Piekło

bracia mniejsi
bracia mniejsi

Temat dnia. Rytualny ubój zwierząt. Społeczności muzułmańskie i żydowskie domagają się swoich praw a oburzeni obrońcy praw zwierząt  protestują. Skąd ta kursywa przy słowach: obrońcy praw zwierząt?  Przewrotnie sądzę, że albo przyjmuje się postawę jednoznaczną albo uprawia się hipokryzję zrzucając odpowiedzialność za los zwierząt na mniejszości religijne i etniczne. Ponoć społeczeństwo polskie nie jest gotowe skonfrontować się z rzeczywistym losem zwierząt?

W hodowlach kurcząt, prosiąt, krów od urodzenia do śmierci zwierzęta cierpią gehennę. Małe prosiaczki kastrowane są na żywca, kto by je znieczulał, a kurczaczki płci męskiej wrzucane są żywe do pojemnika jak śmieci. Nie są potrzebne na fermach kur znoszących jajka. Potem są mielone żywcem, na paszę. Kurom hodowanym w klatkach obcina się dzioby, gdyż ciasnota, stres i hormony wyzwalają w nich agresję. Dzioby obcina się na żywo. Cielaki odbiera krowom zaraz po urodzeniu, większość z nich będzie zarżnięta, by pozyskać cenione, młode mięso. Czy słyszałeś kiedyś krzyk krowy, której odbiera się dziecko? Mleko i ser na stole, to efekt eksploatacji krów, które by mieć dzień w dzień mleko muszą być przecież w permanentnej ciąży, aż do chwili, gdy pewnego dnia dają mleka mniej, wtedy zostaną zarżnięte na mięso. Wapń z mleka krów nie jest przyswajany przez ludzki organizm a mleko i jego przetwory, to silne alergeny. Jednak przemysł mleczarski i mięsny nie przekaże ci tych wiadomości. Co dzieje się ze starymi psami na wsi? Co dzieje się z miotami kotów? Jak wyglądają targi koni na rzeź? Jak wygląda transport zwierząt?

Żyjemy w świecie hipokryzji, w którym dodatkowo wmówiono nam, że białko zwierzęce jest niezbędne dla rozwoju człowieka. Po prostu musimy pożerać zwierzęta. Są na to dowody, odzywa się usłużna rzesza ekspertów. Ta psychomanipulacja pojawia się już na poziomie języka. Mówimy: kiełbaska, szyneczka, kotlecik, paróweczka.  Jeśli białko zwierzęce jest tak naturalne, dlaczego z dziećmi zwiedzamy piekarnie, ogrody ale nie zwiedzamy rzeźni? Nie pokazujemy ekologicznego ogłuszania i patroszenia świnek i kurczaków? Dlaczego nie pokazujemy jak odcina się główki krowom i jak obdziera się ciała ze skóry? Dlaczego nie czytam bajeczek o dzieciństwie prosiaczka, którego tradycyjnie wypcha się kaszą? Prosiaczki, cielaczki, krówki, kurczaczki to w naszych opowieściach słodkie zwierzątka. W rzeczywistości od chwili narodzin skazane na męki, oderwane od matek, bite i poniewierane, ranione i zarzynane. Nikt nie traktuje w taki sposób zużytych słoików, starych mebli i opakowań jak traktuje się dzień w dzień, w Polsce, na fermach, w wagonach, rzeźniach – zwierzęta, naszych braci mniejszych, jak mawiał Franciszek z Asyżu.

Jedna trzecia populacji świata mieszka w Azji, ponad połowa tej populacji, nigdy, w ciągu całego życia, nie zjada produktów pochodzących od zwierząt. Skąd biorą się tak zwane choroby cywilizacyjne bogatych społeczeństw? Najczęściej są skutkiem powikłań wynikających z nadwagi. Skąd nadwaga? W głównej mierze ze spożycia białek zwierzęcych, tłuszczów, soli i cukru. Cukrzyca, miażdżyca, choroby serca, nowotwory. Daleki jestem od teorii spiskowych, choć nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przemysł spożywczy i farmaceutyczny rządzą. Jeden napędza drugi. Manipulacja trafia na hipokryzję lub/i ciemnotę.

Już w na początku XX wieku Georg Bernard Show powiedział, że dopóki ludzkość nie zmieni swojego stosunku do zwierząt, nigdy nie osiągnie postępu etycznego ani cywilizacyjnego, pozostając manipulowaną, bezkrytyczną masą. A Paul McCartney powiedział, że gdyby rzeźnie miały szklane ściany każdy byłby wegetarianinem. My jednak w przeważającej części jesteśmy społeczeństwem rolniczym, które nie tak dawno wyemigrowało do miast. U nas świniobicie  to święto, a rosołek z przyzagrodowej kurki, to uczta na niedzielny stół. Już samo słowo: zwierzę oddziela nas od świata, w którym tysiącom gatunków urządziliśmy piekło.

Pewien mnich spytał wędrowca, który przebył długo drogę po błogosławieństwo w chorobie: Czy aby nie karmisz swojej duszy cierpieniem? Czy aby karmiąc cierpieniem innych swoje ciało, nie karmisz cierpieniem również duszy?

Piekło
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

14 komentarzy

  1. Pamiętam jak będąc w Warszawie na protestach przeciwko mordowaniu rytualnemu krzyczeliśmy: “Każda forma uboju jest niemoralna”. Część hipokrytów oczywiście burzyła się. No jak przecież jeśli zabija się je humanitarnie…. A czy można zrobić coś ZŁEGO nie czyniąc zła? Można zgwałcić humanitarnie? Można okraść humanitarnie? Można pobić humanitarnie? Bzdura. Polecam oglądnąć kilka wypowiedzi Garego Yourofskiego.

    Tekst bardzo dobry.

  2. Dlatego ja jem tylko kanapki z nutellą… :-)

  3. Bardzo madry tekst.
    Dziekuje panie Maćku.
    Jako wegetarianka od wielu lat moge sie zgodzic z kazda linijka.

  4. ps. A i jeszcze zapomniałem o tym “Wapń z mleka krów nie jest przyswajany przez ludzki organizm” – będę także bardzo wdzięczny za podanie źródła tej rewelacji…

  5. Hmm. Nie jestem znawcą tematu, ale czy przypadkiem ci niejedzący-mięsa Azjaci nie żywią się np. rybami, innymi owocami morza albo owadami? Cóż ma takiego w sobie ryba albo małża, że zasługuje na stanie się potrawą bardziej niż świnka lub krówka?

    Rozumiem po przeczytaniu tekstu, że nie jada Pan mięsa zwierząt, ryb i żadnych innych stworzeń. Ale skoro tak energicznie protestuje Pan przeciwko wyzyskowi np. krów i kur czy może Pan potwierdzić, proszę, że nie jada Pan także żadnych przetworów mlecznych – czyli w szczególności serów (przy okazji, rozumiem, że podczas miłego wypoczynku na Krecie musiał się Pan zadowolić sałatką bez fety), rozumiem, że rodzicom doradza Pan wyeliminowanie z jadłospisu ich pociech kaszek mlecznych (bo to skondensowane białka z mleka i serwatki), kefirów, jogurtów itp , galaretek (bo żelatyna z kości). Rozumiem, że słodycze typu czekolady, cukierki itp są także na czarnej liście bo tam przecież także dodaje się białka serwatkowe (o cukierkach “krówkach” nie wspomnę bo one to są zakazane już przez samą nazwę). Rozumiem, że jak makarony to tylko 0-jajeczne a majonez też bez jajek.? A, no i miód też zapewne niedozwolony bo to wbrew pszczołom (Kubusia Puchatka pewnie wymyśliły koncerny spożywczo-farmaceutyczne, aby od małego przyzwyczajać dzieciaki do okradania bezbronnych zwierzątek).

    Czy zna Pan może farmera – miłośnika zwierząt, który dostarcza w/w “wytwory natury” za zgodą ich “producentów”? Jeśli tak, to proszę o kontakt – chętnie sam skorzystam.

    Czy mogę też zapytać ile ferm i ubojni zwierząt (w Europie) miał Pan okazję widzieć na własne oczy? I które to były firmy – konkretnie

    Tekst powyższy za pomocą różnych zręcznych zestawień rzeczywiście zniechęca. Ale czy bazuje na faktach? Zastanawiam się gdzie na prawdę mamy do czynienia z hipokryzją i wmawianiem faktów niezorientowanym osobom. Czy może Pan przytoczyć jakieś rzetelne dane (nie mam na myśli beletrystyki), które potwierdzą dane, na które się Pan powołuje – jaka część populacji Azji żywi się wyłącznie roślinami?

    Pytam, bo jeśli chodzi o alergenny charakter mleka to właśnie popełnił Pan (świadomie lub nie) manipulację podając tylko tę część faktów, które były wygodne do poparcia konkretnej tezy. Otóż mleko może być takim samym alergenem jak np. zboża, orzechy czy rosliny strączkowe. Taka na przykład wegetariańska soja może uczulać wcale nie słabiej niż zwierzęce mleko.

    Na koniec słowo wyjaśnienia. Proszę nie mieć mi za złe krytyki. Cenię sobie bardzo Pana pracę na rzecz rozwoju osobowości. Niemniej jednak jeżeli chodzi o temat żywienia oczekiwałbym jednak pewnej ostrożności w formułowaniu tez, a zwłaszcza nie mylenia ich z faktami.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Marek

  6. Ale JAK można zmienić tę sytuację? Jak budzić świadomość ludzi? Jak zachęcać ich do tego, by zrezygnowali z jedzenia mięsa? Jak zrobić, by przestali się bać odstawić mięso, skoro są przekonani, że mięso jeść muszą? Jak ich przekonać, by przestali jeść mięso? Co podsunąć im w zamian? Sklepy ze zdrową żywnością, wegetariańskie jadłodajnie – to świetny biznes, na który nie każdego stać. Co jeszcze? Sypanie gromami – budzi opór i agresję – to wiemy już z własnego, szkolnego doświadczenia. Propaganda trafia głównie do małego kręgu ludzi, którzy problem rozumieją, bo sami są wegetarianami. Co jeszcze?

  7. Witam. Od kilku lat nie jem mięsa. Mleka od zawsze nie lubiłam. Właśnie kilka lat temu kiedy miałam zamiar kupić sobie naturalne futro (bardzo marznę w zimę) moja córka uświadomiła mnie , że jakieś zwierze będzie cierpieć – bo ja chcę mieć futro!. Nie mam futra:) Zrezygnowałam z uśmiechem:). Produkty pochodzenia zwierzęcego można zastąpić innym produktem. Warzywa i owoce oraz kasze, orzechy mogą być wspaniałym, zdrowym ludzkim pożywieniem. O traktowaniu zwierzat hodowlanych wiele czytałam. Myślę, ze każdy powinien czytać. Panie Macieju bardzo dziękuję za ten tekst. Myslę, że jesli coraz więcej osób będzie o mówić o okrutnym
    traktowaniu zwierząt jest szansa że coraz więcej ludzi nawróci się na wegetarianizm i będzie szanować zwierzęta. Pozdrawiam Ewa

  8. statystycznie tez sie nie zgodze z ta 1/3 swiata -azjatow, ktorzy nie jedza miesa.
    wiekszosc z nich to chinczycy ;))))))))))))a kuchnia chinska nie jest kuchnia scisle wegetarianska.;(((((((

  9. zwierzeta sa agresywne i bywaja okrutne.
    ludzie maja w naturze zwierzece zachowania.zwierzeta takze zjadaja ludzi, jesli sie trafia.
    nie idealizujmy ,jestemy czescia lancucha pokarmowego.i tez mozemy byc kanapka dla niedzwiedzia.

    mnie bardziej jednak przeraza skala hodowli i produkcji pozywienia,w zwiazku z tym warunki,w jakich sie to odbywa,a takze marnotrawstwo i brak szacunku wobec zycia ,ktore zjadamy.

  10. Zauważyłam, że ogólnie nie ma szacunku do pożywienia. Ludzie wszystkiego kupują za dużo, potem połowę wrzucają i jęczą , że wszystko takie drogie. Hipokryzja obejmuje chyba wszystkie dziedziny naszego życia. Szyneczki i warzywa to przecież rosną w marketach a krowy doi się do kartoników. Zwierzęta dziwnie się rozmnażają ( czytaj psy , koty) no i są problemem. Osoby zajmujące się takimi zwierzakami w miastach to świry , bo po co wydawać pieniądze na sterylizacje i leczenie dzikusów. Malo kto ma świadomość, że im więcej takich zwierzaków tym mniej myszy i szczurów w ślicznych mieszkankach i piwnicach. Tata opowiadał jak jeden znajomy gospodarz hodował małą świnię, ale w domu. Dzieciaki się z nią zaprzyjaźniły i jak przyszedł czas na ubój, to dzieciaki przeżyły tragedię. Mięsa żadnego jeść nie chciały, bo wszystko kojarzyło im się z Miłką . No i tyle w tym temacie.

  11. zgadzam sie z tym.mieso jest potrzebne ,ale nie jest niezbedne, zwlaszca doroslemu czlowiekowi.i na pewno nie w ilosci ,jaka przecietnie spozywa czlowiek.

    nadmiar bialka,utwardzonych tluszczow ,prostych cukrow ,polepszaczy i konserwantow wplywa na wszystkie te wymienione powyzej choroby. wraz ze stresem,brakiem ruchu,paleniem papierosow….przy dzisiejszych mozliwosciach hodowania roslin ,wiedzy -jak je laczyc w zbilansowana diete, wciaz mamy mentalnosc czlowieka pierwotnego-ktory jak widzi kawal miesa,to najada sie lapczywie po gardloi ,bo nie wiadomo ,kiedy trafi sie kolejny mamut…..mechanizmy wytworzone w celu gromadzenia i przechowywania energii dizs dzialaja na nasza niekorzysc. natura nie przewidziala, ze nie glod a nadmiar pozywienia moze skrocic zycie…..

  12. Biedne zwierzątka. Nasze instynkty. Rozpędzone. Nie tylko żyją ludzie, którzy jedli w czasie wojny też i ludzi. Człowiek się tak rozszalał w swojej mięsożerności, że są kraje w których zjada drugiego człowieka ze względu na “słodki smak” ludziny.
    Najmocniej uświadamiają nam co robimy np. zapakowane całe prosięta w folii w tesco. Bo w słoikach na wsiach smalec psi, wygląda jak “coś” na stół a nie pies wierny przyjaciel, do którego się mówi jak do człowieka. Ludzie muszą dostać szoku etycznego. Porządnego.
    Kiedyś na placu żydowskim widziałam jak mały chłopiec złapał gołębia do skrzynki i krzyczał, że go będzie teraz trenował. Ptak był przerażony i się wyrywał gubiąc pióra. Większość zgromadzonych ludzi, zwłaszcza młodych mężczyzn się śmiało, zachwycało i matka bardzo długo nie reagowała. Myśliwy, łowca, ten który ujarzmia naturę i podporządkowuje sobie niższe organizmy – coś takiego jest w człowieku brzydkiego, co powoduje, że nam palma za często odbija. Zaczyna się polowaniem na ptaki i koty, krojeniem żab a potem to leci już łatwo i bezrefleksyjnie.
    Jedzenie. Strawa. Żarcie. Przejedzona, nadkilogramowa Ameryka i tak żyje statystycznie dłużej niż umierająca z głodu Azja czy wsch. Afryka; Somalia. Z okrucieństwem nie ma mowy o umiarze. Jedni cierpią za winy drugich?

  13. Wczoraj wieczorem myślałam o tym samym, co tutaj napisałeś. Dlaczego są protesty na prosiaki sprzedawane w całości w sieciach handlowych, a z akceptacją konsument kupuje takiego samego prosiaka w kawałkach. Lepiej udawać, że nie wiadomo skąd bierze się nóżka, szyneczka, karczek?…

  14. Dziękuję.

Komentarze są wyłączone.