Pani M. czyli kogo nazwiesz przyjacielem?

Ilu znasz ludzi? Co to znaczy „znać” człowieka? Kogo nazwiesz przyjacielem?
Ilu znasz ludzi? Co to znaczy „znać” człowieka? Kogo nazwiesz przyjacielem?
Ilu znasz ludzi? Co to znaczy „znać” człowieka? Ilu z nich to twoja rodzina? Ilu z nich uznasz za bliskich? Co to znaczy być z kimś blisko? Ilu masz znajomych? Ilu z nich zaliczysz do grona przyjaciół? Kto to jest znajomy? Kogo nazwiesz kolegą, a kogo przyjacielem?

Zwykliśmy przypisywać pierwszeństwo rodzinie, tymczasem dla wielu osób deklaratywnie owszem, rodzina jest najważniejsza, ale gdy porozmawiasz chwilę dłużej okazuje się, że rodzina to najważniejszy kłopot.

W czasie swej ponad dwudziestoletniej pracy z ludźmi poznałem tysiące osób. Dziesiątki tysięcy godzin pracy. Przez mój układ nerwowy dosłownie przetoczyła się lawina ludzkich przeżyć, trosk, traum, emocji, pragnień, niespełnień, złości, rozpaczy, planów, katastrof, sukcesów, wiary i nadziei. Wiele osób żyło w przeświadczeniu, że są otoczone tłumem przyjaciół.  Ich podświadome pragnienie miłości, potrzeba potwierdzenia wartości, potrzeba aprobaty społecznej, bycia zaakceptowanym przez innych ludzi pchała ich w kierunku zbiorowości, nierzadko za wszelką cenę.

 

Obraz Piotra Naliwajko; jeden z moich ulubionych, bez słów, mówi...
Obraz Piotra Naliwajko; jeden z moich ulubionych, bez słów, mówi...

Trzeba zaprosić znajomych, trzeba wyprawić imieniny, trzeba zrobić imprezę, trzeba iść na imprezę, trzeba przygotować święta, a potem trzeba iść do znajomych i zaprosić przyjaciół, a potem odwiedzić kolejnych przyjaciół. Kiedy za ostatnim gościem zamykają się drzwi przychodzi chwila ulgi, a potem nieznośne sprzątanie bałaganu. Po wyrzuceniu petów i śmieci, zmyciu naczyń, znowu przychodzi ulga, jednak wtedy, wtedy dopiero z całą siłą narasta niepokój. Cisza z minuty na minutę staje się denerwująca, jest zbyt cicho, niepokojąco spokojnie, chwila z sobą sam na sam, albo co gorsza z najbliższymi członkami rodziny, których obecność jedynie potęguje niepokój, jest nie do zniesienia. Ktoś rzuca wyzwalające zdanie: A może byśmy wyskoczyli na imprezę albo A może zaprośmy Radka i Kasię, może Jureczek też wpadnie i Gosia.

Być za wszelką cenę w tłumie. Zniknąć w tłumie, rozpuścić się w nim.Często pojawia się nieunikniony zawód, czasem tak silny jak zawód miłosny, nadzieje i pragnienia nie zostały spełnione. Przyjaciele najedli się i napili i tak szybko jak przyszli – tak szybko odeszli do swoich spraw. A potem nawet pies z kulawą nogą nie zadzwoni.   Kto to jest przyjaciel? Jak zdefiniujesz przyjaźń?

kiedyś nazwałem ten obraz "snem o rodzinie", jest o samotności, której niekiedy lękamy się, gdy w domu zapada cisza
kiedyś nazwałem ten obraz "snem o rodzinie", jest o samotności, której niekiedy lękamy się, gdy w domu zapada cisza

Dla wielu moich klientów coachingu wielkim odkryciem jest uświadomienie sobie, że w ciągu całego życia dwie, trzy, czasem pięć osób to istoty na prawdę bliskie. I nigdy więcej się nie trafi. Reszta tak zwanych przyjaźni to mit, a czasem rozpaczliwe zagłuszenie lęku przed samotnością, w której nieuniknienie sami sobie musielibyśmy zadać kilka ważnych pytań.

 

jedna z osób, które spotykasz i zostają z tobą na zawsze
jedna z wielu osób, które spotykasz i zostają z tobą, na zawsze

Bliskość?Masz ochotę z osobą bliską intymnie zwierzać się z własnych emocji, możesz przestać się napinać, nadymać i kontrolować. Masz relację wzajemności (co ty jej, ona tobie). Możesz jej zaufać, aż tak bardzo, że oddanie kluczyków od ulubionego samochodu lub dzieci pod opiekę, karty kredytowej z wysokim limitem i wstydliwej tajemnicy nie zagraża ci. Ta wzajemności nigdy nie rani, ani nie wyśmiewa, przeciwnie po każdym spotkaniu, telefonie, mailu od bliskiej osoby czujesz się po prostu dobrze, a często lepiej niż przed kontaktem. Nigdy cię nie umniejsza, ani nie ocenia, a jeśli poprosisz o feed back – dostaniesz go, zawsze akcentujący twoje mocne strony. Nie obrazi się, gdy nagle przerwiesz rozmowę, bo musisz wykonać pilne zadanie albo po prostu chcesz zjeść kolację. Czujesz swobodę i naturalność z jej strony. Z jakiego powodu? Wiesz, że po prostu cię lubi. Mógłbyś przy niej być chory, a nawet umierać. Tak jest – umrzeć. Nie deklaratywnie „umrzeć” za przyjaciela, albo oddać nerkę. To wspaniałe i szlachetne jeśli staje się prawdą o relacji. Ja jednak mam na myśli świadomość, że ktoś zgodzi się pokazać przy tobie swoją słabość, aż do śmierci, w chwili śmierci. W skrócie opisałem rodzaj więzi, która łączyła mnie z Michałem.

 M. ukończyła z powodzeniem nasz kurs certyfikacyjny. Została coachem. Proces szkolenia w Norman Benett Academy przeszła jak burza, jako jedna z wybitniejszych studentek coachingu, fakt – trafiła do bardzo mocnej grupy.  To szczególna postać. Ma w sobie tyle otwartości i entuzjazmu wobec ludzi, często zupełnie obcych. Jest świadkiem rozmowy o nartach, poleca ośrodek, w którym znakomicie wypoczęła. Słyszy o chorobie, poleca lekarza. Jest pierwszy dzień miesiąca – przynosi ciekawy cytat na dobry początek, jest ostatni dzień miesiąca podsumowuje go wierszem – dla ciebie i jeszcze dla kilku osób. Obdarowuje, pomaga, dziękuje, wzmacnia, składa życzenia. Przynosi ciasto, albo kwiaty. Ofiarowuje pomoc i zaangażowanie. Pamięta o tobie. Dziwne? Dziwna postać. Klika osób zadaje pytanie: Czego chce? O co jej chodzi? Jaki ma w tym cel?   

Nie jest ani zdziwaczałą, osamotnią starą panną, ani zakompleksiona nastolatką, która za wszelką cenę próbuje wkupić się w grupę, ani obsesyjną wampirzycą. Ma rodzinę, dzieci, męża, pracę w korporacji. Żadna z możliwych psychologicznych analiz, pseudopsychologicznych interpretacji, lękowych projekcji, ani nie przystaje do M., ani nie wyjaśnia jej postawy, nie daje też odpowiedzi zaniepokojonym ludziom, którzy dostają tyle bezinteresownej sympatii, optymizmu, pomocy z jej strony. Czego u licha chce? Po co to robi? Jaki ma w tym interes? Psycholog pociera podbródek i mówi: To wyparta i sfrustrowana potrzeba ….a potem niczego już nie rozumiesz.

zobacz i pozwól się zobaczyć, jeśli okoliczności będą sprzyjać, może dostrzeżesz jedną z dwóch, trzech osób najwazniejszych w życiu
zobacz i pozwól się zobaczyć, jeśli okoliczności będą sprzyjać, może dostrzeżesz jedną z dwóch, trzech osób najważniejszych w życiu

Mędrcy Tao mówią, że sprzyjający ludzie przychodzą tak nieoczekiwanie jak sprzyjające okoliczności. Każdy człowiek ma setki korzystnych okoliczności ale większość z nas ich nie dostrzega. Gdy wieje wiatr płyń, gdy pada deszcz sadź i siej, gdy świeci słońce rób żniwa, gdy idzie monsun schowaj się pod mocnym dachem. Miej oczy, umysł i serce otwarte. Twoi najwięksi przyjaciele, nowi bliscy są wciąż twoimi nieznajomymi, pozwól im przyjść, zobacz ich i jeśli sprzyjające okoliczności dadzą wam sygnał staniecie się sobie bliscy, albo nie. Najwięcej w swoim życiu zawdzięczam ludziom obcym, pomagali mi, ratowali mnie, obdarzali mnie zaufaniem, cierpliwie wspierali. Nie ci, którzy jak sądziłem z racji więzów, obowiązków, dawnych relacji – powinni, ale właśnie obcy. Wielu z nich stawało się moimi dobrymi znajomymi, niektórzy serdecznymi znajomymi i nieliczni przyjaciółmi. Dwie, trzy osoby, czasem pięć – to istoty na prawdę bliskie. Setki, dziesiątki osób – w relacji dobrej, życzliwej, sympatycznej. Wszystkim jestem bardzo wdzięczny. Dzięki nim jestem, tu gdzie jestem, a to dość dobre miejsce na Ziemi. Czym dla ciebie jest przyjaźń?

Pani M. czyli kogo nazwiesz przyjacielem?
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

18 komentarzy

  1. Witaj Kasiu;
    pozdrawiam serdecznie; dzieje się na moim blogu, super; czarodzieje, czarownicy i wiedźmy pozdrawiają ciebie ciepło :)
    przyjaciel, hmmm…pozwala ci wyłączyć społeczną kontrolę, bo z nim nie boisz się odrzucenia ani oceny :)

  2. Hmm, robi się bardzo ciepło i znajomo :)) Pozdrawiam wszystkich czarodziejów MB obojga płci – i innych również, którzy współtworzą to magiczne miejsce.
    Coś w tym, co napisaliście, wywołuje we mnie łzy wzruszenia.
    A w kwestii przyjaźni – mocno przemawia do mnie Twój podział, Maćku, na przyjaciół i nauczycieli. Większość osób, których uważałąm za przyjaciół, okazało się nauczycielami. To dobrze… chyba…

  3. Sylwek, lubię Poświatowską :)

    Macieju, przepraszam, znów włączyła się nadinterpretacja ;) pracuję nad nią :) :)

    i cytat świetny. biorę go sobie :)

  4. Anito, Anito – przecież nie każde słowo ciebie sie tyczy; o depresyjności napisałem swojej, która minęła mi przy stertach naczyń :)

    Coelho w Zahirze tak napisał:

    Prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wiedzie. Dopingują cię, cieszą się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu.

  5. Do Anity
    prosto z głębi króliczej nory :)

    podziel się ze mną
    mojej samotności chlebem powszednim
    obecnością zapełń
    nieobecne ściany
    pozłoć
    nie istniejące okno
    bądź mi drzewami
    nade wszystko drzewami
    które można otworzyć
    na oścież

    Halina Poświatowska

  6. Właśnie święta były absolutnie antydepresyjne w tym roku… ba! mogę rzec nawet, że chyba najlepsze jakie miałam do tej pory… więc depresja nie musi mijać, bo jej nie było :))

    a że i smutków jakoś w ogóle mało w ostatnim czasie w moim życiu, to chciałam móc dzielić się szczęściem, które otacza mnie z każdej strony… i okazuje się, że ci co za przyjaciół ich mam, nie chcą przyjmować moich radości i temat zmieniają… wiem, że oni mają gorzej, mniej wszystkiego niż ja, ale czy to znaczy, że ja mam ukrywać swą radość? a może zuchwała jestem zbytnio, że oczekuję, że smutniejszy przyjaciel będzie się cieszył z mojego szczęścia?

    oczy mam otwarte… i szukam sercem… ale ci, do których mogłabym podejść i nawiązać nowe przyjaźnie powodują, że się wstydzę… i się wycofuję zanim cokolwiek uczynię…

    dobra nauka na koniec roku… zdecydowanie… :)

  7. Może możesz Anito z krainy czarów, jak twoja magiczna siostra Alicja, w głąb króliczej nory zanurkować…a tam zając, kot Cheshire i szalony Kapelusznik…słowem przyjaciół mnóstwo, co to mnożą nasze radości i ujmują smutki, może ich być wieeeeelu, niektórzy na pozór szaleni i niedostęni….miej oczy szeroko otwarte, zanurkuj w głąb króliczej nory i….zobacz (może sercem a nie umysłem) Tak tylko proponuję nieśmiało :) bo święta minęły i z nimi depresja, jak ręką odjął :) :)

  8. Kiedy jest Ci smutno, Twój smutek z przyjacielem podzielisz przez pół. Jeśli jest Ci wesoło, radośnie, Twoje szczęście z przyjacielem pomnoży się razy dwa…

    dziś doszłam do wniosku, że nie mam z kim dzielić smutków i mnożyć radości, natomiast wiem, że wielu może to robić ze mną… to dobra nauka na koniec roku…

  9. Kim jest człowiek, Moniko?
    jedna z moich ulubionych autorek Ursula K. Le Guin pisze: “Moja wyobraźnia czyni ze mnie człowieka, ale i ogłupia, otwiera przede mną świat i jednocześnie mnie z niego wygania…

    zaś Witold Gombrowicz w Ferdydurke: “Człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna.
    Immanuel Kant zaś napisał: “Możemy człowieka ocenić po tym, jak traktuje zwierzęta” i jeszcze fragmnet dialogu Santiago z Anglikiem z Alchemika Coelha:

    – Po co ci był ten rewolwer? – spytał.
    – Abym mógł ufać ludziom.

    Rasumując zarówno boimy się ludzi jak ich kochamy i wypatrujemy z nadzieją – jak napisała Krystyna, zarówno obdarowujemy jak okradamy, pragniemy darów jak i lękamy kradzieży…drugi człowiek to chyba największy kłopot i największa tęsknota :)

  10. drugi człowiek? czasem budzi we mnie podziw, czasem lęk, niekiedy za nim tęsknię, czasami jestem przerażona, tym do czego jest zdolny, czasem czuję do niego wielki szacunek, kilku ludzi kocham :) a kilku mnie kocha – mam nadzieję tak bardzo, jak ja ich…drugi człowiek jest dla mnie zagadką, ale też nadzieją

  11. śnieg pada ..w kominku płomień …a w sercu ciepło …
    cudowny czas ..świąt i nie tylko …
    jak dobrze że są cudowni ludzie wokół nas …z otwartym umysłem i pięknym sercem !!!..wzrokiem pełnym czulości

    Kim dla Was jest drugi człowiek ? …bo dla mnie zawsze inspiracją ..odkryciem …

  12. i proszę…czary, dokładnie tak jak mówiłem, wiedźmy istnieją i piszą na moim blogu :)…. i czarują…
    ciepłe myśli, serdeczne energie, delikatne westchenienia oraz słoneczne uśmiechy dla wszystkich wiedźm, a w szczególnej szczególności dla Pani MB :)

    (to już się robi mały klan MB)

  13. wiedżmy istnieją ….
    ale to co chcę napisać to ..
    to życzę Wam Miłości ! Radości …Uważności , która jest potrzebna aby zauważyć słońce i uśmiech na czyjeść twarzy a czasami smutek .. a przede wszystkim drugiego człowieka który poprostu Jest !
    Ja jako człowiek poprostu się Kocham …i uwielbiam , bo jestem na tym świecie tak bardzo wyjątkowa ( taki tam oryginał ..) a dzięki temu nie czuje się samotna …
    Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego się lubicie …kochacie ..pewnie nie bo i dlaczego ? ( to nawet może być głupie … a co ja to rodzina ..? ) a warto bo najpierw trzeba zacząć od siebie ..bo wtedy nie martwisz się Czy on/ ona mnie napewno lubi ? ( jak lody waniliowe ?..) czy on / ona mnie kocha ? bo i za co …?
    martwisz się bo nie wierzysz we własną miłość , własną wartość ( a jak porównać wartości milionów ludzi na świecie ??)…a jesteś najlepszą , najwspanialszą osobą dla siebie …najbliższą… , kiedy umierasz , śpisz , czy kupujesz Iphona 4 do szafy , jesteś wyjątkową osobą ( nie ma takiej ! na świecie ) a więc Kochaj się ! Dbaj o siebie ..a wtedy możesz Kochać innych takich samych oryginałów ja Ty .. poprostu nie będziesz potrzebować wykorzystywać innych do zdobywania miłości do siebie ..jak się poczujesz błogo sam /sama ze sobą …to wtedy będziesz chciał się tylko dzielić ..
    Życzę więc ..nie tylko na święta …
    Miłości ..w tym pięknym świecie dla wyjątkowych ludzi wokół …!!!
    w tym dla Ciebie Maćku za wszystko i za nic …bo poprostu Jesteś !
    ściskam

    ps a dusze innych ..Naszych przyjaciół …są , w Naszych sercach ..są cząstką Naszego życia i śmierci na zawsze ..

  14. Pani M. to wiedźma? No cóż chyba tak, w Wigilię, w przesilenie zimowe wiedźmy mówią ludzkim głosem i udają zwyczajne matki i żony, synowe, córki i szwagierki jednak czarują cały czas :) zwłaszcza potrawy mogą mieć tego dnia specjalne ingrediencje i rano obudzisz się innym człowiekiem :)

  15. Majkelu, oraz inni drodzy blogowicze – szczęście według kilku autorów to “okazja trafiająca na gotowość”; trzeba mieć w sobie umiejętności, wartości, zasoby żeby móc skorzystać z tego co przynosi nam dzień dzisiejszy i trzeba też mieć oczy szeroko otwarte, uważny słuch, otwarte serce (empatię) i wreszcie zaufanie, żeby móc w pełni wykorzystać, to co niesie nam dzien dzisiejszy, a w nim spotkani ludzie. Co to zaufanie? Moim zdaniem coś podobnego do podpisu in blanco. Mam takie szczęście i zaszczyt, że w mojej firmie złożyłem już wielu współpracownikom rzeczywiste podpisy in blanco, na bardzo wielu poważnych dokumenatach i nigdy nie zostałem zawiedziony. Czy duchy, dusze naszych przyjaciół są z nami, lub blisko nas? Mam nadzieję, że tak ale jaki to obowiązek :) wierząc w to, w każdej sekundzie życia trzeba się zachowywać spójnie, etycznie, uczciwie, bo przeciez oni są obok – może czasem śmieją się z nas w kułak

  16. Czytając o niniejszej M. nie mam wątpliwości, o kim mowa. Ta zwarta charakterystyka to dużo za mało, żeby przedstawić M. w całości, a jednak wystarczająco by wiedzieć, że ona to ona. I to ona pokazała mi tego bloga.
    M. nie jest dziwna. M. jest Wiedźmą (ktoś jeszcze pamięta, że żyją na świecie takowe?). Na Wiedźmy nie ma teorii psychologicznej. I piszę to z pełną odpowiedzialnością – wiem, że M tu zagląda i nie poczuje się urażona tymi słowami.
    A Panu, Panie Macieju – dziękuję za kolejną inspirację do myślenia i życzę spokojnego świętowania. Pani M. również :)

  17. przyjaciel, to ktoś kto rozmawiając z tobą zapomni o czajniku w kuchni, ostatnim pociągu i niewygodnym krześle, na którym siedzi…w obecności przyjaciela albo przyjaciółki czujesz, że jesteś ważna, bez powodu

  18. “Gdy wieje wiatr płyń, gdy pada deszcz sadź i siej, gdy świeci słońce rób żniwa, gdy idzie monsun schowaj się pod mocnym dachem. Miej oczy, umysł i serce otwarte” – czy mógłby Pan rozwinąć tą myśl, najlepiej z pomocą jakiegoś przykładu? Wiem, że to dosadna prośba:). To chyba Arystoteles powiedział, że przyjaciele to jedna dusza w dwóch ciałach, jeśli to prawda to może nasi przyjaciele którzy odeszli z tego świata w jakimś sensie są obecni w nas..:) Pozdrawiam.

Komentarze są wyłączone.