Podaj dalej 2. Współczucie bez przywiązywania

Obraz Hugo Simberga, który przypomniała na blogu Joanna
przejmujący obraz Hugo Simberga, który przypomniała na blogu Joanna

Otwieram telewizor, a tam krzywda, krzywda, krzywda i czasem hańba. Krzywda to dla wielu osób  jeden z ulubionych stanów emocjonalnych. Czują się poniżeni. Ktoś im zawinił, ktoś ich upokorzył, doznali straty – tak sądzą. Ich życie, codzienność, nieszczęścia, smutki – to czyjaś wina. Skupiają wówczas energię na udowadnianiu tej winy. Kiedy piszę, że marzy mi się Polska i Polacy dumni ze swojej ojczyzny, kiedy zachęcam do zaangażowania się choćby na 14 dni w  Podaj dalej – nie kieruje mną naiwność ani pozytywny mesjanizmu. Kiedyś w czasie audycji radiowej pewien słuchacz powiedział, że jestem dobrystą, czyli takim naiwniakiem, który promuje dobro wbrew twardym regułom życia. W życiu trzeba się umieć postawić.

 

i kolejny przejmujący obraz Krzysztofa Iwina: Potwarzec
i kolejny przejmujący obraz; Potwarzec Krzysztofa Iwina

Jednak jak ktoś się stawia to czasem wygrywa, a czasem przegrywa. Efektem przegranej jest poczucie krzywdy. Ofiara zawsze w rezultacie nieznośnego poczucia przegranej, upokorzenia, tłumionej złości – staje się sprawcą kolejnego nieszczęścia. Tak uruchamia cykl vendetty, zemsty, odwetu. W taki czy inny sposób skrzywdzony – mści się. Poczucie krzywdy nie tylko usprawiedliwia najbardziej skrajne zachowanie wobec winnych powoduje, że odpowiedzialność, nawet w codziennych banalnych kwestiach, jest  przerzucona na zewnątrz. Jeśli inni są odpowiedzialni za mój los, a co o gorsza za moją krzywdę, nic nie mogę uczynić, oprócz oporu, buntu i zemsty. Im silniejsza bezradność, tym silniejsza frustracja. Spotykam ten mechanizm bardzo często jako coach, menedżer i partner biznesowy na wszystkich szczeblach zarządzania i możliwych hierarchiach. Oni nam ustalili złe ceny; Oni nie dają dostatecznej promocji; Oni tam w Londynie, Hamburgu lub Lizbonie nas nie rozumieją; Oni nie zrobili na czas; Oni dali nam za małe prowizje;Tamci mają lepsze produkty, ceny, usługi, zarządy itd. Jaki jest pierwszy odruch przy ustawieniu celów rozwojowych: Żeby nie było redukcji zatrudnienia; Żeby nie zapomnieli o nas; Żeby zarobki nie spadły.  Od zaprzeczeń nie przebywa rozwiązań. Od stwierdzenia: Żebym nie był głodny; nie pojawią się kanapki na talerzu. Żeby się pojawiły potrzebny jest dla mózgu sygnał: Chcę zjeść kanapkę z serem! Od walki o pokój i lepszy świat – przybywa walki. Chcesz lepszego świata – okazuj pozytywne emocje. Wtedy zostaniesz dostrzeżony i rozpoznany jako przyjaciel lub nauczyciel i co więcej uzyskasz wpływ na własne działania.  Dlatego w mechanizmie podaj dalej chodzi o współczucie bez przywiązywania. To niesłychanie ważny element zmiany osobistej. Jeśli robisz coś spodziewając się docenienia, zauważenia, wdzięczności albo zrozumienia, wcześniej czy później pojawi się uczucie zawodu. Jak mawiał Michał, mój przyjaciel, patron tego bloga: Ktoś pysk ręką obetrze zadowolony, że się za darmo najadał i pójdzie dalej, bez słowa: dziękuję. A ty zostaniesz z….?…. Poczuciem krzywdy! Zatem jeśli mówisz prawdę, jeśli pomagasz, dajesz jałmużnę ważne jest tylko jedno pytanie: Czy mam na to zgodę, czy to jest spójne ze mną? Daj i nie żałuj, niczego nie oczekuj w zamian, gdyż w chwili, kiedy narodzi się tęsknota za docenieniem, znajdujesz się na ryzykownej linii, na której drugim brzegiem jest niedocenienie, zazdrość, krytyka. Wszystkie te bolesne uczucia, które automatycznie ustawiają na pozycji ofiary, gdyż towarzyszy im poczucie krzywdy. Ja tak bardzo się dla nich starłem, a oni nawet mi nie podziękowali.  

 

droga
droga; jakaś droga...zaprasza

 

Acha, i jeszcze jedno. Powód, dla którego marzy mi się silna Polska naszymi osobistymi sukcesami? Sądzę, że tylko silny wewnętrzenie człowiek może oprzeć się pokusie docenienia, zauważenia, dowartościowania przez innych. Może uporać się bez walki  z krytyką osób, które mają inne zdanie.  Odrzuca w sobie króla Juliana. Wzmacnia w sobie Uważnego Wędrowca, który mówi do siebie: Niczego nie zakładaj wszystkiego się spodziewaj.

Podaj dalej 2. Współczucie bez przywiązywania
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

17 komentarzy

  1. Grerr, spróbuj i zobacz ;-) czy czujesz się jak Red John? ;-)

  2. Grerr, kochać siebie samego można, a dziękować sobie samemu nie wypada? :)

  3. dziekowac sobie? to jednak dosc nienaturalne, troche mi si e kojarzy z jakimjs gangsterem albo psychopata, ktorym sam sibie wielbi, jak Red John z serialu Mentalista, a co ze skromnoscia i pokora? pokorny cielakiem ktry dwie matki ssie

  4. To juz teraz wiem co miałś na myśli pisząc o braku przywiązywania się:) Poznałam kilka lat temu niesamowitego człowieka-mieszkającego w Libanie polskiego księdza, który był moim po tym kraju przewodnikiem. I Kazik powiedział -„Dobre uczynki, za które oczekujemy wdzięczności przestają byc dobrymi uczynkami”.
    A co do silnego człowieka-ja to nazywam dojrzałością. Odkryciem, ze źródło jest wewnątrz, nie na zewnątrz. Dla mnie to bardzo wyzwalające odkrycie:)
    Dobrej nocy wszystkim
    Joanna

  5. vayha: mój komentarz o dawaniu pieniędzy wiązał się ze wcześniejszym komentarzem Macieja, we wcześniejszym wpisie o podaj dalej :) tutaj chodziło mi nie tylko o uratowanie życia temu człowieku, a o pokazanie mu, że ktoś bezinteresownie zainteresował się nim.

    To nie była wędka, bo też na ten moment jej nie posiadałam dla tego człowieka. Wierzę jednak w to, że skoro moja ryba była dana w dobrej intencji, to jeśli ten człowiek się najadł i uwierzył być może w coś, da mu to siłę w wyskrobanie wędki.

    Ja też nie poczuwam się do tego, żeby wszystkich dawać wędki. Jeśli jednak mogę dać rybę- robię to. Kiedyś mi ktoś dobry na mej drodze dał rybę. Dał mi też kiedyś ktoś inny wędkę. Za jedno i drugie jestem bardzo wdzięczna, bo i jedno i drugie było mi w tym danym momencie cholernie potrzebne. Wykorzystałam swoją rybę (dokładnie pieniądze- nazwę to po imieniu :)) tak, że teraz skrobię sobie tyle wędek na ile mam ochotę. :) wcześniej byłam głodna i nie miałam do tego siły.

    Czy moja metafora jest klarowna dla Ciebie? :) Bo Twoja o wielorybie jest niezła przyznaję, potrzebuję jeszcze jednak ją trochę przegryźć :)

    Dobrego wieczoru dla Ciebie i Wszystkich Tu Obecnych :)

  6. @Macieju – Na pewno Dalajlama XIV… ma rację w jednej kwestii – to tylko próba. To jednak czy ciężka czy też nie – to kwestia interpretacji, oceny, znaczenia jakiego jej nadam :). Ja traktuję ojca jako część mnie samego. Odbicie tego co powinienem pokochać i zaakceptować w samym sobie. Skoro mnie on porusza… to jest jakiś powód – i jest on we mnie! Z resztą żeby być lepszym – w jakich warunkach miałbym się stawać lepszym? Wychodząc? Miłosierne serce i spokojny umysł też można trenować – zupełnie jak inne rzeczy. Nie podejmując próby, niczego nie załatwię. Oczywiście nauką w tym momencie może być (coachingowy) wniosek, że mam wybór itd itd. Świadomie zatem konfrontuję się z samym sobą. To działa bo i ja i on i nasza relacja staje się lepsza.

    Tak czy inaczej dziękuję za radę. Świadomość, że „nie zawsze musimy” – jest bardzo ważna.

    @Anitko – co do kwestii dawania innym pieniędzy – to jak dawanie komuś ryby. Zapewne znasz to powiedzenie. Chciałem wspomnieć o nim, bo wczoraj oglądałem bardzo miłą komedię, (Po prostu Peck) opowiadającą o dorastaniu i wyzwaniach przed jakimi staje młody człowiek w szkole, w relacji z rodzicami i starszą od niego dziewczyną do której zaczyna żywić uczucia. Chłopak ma inteligentnych i „wyjątkowych” rodziców, którzy roztaczają nad nim płaszcz ochronny. Dzieciak co krok popada w tarapaty ale kiedy prezentuje przed całą szkołą kontrowersyjny wynalazek przygotowany na zajęcia koła naukowego, którego zadaniem jest mierzenie poziomu skłonności samobójczych – poraża tym całą opinię publiczną. Dochodzi do kolejnej awantury rodziców z władzami szkoły a w zamieszaniu ojciec broniąc syna wykrzykuje szkolnej dyrektorce: „Michael nie daje wam ryby na obiad, ani nie uczy was jak ją złowić. On wciska wasze głowy w nozdrza wieloryba i pokazuje wam otchłań”.

    Życzę wszystkim spotykania ludzi na swojej drodze, którzy wcisną wasze głowy w nozdrza wieloryba! :)

  7. Grerr, nic nie tracisz dziękując sobie, możesz tylko zyskać ;-) Zawsze możesz wrócić do „starego” ;-) A powodów do dziękowania sporo. Najpierw ciału, że takie piękne, że mądre, że mu się chce istnieć pod naszą tyranią. Potem sobie za każdą nawet najdrobniejszą rzecz, choćby to, że się zastanawiasz, zadajesz pytania, chcesz coś zmienić. Dziękowanie sobie potrafi wywołać piękną falę czułości, a fala może zamienić się w wodospad i połączyć się z nowym źródłem w dole ;-)
    Serdeczności!

  8. Od walki o pokój i lepszy świat przybywa walki. To stwierdzenie klaryfikuje mi sytuację: jak chcę kupić mitsubishi, to nagle ulicami suną same outlandery.
    Co ja tam mogę, to mi się tylko tak wydaje… a tymczasem… to moja ogromna siła sprawcza, bo jakbym nie oglądała się za tymi outlanderami to bym nie stwierdziła, że taki cudny ten samochów, że muszę go mieć choćby na raty przez 3 lata. I tu się zwrócę do Mitsubishi Poland o uiszczenie faktury za marketing szeptany.
    Tak samo z walką o pokój: pokojowa manifestacja a z drugiej strony postawa i słowa Kolbergera: „jeśli daję innym ciepło i dobro, oni odpłacą mi tym samym” to podobno teoria wzajemności. Może nawet neurony lustrzane w tym pomogą. I tu trochę miejsca na „bez przywiązywania”: nawet jeżeli nie mi odpłacą, to na pewno komuś.

  9. Ostatnio byłam na spotkaniu przy kawie w pewnym centrum handlowym. Podszedł do mnie i do mojego rozmówcy młody chłopak, miał może z 16-17 lat. Zapytał czy możemy go poratować jakimiś pieniędzmi, bo jest głodny. Mój rozmówca od razu odpowiedział: nie. Ja się popatrzyłam na tego chłopaka, pomyślałam: wydaje mi się, że jego strój jest czysty, schludny, wydaje mi się, że wygląda na trzeźwego, jego oczy wydają mi się być smutne. Potem wzięłam portfel, wyciągnęłam kilka złotych, podałam mu, uśmiechnęłam się i powiedziałam: proszę. Chciałam pokazać mu w swoim spojrzeniu i geście, że nie lituję się nad nim, że daję mu coś, ale to on zdecyduje co z tym zrobi. Czy on to zobaczył? nie wiem.

    Mój rozmówca powiedział: no to masz dobry uczynek. A ja na to: być może, teraz ważne co ten chłopak z tym zrobi, czy kupi chleb, czy piwo. I byłam totalnie spokojna. A później dopiero zaskoczyłam się swoim zachowaniem: nie dałam nikomu pieniędzy od bardzo dawna- w sensie nikomu obcemu na tzw ulicy. Teraz dałam i niczego nie oczekuję. To dobry stan duszy :)

    A pod Twoimi słowami Macieju, oczywiście podpisuję się znów wszystkimi rączkami i nóżkami, bo to chyba najważniejsze przesłanie dla mnie na ten czas życia i drogi mojej. :)

  10. hmmm, tak myślę cudzymi słowami… kochaj swoich bliskich, ale otaczaj sie ludźmi, ktorzy na ciebie dobrze wypływają.

    …i jak pisze Dalajlama XIV…potrzebne jest twoje zaangażowanie, wspołczucie bez przywiązywania, a jednak jeśli obecność, nawet bliskich osób jest zbyt trudna, prowokuje w tobie negatywne uczucia, wyjdź z pokoju, odejdź, pomódl się zamiast poddawać się zbyt ciężkiej próbie w ich obecności

    :) :) czego sobie i wam życzę

  11. Obrazy, które wrzucił Maciej przypomniały mi dzieciństwo. Mój ojciec jest malarzem więc jako dzieciak miałem dostęp do wielu albumów – w tym ulubionego – Hieronima Boscha. Pamiętam jak godzinami oglądałem jego obrazy i zastanawiałem się nad historią każdej postaci i każdego stwora z jego płócien. A teraz przerabiam współczucie bez przywiązania do ojca. W zasadzie uczę się go kochać na nowo bo od wielu lat cholernie pije. Polecam taki trening w praktyce.

  12. rzadko sobie dziekuje, to prawda, wole dziekowac innym, sam mam raczej obowiazki :(
    czas to zmienic moze

  13. mgła mówi: zatrzymaj się, zaparz herbatę; pauzy i postoje też są dobre :)

  14. Tak mi przyszło przed chwilą do głowy, po Twoim wpisie Grerr, że może kiedy daję, warto powiedzieć sobie „dziękuję” za uważność na drugą osobę, na swój impuls ;-)

  15. znowu krol Julian z tego wychodzi i smieje sie z nas, to mialem na mysli :)

  16. ja rowniez pozdrawiam, chyba wreszcie zlapalem o co chodzi ze wspolczuciem bez przywiozywania: reaguj, pomagaj ale nie oczekuj ze beda ciebie nagradzac, bo moze byc roznie a i tak wbije ciebie w pyche albo zal jak poczujesz zbyt duzo albo zbyt malo wdziecznosci
    znowu krol Julian

  17. „Niczego nie zakładaj wszystkiego się spodziewaj” i idź w rytmie swojego serca…

    Pozdrawiam wszystkich Uważnych Wędrowców, oby Wasze stopy stawały na miękki puch, a droga była widoczna nawet jeśli mgła… I niech Moc będzie z Wami ;-)

Komentarze są wyłączone.