Opowieść – rozmowa

noc na placu Dżemaa el - Fna

Dziękuję wam za pytania coachingowe, inspiracje, wsparcie, dyskusje. Dzięki za wasze słowa i obecność. To wielki dar dla mnie. Darem dla coacha jest często opowieść drugiego człowieka o jego mapie świata. Dzięki. Luty to był wyjątkowo długi dla mnie miesiąc. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że właśnie w te dni najsilniej odczuwałem żałobę po Michale. Od połowy listopada, gdy odszedł – bieg wydarzeń był tak szybki, a wspomnienia tak świeże, że nawet nie byłem świadom swojej żałoby. Pewnie wiele z was i wielu z was też kiedyś przeżywało podobne uczucia.

 

kobra na placu Dżemaa el-Fna
kobra na placu Dżemaa el-Fna

…Michał nauczył mnie tego, że rozmowa polega nie na przerzucaniu się argumentami, ale na tym, że teraz ty mówisz i ja słucham, a potem na skutek twojej opowieści we mnie wzbudza się moja opowieść i ty jesteś gotowa, gotów jej wysłuchać, a potem znowu twoja kolej. Rozmowa to spotkanie. Rozmowa jest pętlą, w której kreślisz coraz bardziej harmonijne ósemki jak DNA. Oceny są jak wolne rodniki. Rozbijają łańcuch. Moja opowieść przez te dni, którą dzieliłem się z wami to historia o przyjaźni, o pożegnaniu, o samotności, czasem o bólu, o opowieści zawartej w innej opowieści, o drodze, o tęsknocie, o miłości, o tao. Fragmenty siebie.  Gdy dzielisz się tak otwarcie, tak po prostu, gdy snujesz swoją opowieść o przyjaźni – to wysyłasz osobiste zaproszenie…Dziękuję tym, którzy je przyjęli. W komentarzu z wczoraj napisałem:   Nie uwierzycie, ale w dzień po moim śnie ( o Michale) byłem na placu Dżemaa el-Fna, w Marakeszu; tam może się przydarzyć wszystko; Dżemaa el-Fna – największe targowisko Afryki; po całym dniu błądzenia podszedł do mnie zaklinacz węży ze żmiją sykliwą i zanim się zorientowałem już miałem ją na szyi; potem odbył się obrzęd – oczywiście płatny na potrzeby turysty, żmija pewnie była pozbawiona woreczków jadowych. Łamaną angielszczyzną mag powiedział coś o sile, która odradza się w cierpieniu i zębami żmii dotknął mojej skóry i w jednym miejscu ząbek przebił skórę.

wróżba za 50 dirhamów
wróżba za 50 dirhamów

Oczywiście to wszystko zabobony, ale w ciągu 3 godzin poczułem się fatalnie, rano wezwaliśmy lekarza, niby normalne, coś zjadłem z salmonellą albo inną francą, łamiąc którąś z zasad obowiązujących tu białych…Przez 16 godzin nie mogłem ruszyć ręką, kompletne odwodnienie, antybiotyki, ledwie zipię…Magia za 50 dirhamów a jednak cały czas widzę Michała i mój sen, który zmieszał się z tak zwaną rzeczywistością…. i jego postać w tłumie….

Dzięki za waszą obecność

 

 

 

Dziś jest dziś. Odwodnienie nadal spore, osłabłem, lekarstwa powoli pomagają. Ślad na dłoni zniknął, ot kropelka jadu. Mam poczucie, że zamknąłem jakiś fragment drogi. Otworzyła się nowa przestrzeń.

Na Dżemaa el-Fna są też bajarze. Słucha ich liczny tłum. Wielu nie umie czytać, ale nawet dla wykształconych to stara tradycja. Stoją i słuchają. W tle dźwięk bębnów i fletu. Opowieść przebija się przez zgiełk. W tłumie odgłosy przerażenia i zachwytu, a potem zdziwienie i znowu zachwyt. Czas się zatrzymał, tylko opowieść toczy się dalej…

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. I nowe dialogi się pojawią, i nowa opowieść popłynie, aż do ostatniej strony. I wtedy kupię kolejny zeszyt, który zapiszą nowe sprawy…

  2. A jeśli „jad’ to smutek, żal, tęsknota, która nas trawi i pozbawia energii.? Moja matka „przeganiała mne” i przypomnała: „masz dzieci, idź do nich, tu nie masz nic do roboty, tam jesteś potrzebna”. Bylo mi przykro. Ona miała racje. Pokazywała mi w ten sposób, że mamy żyć dalej, nie trwonić czasu na zatrzymywanie. Jej czas się kończył i miała tylko pragnienie widzieć nas w pełni sił. Czas oczyścić organizm. Fale refleksji i nauki będą płynąć. Otwiera sie nowa księga zdarzeń.

  3. Uwielbiam filmy z tym panem:)))

  4. Dużo zdrówka:)
    Proszę uważać na siebie – bardzo wiele osób czeka na Pana szczęśliwy powrót…

  5. Macieju ,rychłego powrotu do zdrowia.:).

  6. Chwilę zastanawiałam się nad słowami. W zasadzie jest ich wiele i w zasadzie są zbędne.

    6 listopada odszedł mąż mojej znajomej. W jej dniu urodzin. Choroba trwała 3 miesiące. Nie zdążyła się z nim pożegnać w dniu, a w zasadzie nocy śmierci. Była nieobecna z rozpaczy i bólu. Jej słowa i łzy kroiły moje serce bardzo tępym narzędziem. Spędzamy ze sobą sporo czasu, chociaż jesteśmy na Pani :). I widzę jak dzień po dniu powoli zaczyna wracać z odrętwienia i poczucia beznadziejności. Uczy się żyć trochę inaczej, w innych okolicznościach. Życzę jej, Tobie Macieju i wszystkim innym z całego serca nadziei.

    Jedną z piosenek, której słucham w momentach „chwilowego bycia na kolanach” :)) jest „Był sobie paź” (http://twojanuta.pl/mp3,1d2kw,reni-jusis-byl-sobie-paz.html). Wbrew jej nastrojowi jakoś dziwnie mi lepiej :))). Pozdrawiam.

  7. w dziecinstwie uwielbialem bajki, potem tylko sama rozrywka, telewizja a teraz dzieki tez pana ksiazkom wrocilem do tego magicznego swiata opowiadania, lubie tego bloga bo mnie zawsze cos inpiruje i zaskakuje
    zycze zdrowia

  8. Maćku,wszystko się oczyszcza i uzdrawia.Kolejny etap w najbliższy weekend na seminarium:)
    Cieplutko ściskam
    Joanna

  9. Takie rozmowy to skarb. Doświadczam ich i dziękuję za każdą istotę w moim życiu, która w ten sposób jest w moim życiu i dziękuję im, że mogę być w ich.
    Sztuką jest słuchać, być. To skarb serca i duszy. Bo to dusze wtedy rozmawiają i są uważne na siebie.

    Panie Macieju, gdzieś we śnie za mgłą Pana widziałam. Jest dobrze, będzie lepiej. Metamorfoza się dokonała. Igła z czapki zrobiła swoje ;-). Czas na kolejną odsłonę opowieści.

    Uściski

Komentarze są wyłączone.