Orwell [inne pokłosie 2]

Kiedy wmawiasz w siebie, że coś widzisz, sądzisz zaraz, że wszyscy postrzegają to identycznie. Ale wierz mi, (…), rzeczywistość wcale nie jest czymś zewnętrznym. Rzeczywistość istnieje w umyśle ludzkim i nigdzie poza nim. To fragment powieści Georga Orwella Rok 1984.  To były prorocze słowa zanim współczesne badania neurofizjologiczne zdołały ów mechanizm potwierdzić. Orwell napisał też w innym miejscu: Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć.

1.A czego to niby nie chcemy słyszeć? Na naszej głuchocie lub słuchaniu zasadza się siła osobistej zmiany lub poddanie się systemowi. W matrixie rzeczywistości trudno nam dostrzec niespójność, manipulacje, ograniczające wzorce. Bezkrytycznie wierzymy w to co wierzymy. Dostarczycielem informacji są oficjalne media, a wcześniej rodzina i wychowawcy, którzy także przecież są produktami systemu. Dominują oceny i dualistyczny podział świata na: dobre-złe, modne-badziewiaste, głupie-mądre, znane-nieznane, słuszne-niesłuszne. Bardzo szybko zatracamy swoją dziecięcą zdolność do obserwacji i asertywności. Zaczynamy wierzyć wyłącznie w lewopółkulowy, logiczny obraz świata. Logiczny? Logika rzeczywistości zaczerpnięta jest z głównego, oficjalnego nurtu, kontrolowanego czy to świadomie, czy tez przez automatycznie działające wzorce w głowach urzędników, akademików, korporacyjnych szefów itd. Rządzimy materią, bo rządzimy umysłami. Rzeczywistość mieści się w mózgu – napisze Orwell w Roku 1984. Teorie spiskowe, których powstaje nie mało to oczywiście stek nonsensów, dopóki nie okażą się prawdziwe.

Pamiętacie sensacje Andrzeja Leppera i Bogdana G. który rzekomo widział Talibów w Klewkach? W  dwanaście lat później toczone jest śledztwo dotyczące nielegalnych więzień, które mogły się mieścić kilka kilometrów od Klewek, a Jerzy Skolimowski otrzymał liczne nagrody za Essential Killing  [w 2010] za film, który niemal powtarza opowieści wariata sprzed dekady. Wtedy jednak oficjalne media zrobiły z Bogdana G. półgłówka, złodzieja, hochsztaplera, żałosną kreaturę. Roman Polański w Autorze widmo przedstawia niemal wprost rolę brytyjskiego premiera, między innymi dotyczącą bezprawnego torturowania i przetrzymywania więźniów. Oczywiście to fikcja z wyjątkiem realnego śledztwa unijnego i polskiego w tej sprawie. Sprawa Alfreda Dreyfusa we Francji, lub tajemniczej śmierci Roberta Calviego z banku Ambrosiano, to przykłady pierwsze z brzegu. A u nas  sprawa oskarżenia i skazania polskich generałów Augusta Fieldorfa, Leopolda Okulickiego, rotmistrza Witolda Pileckiego; lub współcześnie cudownego zniknięcia pieniędzy z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego – tylko kilka przykładów teorii, które stawały się prawdą. Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy. Nie obchodzi nas dobro ludzkości; obchodzi nas wyłącznie władza. Nie bogactwa, luksusy, długie życie lub szczęście, a tylko władza czysta władza – stwierdzi Orwell ustami demonicznego O’Briana z Roku 1984.  A współczesna ekonomistka Naomi Klein napisze: Nie mam wątpliwości, że w Argentynie, w Iraku, w Nowym Orleanie świadomie zastosowano stworzoną przez Williamsona strategię modernizacji kryzysowej, która prowadzi do powstania kapitalizmu katastroficznego – zawsze zaczynającego się od jednej katastrofy i nieuchronnie prowadzącego do innej. Może się zacząć od zamachu stanu, a skończyć krachem peso – jak było w Argentynie.

2.No cóż, nie mam złudzeń ani zapędów reformatorskich, rządy, partie, systemy – one zawsze działają w imieniu rządzących, systemy nie zmienią się tak długo dopóki nie  zmienią się jednostki, konkretni ludzie. By znów oddać głos Orwellowi: (…) na świecie istnieją trzy warstwy ludzi: górna, średnia i dolna.(…) Cele poszczególnych warstw są absolutnie nie do pogodzenia. Celem górnej jest utrzymanie swojej pozycji, średniej – zamiana miejsc z górną. Celem dolnej, jeśli akurat go ma – gdyż na ogół jej przedstawiciele są zbyt ogłupieni ciężką pracą fizyczną, aby myśleć o czymkolwiek poza żmudną codziennością – jest znieść przywileje i stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy będą równi. Na przestrzeni dziejów wciąż toczą się boje, w ogólnych zarysach przebiegają identycznie. Przez długie okresy górna warstwa pewnie dzierży władzę, lecz prędzej czy później następuje moment, kiedy traci wiarę we własne siły, albo w swoje umiejętności sprawnego rządzenia; czasami dzieje się to równocześnie. Wówczas obala ją warstwa średnia, która angażuje warstwę dolną wmawiając jej, iż walczy o wolność i sprawiedliwość. Zaledwie osiąga cel, spycha warstwę dolną na dawną, podrzędna pozycję, a sama przeistacza się w górną. Po pewnym czasie z jednaj lub z obu tych warstw wykuwa się nowa warstwa średnia i bój zaczyna się od nowa. Z trzech warstw tylko dolnej nigdy nie udaje się choćby na krótko zrealizować upragnionych celów.

Dlatego chodzi mi o ciebie, choć ciebie nie znam, więc tym bardziej możesz sobie z tego wziąć po coachingowemu co chcesz, wszystko, trochę, lub choćby jedną rzecz. Nie warto jednak z tym co piszę polemizować, gdyż wtedy odzywa się ów logiczny, oceniający głos wewnętrzy, który został wmontowany w umysł już we wczesnym dzieciństwie. Ów głos niczego nie przepuści, co nie jest zgodne z obowiązującymi wzorcami w oficjalnym paradygmacie – religii, moralności, polityki, nauki a przed wszystkim w definicji dogmatów. Taką pełni funkcję, jest stabilizatorem wszelkich reakcji poznawczych i pozwala nam spełniać potrzebę afiliacji, uczestnictwa i społecznej aprobaty – na warunkach dyktowanych przez system. Aprobata jest ściśle uzależniona we współczesnym, konsumpcyjnym społeczeństwie od posiadania dóbr, a następnie pozycji w hierarchii i wreszcie władzy. Najlepszym do tego manipulacyjnym modelem są celebryci wykreowani jako symbole dostatku materialnego, wzory urody, pozycji społecznej i wpływu. Naśladowanie ich staje się marzeniem milionów. Oceny – narzędziem presji, katalizatorami samoregulującymi nasze potrzeby i niechęci.

Nie znam ciebie, więc nie mam żadnego interesu żebyś coś robił, albo czegoś nie robił, żebyś był taki lub inny, zachowywał się zgodnie z jakimś wzorcem. System, państwo, korporacja, twoi szefowie, sąsiedzi, współpracownicy, znajomi a nawet rodzina – oni owszem, mają rozliczne interesy związane z tobą i rozliczne sposoby nacisku. Coach dopóki jest anonimowy, dopóki jest na zewnątrz i nie reprezentuje żadnego systemu jest niesłychanie skuteczny, gdyż nie ma żadnego interesu co do kierunku ani dynamiki twojej zamiany, lub braku zmiany! Wchodzisz na tę stronę całkowicie dobrowolnie, więc bierzesz sobie ile chcesz i co chcesz, z tego co przeczytasz. Na tym polega różnica! Dlatego tak ważne były protesty w sprawie ACTA, gdyż Internet też miał się stać przestrzenią kontrolowaną przez system, jak w Chinach. Mam o wiele większe zaufanie do intuicji niż do rozumu. Bo rozum podlega manipulacji, a i tak jesteśmy wystarczająco manipulowani, żyjąc w koniunkturalnym społeczeństwie – stwierdza profesor Maria Szyszkowska, a de Mello dodaje: Jeśli nie jesteś szczęśliwy, to oznacza tylko tyle, że koncentrujesz się na tym, czego nie masz. W przeciwnym razie musiałbyś doświadczać błogostanu.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

33 komentarzy

  1. Nie chcąc urazić uczuć wielu czytelników tego bloga, doprecyzuję „kawałek mielonki” (użyty jako symbol nie-symbol). Niezmiennie uważam, że nonsensowne, okrutne zadawanie śmierci zwierzętom jest złe. Obstaję przy humanitarnym ich traktowaniu. Złe jest pastwienie się nad nimi, zadawanie niepotrzebnego bólu.
    Także rybom, którymi posilał się wedle pism Jezus, jego uczniowie, które rozmnożył nad jeziorem Genezaret. Arystoteles mówił wszystko ma duszę. myśl tegoż rośliny także. Zwierzęta mają układ nerwowy, taki jak nasz tylko ciut prostszy, co nie oznacza, że to my mamy zachowywać się jak prostacy :>
    Ta sprawa mi już trochę mniej spędzi sen z powiek.
    Bartku ciekawą sprawę podniosłeś, nasuwa mi się pytanie, jak ilustruje się demokracja w naszym kraju.

  2. Bycie kimś-niebycie kimś-bycie nikim-niebycie nikim… wybierzcie sobie coś z tego. Z myślą jak to wam zapracuje, co wam potrzebne do rozwoju, w czym się odnajdziecie w swobodnym oddechu.
    Kilka wątków niżej Łukasz podjął ten wątek ważny i niedający się pominąć w doświadczeniu. Przypomina Sissona i całą filozofię głębi oddechu.
    Spójrzmy na miejsca, w których żyjemy. Źle nam, gdy widzimy głodnego człowieka, który myśli jak przetrwać dzień. Zwłaszcza mroźny, mocno minusowy, z nadbagażem życia, z mocnym magnesowaniem przez popęd śmierci.
    Źle, gdy człowiekowi udzielimy tymczasowej pomocy, bo to nie załatwia jego problemów. Źle, gdy musimy odmówić. Źle, gdy czujemy jego niemyte ciało i niemyte życie z czującą duszą w środku (to w końcu człowiek taki sam jak każdy, ale lepszy w niezbrukaniu konwenansami i autentyczny, ooo tak w sobie). Wszystko w tej historii jest jakoś nie tak. Nie fair. Człowiek ma prawo do ciepłej miski zupy, kawałka mielonki z chlebem, schronienia nad głową, kawy i luksusowego ciastka od czasu do czasu gazety, książki. Szacunku i godności. Korzystania z dobrodziejstw tego świata.

    Bycie nikim daje wyzwolenie, niesie oczyszczenie, pozwala dotrzeć czasem do geniuszu samego siebie – takiego co to nie da się przeliczyć na cielce i monety. Tylko Cień, ten cień nie do przewidzenia wcześniej odcina od bliskich, drugiej przyjaźnie nastawionej osoby…
    Ania opisując zdarzenie ze swoim synkiem i ciemnowłosym synkiem pokazuje celnie Inność w oczach Dziecka. Dziecka, które ma szansę idąc dalej przez życie ocaleć w Sobie.

    Jakim dziś jesteśmy społeczeństwem? Jakim będziemy jutro? O czym rozmawiałby Mały Książę Exupery’ego z Żebrającym Człowiekiem Bez Domu? Na jakiej planecie by go spotkał? Jak nie stać się Dojrzalcem, a Dorosłym? Prawdziwym dorosłym z ocalałym Dzieckiem we wnętrzu doświadczania i wspomnień?

  3. Ad rem,

    Orwell, władza, rządy, wybory. I decyzja. Ten czy tamten znaczy ta czy inna partia.

    Wanda Nowicka powiedziała po wygranych wyborach: „To zaszczyt być wybraną w wyborach powszechnych i reprezentować naród.” A Paweł Poncyliusz: „Dobrze, że się nie dostałem. Bycie w ławach opozycji nie jest moim priorytetem.”

    Widzisz różnicę? Nie widzisz.

    Wanda Nowicka dostała 6 tysięcy głosów a Paweł Poncyliusz w tym samym okręgu 24 tysiące.

    Jest na to rada? Jest… Paweł Kukiz i Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

    Ale on do wieczornego programu zakłada czarny strój a wizażyści mówią, że im później tym bielej :).

    Wisz, co chcesz widzieć, słyszysz co chcesz słyszeć. Tylko czuć możesz po swojemu. I wtedy podejmiesz właściwą decyzję. Czy będzie to dobra decyzja czy zła? Mądra czy głupia? Jaka różnica. To będzie Twoja decyzja.

    Ps.

    Po co Tu jestem? Po co komentuję? Po co wyrażam opinie?

    Bo tego potrzebuję, to moja terapia.

    I dlatego, że czuję Tu dobrą energię :))))) a tego potrzebuję w szczególności.

  4. Aniu
    Szczerość czasem do bólu to duża wartość. Twoja Twoistość, ale i dojrzałość pewnie w rytmie codziennego krytycznego dnia powala wielu na łopatki?

    Agnieszko
    Powiem krótko mnie też :) I lubię wymowność Twoich słów.

    Bartku
    Dajesz oddech! Dajesz też wymowność cisz!

  5. PS Miła Dżo-ann, a próżno tu gdyńskiej bryzki szukać, toć to zamiecie burzące pragnienia wiosennego umysłu ;-)

  6. Dżo-ann, im dłużej tu jestem i na tym blogu i świecie pięknym naszym, tym bardziej widzę, że każdy i tak gada o sobie i tworzy teorie teorii i odbiega od tematu, że fiu fiu ;-) więc spoko ;-)
    A mnie się marzy wymiana. Rozmowa. Żywy człowiek. Jego ciepło. Serce. Oddech. Krew buzująca. Dialog. Przepływ. Na żywo… Już nie teorie. Życie, co i jak kto czuje, a nie co i kto przeczytał. Co kto widział, czym się zachwycił, czym wzruszył, czym zdenerwował, czym zapałał a czym nie. Życie… ;-)
    Pozdrawiam żywa do bólu Agnieszka
    PS a 7 – puste = jeden, jak jedna żywa Agnieszka ;-)

  7. Bartek-„zlych „decyzji-czy decyzji ,ktore nie doprowadzily nas do oczekiwanego celu?

    jesli chce zarobic na nieruchomosciach i kupie niewlasciwy lokal do tego zadania-to byla zla decyzja?czy tylko niezgodna z tym co chcialam osiagnac?

    zwiazek ktory nie zakonczyl sie malzenstwem to zly zwiazek ,czy tylko ten niewlasciwy?
    ;))))))))))))
    prowadzilam przed chwila dyskusje z bylym partnerem…zarzuca mi ,ze pamietam tylko to co zle…a tym czasem byla to pepitka,jak napisala Dżo-ann /ech ,jak do mnie te wzrokowe porownania trafiaja!!!/v-roznych doswiadczen ,uczuc ,zdarzen………w uproszceniu duzym „czarno-bialych”….uznalam to za niewlasciwy dla mnie uklad i dzis juz nie jestesmy razem….nie chce mi sie rozdrapywac „dobre-zle”…tym bardziej ze mimo niezmiennosci faktow z przeszlosci-oceny moga sie zmieniac wielokrotnie

    natomiast niewatpliwie pozostaje duze doswiadczenie
    ;)))))

  8. kiedy uczymy sie tej „innosci”jako czegos zlego????

    moja sasiadka ma wnuczke o hebanowej skorze.
    z tego powodu matka wyjechala z nia do Niemiec-w Polsce dziecko mialo wiele przykrosci w przedszkolu i w szkole………..

    pamietam duze oczka mojego synka,gdy ja zobaczyl pierwszy raz,wzial za raczke i poszli bawic sie do ogrodu.
    ani razu nie zapytal ,dlaczego wyglada inaczej niz wszystkie dzieci;))))))))))
    sa tulipany biale ,zolte ,czerwone,fioletowe……sa dziewczynki bialoskore
    i ciemnoskore

    pamietam tez scene w poczekalni autobusowej w Hiszpanii,gdzie moj blondasek zajety smarowal cos w zeszycie…obok siedziala muzulmanska rodzina.
    Ciemnowlosy moze-10-latek-wpatrywal sie z taka ciekawoscia w jasnowlose dziecko,ze w koncu nie wytrzymal-podszedl-i pomacal te „inne” wlosy.
    Obaj chlopcy usmiechneli sie do siebie i kazde wrocilo do swoich zajec.

  9. @ Dżo-ann !!

    wiele podrecznikow rozwoju,poradnikow naklania do tego ,zeby zaakceptowac siebie-i proponuje wlasnie takie cwiczenie-w ubraniu czy bez,stanac przed lustrem i poogladac siebie,swoje odbicie,bez krytyki, bez oceniania, z miloscia.

    ((((dla zaawansowanych sa cwiczenia z ogladania ciala w fazie geriatrycznej ,w fazie okaleczenia,w fazie rozkladu nawet -np cwiczenia buddystow))))) czasem tylko oczami wyobrazni…a czasem w zyciu…..

    czyli cwiczenia z narcyzmu;))))))))))))
    narcyzm jak wiadomo-zdrowy etap w zyciu kazdego dziecka.

    i tu chyba jest wazny moment-narcyzm trzeba przerosnac-nie porzucajac siebie-zauwazyc ,ze inni sa rownie doskonali jak my;))))))) piekni w swojej roznorodnosci

    ja „w szybie” tez jestem fajna,jak i babcia u fryzjera i inwalida na wozku,pierwszoklasista bez jedynek ,a nawet zakapior w tramwaju ma cos ludzkiego na facjacie;)))))))))))))))))))

    (tym ostatnim proponuje przygladac sie dyskretnie;))))))))

    wycieczki tramwajem po Szczecinie uwazam za bardzo odkrywcze w tej kwestii,mamy tu duża roznorodnosc -w zakresie dzielnic ,jak i ich mieszkancow.

    izolacja za szyba samochodu sprawia ,ze wydaje nam sie ,ze wszyscy „sa tacy jak my”.a tymczasem 40 minut od petli do petli moze przyniesc tyle wrazen ,co tygodniowa wycieczka do Chin;))))))))))))))
    zartobliwie pozdrawiam!!!!

  10. Niedawne Charaktery ostrzegały: uwaga narcyzm. Narcyzm – omfaloskopiczność, świetnie ujęta w pierwszych wpisach Autora tego bloga.
    Młodzi ludzie ale nie tylko często mają taki odruch na ulicy, że zerkają w szyby samochodów, wystawowe, lustra. Zerkają, kukają, przyglądają się mimochodem swoim odbiciom lustrzanym. Pewnie są wśród nich i tacy, którzy robią to z czystej narcystycznej próżności. Większość myślę jednak upewnia się co do ubioru, wyglądu, przekonania czy ten atakowany (często przez kryzys tożsamości) pępek świata da radę, jakoś się prezentuje, nie ma gdzieś plamy.
    Przygląda w nadziei, że może się w końcu polubi, pokocha… takie na koniec tego dnia jeszcze mnie myśli naszły. Odbiegłam od tematu, wiem. Ale, ale. Kiedy w końcu zakwitną narcyzy? To te białe kwiaty? Żonkile są żółte jak słońce?

  11. Bartku :)

    A taki kawałek: http://www.youtube.com/watch?v=3DI-W3wEhCU
    Co powiesz? W ogóle Gin Ga mierzą we mnie psychodramą i ja kupuję ich takimi jaki są. Marek Aureliusz, którego wypromowała tutaj Aniula twierdził, że to jedyne wyjście ;)

  12. Szczerze mówiąc: dobre-złe, jedynie słuszny izm-izm do zaatakowania, prawda-kłamstwo to podział często niebezpieczny. Dlaczego niebezpieczny? Bo bardzo wczesny, niedojrzały, a użyty przez osobę mającą się za dojrzałą jakoś jej nie przystoi. Oczywiście można powiedzieć, że wojny są złem czy że kogoś lubimy bo ma w sobie dużo dobra. Czym innym jest jednak ocenianie na zasadzie czarne-białe rzeczywistości mentalnej, polityki, poglądów.

    Małe dziecko zlane jeszcze z mamą (do czego ma święte prawo do 3 roku życia ;)) postrzega dobrą i złą pierś mamy. Dobrą – karmiącą, opiekuńczą, obecną mamę i tę, która musi chcąc nie chcąc już pierś zabrać, gdzieś zniknąć, opuścić. Jego umysł jednak potrzebuje dużo czasu aby połączyć fakty i widzieć mamę dobrą-zła jako jedną osobę, która raz ma siłę i go przytula, a raz zmęczona pada na twarz i wtedy jej dla niego nie ma. Tak byśmy w dużym uproszczeniu wyciągnęli pierwotny mechanizm silnych emocji miłości i nienawiści do obiektu.
    Ambiwalencja, przyzwolenie na rozmaitość stanów emocjonalnych, przeżyć, pozwolenie na doświadczanie negatywnych uczuć, znoszenie frustracji i pomieszczanie w sobie różnych barw życia to klucz naszej dojrzałości. Takiej, co to ot tak nie pójdzie z transparentami w szowinizm, rasizm czy seksizm. Zamiast chwytać za oręże jednej prawdy, spokojnie stanie z boku, oceni swoje szanse i potrzeby i wybierze tylko aspekty z którymi zgadza się jego wewnętrzny Daimon, zwany tez i Daimonionem ;-) a może i Diamentem Filozoficznym ;-)
    Byłoby nudno tylko z czarnymi i białymi powłokami. A tak są pepitki, paski, pasy, kratka. A co gdybyśmy zapytali psychiatrów i seksuologów? Silne emocje i skrajny podział świata i ludzi to większe ryzyko stanów psychotycznych i brak zdrowia seksualnego nadrabiany wszechogarniającym pożądaniem władzy :).
    Pozdrawiam wszystkich!
    Dobre-złe

  13. Ostatnio zaslyszany cytat nieznanego autora:

    „Dobre decyzje sa wynikiem madrosci. Madrosc jest wynikim doswiadczenia. Doswiadczenie jest wynikim zlych decyzji. Tak wiec, nie istnieje cos takiego jak zla decyzja.” :-)

  14. Andrzeju dlatego napisałam co MNIE nie zabije to mnie wzmocni, mogę mówić tylko o sobie ;-) życie mnie skopało (kogo nie…) te kopy mnie sponiewierały, ale dziś jestem twarda kobieta, a kiedy chcę miękka ;-) a nie że ciągle ofiara i ofiara :-) Tak mam ja, Agnieszka Kawula :)
    Jak to powiedziała kiedyś moje znajoma, już czas zejść z krzyża… schodzę zatem i biorę życie w płuca i oddycham, oddycham póki życia starczy ;-)
    Pozdrawiam ciepło mimo śnieżycy :) i co z tego, że śnieg, wiosnę mam w sercu, a lato się już zbliża! :)
    o matko, a ile jest 6x dziewięć? :-)

  15. Szarogęszę się, ale ważne dla mnie to, co mówicie :>
    Dziękuję za ten wpis.

    Nietypowa okładka z dziewczynką ze skakanką – trochę kobiecym homunkulusem, animą skaczącą na skakance :) Mmm… czekam w zniecierpliwieniu

  16. @Agnieszka Kawula Gdyńska Bryzko ;-)
    @ania Głębokie zastanowienie nad byciem i byciem w nastrojach, w rytmie wentylacji emocjonalnej i życiowej
    @Andrzej S. Nie sposób się nie zgodzić z tą kontrsugestywnością. Gdyby życie miało smak zwycięskich potyczek, porażek i potknięć przekuwanych na sukces nie widzielibyśmy tylu bezdomnych, nieszczęśliwych, osoby chorujących mentalnie, emocjonalnie, a tak naprawdę społecznie.

  17. @Agnieszka Kawula
    Co nie zabije to wzmocni – to nieprawda. Co nie zabije to nie zabije. Wcale nie musi wzmacniać, potrafi sponiewierać i zostać na całe życie.

  18. moj znajomy, „specjalista „od problemow w ludzkich glowach ,twierzdi ,ze mam trudny charakter………..bo zasada dowodu spolecznego stworzona dla ulatwiania sobie zycia,na mnie slabo dziala,

    bo nie odpuszczam ,bo mam swoje zdanie,bo jestem uparta,bo robie swoje ,nawet jesli nie jest zgodne z tym co robia inni…………i co jest przyjete.

    dobrze czy niedobrze????te sama ceche widze w swoim dziecku……….
    nie ulatwia to zycia
    obnizone sprawowanie w szkole za upieranie sie przy swoim ,dyskusje,dowodzenie ,ze moze byc inaczej niz nauczyciel twierdzi,jeszcze nie dorosl do tego ,ze mozna miec swoje zdanie i odpuscic innym…………………chyba przeciagne go po pietrach;)))))))))))))))))

  19. poczucie szczescia i zadowolenia jest bardzo subiektywne….

    patrze na moje dwie przyjaciolki-obie w podobnej ,a trudnej sytuacji zdrowotnej….ktos z boku rzeklby-beznadziejnej………….jedna walczy i szarpie sie ,druga tez walczy ,ale zyje pogodnie.
    swiat z zewnatzr podobny-w ich glowach zupelnie inny.

    patrze na osoby zdrowe-strasznie nieszcesliwe…z powodu „glupot”,bo ktos kiedys gdzies krzywo spojrzal ,przykrosc zrobil,a w ogole to cham i kto by sie spodziewal,a zima za dluga ,a woda drozeje……

    patrze na ludzi w pieknym miejscu- slonce,gory ,snieg jak z pocztowki,wszyscy na urlopie -jedyna troska-w lewo czy w prawo….i tez i „moglo byc lepiej”………….

    zanim przeczytalam gdziekolwiek ,ze swiat istnieje tylko w naszych glowach-prawda ta dotarla do mnie jak objawienie sama z siebie-sto osob w wiezowcu wyglada przez okna…i kazdy widzi cos innego-przez pryzmat swojego swojego umyslu….im czystszy umysl,tym jasniejszy obraz …zawsze jednak subiektywny…..

    roznice w postrzeganiu-wynikajace chocby z roznic y budowy i wrazliwosci naszych zmyslow ,wad i znieksztalcen ciala fizycznego ,wychwyt szczegolow badz ogolnej perspektywy ,kolory,a takze emocje ,ktore zawezaja mozliwosc obserwacji….mozna patzrec i nic nie widziec…wystarczy ,ze sie spiesze….wystarczy ,ze dam sie wkurzyc na skrzyzowaniu…

    i na tej podstawie mowie-swiat jest taki albo inny .
    sasiad z piatego mowi -nie prawda ,przeciez widze cos inengo…i tez ma absolutna racje.a tyle bojow toczymy o te racje!!!!!!!!!!!!!
    moj swiat jest jaki jest;))))) twoj jest inny;)))))czasem spotkamy sie w pol drogi….przylgniemy do tych ,ktorzy zgodza sie z nami.wieksza sztuka jest zaakceptowac swiat inny od naszego,bez oceniania ,kto ma racje i czyj lepszy…

    inny;))))))po prostu.zmien perspwktywe,z piatego wejdz na siodme ,a potem na dziewiate,a potem znow na parter………za okenm wciaz ten sam swiat;))))))))))
    warto sprzeczac sie,ktory lepszy????

    osobiscie lubie czasem spogladac z dziewiatego;))))))))))))z dwoch albo trzech tysiecy metrow,z wysokosci drzewa,z samolotu….moze dlatego na mojej drodze do szcescia sa gory ,wieze,drzewa,loty samolotem…wciaz sie wdrapuje ,zeby zobaczyc to samo w szerszym planie…potem wracam i latwiej mi krazyc plaskimi drogami

    pozdrowienia!!!!dla wszystkich

  20. Dżo-ann, nie wiem co to za rola i co to za pan, ale jestem chętna na eksperymenty :-) Co mnie nie zabije to wzmocni! ;-)

  21. Łukasz, tego jeszcze nie próbowałam, Ty to masz dla mnie same wyzwania! Dobra, w Wawie będę pewnie w kwietniu, ale kurczę, a co jak mnie obsadzą w tej roli z wieńcem z kwiatu lotosu? Czy to tak przystoi takiej pachnącej tak śmierdzieć? Ale w sumie i tak mam tyle jednostek chorobowych, które u mnie życzliwi postronni znajdują, że mnie to już nie robi. Robra! Potraktuję to jako formę oczyszczania, to rzyganie znaczy się :P
    PS też mi się bezsennie jakoś trafiło po wieczornej sesji jogi… a taka byłam rozanielona i senna, i szlag to trafił! jakaś synchroniczność partyzancka tu zadziałała Łukaszowska! Wstydź się! Do konta, ale już! I proszę się już tak nie śmiać tyle. Kto to widział, śmiać się w czasie tak POWAŻNYM :P

    A na poważnie i nie poważnie, to pięknego dnia tej wiosny, która w akcie miłosnym z zimą się splata… :-)

  22. Wojny i zbrodnie po cichu to zatrważająca i bestialska głupota.

  23. To, co pobrzmiewa w wątku Margo i nie daje mi do końca spokoju, to podróż w historię, o którą modli się by więcej scenariusz się nie powtórzył. Krwawy scenariusz. A tam gdzie się rozgrywa by go przerwać.
    Polaków mocno doświadczyła. Ale z żadnym narodem nie obeszła się łaskawie. Każdy ma swoje Pokłosie. Wielkie krematoria i fabryki śmierci, wcześniej Zbąszyń ’38 i odmowa przyjęcia żydowskich wysiedleńców z hitlerowskich Niemiec. Małe wsie i miasteczka nieobliczalne, nieludzkie, nieobliczalne ze swoimi dramatami, do których nikt nigdy miał nie dotrzeć.

    U nas Wielki Post. Cisza, czas modlitwy, pokuty i wyrzeczeń. Ascetyczne, fioletowe przystrojenie kościołów. Czas wsłuchania się w siebie/W Palestynie: Purym (Purim) czas karnawału radości, dzielenia się z biednymi i Czas odmienionych losów. Tu marzec tam adar. Czy łączy nas już tylko ciasto z makiem i fragmenty starotestamentowe? Czy bariery sięgają Ściany Płaczu?
    „Świat bez miłości jest tylko marnym przedstawieniem”. Wiemy jak było (choć nie do końca), jak jest (choć nie do końca), a jak będzie?

  24. @Margo
    Dzięki za „Zeby zrozumiec siebie, byc wrazliwym na innych ,widziec otoczenie w roznych wymiarach trzeba zmieniac perspektywe. W tym pomagaja : podroz w czasie i przestrzeni , ” ruchomy globus” nie stanie w miejscu”.
    @Bartek
    Ty zawsze coś wartościowego wypatrzysz
    @Monika B.
    Niesztampowe ujęcie sprawy. Podoba mi się. Dobrze żeby w tej chmurze był blisko Ktoś Naprawdę Ważny, a najlepiej (!!!) prawdziwych Przyjaciół, Bliskich, Dobrych Znajomych co niemiara. I dużo gustownych detali, bo one zmieniają przestrzeń na zew. i we wnętrzu ;-)

  25. A fizyka kwantowa , dziś mówi o tym , że to My tworzymy Naszą rzeczywistość …Naszą ” chmurę ” co mamy w głowie i w sercu mamy wokół …
    złe nastroje …skąd ?
    dobry humor …skąd ?
    lęk …a skąd ..Ja się niczego nie boje ?
    aktywność … Ja taka zarobiona …nie skąd …To ja ? …
    bałagan … eee …to nie moje …
    przyjaciele …dobrzy ludzie …To ja mam na to wpływ …?
    co w TV …a co wokół ? co w gazetach …a co w głowach …
    Boska Matryca Naszych Myśli …Intencji …Fizyka Kwantowa …
    polecam poobserwować …

  26. @Agnieszka Kawula
    może Jacob Moreno obsadziłby Ciebie w roli jakiejś Aomame z wieńcem kwiatów lotosu?

  27. Inne pokłosie… Tytuł wieloznaczny, ważny, z ostatnich notek. Przywodzi; nasuwa mi na myśl jeszcze wejście w jeden obszar myśli.
    „Teorie spiskowe, których powstaje nie mało to oczywiście stek nonsensów, dopóki nie okażą się prawdziwe”. Co takiego stanowi bazę tych teorii? Psychotronika, predestynacja, profetyzm czy może dostępność przeczuć, wizji, obrazów, możliwych wersji rzeczywistości? A jeśli tak, to zbiorowa czy jednostkowa? I jak mają się wzajemnie do siebie? Jak zwykle chcę być odrobinę prowokacyjna i odwołam się do Janusza Korczaka. Dreszczem przejmuje mnie „Kajtuś Czarodziej” (pisany wczesnych latach trzydziestych). Metafizyka obrazów z dziecięcych przeczuć i wizji drutów kolczastych, wojny, cierpienia jakby zawoalowana w niepozornej choć pisanej z polotem, po polsku (Korczak nie znał hebrajskiego ani żydowskiego). Przy tej książce siedzi się prawie w kucki ;) (słowo pochodzenia właśnie żydowskiego), a na już pewno po turecku :)
    „Światu nie praca i pomarańcze potrzebne, a nasza wiara. Wiara w życie przyszłe związać się musi z dzieckiem jako nadzieją”. Pisał w prywatnej korespondencji w roku 1933.

    „Kochaj dziecko, ale nie tylko swoje; poznaj dziecko i siebie; bądź szczery w stosunkach z dzieckiem; ufaj dziecku, unikaj przemocy wobec niego” – nauczał już w kibucach, w tworzącej się Palestynie.
    Przeczuwał, widział, obawiał się. Żył swoją pracą. Był nią. Bał się widząc na pięćdziesiąt lat przed Holocaustem Niemiecką „drapieżną dumę” Niemców co rusz składających w różnych dziedzinach Hołd pruski. Uparty chłopiec – biografia Ludwika Pasteura zawiera i pokazuje zawiłość świata ludzkich osobowości, narodowej dumy, zapału do pracy. Zapału i skromności samego Korczaka.
    „Kajtuś”, ujmując psychodramatycznie, w rzeczywistości poszerzonej to Mickiewiczowskie Dziady i te echa tam zostają pogłębione.

    Tak jak pisze parę wątków niżej Andrzej S. niepewność także może być narzędziem. Zwłaszcza w rękach. Byle we właściwych. Łukasz dopowiada o alternatywie życia w rynsztoku społecznym; byciu nikim. Jak niewiele, od czasów Korczaka, w Polsce się zmieniło.
    Wchodząc w każdy dzień, indywidualnie i samoistnie, zapominamy o tym jak wielu marzyło o życiu po wojnie. Te marzenia oddało nam.

  28. A kiedy możesz powiedzieć, że już jesteś sobą? już teraz, czy może już byłeś sobą, a może dopiero będziesz, a może ciągle się stajesz? ;)
    A śmietnik nie taki zły, toć to nie śmierć :P a i ta pewnie nie taka straszna :P

    Elektryczne Gitary pasują idealnie do poniedziałkowej duchowości!

    Byłem w Rio, byłem w Bajo, miałem bilet na Hawajo,
    Byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie.
    Wszystko chuj
    O ja wam mówię, wszystko chuj… O!
    Może czasem trochę mniejszy,
    Ale potem jeszcze większy.

    Mnie umęczyły teorie, zajmuję się życiem i może czasem teoria się w życie przemieni, a może nie, już mi się nie chce zastanawiać ;-) Odkręcam głowę, bo mnie za często boli od myślenia o tych teoriach, które o kant dupy można rozbić cudzej, mojej, itd :-) Więc teraz to już sobie żyję, już się naczytałam, oj naczytałam i ani mądrzejsza, ani ładniejsza, ani bogatsza, ani oświecona. Wręcz przeciwnie ;-)

  29. Do tego wszystkiego wszystkiego dochodzi jeszcze globalizacja ktora rozpowszechniana poprzez miedzynarodowe organizacje i korporacje wykorzystuje wszelkoego rodzaju wiedze jak manipulowac,tworzyc centra wplywu,naciskac wymuszac oczekiwane dzialania, reakcje( z klasyki polecam „Wywieranie wplywu na innych” Cialdiniego)
    I tutaj znow cytowany poprzednio Kapuscinski ktory widzi „..globalizm jako szanse ale i zagrozenie. Potezna technika polaczona z zadufana ignoracja, zazartym fanatyzmem i chciwym egoizmem”
    My jednostki jestesmy czescia systemow – roznych.My tworzymy te systemy,uklady,kompromisy, czesto swiadomie-nieswiadomie ulegamy wplywom manipulacji,torowania, naciskom z roznych stron.
    Jestesmy oceniani- oceniamy.
    ” A do tego jeszcze niechec uczenia sie, obojetnosc na dole innego, brak zyczliwosci i dobroci ..” ( Kapuscinski)
    jak powiedzial Einstein ” Tylko dwie rzeczy sa nieskonczone ::wszechswiat i ludzka glupota chociaz co do pierwszego nie mam watpliwosci..” My jako jednostki jestesmy czescia calosci ktora podlega procesom systemowym.To na co mamy wplyw to my sami.
    Zeby zrozumiec siebie, byc wrazliwym na innych ,widziec otoczenie w roznych wymiarach trzeba zmieniac perspektywe. W tym pomagaja : podroz w czasie i przestrzeni , ” ruchomy globus” nie stanie w miejscu.
    Przyznaje coaching w wydaniu ” Maciej Bennewicz” pociaga mnie wlasnie dlatego ze daje wybor, pokazuje mozliwosci z pelna ” ekologia” bez oceny i krytyki ,z zyczliwa radoscia. Dla mnie jest czescia ” ruchomego globusu”.
    Nie jestem coachem ale wierze ze trzeba zaczac od siebie ( przepracowac swoje zmiany)swojej spojnosci, konsekwencji, rozpoznania swojej intuicji.
    „Boje sie swiata bez wartosci, bez wrazliwosci, bez myslenia” ( kapuscinski) Coaching jest jedna z drog do wartosci, wrazliwosci przy wsparciu rozumu i intuicji .Ale oczywiscie wszystko zalezy odemnie . Wierze ze pracujac nad soba i swoja glupota ktora jest moim cieniem moge poprzez swoj przyklad przy wsparciu innych i wspierajac innych miec wplyw na „dobry swiat” i w tym wszystkim nie jestem sama! – Pozdawiam blogowiczow i nie tylko :-)
    I jak powiedzial Orwell”..Oh,zmiany zachodza w naszym umysle. A potem zmienia sie caly swiat, poniewarz patrzy sie innaczej..” Wsluchujac sie w moja intuicje jestem przekonana ze warto :-)))

  30. „Kiedy wmawiasz w siebie, że coś widzisz, sądzisz zaraz, że wszyscy postrzegają to identycznie. Ale wierz mi, (…), rzeczywistość wcale nie jest czymś zewnętrznym. Rzeczywistość istnieje w umyśle ludzkim i nigdzie poza nim.” Cytat z pierwszego zdania.

    Poniżej ciekawe wytłumaczenie fizyki na synchroniczność i przyciąganie. Nasze nastawienie i podejście do życia determinuje nasze środowisko. Może myślenie sercem coś zmieni?

    http://joannazalech.pl/index2.php?option=com_content&task=view&id=149&pop=1&page=0&Itemid=50

  31. Minęłam wczoraj na chodniku dużą i małą kobietę: – Mamo, a czy jak będę dorosła to zapamiętam w końcu swoje imię? – pyta około pięcioletnia dziewczynka tę, którą zwie matką.
    – A teraz nie pamiętasz? – pada zdziwione pytanie?
    – No nie bardzo… A czy to takie ważne by pamiętać swoje imię?
    Więcej już nie usłyszałam… Poszłam dalej, próbując zapomnieć, że jestem Agnieszką…

    Czyż to nie genialne?! Cóż za oświecone dziecko! Śmiałam się i śmiałam.
    To jest oświecenie! Mieć w nosie nawet swoje imię.
    Nie przywiązywać się do nazw.
    Być NIKIM.
    BYĆ.

    PS „Jeżeli nie rozumiesz bez tłumaczenia, to znaczy, że nie zrozumiesz, choćbym ci nie wiem ile tłumaczył”. ;-))))

  32. I znowu nasza synchroniczność :) Jestem świeżo po drugim tomie 1Q84 Harukiego Murakami’ego. 1 kew 8 4 to ukłon w stronę Orwella. Cenię tego pisarza, za pokazywanie tożsamości osobistej i seksualnej w podobny sposób, w jaki ja przeżywam swoją.
    Wyławiam perełki:

    „Świat bez miłości jest tylko marnym przedstawieniem”
    „Jeżeli nie rozumiesz bez tłumaczenia, to znaczy, że nie zrozumiesz, choćbym ci nie wiem ile tłumaczył”.

    To książka dla tych dorosłych, co lubują się w Jungu. Sporo w niej nawiązań do Cienia, mądrych inspiracji do myślenia o sobie i swoim miejscu w tym wymiarze i w tych które się poszerzają :) Jaki jest świat z dwoma księżycami? Co boli najmocniej i skąd siła by to „najmocniej” obejść w codziennej gonitwie dnia? Gdzie przebiega granica miedzy snem i jawą?

    Choć ja czekam już na Herbatkowe spotkanie z Loleczką :> i Maciejuszką ;>. Oglądam pytania i umieram z ciekawości jak będą mnie prowadzić w tej nowosci wydawniczej. Czym zaskoczą a czym rozbawią?
    Pozdrawiam wszystkich czytelników i piszących. Także tych tylko do szuflady.

  33. Jest system, ale ów system tak jak wspomniałeś tworza ludzie. Jako przyszły psycholog społeczny po zazpoznaniu się z mechanizmami ludzkiego postępowania w ramach konformizmu czy też zasady dowodu społecznego jestem porażony. Jednak wykazuję zrozumienie dla tych zjawisk.

    Zasada dowodu spoleczego głosi, że to, w co wierzą, lub to, jak zachowują sie inni ludzie, często stanowi podstawę naszej decyzji- jak poglądy czy zachowania są słuszne i właściwe w naszym przypadku.
    Dowody społeczne wywierają największy wpływ w dwóch przypadkach:
    1. Po pierwsze wtedy, gdu ludzie sa niepewni, co czynić, i poszukują wskazówek w postępowaniu innych
    2. Po drugie, dowody społeczne działają szczególnie silnie wtedy, gdy pochodzą od ludzi do nas podobnych

    Czasami jesteśmy jak lemingi bazujące w rekacjach na niepewności i naśladownictwie. Otóż to! Niepewność jest prawą ręką społecznego dowodu słuszności !

Komentarze są wyłączone.