Podaj dalej 3. Uporządkowanie

droga jaką pokonał nasz gatunek, a może nie? może spadliśmy z nieba :) gotowi
droga jaką pokonał nasz gatunek, a może nie? może spadliśmy z nieba :) gotowi

Postęp technologiczny jest najszybszy w dziejach ludzkości. Granica zaistnienia naszego gatunku na Ziemi wciąż jest przesuwana.

Ortodoksyjni chrześcijanie wciąż wieżą, że ludzkość stworzona przez Boga ma 5000 lat, na studiach uczyłem się, że jest to co najmniej 15 000 lat, ale już w latach 90-tych wiedzieliśmy, że  45 000 lat, a dziś już mamy dowody znalezione w Izraelu, że co najmniej 150 000 lat. No tak, jesteśmy jednak dość starym gatunkiem, który przetrwał szmat czasu i z garstki koczowników w środkowej Afryce, rozrósł się do prawie 7 miliardów.

 

Co ciekawe pula genów, z której wywodzi się cała ludzkości jest ponoć niewielka, przez ostatnie lata śledzono dziedziczenie tych pierwotnych genów w różnych populacjach świata. Naszymi matkami i ojcami było plemię liczące kilka tysięcy osób.

Wielki Zderzacz Hadronów
Wielki Zderzacz Hadronów

W uproszczeniu wyglądało to tak: Najpierw przez tysiące lat żyliśmy w harmonii z otaczającą nas naturą, a w zasadzie byliśmy jej częścią. Nie istniał podział na naturę i człowieka, na nas i tamto. Trzeba się było ze światem układać, czasem mocować, a czasem przegrywać. Z burzami, powodziami, głodem, zranieniami, zimnem. Potem nastały czasy struktur społecznych. Ludzie utworzyli hierarchię, a następnie władzę i wreszcie cywilizację z jej historią. Zapisywane w pamięci i na glinianych tabliczkach znaki miały utrwalać przeszłość. Z historii i rytuału, który zastępował przez wiele tysięcy lat prawo, rodziły się systemy religijne. W końcu ciekawość i dociekliwość zrodziła podstawy nauki, a ta, po latach prób i błędów, a przede wszystkim walki z religią, zrodziła rewolucję przemysłową. Jesteśmy w jej dominującej fazie. Nowy Bóg, jak często nazywana jest nauka, wspaniałomyślnie koegzystuje z religiami i kulturą, choć co rusz okazuje swoją wyższość i śmieje się dyskretnie, gdzieś w laboratorium CERN pod Genewą, gdzie Wielki Zderzacz Hadronów za moment odbierze religii jej kolejną, wielką tajemnicę.  

 

 

papież i jego pianino
papież i jego pianino

Stary papież najchętniej grałby na pianinie sonaty Beethovena, a tu chrześcijański świat skrzypi i trzeszczy w posadach. Stary Dalajlama zmęczony kolejną podróżą do życzliwie zdystansowanych Obamów i Sarkozych medytuje nad kolejną reinkarnacją, patrząc na młodych, uwikłanych w politykę lamów. Ajatollahowie podtrzymują wrzenie w ludzie, gdyż ich zdaniem tylko na skrajnościach można budować przyszłość. Indie z milionami braminów przeżywają cud technologii i plemienne przesądy sprzed tysięcy lat. Niezrozumienie, nienawiść i segregacja dają tak wielkie napięcie pomiędzy tymi światami, że zrodzą burzę, która zachwieje półwyspem.

 

A w moim laptopie mam szybkość obliczeniową i pamięć jakiej w czasach moich studiów nie posiadały wszystkie  razem wzięte komputery w Polsce, łącznie z wojskowymi i lotniczymi. W telefonie mam system łączności, o którym w tamtych czasach nie mógł marzyć nawet 1 sekretarz KC PZPR, ani prezydent USA. Dzisiaj – zdaniem kilku mistrzów – przeszłość zniknęła (Francis Fukuyama). W natłoku zdarzeń, w globalnej wiosce (Marshall McLuhana), w której mamy powszechny i nieograniczony dostęp do informacji, w której generujemy miliardy informacji, zdjęć, filmów, słów, opisujemy miliardy faktów i wydarzeń –znaczenie przeszłości zmalało. Francois Mitterrnad, Lech Wałęsa, Reza Pahlavi – kto to? Afera Iran- Contras, Rewolucja Goździków, Wydarzenia Marcowe – co to takiego? Gdyby nie przyjaciel Google nie potrafilibyśmy nawet odnaleźć tych haseł. Pointa? Sadzę, że stopniowo rodzi się w nas samoświadomość, o której już w latach 60 XX-wieku pisała Ursula K. le Guin, opisując globalny rząd, który jest tożsamy z siecią informacyjną, świadomość symbiozy z naturą, wykorzystywanie zdolności parapsychicznych, które wciąż są para. Coaching tę samoświadomość wzmacnia. Idea Podaj dalej jest jej emanacją.

już w latach 60-tych XX wieku snuła wizję świata, w którym duchowość wspiera naukę
już w latach 60-tych XX wieku snuła wizję świata, w którym duchowość wspiera naukę

Samoświadomy człowiek staje się wolny od zewnętrznych wpływów, świadomie wybiera swoją drogę, podejmuje decyzje, jako osoba spójna, która wie, czego chce i dlaczego chce akurat tego. Odnajduje współzależność z innymi istotami, troszczy się o siebie i swoje otoczenie, gdyż postrzega otoczenie, jako część własnego życia. Wie, że, o jakości życia decyduje uporządkowanie wewnątrz, nie zaś zewnętrze wyznaczniki statusu, moda, przedmioty, a nawet pozycja w hierarchii. W pewnym sensie jest pozbawiony historii, czyli przeszłych ciężarów, resentymentów i jednocześnie wyeliminował lęki o przyszłość. Płynie z nurtem, jest tu i teraz.

Jeśli chcesz wykonaj proste ćwiczenie. Zastanów się ile masz niedokończonych spraw w swoim życiu. Rozpoczęte projekty, niewysłane listy, niepomalowane ściany, nieodbyte rozmowy, braki w uzębieniu, formalności w sądzie, długi, niewypowiedziane słowa itd. To twoje historyczne ciężary. Zrób ich listę. Każda niedokończona sprawa na osobnej karteczce. Następnie zastanów się, którymi z nich po prostu możesz przestać się zajmować, zaśmiecać siebie, o ile podejmiesz taką decyzję. Podejmij decyzję. Pognieć i wrzuć do kosza wszystkie karteczki ze sprawami, którymi możesz przestać się zajmować, bo taka jest twoja decyzja. Co do reszty, w każdej sprawie zaplanuj konkretne trzy kroki, które potrzebujesz podjąć żeby sprawa została zamknięta.

 

Acha, ilość otwartych, rozgrzebanych, niezałatwionych spraw, które ciążą – to miara twego nieuporządkowania. Nieuporządkowani jesteśmy podatni na stres i manipulację oraz wszelkie skutki tych stanów.

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

21 komentarzy

  1. Tomas To napisał:
    Energia wszechświata się nie powiększa ani nie zmniejsza, pozostaje taka sama. Może być zamieniona na ruch, temperature, prąd, ale ta zmiana nie powoduje że w przestrzeni jest mniej lub więcej energii. Suma pozostanie taka sama. I tak rozwijając świadomość, dokonując postęp, zmieniając świat poprzez zmianę siebie możemy mówić o takiej właśnie „stracie”. Możemy „stracić” energię złości, strachu, zawiści, plucia jadem na energię miłości, współczucia, wdzięczności, spójności. Strata owszem, ale inaczej rozumiana.

    super, jak mawia król Julian: która to wypowiedź podobała mi się albowiem była (niemal) jakby ja sam ją napisał :) jedyne co mi się nie podobało, to to że nie była moja :) :) :)

    (uwaga to był żart, piszę na wszelki wypadek, gdyż część moich żartów oraz ironii brana jest na serio, tymczasem bardzo się zgadzam z filozofią Tomasa To – dzięki, dzięki za wasze dyskusje i refleksje :)

  2. Vayha, mam podobne spostrzeżenie i odczucia co do światowych systemów finansowych. Widzę że tzw. postęp cywilizacyjny poszedł w złym kierunku i skazał rzeszę ludzi na głód i życie poniżej poziomu godności jak pisze Majkel. To że obecne działania obecnych przywódców światowych, czy to gospodarcze, polityczne czy militarne do niczego dobrego nie prowadzą. Tak, cywilizacja zdaje się iść w złym kierunku. Mam też wiarę w to że właśnie rozwój świadomości jest słuszną drogą, potężną siłą zmiany i jej mocą sprawczą.

    Nie sądzę że rewolucja w rozumieniu tradycyjnym może dużo zmienić. Każda dotychczasowa to klapa lub tylko częściowy/pozorny sukces bo stworzyła nowe systemy i nowe podziały. Nową grupę nacisku i nową grupę niezadowolonych która pragnie kolejnej rewolucji aby narzucić inną słuszną wizję czegoś. Rewolucje chciały zmieniać świat na poziomie struktur prawnych, rządowych, administracyjnych etc.. a nie świadomość. Rewolucja to bunt pewnej grupy społecznej, która chce narzucić swoje systemy w miejsce innych, dotychczas obowiązujących. Rewolucjoniści z czasem stają się rządzącymi, przywódcami, kontrolerami którzy narzucają swoją wizję świata, układają się z kolejnymi grupami nacisku. Są podatne na wpływy i konflikty interesów, ograniczają wolność jednostkom i hodują kolejne rewolucje.

    Wierzę natomiast w rewolucję wewnętrzną jednostki, zmianę nas samych od środka. Monika B pisze że powinniśmy zacząć od siebie samych i w tym właśnie widzę dalszy postęp. Rewolucja owszem, ale inaczej rozumiana.

    Co do wspomnianych nauk nauczycieli duchowych, głoszących że aby coś zyskać trzeba coś stracić po części się zgodzę. Tylko że mówiąc „strata” pierwsze co nasuwa nam się na myśl, to jakieś poświęcenie, pozbawienie się czegoś cennego, umniejszenie własnego dobrostanu. Myślę że mówiąc o stracie, mieli na myśli to, że suma energii we wszechświecie jest niezmienna. Można zamienić jedną energię na inną, energię wodną na elektryczną, elektryczną na cieplną itp. Energia wszechświata się nie powiększa ani nie zmniejsza, pozostaje taka sama. Może być zamieniona na ruch, temperature, prąd, ale ta zmiana nie powoduje że w przestrzeni jest mniej lub więcej energii. Suma pozostanie taka sama. I tak rozwijając świadomość, dokonując postęp, zmieniając świat poprzez zmianę siebie możemy mówić o takiej właśnie „stracie”. Możemy „stracić” energię złości, strachu, zawiści, plucia jadem na energię miłości, współczucia, wdzięczności, spójności. Strata owszem, ale inaczej rozumiana.
    I ja także głęboko wierzę w postęp duchowy. W to że ludzi świadomych będzie więcej i obserwuję że ich przybywa. Ten postęp już się dokonuje. Nie trzeba zaczynać żadnej rewolucji, to już się dzieje. Nie musimy określać nowej drogi i decydować czy na nią wchodzić, już na niej jesteśmy. To że świadomych ludzi jest mało jest teraz nieważne, wszystko potrzebuje czasu i zadzieje się niejako samo, jeśli zmiany dokonujemy w sobie. Myślę że nie potrzeba nawet statystycznej większości społeczeństwa jak przy rewolucji czy reformach, aby dużo zmienić. Samoświadomość, harmonia, spójność… to są energie które lubią efekt synergii a efekt synergii lubi te energie. Nareszcie mniejszość może zmienić większość, bo samoświadomość, duchowość, harmonia,etc.. ma wsparcie potężnej siły wszechświata, natury, boga, uniwersalnego prawa, czy jak kto tam lubi sobie to nazywać. Podąża z tą siłą a nie przeciwko niej. I stąd pochodzi potężna moc.
    Vayha, dotychczas specjalnie się nie zastanawiałem czy wybrać z półki napój w szklanym opakowaniu czy tekturę. Po przeczytaniu Twojego wpisu staram się już postępować inaczej. Nie dość że jest mi z tym lepiej to nie czuję żadnej straty, nic nie poświęciłem. A Ty uratowałaś więcej niż ten jeden kawałek świata. Dzięki za siebie i za świat.
    Serdeczności dla wszystkich.

  3. A z perspektywy czasu „kryzys” staje się diamentem… (przynajmniej dla mnie ;-))

  4. Każdy kryzys jest początkiem nowego lepszego :) właśnie dlatego jest kryzysem- momentem przełomowym… zakończeniem rozdziału i rozpoczęciem nowego :)

  5. vayha

    Czasem kryzys jest potrzebny by się obudzić…

  6. No cóż… ja lubię stawiać pytania krytyczne – więc zastanawiam się czy cywilizacja zdąży przejść proces, o którym wspomina Tomas To. Osobiście w to wątpię, ponieważ postęp technologiczny rozwija się na kłamstwie.

    Kłamstwem jest system finansowy, dzięki któremu następuje tak szybki rozwój w dziedzinach, które wymagają tego zasobu. Kolejne kraje ustawiają się w kolejce do gospodarczej recesji. Ekonomiści przestrzegają, że obecny system finansowy nie pozwala ominąć bankructwa na szeroką skalę. Nie można budować świata na pożyczanych pieniądzach (kredytach), które stanowią wirtualną obietnicę i tworzą niewolników z ludzi i biedniejszych państw. Politycy gaszą pożar, który lada dzień zacznie trawić ludzkie życia i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. W chwili, w której zacznie brakować pieniędzy na finansowanie najbardziej podstawowych funkcji w państwach nie tylko europejskich ale i na całym świecie, ludzie wyjdą na ulicę – a wtedy „wysoka świadomość” przejdzie test zderzając się z najbardziej atawistyczną stroną ludzkiej natury.

    Nie będzie ewolucji. Przejście pomiędzy kolejnymi poziomami świadomości zawsze odbywa się na drodze buntu i walki. W coachingu przychodzi taki moment, że decyzja o zmianie wymaga powiedzenia sobie – dość! Sam proces potrzebuje dodatkowej energii. W skali makro, jak pisze Wilber – kraje, które wchodziły na wyższe poziomy świadomość, potrzebowały do tego rewolucji, które zwykle były krwawe kończyły się konfliktami zbrojnymi. To naturalny proces – zupełnie jak upgrade systemu immunologicznego, który potrzebuje choroby.

    Mistrzowie rozwoju duchowego wskazują, że zasada, którą rządzi się wszechświat jest prosta. Jeśli chcesz zyskać, musisz coś stracić. Kiedy coś tracisz, coś też zyskujesz. Prawda ta odnosi się do czegoś więcej niż fizyki czy matematyki. Obejmuje także moralność, emocje, wszystko to czym człowiek jest i co robi. Ponieważ ludzkość postanowiła rozwój i własne szczęście (dzięki technologi) budować na zewnętrznych zasobach, będzie musiała za to zapłacić. Dług jest już duży i rzeczywiście nikt nie chce wziąć za niego odpowiedzialności. Zastanawiam się nad tym zawsze kiedy stoję w sklepie i wybieram coś do picia. Aluminium – odpada, plastik – odpada, zostaje karton lub szło. To ostanie jest ok… uff.. uratowałem dziś kawałek świata!

  7. Tomas To Świadomi Cię Pozdrawiam i bardzo dziękuje za ten wpis …

  8. nakarmiłem głodnego, nic więcej nic mniej, pozdrawiam:)

  9. Dziś po raz kolejny podałam dalej dobro. Zrobiłam bezpłatnie masaż dziewczynie, którą poznałam niedawno na kursie. Zaproszenie wypadło ze mnie spontanicznie i przez chwilę się wystraszyłam, czy nie byłam zbyt bezpośrednia, czy czegoś nie odbierze inaczej itp itd… a ona z radością (i też zaskoczona sobą) zgodziła się.

    Przypadła mi do serca jej opowieść, a może to była moja opowieść? Dziś spotkałyśmy się na styku naszych historii i rozmawiałyśmy bez słów. Jej ciało mówiło do mojego i działo się piękno. Ból z którym przyszła do mnie okazało się, że i ja go mam, że podobne strachy siedzą w ciele i duszy. Rzadko spotykam aż takie wierne odbicie, rzadko spotykam taką siebie w większości. I ukochałam po raz kolejny to co we mnie domagało się ukojenia, a to wszystko za sprawą „podaj dalej”. Obopólna terapia ;-) Daję, biorę, koło się toczy, na sercu lekko, a i w ciele lżej, bliżej przyczyn.

    Człowiek jest dla mnie cudowną zagadką, której jestem ciekawa coraz bardziej. Mamy w sobie taką MOC, czasami mam wrażenie, że można od niej zwariować ;-)

    Ściskam mocno, z miłością, dobrem i poczuciem, że misja się dzieje.
    Dziękuję Wam za bycie, dziękuję sobie, że mimo wszystko dałam radę ;-)

  10. Jak zostało rzeczone powyżej, kiedyś człowiek był częścią natury i musiał się z nią układać. Potem w wyniku postępu, tworzenia struktur, pragnienia wiedzy, władzy, pieniędzy czy innych sił napędzających cywilizację, oddzielił się od niej grubą kreską. Zachłysnął się tym co namacalne i materialne, tym co podpowiada rozsądek, naukowcy, badania. Medycyna skupiła się na tym co dało się zbadać i udowodnić w laboratoriach, oddzielając strefę duchową jako znaczącą dla zdrowia. Nauka wysłała Boga do świątyń, polityka skupiła się na statystykach i masach, odrzucając rolę jednostek. Przyszłość i przeszłość zaczęły wyznaczać kierunek rozwoju ludzkości, nie dbając o teraźniejszość i rujnując świadomość. Daliśmy się zahipnotyzować i zmanipulować. Świat nie bierze odpowiedzialności za konsekwencje swoich działań, no bo kim jest świat? Jak go osądzić? Nie można świata ukarać za rujnowanie środowiska.

    Jako jednostki nie wierzymy że mamy wpływ na swoje życie. Za całe zło które nam się przytrafia jest tylu winnych dookoła…, rządzą okoliczności nie my sami. Jest tego tak dużo, że aż beznadziejnie jest próbować cokolwiek z tym zrobić, więc przyjmujemy to jako dopust boży i godzimy się na ten krzyż. No bo każdy swój krzyż przez życie targa.

    Zgadzam się z autorem, ja także z wiarą i zadowoleniem obserwuje rodzenie się w nas samoświadomości. Cieszy fakt że to się dzieje, że się rozwija i jest zaraźliwe. Słuchając nauk duchowych, ludzi świadomych czy oświeconych, starożytnej i współczesnej filozofii, obserwując najnowsze odkrycia nauki z fizyką kwantową na czele, psychologii, medycyny, widać jak granica pomiędzy nimi się powoli zaciera. Jak wzajemnie się wypełniają, przenikają i otaczają. Jak właśnie ścisła nauka i ci, co zderzają hadrony zaczynają znajdować wspólny język z tymi, co wierzą w jedynego Boga. Jak spotyka się Budda z Einsteinem. Jak lekarz rodzinny z wiarą i przekonaniem zaczyna współdziałać z tym od medycyny niekonwencjonalnej dla dobra swojego pacjenta. Jak duchowość wspierana nauką i nauka duchowością powodują że stajemy się „pro” a nie „anty”. Cieszy to, że właśnie takie metody rozwoju kompetencji zawodowych jak coaching stają się coraz popularniejsze i sieją ziarno zgody i spójności w miejsce technik biznesowych manipulacji. Mam takie wrażenie intuicyjne, że wszystkie sfery życiowe, te po stronie duchowej i te po stronie naukowej dążą do jakiejś jednej substancji, jednego celu. Że odkrywają jakąś uniwersalną, zgodną z nimi wszystkimi prawdę, jedną naturę. Prawdę o spójności i harmonii.
    Świadomie pozdrawiam i podaję dalej.
    ………………………………………….
    Jest przed nami wielka rzeka, którą kiedyś każdy z nas
    Zostawiwszy wszystkie sprawy podryfuje w wolny czas.
    W trwanie wieczne popłyniemy tam gdzie nigdy nikt nie powie
    Słów co słyszeć już nie chcemy, tam gdzie wieczny
    Spokój w głowie,
    Już się zbliża wielka rzeka, bo szum fali w uszach brzmi,
    Więc już nie śni się człowieku, nie zatrzyma rzeki nikt.
    Nikt już fali nie powstrzyma wielkiej fali ludzkich serc,
    Takiej siły nigdzie nie ma, jestem pewny,
    Dziś to wiem, (DAAB)

  11. Cześć Sylwester
    „Czytając Twoje słowa zastanawiam się nad tym co powoduje, że myślimy o tym miliardzie ludzi i na czym zbudowane są nasze obawy?” – dzięki za tą uwagę, chyba też się nad tym zastanowię:) Pozdro

  12. metafora z paleniem , pokazuje , jak dziś ” dziwnie ” czują się Ci co palą , są jacyś inni , muszą wychodzić z domu , na balkon , poza biuro …
    to tak samo jest samoświadomością , z uważnością , w wiarą w dobro , jeśli coraz więcej ludzi będzie żyło świadomie i uważnie to naturalnie ” zarazi ” tych następnych to jak dobry wirus w który zaczniemy wierzyć i będziemy go mieli , sam się rozszerzy …Warto więc być i działać w Podaj Dalej ! …

    a co do uporządkowania …ważne jest też przestrzeń , moje biurko , moja Torebka , moja szafa , czy ogryzek który jezdzie ze mną w samochodzie , …to jak mgła w której nic nie widać , zasłania przestrzeń , widok na dolinę , nie pozwala mi się odciąć od szczegółów , ciągle zamiast iść do przodu każe mi przekladać rzeczy z jednej strony na drugą , odciąga uwagę …od tego rzeczy ważnych …a dalej po przestrzeni , to co ważne to myśli , co mam w sercu …a po ym moje ciało same dosało więcej oddechu , wolności , przesrzeni …nie ma mgły , nie ma cienia ….

    Grauluje 10 000 ! szybko będzie 1 000 000 milion …Tobie Maćku , współzałożycielowi , MB .. I Wam wszyskim blogowicze …za Wasze „Podaj Dalej „…

  13. Drogi Majkelu i wszyscy. Piszę o wierzę w postęp. W postęp moralny, czy raczej duchowy. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiej samoświadomości, jako ludzkość, nigdy wcześniej nie staliśmy się sami dla siebie zagrożeniem na tak ogromną skalę.

    Oczywiście samoświadoma jest garstka sytych mądrali, w bogatych, stabilnych krajach. Jeśli jednak garstka innowatorów i zapaleńców jest w stanie wypromować iphona, a inni facebooka lub inny gadżet, zabawkę, film albo płytę, to również garstka ludzi z Greenpeace, czy fundacji Viva jest w stanie zmieniać oblicze świata. Już dziś globalni politycy muszą się liczyć z opinią świadomych ludzi, a masowe filmy jak Bazil, człowiek z kulą w głowie, niby w formie naiwnej i baśniowej pokazują ważne zjawiska, podobnie jak Avatar.

    Setki fundacji w Afryce buduje studnie i fair trade (sprawiedliwy handel) oraz przeciwstawia się dominacji koncernów zbrojeniowych i farmaceutycznych – zakały Afryki.
    W Polsce także coraz mniej aktów przemocy wobec zwierząt uchodzi płazem, a gdzieś na Podlasiu ludzie tacy jak Trynidad i Alejandro Gomez-Grabowscy z mojej książki, robią konkretne rzeczy dla konkretnych ludzi. My także, choćby na tym blogu.

    20 lat temu, kiedy zaczynałem pracę w pewnym ośrodku – papierosy palili wszyscy, lekarze, pielęgniarki, pacjenci, kobiety w ciąży i młodziaki. Niepalący to były dziwne wyjątki. Szaleńcy, odmieńcy, ludzie źle przystosowani. Od kilku świadomych osób zaczął się odwrót od nikotynizmu. Dziś pali już tylko ciemniejsza strefa rozumu. Tak działa postęp duchowy – zaczyna się w tobie :) głęboko w to wierzę.

  14. każdy z Nas powinien zacząć od siebie …
    zacząć wierzyć , że mogę ..lub może być dobrze …
    przestać walczyć , rywalizować , schować Ego do szyflady , zauważać inną osobę , jej inność , jej inne spojrzenie na świat
    podejść do osoby której się nie lubi / nie rozumie …i poprostu pogadać …przełamać lody , spróbować papryki / sushi / herbaty jaśminowej której się nie lubi …uwierzyć że Polacy to fajny .otwarty naród , iść na głosowanie / a nie mówić że nie warto bo to nic nie zmieni , dać feedback lekarzowi , kierowcy , koledze , aby dać mu szanse na zmianę …na podjęcie o niej decyzji …lub też nie …
    rozwalić barierę negatywnizmu , pesymizmu , nijakości , nic nie robienia , zrzucania winy na innych na PIS , na PO , na ZUS , na szefa , na Mamę , na tatę , na kiepskiego faceta w łóźku obok , zrób coś …przełam standard , pomyśl , przełam barierę , a pozytywna energia sama zacznie płynąć , to jak na tamie , jak jest gruby mur ! , wysoki ! , to woda nie popłynie …chyba że będzie trzęsienie ziemi …najpierw sam się złam , sam zrób coś co nie jest łatwe dla Ciebie / przeproś kogoś ..podziękuj , powiedz że kochasz , lub że masz żal ….a nie czekaj że jakoś to będzie …że może ktoś coś z tym zrobi …ktoś to ja i Ty …
    następny krok to przełom w myśleniu i działaniu …na lepsze , na wiarę …w siebie ia potem w innych …

    pozdrawiam i ściskam
    Monika

  15. Wczoraj przeglądając miesięcznik kulinarny – moje ulubione zajęcie przed spaniem :) – szczególnie kiedy jestem głodna :) – numer poświęcony zupom :) – znalazłam pewną przypowieść.

    „Pewien człowiek zapytał Boga, jak wyglądają niebo i piekło. Bóg pokazał mu piękną krainę, w której było pod dostatkiem pysznej zupy. Cierpieli jednak głód, ponieważ mieli łyżki dłuższe od własnych ramion i nie potrafili sięgnąć nimi do ust. To było piekło.

    Potem Bóg pokazał człowiekowi drugą krainę: była tam ta sama zupa oraz te same, dłuższe od ludzkich ramion łyżki. Mieszkańcy owej krainy byli jednak syci, bo karmili się nawzajem. I to był raj.”

    Moja najpiękniejsza definicja raju. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających.

  16. Majkelu, trudne pytania zadajesz:) Czytając Twoje słowa zastanawiam się nad tym co powoduje, że myślimy o tym miliardzie ludzi i na czym zbudowane są nasze obawy?
    Patrzymy z perspektywy europejczyków, może w pewnym uproszczeniu, patrzymy z podobnej perspektywy co ludzie którzy próbowali nawrócić indian na chrześcijaństwo kilkaset lat temu.
    Maciej w Coachingu Tao opisywał realia życia wsi na podlasiu, biedę, kłusownictwo, alkoholizm i przemoc.Na pozór świat odrażający, ale też świat w którym można funkcjonować, jeśli znajdzie się metodę.
    Każdy z nas, jeśli bedzię chciał, może zrobić coś, cokolwiek dla istot potrzebujących.

    A z innej strony, uczę się każdego dnia czegoś nowego, obecnie, w związku z nową pracą poznaję nowych ludzi i…się uczę, a wdrukowany mechanizm oceniania zamieniam na ciekawość drugiego człowieka, dzięki czemu poznałem kilka nowych słów takich jak niemra czy zbanowany:)

    :)

  17. Trapi mnie od jakiegoś czasu pewna wątpliwość – przyrost naturalny w krajach trzeciego swiata jest bardzo wysoki. Oznacza to rzeszę cierpiących, głodujących ludzi bez przyszłości. Już dziś planeta ziemia liczy sobie prawie 7,0 mld populacji. Według ONZ około 1 mld ludzi na świecie nie ma dostępu do czystej wody, a 2,5 mld dostępu do podstawowych warunków sanitarnych!!! Jak poradzimy sobie z przeludnieniem? Czy samoświadomość może nam w tym pomóc? Przecież tak naprawdę mówiąc o zjawisku samoświadomości mówimy o wąskiej grupie w populacjach najbardziej rozwiniętych cywilizacyjnie regionów świata. Serdeczne pozdro dla wszystkich czytelników i autora bloga :)

  18. w takim razie ten „mówiący” ból ma do przekazania coś ważnego; A.Mindel za swoim mistrzem C.G.Jungiem traktuje ból, symptom jako ważną informację, ma ona z jednej strony charakter medyczny, bilogoiczny lecz często również – psychologiczny;

    jeszcze 10 lat temu sądzono, ze istnieje grupa chorób psychosomatycznych; dziś w poważnych ośrodkach medycznych np. w USA mówi się wprost, że większość symptomów ma charakter pschosomatyczny

    silny ból – to często silny sygnał – ważny sygnał, jakieś czerwone światło

    pozdrawiam i życzę dobrego samopoczucia i ustąpienia przyczyn bólu

  19. wczoraj spałam 4 godziny w ciągu dnia i na chwilę pomogło ;-)
    dziś jest gorzej ;-) To jeden z tych, których się nie da przespać, zdaje się mówić, „nie ze mną te numery”…

  20. najlepszy jest wtedy sen :)

  21. A co zrobić, kiedy ciąży ból fizyczny, a wszelkie kroki podjęte by sobie pomóc średnio działają? Proszę o podpowiedź i pomoc… Dziś jej potrzebuję mocno.

Komentarze są wyłączone.