Ostatni koan dla Adama

Ostatni koan dla Adama

– Adamie, Adamie tak chciałeś. Ostatni to koan dla ciebie. Rzecz jasna koany będą, każdego dnia aż do chwili, gdy stanie się coś, co sprawi, że ich nie będzie – stary człowiek potarł podbródek i poprawił okulary. – Ileż w końcu można pisać? Ileż w końcu razy można mówić, że chodzi o taniec, że jest tylko taniec. Ci, którzy nie słyszą muzyki biorą tancerzy za szaleńców. Tych, którzy nie rozróżniają kolorów – malarstwo nudzi. Dla tych, którzy nie umieją czytać – słowa to tylko nierówne ślady na papierze – westchnął. – Nie mam zamiaru nikogo nawracać, nikogo przekonywać, niczego wyjaśniać, nikomu perswadować. Mogę tylko tańczyć swój taniec.

– Dam ci przykład – kontynuował. – Większość ludzi nie widzi, że ziemia jest okrągła, tylko ci nieliczni, którzy wzbili się dostatecznie wysoko, ujrzeli. A jednak część, choć nie widzi, wierzy. Większość sądzi, że kiedy patrzą na odległe góry oddziela ich pustka a jednak między nimi a górą są miliardy cząsteczek gazów. Tylko nieliczni dojrzą cząsteczki w swoich przyrządach, reszta nie widzi ani atomów wodoru ani cząstek pyłów. Nieliczni wierzą, że wodór, tlen i azot są gazami, choć gołym okiem nie widzą wiązań chemicznych. Podam ci inny przykład – powiedział po chwili. – Większość dostrzega, że gwiazdy nocą przesuwają się po niebie a wraz nimi księżyc. Tylko nieliczni potrafili dostrzec, że to ziemia się kręci. Nieliczni choć nie używają teleskopów wierzą w ruch Ziemi.

Długo milczał. Wielkim kawałkiem irchy wyczyścił szkła okularów w niemodnych oprawkach. I dopiero, gdy były nieskazitelnie czyste znów się odezwał:

– Iluż było ludzi, którzy mówili: daj, daj mi więcej. Nie zliczę ich. Iluż było takich, którzy mówili: dajesz mi nie to, czego chcę. Iluż mówiło: zbyt mało mi dajesz. Najwięcej zaś tych, którzy mówili: wszystko zrozumiałem, ale zmiany nie są proste. I nie zmieniali nic, choć na ich ścianach wsiały dyplomy ze złotymi pieczęciami, certyfikaty w hebanowych ramkach, licencje imienne, tak rzadkie jak znajomość pisma supełkowego. Wszyscy w końcu powtarzali, że ziemia jest płaska, że pomiędzy obserwatorem a górą jest pustka oraz że w oczywisty sposób księżyc przesuwa się po niebie.

Mężczyzna przez chwilę sprawiał wrażenie staruszka, który zasnął w głębokim fotelu, zapadł się, znieruchomiał lecz jedynie zbierał myśli. Nagle poruszył się energicznie, wychylił do przodu i niemal szeptem, jakby wyjawiał wielką, chronioną tajemnicę, powiedział:

– Na koniec powiem ci jeszcze słów kilka o lunatykach. Naturą lunatyka jest sen, somnambuliczny trans, mgła i cień. Nie budź lunatyka, gdy stoi na dachu, nie budź go nigdy, gdyż będzie rozczarowany przebudzeniem i obwini ciebie za wszystko, co utracił we śnie oraz za wszystko, co ujrzy po przebudzeniu.  

Adamie, Adamie często mówisz o cieniu. Cień to kwestia optyki i sposobu widzenia, aparatu wizualnego w oku, wzorca w mózgu. Cień psychologiczny jest iluzją podobną do optycznej. Adamie, Adamie już wiesz, że boimy się iluzji, kochamy iluzje, lgniemy do iluzji, uciekamy od iluzji. Odczuwamy je tak realnie jak ruch gwiazd na niebie. A jednak ta realność jest pozorna, jest iluzją. Wiesz, przecież, wierzysz Adamie, że to ziemia się kręci a pustka jest polem pełnym energii.

Zatem nie ma cienia. Jeśli dostrzegasz cienie użyj światła. Jeśli nie dostrzegasz ruchu użyj sekstansu. Jeżeli jesteś daleko użyj teleskopu. Jeśli niepokoi cię płaskość wznieś się wysoko.

_____________________________________________________________________

COACHING TAO. JAK ŻYĆ W ZGODZIE ZE SOBĄ?

KOMPLETNE SZKOLENIE ON LINE W 7 CZĘŚCIACH Z ĆWICZENIAMI

_____________________________________________________________________

inne koany

_____________________________________________________________________

DEKALOG 2.0 – DIALOG: PO SIÓDME: DZIAŁAJ

DIALOG – DROGA TWOJEJ WEWNĘTRZNEJ PRZEMIANY


Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.