Pirandello i inni

I jakże możemy się porozumieć, proszę pana, jeżeli słowom, jakie wypowiadam, nadaję znaczenie i wartość według tego, jak się one układają we mnie, gdy tymczasem dla innego, który ich słucha, słowa te nabierają z konieczności znaczenia i wartości zależnie od świata, jaki w nim się znajduje. Zdaje się nam, że się rozumiemy, nie rozumiemy się nigdy!

To cytat z jednej z moich ulubionych sztuk teatralnych: Sześć postaci scenicznych w poszukiwaniu autora  Luigi’ego Pirandello. Autor zmarł w w 1936 i chociaż psychologia wtedy dopiero raczkowała, przed ludzkością były doświadczenia najokrutniejszej z wojen – Pirandello rozumiał na czym polega jedna z głównych trudności gatunku ludzkiego. Prawie osiemdziesiąt lat później profesor Tadeusz Gadacz filozof i religioznawca napisze powołując się na wybitnego socjologa Ortegę y Gasseta: Jednak najczęstszym objawem głupoty, wręcz można powiedzieć, jej współczesnym przejawem, jest przeciętność. Mądrość ma odwagę sprzeciwić się przeciętności i banalności. Jej diagnostą był hiszpański filozof i pisarz J. Ortega y Gasset: „Być może mylę się, ale wydaje mi się, że obecnie pisarz, kiedy bierze do ręki pióro, by napisać coś na znany mu gruntownie temat, powinien pamiętać o tym, że przeciętny czytelnik, dotąd tym problemem nie zainteresowany, nie będzie czytał dla poszerzenia własnej wiedzy, lecz odwrotnie — po to, by wydać na autora wyrok skazujący, jeśli treść jego dzieła nie będzie zbieżna z banalną przeciętnością umysłu owego czytelnika.

W rozmowie z Jackiem Żakowskim profesor stwierdził w 2010 roku: W tym roku Rada Główna Szkolnictwa Wyższego podjęła uchwałę wyznaczającą ogólne minimum programowe dla wszystkich kierunków studiów. Składa się na nie informatyka, wychowanie fizyczne i języki obce. Nie ma psychologii. Nie ma socjologii. Nie ma politologii. Nie ma filozofii. Nie ma żadnych przedmiotów humanistycznych pomagających w życiu. Zapewne z wielu uczelni znikną teraz katedry filozofii, psychologii i nauk społecznych. Wyobraża pan sobie poziom debaty publicznej i jakość demokratycznego wyboru w kraju, w którym nawet elita zna się tylko na słupkach?  A w innym miejscu w tym samym wywiadzie profesor dodał: Technologiczna logika zniszczyła nawyk i umiejętność głębokiego myślenia, które nas czyni ludzkimi. A rezygnując z głębokiego myślenia człowiek stał się bezradny wobec własnej, ludzkiej rzeczywistości. Coraz lepiej rozumiemy i kontrolujemy materię, a coraz gorzej siebie. To jest fundamentalny brak, który odczuwamy. 

Nie jestem aż tak pesymistyczny jak profesor, ale pewnie dlatego, że obracam się w środowisku coachingowym, wśród studentów i miłośników rozwoju osobistego.  Oczywiście kiedy wychylam głowę z tej specyficznej enklawy okazuje się, że ludzie są zagonieni codziennością, pomiędzy robotą, tyrką, dziećmi, pieniędzmi – a ponadto ulegają płytkiej rzeczywistości informacyjnej. Mówią i myślą, to co mówią do nich mainstreamowe media. Mówią i myślą płytkie oczywistości. W dodatku coaching jest wciąż mało znany a przez dziennikarzy i część środowiska akademickiego ignorowany. W jakiejś mierze to zasługa samych coachów, w przypadku niektórych, to wynik słabego przygotowania merytorycznego, a przede wszystkim manipulacji, której czasami używają. Coaching stał się modny, więc kto żyw do nazwiska dopisuje sobie słowo coach najczęściej stosując te same techniki, metody, pomysły co dotychczas: jakaś wiedza z komunikacji z połowy ubiegłego wieku, jakieś nlp i nls, jakieś techniki wpływu. Kiedy zadaję pytania w firmach, organizacjach, instytucjach: czym jest coaching, dostaję najdziwniejsze odpowiedzi lecz niestety, gdy ktoś raz na coachingu się sparzył z rzadka do niego wraca. Przydałaby się pointa. Nie mam pointy. Może z wyjątkiem słów mistrzów, cytatu z piosenki Wojciecha Młynarskiego sprzed lat:

Róbmy swoje,

Pewne jest to jedno, że

Róbmy swoje,

Bo dopóki nam się chce,

Drobiazgów parę się uchowa:

Kultura, sztuka, wolność słowa, dlatego

Róbmy swoje,

Róbmy swoje,

Może to coś da? Kto wie?…

Pirandello i inni
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

9 komentarzy

  1. mówisz czy gadasz? myślisz czy uważasz? działasz czy robisz? żyjesz czy jesteś? dziś czy jutro?….. i tak znasz odpowiedź:)

  2. Ludzie zapominają, że coaching nie jest metoda na wszystko. Czasem też tzreba do coachingu dojrzeć. Coach też nie jest w stanie pomóc wszystkim, bo dążenie na siłę do ustalonego celu też nie zawsze jest dobre :)

  3. Andrzeju S.

    Zwykle nowi pracownicy chcąc udowodnić, że są mega-zadaniowi, niestety sami doprowadzają do “wyciskania cytryny”. Mimo, że mają wiele zadań upominają się o kolejne (wtedy właśnie zwykle rezygnują ze śniadań). Często to w oczywisty sposob obniża jakość ich pracy, a przede wszystkim terminowość, więc często nie zostają długo… Oczywiście są wyjątki – są to zwykle młodzi ludzie z dużym poczuciem humoru :)

  4. :)

  5. Oj tak. “Mówią i myślą” to, co jest prowokowane by mówili i myśleli przez polityczne kręgi i ludzi rozdających karty. Powtarzają ślepo to, co zasłyszą, co zobaczą na jakimś silnie oddziałującym na emocje obrazie z podanym jak na tacy komentarzem, czemu dają wiarę, bo skonstruowane tak, że nie budzi nawet cienia wątpliwości.
    Czy ludzie stali się w XXI pokoleniem beztożsamościowym? Jakoś sam nasuwa mi się tu Michaił Bachtin ciekawa postać, literaturoznawca rosyjski i jego “cudze słowo” jako myśl filozoficzna. Wg. niego mówiący człowiek musi interpretować nieustannie to, co nie należy do niego, i w ten sposób określać własną tożsamość. Człowiek zyskuje tożsamość dopiero poprzez “czujność” poznawczą, odniesienie się, określenie jak ustosunkowuje się do tego co usłyszał. Wszystko już zostało powiedziane, jak u Barthesa, każda kolejna książka to kolejna strona w wielkim dziele jakim jest Literatura Świata. Bez znalezienia siebie, określenia swojego zdania nie ma tożsamości.
    Czy interpretowanie to dziś zadanie dla “jeleni”, coś na co brak czasu, chęci, ochoty, jakieś tam wydumane mecyje. Lepiej brać, co dają?
    Virginia Woolf pisała: “to nie katastrofy, morderstwa, śmierć czy choroby nas zabijają, ale sposób, w jaki ludzie patrzą, śmieją się, wskakują na stopnie omnibusów”. Można by tu dopisać i brak interpretowania siebie i świata (w tym i niebezpieczeństw).

  6. Iwona A
    Widzę, że metoda “wyciskania cytryny” obecna w firmie?

  7. Przyszedł do nas do pracy nowy pracownik leasingowy (tak, zatrudniamy również na zasadach leasingu), młody, zdolny człowiek, duża wiedza merytoryczna. Sądząc po jego reakcjach na stresujące sytuacje, nie wiem, czy da radę. Jak to się mówi, brak mu kompetencji miękkich. Widzę, że sam wymięka, gdy wszyscy chcą nagle wszystko naraz, co u nas jest normalne. Ostatnio zrezygnował ze śniadań (bierze z powrotem do domu). Ukończył studia typowo techniczne. Jego macierzysta firma nie daje możliwości jakichkolwiek szkoleń, nie mówiąc o coachingu…

  8. Dla mnie coaching jest jak GPS ( uprzedzam nie jestem coachem)
    – nie wszyscy go uzywaja
    – powinienes chcieć z niego korzystać, a jak już chcesz- zgodzić się z zasadami jego dzialania
    -powinieneś znac cel swojej podrozy
    – żeby dotrzeć do celu podrozy trzeba-,jechac sluchajac jego rad, mieć czas na te podróż, skupic się na procesie i wszystkim co za tym stoi
    -jadac zwracać uwagę na ” ekologie” żeby nikogo po drodze nie potracic czy zabic
    – mieć radość z tej podrozy, bo nie jesteś pozostawiony sam sobie i możesz liczyc na fachowa rade

    Ponieważ GPSy sa rozne , wybierając najlepiej mieć dobre rekomendacje, nie cena powinna tutaj być czynnikiem wyboru lecz ilość , dokladnosc i aktualnosc map( nie wystarczy jeden kurs coacha) oraz skuteczne prowadzenie do celu

    I jak to powiedział mój ulubiony filozof Tadeusz Kotarbinski ” ..Dobrze mieć autostrady, ale smak nadaja zyciu dopiero sciezki, którymi można sobie od nich odbiegać..” Ten GPS – czyli coaching przy okazji podrozy pozwala na poznawanie niezgłębionych sciezek a tym samym nadaje głębszy sens naszemu zyciu.

  9. Donald T. – “lepiej być spawaczem niż politologiem”.

    Czytam Dale’a Carnegie – Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi. W 1937 roku wiedzieli już, jak duzy wpływ na zycie ma psychologia i inteligencja emocjonalna. Byli mądrzejsi.
    Niedługo dojdziemy do tego, że produktem nie będzie nie tylko pieniądz, a już człowiek. Kadra zarządzająca nie widzi ludzi, widzi cyferki w swoich tabelkach excela.

    Czym jest coaching?
    Coaching to niezwykła rozmowa dwóch osób (Coacha i klienta) która, inspiruje ludzi do zmiany, pomaga urzeczywistniać marzenia, zwiększa prawdopodobieństwo dokonania czegoś. Pomaga postawić sobie jasne cele i osiągać je. Wspiera w rozwijaniu wewnętrznego potencjału. Pomaga zauważyć rozwiązania, których sami nie jesteśmy w stanie zobaczyć i wdrożyć je w życie. Coaching to metoda, która wspiera, motywuje, towarzyszy i jak dobry przyjaciel pomaga podnieść się przy upadku.

    Kim jest coach?
    Coach to osoba, która wie, że możesz osiągnąć swoje cele. To osoba, która wie że masz potencjał i zasoby, tylko ich jeszcze nie widzisz. Która wie, że jesteś niezwykle wartościowym człowiekiem, tylko jeszcze tego nie wiesz. To inspirator i motywator do zmian, które spowodują, że wybierzesz dla siebie najlepsze rozwiązania i najskuteczniejszy sposób działania.
    Dla mnie Coach to przede wszystkim przyjaciel, ktoś, kto naprawdę o ciebie dba. Coach poświęca wszystko, by pomóc ci dać z siebie jak najwięcej, osiągnąć to, na co cię stać. Coach będzie rzucał ci wyzwania i nie pozwoli ci poprzestać na tym, co masz. Coach dysponuje wiedzą i doświadczeniem, ponieważ zaczął wcześniej od ciebie.
    Ponieważ każdy Coach przez lata koncentrował swoją uwagę na określonej dziedzinie, może ci pokazać kilka rzeczy, które w jednej chwili zwiększą twoje osiągnięcia.
    Czasem Coach może nauczyć cię czegoś nowego, przekazać nowe informacje albo umiejętności, pokazując ci, jak osiągnąć wymierne rezultaty. Zdarza się też, że Coach nie przekazuje ci nic nowego, a tylko przypomina, co powinieneś zrobić w danym momencie, i w ten sposób popycha cię do działania.

    Maćku dobrze rozumiesz ten “coachingowy biznes”. Róbmy swoje.

Komentarze są wyłączone.