Osobiście o przemoczonych butach

Tak dla autobiograficznego porządku – ja też kiedyś paliłem papierosy, nawet  50 dziennie. Pewnego dnia wrzuciłem firanki do wanny żeby się odmoczyły [tak się wtedy prało] i wieczorem przeraziłem się widokiem błota, które zastałem. To wszystko jest w moim żołądku i płucach?!  A potem nagle doznałem olśnienia! Moi bliscy, którzy w tamtym okresie chorowali, umierali – wszyscy byli palaczami na potęgę – biernymi albo aktywnymi.

Pieniądze? Ja też kiedyś byłem biedny, dosłownie biedny. Pochodzę z niezamożnej rodziny i tak długo kiedy z poziomu tożsamości czułem się biedny i rozpierała mnie złość do bogatych, tak długo byłem biedny. Pieniądze to energia. Papierowy, plastikowy lub wirtualny symbol zasobów.  Jeśli w coachingu mówimy, że świat jest taki, jaki wierzysz, że jest  – to tyczy się to również pieniędzy. Wiara oznacza system przekonań, które albo wspierają nasze cele, albo je ograniczają. To, w co wierzysz staje się prawdą o tobie i o twoim świecie. Mówimy też: energia podąża za uwagą.  Dosłownie. Tyczy się to wielkich projektów i małych, codziennych spraw. Jeśli pomyślisz na przykład: chciałbym dziś zjeść drożdżówkę i apetyt jest prawdziwy, to oznacza silną motywację. Poszukasz produktów, a potem przepisu, a potem podejmiesz kolejne próby wyrobienia ciasta, wyrastania i pieczenia. Jeśli nawet za pierwszym razem ciasto się nie uda, silna motywacja popchnie cię do kolejnej próby. Być może wybierzesz cukiernię, piekarnię i kupisz gotowy produkt  –  w końcu uwaga uruchomi aktywność, czyli energię i zasoby. Energia uruchomiona dzięki uwadze. Są setki przykładów od Beaty Pawlikowskiej, po Justynę Kowalczyk, od  Zbigniewa Bońka po Larrego Page`ya, Thomasa Edisona, Miltona Ericksona, Temple Grandin, Juliusza Verna, Romana Polańskiego,  Martyny Wojciechowskiej, Janka Melę itd. itd. Mój przyjaciel Michał powiedział kiedyś: Od czasu kiedy mamy Jana Melę nikt w Polsce nie może powiedzieć „nie mogę”. Energia podąża za uwagą. Zawsze. Uwaga może być niestety skupiona na ograniczających przekonaniach, na złości, autodestrukcji. Tak jak istnieją strategie sukcesu, tak mamy również strategie porażki. Wiele osób trafiających do coachingu pierwszy raz sądzi, że coś im się udało, coś innego przytrafiło, coś im nie wyszło itd. Tymczasem nieświadomie realizują swoje strategie – zarówno te skuteczne, jak i te nieskuteczne. Self made coaching lub self made destruction.

Coaching kieruje się również zasadą wyrażoną pytaniem: Czy to, w co wierzysz jest dla ciebie użyteczne, czy dzięki temu czujesz się tak, jak chcesz się czuć i uzyskujesz takie efekty, jakie chcesz uzyskać? Kardynalną zasadą coachingu jest tak zwana próba odpowiedzialności za własne życie. Tak długo jak cele i środki do celów lokujemy po za sobą, uzależniając to od innych, losu, przypadku, cudzych decyzji, tak długo nie ma mowy o coachingu, ani o zmianie, ani o efekcie. Jest postawa rezygnacji lub roszczenia, pogodzenia i…bezradności, czasami złości.

PS. Pracowałem w życiu między innymi  jako: robotnik budowlany, pomocnik piekarza, robotnik rolny, pomocnik drwala, robotnik melioracyjny, pakowacz w chłodni, czyściciel okien, sprzątacz, a nawet [niestety] młodszy rzeźnik. Historie o przemoczonych butach i odartych do krwi dłoniach w moich książkach to fragmenty moich własnych doświadczeń. Wiele mnie nauczyły i po latach niektóre nawet mile wspominam, choć pewnie dobrze jest się urodzić pięknym, zdrowym i bogatym, w ekskluzywnej wilii nad jeziorem Garda, w ciepły dzień, wiosną, w bogatej, zgodnej i szczęśliwej rodzinie kosmopolitycznych intelektualistów, którzy uwielbiają dzieci. Ale czy wówczas umie się ten stan docenić?  Może tak? Wypowiedzieć może się jedynie ktoś w „czepku urodzony” :)

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

24 komentarzy

  1. Każda organizacja która próbuje wykorzystać ludzi próbuję manipulować i przekonywać do swoich racji i wartości.

  2. i Paweł a propos prania mózgu, trafiłam kiedyś na przesympatycznego braciszka spowiednika. Taki niewysoki z brzuszkiem i długaśną brodą. Jak on pięknie mówił, jak zręcznie podawał przykłady, jak wiercił w sumieniu… cale szczęście, że praca w reklamie i sprzedaży, pozwala mi szybko wyczuć manipulacje. Może miał i dobre intencje, ale jestem na 100% przekonana , że następnemu mówił to samo :)

  3. dzięki Łukaszu za wyjaśnienia przeczytałem jeszcze raz twoje wszystkie i nie do końca wszystko co piszesz rozumiem. Polecasz bardzo OSHO, wręcz sam przyznajesz że Cię bardzo ta książka bardzo zmieniła mam nadzieje, że nie bezkrytycznie. ja też kiedyś przeczytałem jego jakaś książkę i wywarł na mnie jakieś wrażenie. ale Kiedyś dotarła do mnie wiadomość że śri radźnisz robił pranie mózgu ludziom i prowadził sekty wiec straciłem zaufanie do tego człowieka.

  4. Cień Geda…Wola mocy. Ged chciał pokazać całemu magicznemu światu, że jest Kimś i wyzwolił Złego Ducha, cząstkę siebie samego. Tak jak pisze Lukasz—nie ma cienia bez światła. Co jest światłem Łukasza?

  5. Łukasz a do czego ty masz predyspozycje? Tak z ciekawości. Ja bardzo szanuję tych co pracują, bez względu na to jakie zajmują stanowisko. Mam ulubione sklepy gdzie pracują fajni ludzie, pogadam sobie z panią sprzątaczką bo klawa kobita, z dyrektorem , z którym dawno temu pracowałam do dzisiaj wysyłamy sobie życzenia świąteczne. Liczy się człowiek, jego pozytywna energia. Ty natomiast z całej siły starasz się pokazać jaki to pokrzywdzony jesteś przez los, bo nie masz kasy na zachcianki. Może dlatego, że to są tylko zachcianki. Napisz nam trochę o sobie, ponieważ na razie odnoszę wrażenie , że wypowiada się rozpieszczony dzieciak, który nie dostał ciasteczka.

  6. Zadziwiajace, jak rozne moga byc mapy tego samego swiata

  7. iPawle – ja się w ogóle nie interesuję tym, co się dzieje w fundacji Jaska Meli i jacy ludzie tam się udzielają. Jeśli już jakakolwiek fundacja ma dla mnie znaczenie to WOSP (bo zbudowana na spontaniczności i pozytywnych wartościach i która wcale nie musi jakoś specjalnie zabiegać o pieniądze na swoją działalność. I pewnie dlatego będzie się kręcić do końca świata i dzień dłużej, ze powstała na bazie naturalnego spontanu a NIE wokół osobistego wypadku jednej osoby Ja napisałem o sprzeczności w wypowiedzi Jaska w telewizyjnym wywiadzie.

    Ja napisałem o mojej reakcji na sprzeczność jaka zauważyłem w wypowiedzi podczas wywiadu w tvnie. Sens tego był taki Jasiek Mela: WCALE TO A WCALE N I E poświecam sią działając w fundacji. Po chwili ten sam Jasiek Mela: poszukujemy ludzi którzy się poświęcą. Najciekawsze jest to, ze jeslibym NIE przeczytałe wczesniej ksiażki OSHO „Miłość Wolność Samotność” to zalozę się że miałbym zupełnie inne zdanie na temat sprawy o której tutaj piszę. Mało tego, nawet pamietam siebie sprzed tego typu reagowania , ze sie tak wyrażę – pamiętam sibie jako kogoś NIE reagujacego rozdraznieniem na takie rzeczy. Ale wyglada na to ze się zmieniłem w tym temacie. Poza tym akurat ta konkretna sprawa dotyka mojego czułego punktu czyli tzw. poswiecania sie dla tzw dobra innych i reaguję na to duzym rozdraznieniem. Jestem zdecydowanie PRZECIWNY wywieraniu „presji na pomaganie”. (chocbty nawet tej cichutkiej ) J. Rogers w swojej ksiązce pt „Coaching” napisała o praktykach niektórych fundacji uzywajacych manipulacji w celu wywoływania poczucia winy u ludzi po to aby wyciagneli kase i wpłacili na szczytny cel. Oczywiscie >NIE
    Czyli czesciowo chodzi o podstawowe potrzeba i kasa na nie + kasa na sprzet grajacy i cholera na pieprzony telewizor (nie ogladam tv od jakichs 8lat – nadal nie mam checi oglaać tv ale telewizor traktowany jako osprzet gitarowy to jak najbardziej). Potrzeby materialne krzyczą.

    Inne rzeczy krzyczą również.

    A Szukanie okazji – ok ja wiem, jest to wspaniale zdanko z jednej ksążzki o NLP ze okazje istnieją, kiedy rozpoznaje się je jako okazje. Fajnie brzmi. Tym fajniej jak sie ma portfel pełen kasy… Mozna wtedy poszukać sobie okazji zakupowych np.

    A ktoś napisze ok ok – no zadziałaj, zrób cos. I co ? Pójsć ziemniaki sprzedsawac na bazarze? Sorry – nawet do robienia takich rzeczy to trzeba miec jakies predyspozycje, czy tez smykałke handlowa a nie kazdy to ma choc sa tacy co to twierdza ze mozna ZOSTAĆ tzw. urodzonym sprzedawcą.

    Wczoraj rzypomniałem sobie o jednej rzeczy. Jedna mozliwośc interpretacji tego co ja tu napisałem, co wyleciało ze mnie jest taka. Jesli metaforą dobrze opisujaca proces coachingu jest histora Geda z ksiazek U. Le Guin to moje bardziej drazliwe wpisy tutaj napisał… mój cień. ;))) In The Shadows We Are Alive – In The Shadows The Light

  8. trochę mnie oburzył wpis Łukasza dotyczący Jaśka Meli. Lubię go i podziwiam. oglądałem go jak wykładał w Uniwersytecie Dziecięcym. Myślę że był jednym z najlepszych wykładowców dla dzieci. Czasami trzeba bardzo uważać jak pisze się coś negatywnego o kimś nawet jak się używa słów „odbieram” , „uważam” itp
    Nasunęło mi się jedno pytanie do Ciebie Łukaszu Czy uważasz że Ci co działają w fundacji Jaśka Meli i poświęcają się to są frajerzy?
    bo tak to ODEBRAŁEM.
    swoją drogą to znalazłem w twoim wpisie jedno odkrycie. Patrząc na cała historie rodziny państwa Meli – podziwiam też rodziców Janka.

  9. Łukasz w sumie po tym co piszesz, to można wywnioskować , że leżysz i się umartwiasz. Już nie przesadzaj, można taką pracę znaleźć, żeby sobie lustro kupić. Co do Jaśka to nie chodzi mi o zazdroszczenie utraty kończyn, tylko faktu, że ktoś mu rękę podał i to pozwoliło na prowadzenie ciekawego życia, bo życie Jaśka jest ciekawe. I to nie chodzi o przemawianie się , kto lepiej mówi, lepiej myśli czy ma drogę bardziej przemyślaną czy mniej. Chodzi o to żeby chcieć, nawet jak jest pod górkę. Tak jak Pan Maciej napisał, szukaj okazji. Mi coś tam nie wyszło, trochę mnie przybiło, ale szukam czegoś innego i tyle. Tak w ogóle to ile kasy by Cię uszczęśliwiło?

  10. Dopiero zaczynam przeglądać bloga. Czy każdy wpis spotyka się z takim oporem ze strony Łukaszów i innych?

    „Kardynalną zasadą coachingu jest tak zwana próba odpowiedzialności za własne życie.” – definicja która bardzo do mnie trafia.

    Co do komentarzy – od tygodnia ćwiczę mantrę „Przestań oceniać innych ludzi”

  11. „Sukces rodzi się w głowie, ale realizuje go się wytrwałą pracą i sercem”– piszesz, Macieju, w podręczniku „Coaching i mentoring w praktyce”. To jedne z ważniejszych dla mnie ostatnio słów – towarzyszących mi w pracy nad nowym pomysłem (szczególnie w chwilach, gdy opanowuje mnie zmęczenie).
    Myślę, że te słowa to clue do osiągania sukcesu – także finansowego.

  12. Ładny mi przepływa Panie Macieju – obudzić się rano i niczym po kilku chwilach już jest wieczór. I gdzie się podział dzięń (choć ostatnio na całe szczęście „czas zwolnił”). A co do mojej reakcji na J. Melę. Cóż – sam Pan napisal, że stereotypy zazgrzytają w Przebudzaczu. Zazgrzytały bardziej niż mógłbym przypuszczać w najgorszych koszmarach. Jak widać nadal zgrzytają. Szkoda tylko, ze jakoś nie widzę i nie czuję w tym wszystkim żadnego sensownego impulsu do wyjścia z osobistego impasu…

    I jeszcze jedno – wcale NIE zazdroszczę Jaskowi Meli – co to to na pewno nie. Wolę swoje sprawne wszystkie kończyny i brak hipokryzji.

    Ksiązki & Kasa cóż mam przekonanie, że gdyby ciężką pracą można było się dorobić to najbogatsi byliby niewolnicy.

    No dziękuję za ilka miłych uwag, ale (tak to jest to słynne i osławione ALE) uwazam, ze bez kasy nie da się za daleko dojechać.

    I tyle – z chęcia potworze sobie na gitarze ALE to ma być DOBRA gitara a nie no name pozyczony od kolegi. Stety lub tez nie pewne rzeczy działają o wiele bardziej stymulujaco od innych. Gdyby ktoś miał wybór pomiędzy np fiatem 126P a Ferrari to co by wybrał???

    Czy gram na gitarze dla kasy. NIE gram dla WŁASNEJ przyjemnosci, jednak zeby sie rozwijac nawet w graniu na gitarze potrzeba no czego? KASY zeby sobie wykupic lekcje, które wcale nie sa tanie, bo szkółki na dvd nie zalatwią wszystkiego, ksiazki np o nlp nie zastapia dobrego treningu o nlp itditp. I nie rozumiem stwuerdzenia Anuli o zazdrosci? A skad ta pewnosć. A co do porannego golenia się. Cóz – nie mam lustra i wiesz co. Potrzebuje kasy zeby je sobie kupic. Tymczasem nic nie stoi mi na przeszkodzie aby golic się aie na czuja.

  13. Właśnie skończyłam czytać jedną z książek OSHO. Podobała mi się, ale nie bezkrytycznie. Nieważne. Przeczytałam tam, że koncentracja (czyt. wpatrywanie się w banknot) umożliwia poznanie obiektywnej prawdy. Jednak nie prowadzi to do poznania WEWNĘTRZNEJ nauki, wiodącej ku ciszy i pokojowi. Tu OSHO poleca medytację, podczas której nagle przychodzi eksplozja świadomości – stajesz się wówczas świadomy własnej istoty. A stąd do pełnego konta w banku już tylko krok (jaki musisz wykonać, ach ten Nalepa…).

  14. Łukasz,

    Kilka faktów z życia znanych osób:
    1. W Pucharze Świata Justyna Kowalczyk zadebiutowała 9 grudnia 2001 (sezon 2001/2002) w Cogne, zajmując 64. miejsce w kwalifikacjach sprintu stylem dowolnym na 1,5 km
    2. Adam Małysz zaczynał w sezonie 94/95. W łącznej klasyfikacji Adam Małysz uplasował się na 51. miejscu z dorobkiem 40 punktów.
    3. Beata Pawlikowska w młodości piła, paliła, brała narkotyki, przeszła choroby: bulimię i anoreksję

    Piszesz, że coaching, książki nie dają ci KASY, KASY, KASY. Powyższe osoby, w opisanych sytuacjach, też nie miały kasy. Ciężką pracą, podejmowanymi działaniami, codziennym potem i łzami, doszły do tego co mają.

    Pytanie tylko, czy robiły to i robią dla kasy? NIE, NIE, NIE. Robią to, bo to kochają. I to jest właśnie danie siebie, poświęcenie dla tego co się kocha. A efekty na koncie to tylko dodatek.

    Co do Twego komentarza z poprzedniego tematu: znam ten cytat doskonale i w pełni się z nim zgadzam. Uważam, że danie drugiemu człowiekowi 100 % wolności to prawdziwa miłość. Dać siebie to nie to samo co dać sobą manipulować i ograniczać. Dać siebie to wysłuchać kiedy trzeba, posprzątać, zrobić dobry obiad, nie z musu, ale z czystej przyjemności.

  15. Nie bardzo mogę zrozumieć po co tracić czas na krytykowanie innych. Przecież to nic nie wnosi. Łukasz można ten czas spożytkować inaczej, np. na ulepszanie samego siebie, nabycie nowych umiejętności i usprawnienie już posiadanych. Jesteś z pewnością bystrym facetem, mogącym stworzyć fajne i ciekawe rzeczy.

  16. No to już mam kolejną historię na konkurs. To ciekawe, jakie rzeczy się przypominają :) Łukasz uszy do góry i nie zazdrość Jaśkowi, on idzie swoją drogą a Ty swoją. Mój mężulo powtarza, „Rób tak, abyś rano się goląc był w stanie patrzeć na swoją gębę „.

  17. Drogi Łukaszu;
    Martyna Wojciechowska powiedziała kiedyś, że wielu dziennikarzy i blogowiczów wyszydzało jej osiągnięcia. Tymczasem każda sekunda podejścia na Mont Blanc czy Kilimandżaro, choroba wysokościowa pot i łzy były jej, były prawdą o niej. Podobnie jest z Jankiem Melą. To cudownie, że tyle ludzi, począwszy od rodziców – wspierało go we wszystkich wyprawach – od biegunów po Elbrus, Kilimandżaro i bieg w maratonie nowojorskim. Nikt za Janka tego nie przebiegł, to był jego pot i wysiłek. Pomijam już fakt, że delikatnie mówiąc – nieelegancko jest według mnie pisać o kimś per „kuternoga”. To kwestia smaku jak pisze Herbert. Dość agresywny styl.

    Co do wpatrywania się w zdjęcie banknotu, z przyjemnością zawiadamiam, że to działa. Robiono liczne badania potwierdzające, że otoczenie nas stymuluje, hasła, obrazy, proste bodźce wpływają na naszą nieświadomą percepcje silniej niż myślimy. Reagujemy na nie jak na komendy. Oczywiście nie wystarczy wpatrywać się w napis: „jestem zdrowy” i jednocześnie palić papierosy w nadziei, że się nie zachoruje : )

    Polecam moją książkę Coachign Tao i serdecznie pozdrawiam

    PS. I jeszcze jedno… moje, i nie tylko moje, doświadczenie mówi mi, że pieniądze to przepływ, dobrostan to przepływ – niestety nie da się tylko brać, nawet jeśli się kiedyś dużo, bezinteresownie dawało. In put i out put.

  18. Tak sobie myślę, że czasem bym chciała, aby mnie ktoś tak jak Jaśka pociągnął w fajnym kierunku. Może nie takim kosztem, jaki poniósł Janek, ale taki holownik fajny jest. Z jednej strony można zazdrościć popularności, z drugiej może być uciążliwa jeśli jest zbudowana na poczuciu zobowiązania wobec innych. Przeświadczenie, że ktoś dla mnie tyle zrobił, to ja powinienem też, może obrzydzić najbardziej wzniosłe cele. Dla mnie Jasiek jest super, bo mimo kalectwa nie siedzi na rencie i nie marudzi. Kiedyś poznałam grupę niewidomych i niedowidzących osób, bardzo aktywnych chcących się rozwijać i pracować. Problem tkwi w tym, że dla takich ludzi nie ma dobrych szkół. Są niestety spychani na margines, od razu zakłada się , że będą wegetować na zasiłkach i rentach. Jeden z chłopaków pracujący jako masażysta, stwierdził, że gdyby nie jego upór lekarz zabroniłby mu pracować, bo wysiłek może do końca uszkodzić resztki wzroku. On jednak stwierdził, że wzrok nie jest mu do niczego potrzebny, bo ta resztka i tak w niczym nie pomaga , a on chce pracować , spotykać się z ludźmi. Ludziom niepełnosprawnym nie potrzebne jest głaskanie po głowie ale dobre wykształcenie i wiara w to, że są pełnowartościowi. I tu dla takich ludzi coaching to zbawienie. Wczoraj był program ile to kasy w postaci kar wpłacają firmy za niezatrudnianie niepełnosprawnych. Wszyscy się tłumaczą , że problem jest bo nie ma chętnych niepełnosprawnych. Jestem ciekawa która instytucja rządowa wysiliła się, żeby taką kadrę w ogóle skompletować? Mam w rodzinie osoby niedosłyszące, szokiem dla mnie było jak kuzynka opowiadała mi jak odbiera świat, co jej sprawia problemy. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że może mieć problem z wyrażeniami abstrakcyjnymi. Dzięki zaangażowaniu swojej mamy radzi sobie bardzo dobrze, ale o mało co, przez jakąś panią psycholog nie wylądowała w szkole specjalnej, która by ją tylko uwsteczniła. Jak ciocia zauważyła co się dzieje w te pędy zabrała ją do zwykłej podstawówki. W zasadzie to super jest mieć wokół siebie ludzi rozwojowych z pomysłami i tego wszystkim życzę.

  19. „…I nic mojego podejścia nie zmieni….” – to Łukasz Twoje słowa.

  20. ps. Łukasz, a co oznacza to co sam napisałeś: „…I nic mojego podejścia nie zmieni….”?
    Czyli, że nie ważne są argumenty i prawda?
    Ważne by utrzymać status quo?
    Nie wiem i nie oceniam jak to jest z Tobą. Ale znam ludzi, których sposobem na życie jest bycie w permanentnej opozycji do wszystkiego i wszystkich.
    Nasuwa mi się jednak pytanie – po co?

  21. Łukasz,
    Slowa sa bardzo nieprecyzyjne i czesto maja wiele znaczen. Warto byc ostroznym w interpretacji. Warto sie dobrze zastanowic zanim oceni sie innych bo latwo o krzywdzaca ocene. Czy Tobie nie zdazylo sie, ze ktos opacznie odebral Twoje slowa – zupelnie wbrew Twojej intencji? Czy jeden wywiad w tv upowaznia do oceny czlowieka? Gdy ktos Ciebie filmuje, czy latwo Tobie o zachowanie naturalnego zachowaniai? Jako kamerzysta-amator wiem, ze ludziom nie przyzwyczajonym do kamery czesto trudno przelac mysli do mikrofonu. A gdy wywiad ma isc w swiat? Ja nie dostrzegam cienia hipokryzji w zacytowanym przez Ciebie fragmencie wywiadu.

    Bardzo prawdopodobne, ze Jankowi pomagalo wiele osob i mial szanse zaistniec w tv. Ale czy to Ci ludzie sila i wbrew jego woli wciagneli go na bieguny?

    Ja nie wiem i nie oceniam ile wysilku kosztuje Janka wchodzenie na szczyty. Nie zmienia to faktu, ze mozna.

  22. No dobra trzeba iść do przodu, ale można czasem trochę pomarudzić. Tak jak Bartkowi napisałam, dla komfortu psychicznego. Lubię rozmawiać z ludźmi i zauważyłam, że jak sobie tak czasem pomarudzą to sami się reflektują i zaczynają mówić ciekawe rzeczy. Niektóre osoby mnie bardzo inspirują. Mój mężulo na przykład jak zauważył, że moja tarczyca daje znowu popalić rzucił hasło, że mogłabym zacząć wyszywać obrazki, co jak się okazało bardzo mnie wyciszyło a i przyczyniło się do tego, że jeden z moich obrazów znalazł kupca:) Też imałam się rożnych zawodów, sprzedawałam wycieczki, cement, telefony, byłam pilotem wycieczek i ciągle szukam tego mojego miejsca. Tak naprawdę, będąc na rozmowie o pracę od razu widzę , czy ktoś rzeczywiście szuka pracownika, czy po prostu „odwala rekrutację” bo tak trzeba. Może ta spostrzegawczość mi się kiedyś przyda:)

  23. Też nie wiem, jak to być w „czepku urodzoną”, ale za to urodziłam się w połowie maja, w samo południe, w piękny dzień, znowu nie tak dawno temu, w pobliżu miejsca, w którym przyszłam na świat rosły–bo niestety ówczesny PRL kilka lat póżniej je zlikwidował nie wiedzieć czemu– olbrzymie miłorzęby i spadające jesienią liście tych drzew, tańczące w powietrzu jak rozbalowane spódniczki, to jedno z najwcześniejszych moich wspomnień, do którego często wracam, jak zaczyna mi się wydawać, że świat jest zbyt ciężki, zbyt toksyczny.
    Andrzeju dzięki za życzenia i też wszystkiego naj dla miłych Panów :)

  24. Dziewczyny, wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet :))
    Ja paliłem, mój brat palił 8 lat. Pewnego dnia stwierdziliśmy, że to nie dla nas. I od tamtej pory ani jednego papierosa w ustach. Nawet nie zdarza mi się myśleć o tym. To nie dla mnie. Wolę zjeść czekoladę.
    U mnie zdarzały się okresy kiedy musiałem na studiach przeżyć za 600, 700 zł. Było ciężko ale dalem radę, dzięki temu dzisiaj wiem jak zarządzać tym co się ma.
    Ja pracowałem kilka lat jako merchandiser potem boy hotelowy, barman, kucharz, prezenter radiowy, dziennikarz radiowy. Ale to właśnie te prace dały mi duży ogląd na świat. Wiem do czego nie chcę wracać, wiem gdzie chcę isć i jak się rowijać.
    Idę tam gdzie chcę, bo podążam za tym co czuję.

Komentarze są wyłączone.