oświecenie

Oświecenie – koan

– Bracie! – krzyknął borsuk zaraz po wyjściu z autobusu.

Wiadomo, prywatne połączenie lokalne – drożyzna, ale borsuk wracał z daleka. Tydzień medytacji. Zbierał przez rok na ten kosztowny kurs u znanego jogina czy też bramina, lis nie pamiętał szczegółów.

Lis, jak to lis, nieufny cofnął się o krok widząc u borsuka silne zapędy do spoufalenia się. Borsuk tymczasem wyściskiwał Janka łasicę, jenota przybłędę, który od pewnego czasu szwendał się po lesie oraz lisicę. Gdy przyszła kolej na lisa, ten cofnął się jeszcze o krok i warknął:

– Ani mi się waż!

– Bracie, gościu, lisie drogi! Jestem innym borsukiem. Wszystko zrozumiałem! Bracie!

– Co zrozumiałeś? – spytał lis.

– No właśnie, co takiego? – Zawtórował mu jenot, co wyraźnie poirytowało lisa, wszak jenot, jakby nie patrzyć, robił mu konkurencję i aspirował do tych samych kurników a nawet śmietników.

– Wszystko! – Entuzjazm borsuka nie malał, lecz wzrastał a zważywszy, że był to borsuk, istota raczej introwertyczna, samotnicza i mrukliwa – na zebranych, oczekujących go przyjaciołach, czy raczej znajomych z lasu, jego ekscytacja robiła tym większe wrażenie.

– Nie można zrozumieć wszystkiego, bo to mniej więcej tak, jakbyś powiedział, że dobrze znasz każdego z nas, wszystkie zwierzęta w lesie łącznie z ludźmi we wsi, myśliwymi, drwalami i panem gajowym – stwierdził Janek łasica.

– Otóż nie muszę znać wszystkich, żeby wszystko rozumieć. Gościu, zrozum, jakie miałem wizje! Powroty do minionych wcieleń, cyrkulacja świata, światy równolegle. Gościu, petarda! Wiedza, oświecenie, prawdziwa natura rzeczy, wszechwiedza wszechrzeczy! Gościu!  

– Rozumiem twój entuzjazm i szczerze mówiąc przekonuje mnie on bardziej niż twoje mgliste opowieści, ale co to zmienia? –  Lisica omiotła borsuka kitą. – W końcu i tak wróciłeś do naszego lasu.

 – A nasz las niby ten sam a ledwie zipie – dodał jenot. – Trzy zagajniki, dwie polany, świerkowy lasek, bukowa resztka, kilka sosen, od strony wsi śmieci i co rusz wylewane szambo, w dębinie wyręb, w młodniku kłusownicy, na bagnie stare opony.

– Norę będziesz musiał kopać od nowa, bo starą zarwały harwestery, które tną dębinę – uzupełnił Janek łasica.

– Nic nie rozumiecie, nic a nic, parweniusze! –  Borsuk obrócił się na pięcie i ruszył w stronę lasu. Po chwili odwrócił się i dodał. –   Na tym właśnie polega skalanie umysłu. Nieustająca samsara, cykl, w którym krążycie nieświadomi.

– Obok łączki, przy sosnowym zagajniku, w rowie znajdziesz trochę padliny! Jakiś rolnik zaciukał swego kundla. Cuchnie niemiłosiernie, ale przecież jesteś borsukiem, zjesz wszystko – krzyknął lis. Po czym odwrócił się w stronę swoich towarzyszy i z dziwnym uśmieszkiem stwierdził: – Oświecony, czy nie – jeść musi. Ja tam wolę świeżutką kurkę, ale to borsuk, zadowoli się byle padliną.

_________________________

inne koany

_________________________

zapraszamy na nasze szkolenia

Oświecenie – koan
5 (100%) 3 vote[s]

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.