylo dla niej wazne….ze zamienila “ile”na “jak”.
    inny cytat mowi ,ze madry czlowiek nawet w dniu konca swiata posadzi drzewo…..

    przed trzema laty stanelam w podobnej sytuacji i z pelna jasnoscia dotarlo do mnie ,ze nie wazne ile, wazne jak bede zyla. dokonalam i wciaz dokonuje zmian.dokads zmierzam,nie szarpie sie juz ,czy zdaze,czy osiagne,czy cos udowodnie…zycie wciaz stawia zadania,w sytuacjach waznych staram sie dzialac zgodnie z soba,z moim wlasnym poczuciem sensu,nawet ,jesli slysze opinie o sobie”przy calym racjonalizmie taka niepoprawna z niej idealistka.nic sie nie nauczyla”.
    dla mnie zycie stalo sie zyciem ,a nie gra.

  3. Uważność. Co psycholog to inne zdanie. Ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że to metafory zrozumiałe dla gotowych zrozumieć i mieć olej albo lepiej oliwę gdyż oliwa sprawiedliwa :) w głowie.
    Uważność. Idąc tropem intelektualnym Margo odbierania świata rozumianego jako percepcji i interpretacji obrazów bez ocen jednak pozwoliłabym sobie na nie. Czemu nie tak – wydawanie ocen, przyznawanie ocen, umieszczanie doświadczeń w pewnej skali na potrzeby własnego myślenia: lepszego odnajdywania się w świecie, czasem podciągania się w nauce jakiejś umiejętności, zdrowej autorefleksji. Krytyczna ocena jako łyżka dziegciu do beczki potencjału wyrażona adekwatnymi słowami nie podetnie skrzydeł czy nie zniszczy zapału. Jest to kwestia zdrowego rozsądku, wyczucia, decyzji co i ile możemy powiedzieć na dany moment. I co kluczowe kwestia proporcji.
    Tak, myślę sobie głośno w internetowy eter. De Mello uspokaja, że dobrze pogodzić się z myślą: i tak jestem osłem i tym samym spuszcza z człowieka powietrze nadmiernej bufonady Bycia Człowiekiem (np. zabijania jako pan i władca zwierzątka, na którym jeździł Chrystus dla salami:)). Wypełniając się nowym, rześkim powietrzem człowiek może przecież (a kto mu zabroni) stanąć sam wobec siebie i być też jak krowa, która nigdy nie zmienia poglądów i jak kameleon zmieniać je ciągle, tak by przeżyć (a kto mu zabroni). Tylko nie zmartwcie mnie teraz, że ktoś też i za kameleony organoleptycznie się bierze?
    wielobarwne Muuuu :*

  4. Że tak powiem profesorowie psychologii często swoje piszą książki dla… profesorów psychologii. Nie dla przeciętnego człowieka… bo po co?

  5. Odnoszę ostatnio wrażenie , ze wszystko wokół dąży do destrukcji, właśnie przez to utknięcie w Excel-ach , Word -ach i innych systemach. Może taka kolej rzeczy ….

  6. Mnie sie przy tych rozwazaniach nasuwa Gustav Fechner ktory uwazany za jednego z najwazniejszych pionierow wspolczesnej psychologii pionier scislych metod pomiaru i doswiadczalnej obserwacji do badania zjawisk psychicznych pisal rownoczesnie w swojej ksiazce ” Life after Death” w roku 1835 …” Czlowiek zyje na ziemi nie jeden raz, lecz trzy razy: pierwszym etapem jego zycia jest nieprzerwany sen; drugim – sen i jawa na zmiane ; trzecim – nieustajace przebudzenie” Od ciala przez umysl ducha , trzy etapy rozwoju swiadomosci .
    Schopenhauer czy Hartman ktorych filozofie byly zaczerpniete z mistycyzmu Wschodu w szczegolnosci buddyzmu i Upaniszad: ..” pod swiadomoscia indywidualna lezy swiadomosc kosmiczna, ktora w przypadku wiekszosci ludzi jest nieswiadoma ale moze zostac obudzona i w pelni urzeczywistniona..” /Hartman Philosopy of the Unconscious”
    Czy tez ” The Book of the It” Georga Groddecka zakladajacej istnienie kosmicznego TAO, organicznego, uniwersalnego ducha.
    Korzenie wspolczesnej psychologii tkwia w tradycjach duchowych i bezsprzecznie sa powiazane z duchowymi zrodlami.
    W tym wszystkim nasuwa sie mysl jak wiele zalezy od indywidualnej UWAZNOSCI na otaczajacy swiat , nasza psyche, tego czego doswiadczamy – nasze reakcje , mysli ,doswiadczenia ,
    Uwaznosc ( ktora rozwijam w sobie ) dzieki coachingowi pozwala mi na wieksze spectrum otaczajacej mnie rzeczywistosci , przezywanie tu i teraz ,wzmacnianie codziennych obrazow bez ocen (przyznam nie zawsze mi sie to udaje) ale z zachwytem nad pieknem natury i przyjmowaniem z ciekawoscia obserwatora tego co mnie spotyka na codzien.
    Uwaznosc kazdego ranka , jako nowego dnia pelnego nowych zdarzen , obserwacji , emocji , uczuc .
    Dla mnie coaching bez wzgledu na opinie wokol – to wzmacnianie samoswiadomosci , czesciowo poprzez cwiczenie uwaznosci wlasnie. I swiadome kroki na wlasnej , przez siebie wybranej drodze z pelna odpowiedzialnoscia za to co mnie na niej spotyka.
    I ta wlasnie uwaznosc ( moze nie tylko) pozwala na analize wielu nurtow DUCHOWOSCI w szeroko pojetym znaczeniu. Od Dalaijamy po Kena Wilbera , bo jak napisal K.Wilber w swojej psychologii integralnej “..Od podswiadomosci poprzez samoswiadomosc do nadswiadomosci toczy sie wielka GRA i plynie olbrzymia Rzeka z jej wszystkimi wspanialymi strumieniami mknacymi do oceanu Jednego Smaku, nigdy nieutraconego naprawde i nigdy naprawde nieodnalezionego , ten dzwiek deszczu na dachu swiatyni, poza ktorym nie ma nic.” Dlatego wlasnie , dla tego dachu swiatyni poza ktorym nie ma nic zazdroszcze podrozy do Tybetu :-)

Komentarze są wyłączone.