Pinokio

nic nie rozumie, aż smutno

– Wujciu dlaczego musimy chodzić do szkoły? – spytała Karolcia podnosząc oczy znad Pinokia Carla Callodiego. Karolcia dobrze czyta. Wyprzedza rówieśników. Pani powiedziała, że jest najlepsza w klasie, ale Rozalka i Zosia ją ścigają, dlatego musi się przyłożyć i zabrać do poważniejszych książek, jeśli chce być najlepsza.

– Jakich na przykład? – spytała czujna Karolcia.

– No na przykład Pinokio – odpowiedziała pani.

Karolcia widząc, że nie reaguję na jej prowokacje przez chwilę czytała w milczeniu, a potem kolejna zmyłka:

– Ten Pinokio jest głupi – westchnęła – to wcale nie jest poważniejsza książka. Drewniany pajacyk. Bujdy dla dzieciaków. Nudy. Nie będę tego czytała.

– A co chcesz czytać? – spytałem.

– Na wujcia blogu są prawdziwe, poważne opowiadania. Pani myśli, że ja jestem jakiś dzieciuch. Jak powiedziałam, że czytam bloga to powiedziała, tylko: „za dużo Internetu” powinnaś czytać książeczki dla dzieci. – Karolcia wydęła policzki. – Czytam, ale ten Pinokio jest głupi, jak piesek. Ciągle daje się komuś wkręcać i nic nie rozumie, aż smutno.

– Powiedz mi lepiej, o co ci chodzi z tym czytaniem?

– Chodzi mi oto – Karolcia przyjęła konfrontacyjną pozycję biorąc się pod boki i marszcząc brwi – żeby czytać najlepiej w klasie, przecież to jasne. Nie chcę żeby dziewczyny mnie wyścignęły.

– Rozumiem, więc nie lubisz czytać, tylko chcesz wygrywać, więc wszystko jedno co czytacz, w takim razie czytaj Pinokia. Chodzi o szybkie wypowiadanie słów na głos, a przynajmniej na tyle szybkie żeby pani cię pochwaliła.

– Wcale nie – oburzyła się Karolcia. Lubię czytać. Jeśli dziecko czasem czegoś nie rozumie, to trzeba mu wytłumaczyć, a nie dawać bajeczki do czytania, bo jest głupiutkie – zdenerwowała się na serio.

– W takim razie zdecyduj się, jesteś dzieckiem czy nie – powiedziałem.

– Jestem, ale nie jakimś głuptaskiem.

– W takim razie czytaj dla przyjemności, dla siebie, a nie dla pani. Zawsze możesz spytać kogoś o radę jakie książki czytać i sama zdecydować, czy to, co czytasz sprawia ci przyjemność. Wtedy czytanie to będzie sama radość zamiast wyścigu z dziewczynami.

– A Pinokio wujciu?

– Mówiłaś mi niedawno, że chcesz zostać coachem. Czytaj jakbyś była coachem Pinokia, wtedy będzie ci radośnie zamiast smutno. Możesz nawet wymyślać dla niego zadania coachingowe.

Pinokio
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

7 komentarzy

  1. Karolcia coachem, to będzie jazda bez trzymanki. Z zapałem ślędzę te rozmowy i rozwój Karolci.

  2. Dżo-ann, całuski, dziękuję za miłe słowa :)

  3. No właśnie, czy musimy chodzić do szkoły? Czy można być profesjonalnym Coachem bez licencji, papierka, potwierdzenia, że skończyło się kurs? Właśnie przyszła mi informacja , że z powodu dużego zainteresowania nie przyjęli mnie na zajęcia. Czuję się trochę dyskryminowana, ponieważ pierwszeństwo mieli studenci. Ja niestety już studentką nie jestem, na dotacje dla 40+ się nie załapuję, bo jeszcze mi trochę brakuje i tak mam wrażenie, że stoję w takim dziwnym miejscu , że albo z jednej strony mam za dużo a z drugiej za mało, żeby coś pochwycić. Mieliście tak kiedyś? Do Pinokia nie przekonałam się do dzisiaj. Jakoś od zawsze irytowała mnie głupota niektórych postaci z bajek. Mnie by się nie dało terapeutyzować bajkami :) Za to bardzo podobał mi się „Mały Książe”, „Robinson Crusoe”, „W pustyni i w puszczy.”, natomiast ostatnio seria Pratchetta o „Świecie Dysku”. Pamiętam też moją niechęć do „Alicji w krainie czarów”, ale uwielbiam ostatnią ekranizację powieści. Książki zasadniczo pochłaniam, jeśli oczywiści ma czas przy dwójce maluchów. Byłam nawet na kursie szybkiego czytania, żeby podkręcić się jeszcze bardziej ale okazało się, że i tak mam zawrotne tempo. Musiałam się wygadać. Jak za bardzo pesymistycznie to proszę usunąć. Jestem ciekawa jak Karolcia przecoachuje Pinokia :)

  4. Polecam Karolci, naszemu coachowi Maciejowi i wszystkim blogowiczom przeczytanie nowej książki Beaty Pawlikowskiej „Teoria bezwzględności”. Autorka nadaje na naszych falach i podejmuje tematy o których dyskutujemy.

    Pozdrowienia

  5. Jakie barwne obrazy. Taka Pipi z Ciebie Zosiu, docent Pipi patrząca na świat z ukosa (trochę trzpiotka, a zwyczajnie kobieta ujarzmiająca każde niesforne słowo ;-) posiadająca, wcale się tego nie wstydząc, własny świat). Ten świat, kurcze blaszka, ma szanse przetrwania stojąc pogodnymi i dobrymi pedagogami.

  6. Kiedy byłam studentką polonistyki, wiele lat temu, za górami, za lasami, w starym grodzie Kraka i dzielnego Szewczyka Dratewki, odbywałam praktykę zawodową w jednej z podstawówek. Dzieci, a szczególnie dziewczynki z IV a były przemiłe. I właśnie czytaliśmy wspólnie Pinokia. Bo to i wtedy była lektura. Czytaliśmy, pisaliśmy o drewnianym chłopcu z wydłużającym się pod wpływem kłamstw nosem, rysowaliśmy jego przygody i nas obok niego, jak mu pomagamy, jak zachęcamy do czegoś nowego…wtedy nie było jeszcze pojęcia coaching. A dowiedziałam się od „moich dzieci”, że ja, młoda wtedy nauczycielka, przypominam im Pipi Pończoszankę, co stało się dla mnie ważnym kierunkowskazem na dalsze lata mojej pracy w szkole. Moje kochane dzieci dały mi taką cenną wskazówkę. Ale po skończeniu tej praktyki w szkole podstawowej przy malowniczej ulicy Parkowej na krakowskim Podgórzu napisałam spontanicznie taki wierszyk, nigdy potem go już nie poprawiałam, a mam go w starym notesie do dziś, więc go teraz „przepisuję”, bo pojawił się na blogu Pinokio…

    ” Wykład z teorii literatury”
    docent
    mrużąc ostrzegawczo oczy syczała:
    uwaga—słońce to centralny motyw literatury
    rzecz jasna

    a ja rysowałam dzieciom
    słoneczko
    za oknem IV a świeciło
    i tak
    pewnego pięknego dnia
    znależliśmy się w brzuchu
    monstrualnej ryby
    kilka dziewczynek wpadło w oko Pinokia
    podczas jednej chwili niewyjaśnionej ciemności
    był jak ten chłopaczek
    z kołczanami i zdradliwymi strzałami

    następnie fabuła ruszyła
    i wraz z całą załogą
    z kieszeniami ciężkimi od złotych łusek
    monstrualnej ryby
    wypłynęliśmy na wierzch
    zaczerpnęliśmy powietrza
    na naszej nieopisanej jeszcze wyspie

    docent
    otworzyła oczy
    ale wsypa–wysyczała

    dzieci wysypały się
    i blado zakwitły przemoczone
    i przeoczone
    przez centralny archetyp literatury
    rzecz jasna

    słońce się zarumieniło
    i przez jedną chwilę
    przypominało grzankę

  7. Głuptaskiem? :-O Nigdy w życiu Karocia jest Wróżką Od Dobrych Kotów, miłośniczką dobra i przyrody, wyśmienitą coacherką potrafiącą przeczytać niecne zamiary niegodziwców. To właśnie dzięki Niej Pinokio ma szansę szybciej wyjść na ludzi! ;-)

Komentarze są wyłączone.