Podaj dalej 1.

podaj dalej, piramida ludzi dobrej woli
podaj dalej, piramida ludzi dobrej woli

Był taki film Podaj dalej. Kevin Spacey  grający rolę nauczyciela Eugena Simoneta odbudował w małym chłopcu nadzieję. Zadał uczniom pracę domową,  w zasadzie coachingową: Pomyśl, co mógłbyś zrobić aby świat stał się lepszy. Trevor, grany przez niesamowitego małego aktora Haley Joela Osmenta  traktuje to zadanie bardzo, bardzo poważnie. Wymyśla ćwiczenie, powiedzielibyśmy mega coachingowe: Znajdź trzy osoby, którym pomożesz. Musi to być coś, czego nie mogli zrobić sami. W zamian niech oni pomogą trzem następnym osobom itd. Powstanie wówczas piramida dobra.

 

W zasadzie przez przypadek nauczyciel i chłopiec uruchamiają piramidę dobrej woli. Chłopiec wziął swoją własną zasadę: podaj dalej bardzo na serio. Role się odwracają. To Trevor staje się nauczycielem dla Eugena, który już dawno zwątpił w idee dobra, odgrodził się od świata, wiedzie życie samotnika i raczej stosuje formalne zaklinanie dobra, jako pedagogiczny obowiązek. Bez nadziei na rzeczywistą odmianę świata. Film uznano za ckliwy i sentymentalny, zwłaszcza w zakończeniu. Jednak, co tam krytycy, oni zawsze swoje. Pamiętam polskie recenzje jednego z najbardziej genialnych filmów The Truman Show i  te liche trzy gwiazdunie stawiane jako oceny.  Film wysoko oceniany przez krytykę w naszej ojczyźnie musi być zaangażowany społecznie, depresyjny w treści i źle się kończyć. A w kinach wygrywają komedie romantyczne!  I to mi nasunęło pomysł nowy. A może by tak podaj dalej reaktywować? Na skalę mego bloga i jego czytelników. Mechanizm proponuję prosty, aczkolwiek niesłychanie skuteczny. Biały trans. W moim przypadku i jeszcze kilku (a nawet wielu) osób działa, odmienia życie, kreuje świat w jakim chcemy uczestniczyć (mówię bardzo serio, zupełnie jak nie ja :)

 

1. Nie kłam. Nawet w małych, nieistotnych sprawach. Mów prawdę szczerze, zwyczajnie, prosto, bez zawijasów, z dbałością o uczucia innych, ale mów prawdę. Proponuję koncepcję buddyjską prawdy, w świecie, który zdaniem mistrzów nie ma jednoznacznego, obiektywnego dobra lub zła, ono jest zawsze w kontekście. Zatem prawdą jest twoja wizja wydarzeń, emocji, faktów, tak jak została przez ciebie zapamiętana. Kłamstwem będzie przeinaczenie tego, jak twoja pamięć utrwaliła ów obraz, dźwięk lub przeżycie, po to żeby uzyskać wpływ na innych lub pokazać siebie w lepszym, korzystniejszym świetle, lub ludzi w gorszym. Proste? Kłamiesz sobie by zmanipulować innych. Jeśli wiesz, że prawda z jakichś powodów zrani lub skrzywdzi inną istotę – zamilcz.

 

2.Przyjmij prostą zasadę: Wszystkich ludzi, który spotykam na swej drodze zalicz do dwóch kategorii: przyjaciel lub nauczyciel. Dotyczy to także listonosza, osoby, która pyta o drogę, klienta i sprzedawczyni w sklepie itd. Zamiast oceny i szufladkowania – ocena i otwarcie nowej, cudownej kategorii, kategorii poznawczej. Oto kryteria: 

  • W jaki sposób ta osoba była dla mnie nauczycielem? Czego mogłem się od niej dowiedzieć, nauczyć, doświadczyć, odkryć poprzez kontakt?
  • W jaki sposób ta osoba była dla mnie przyjacielem? Co dobrego odczułem, przeżyłem, pomyślałem w relacji z tą osobą? Co mnie w relacji z nią zainspirowało?

Prawie nie możemy nie oceniać. Tak mamy zbudowane mózgi. Nie ocenienianie wymaga treningu. Możemy ocenić i zreflektować się, że dokonaliśmy oceny i zrobić krok dalej w poznawanie, w ciekawość, otwartość.

3.Współczucie bez przywiązywania. Okaż współczucie, gdy dzieje się krzywda. Jak poucza Dalajlama XIV potrzebujemy realnego zaangażowania. Ważniejsza jest twoja osobista pomoc, niż nawet 1000 $ wysłane na konto szczytnej fundacji.  Jeśli pomoc w cierpieniu jest dla ciebie zbyt trudna wtedy wyślij kasę. Nic na siłę. Jeśli chcesz, swoje działanie możesz uzupełnić zasadą Trevora z filmu Podaj dalej: Znajdź trzy osoby, którym pomożesz. Musi to być coś, czego nie mogli zrobić sami. W zamian niech oni pomogą trzem następnym osobom itd.

współczucie bez przywiązywania się
współczucie bez przywiązywania się

No tak i właściwie to wszystko. Cały program na tworzenie świata, w którym chcesz uczestniczyć masz w zasięgu decyzji. Polecam wytrwanie na próbę przez 14 dni. Utopia? Spróbuj potraktować to jako ćwiczenie przez 14 dni, a potem się przekonasz.

Poproszę Ciebie o zgłaszanie akcesu na te 14 dni w komentarzach. Robimy to w zasadzie anonimowo, więc to rodzaj pisemnego zobowiązania wobec siebie. Coachingowo dość ważny. Zwykłe: tak wystarczy. Możesz także zachęcić do tej próby innych, zawsze raźniej wiedzieć, że ktoś jeszcze myśli i działa w podobny sposób. Biały trans!

I proszę o wieści i refleksje :)  jak ci poszło, czego doświadczasz?

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

39 komentarzy

  1. Wieści i refleksje zatem:
    Fajne ćwiczenie. Fajne bo przyniosło ciekawe doświadczenia, przemyślenia i sposoby postępowania. Niektóre z nich są całkiem nowe, niektóre już były i dzięki obserwacji zostały uświadomione. Pewne zachowania odpadły, pewne się pojawiły, jeszcze inne się utrwaliły. I nie są to może jakieś wielkie rzeczy czy spektakularne osiągnięcia, ot kilka małych zmian i czynów. I niech te krople drążą skałę. Fajne ćwiczenie, bo różne postępowania wprowadzone na jego potrzeby w pewnym momencie przestały być traktowane jako ćwiczenie. Zapisały się na trwałe w sposób bycia bez limitu czasu 14 dni, zdają się być trwałą zmianą.

    Z pomocą innym ciekawie i przyjemnie. Przynosi radość, powoduje uśmiech i daje poczucie wpływu. Prośba o pomoc innym w zamian za tą otrzymaną, wzbudziła i entuzjazm i zdziwienie. Czy poszło to dalej… tego nie do końca nie wiem ale wierzę że tak. No i tak się zastanawiam, czy w tych sytuacjach kiedy na potrzeby ćwiczenia pomogłem, pomógłbym także gdyby nie to ćwiczenie? Czasami może tak, czasami może nie…

    Zaobserwowałem, jak bardzo prawda ma wpływ na spójność i ekologię. Niby małe nieszczerości potrafią wprowadzić spory zamęt w relacje z innymi i z samym sobą. Podkolorowane motywy działania, wypowiedzi, postracjonalizacje i uzasadnienia powodują że zaczyna szwankować komunikacja, intuicja, ocena sytuacji, postrzeganie siebie i innych. Czasami szczerość może być niewygodna zarówno dla nadawcy jak i odbiorcy, warto jednak w niej wytrwać lub zamilczeć. Usłyszałem kiedyś coś takiego: „ mów zawsze prawdę, najłatwiej ją zapamiętać” :)

    Traktowanie innych jako nauczycieli lub przyjaciół staram się stosować jakoś od bodajże przeczytania Maćka „restauracji… „ No właśnie… stram się. Zdarza się też inaczej. Podobnie jest ze współczuciem bez zaangażowania po lekturze Dalajlamy.

    Myślę że tego wszystkiego nie można osiągnąć na 100%, ale warto iść tą drogą. Pogłębiać, poszerzać i obserwować. Ciekawie jest też doświadczać wpływ, jaki takie zachowania mają na nasze życie. I jak zbieramy to co zasialiśmy.
    Szacuny i blessy dla wszystkich,
    Tomas To

  2. Anito, nie zwariowałaś. Też to obserwuję ;-) Więc albo obie zwariowałyśmy, albo nasz sen jest taki piękny ;-) Wybieram to drugie, niech trwa!

  3. Pewien człowiek chciał się przeprowadzić do innej wioski. Zapytał mieszkającego tam sufiego czego może spodziewać się po sąsiadach. ” A jacy ludzie mieszkają w twojej wiosce?” zapytał sufi. „Nieprzyjaźni, nieuczciwi, niegodni zaufania”. „Tutaj mieszkają dokładnie tacy sami”odpowiedział sufi. Wieśniak zrezygnował z przeprowadzki. Inny wieśniak, który również chciał się przeprowadzić także poradził się sufiego. I on usłyszał pytanie”Jacy ludzie mieszkają w Twojej wiosce”. „Przyjaźni, uczciwi, godni zaufania”odpowiedział wieśniak. „Takich samych znajdziesz tutaj”.

  4. Pani w tramwaju, pan w kolejce w sklepie, taksówkarz, klient, klientka, obcy człowiek na ulicy, przyjaciele, znajomi… wszyscy są tak cholernie mili, że ja nie wiem jak się nazywam :)

    wszyscy. nikt nie sprawił mi żadnej przykrości od nie pamiętam kiedy. zastanawiam się, może zwariowałam? :) a może przyjmuję do siebie już teraz tylko dobrych ludzi, z dobrą energię, dobrze działające dla mnie rzeczy? a może to ja zaczęłam podawać dalej i to się rozmnaża szybciej niż przez pączkowanie? :)

    czuję się najbezpieczniej na świecie odkąd po nim chodzę. niesamowite uczucie proszę Państwa. polecam do zastosowania. :)

  5. TAK

  6. Witajcie!
    Ja też!
    I taka refleksja mi się nasuwa, że jak myślę o sobie, że mam mówić prawdę i nie ściemniać nawet z dobrą intencją, to…. łagodnieję :)
    Wtedy szybka, często nie do końca przemyślana ocena podlega kolejnej weryfikacji.

  7. He, he ale jaja. Ciekawe doświadczenia z tym mówieniem prawdy. Pyta mi się kelner w restauracji po spożytym posiłku, czy smakowało jedzenie. Jego obsługa była profesjonalna, był uprzejmy, taki fajny gość. Jedzenie natomiast mi nie smakowało ani trochę. Jakoś żeby nie psuć fajnego klimatu, gościowi humoru i ogólnie przyzwoicie żeby było odpowiedziałem coś typu „tak, wszystko ok., dziękuję” a sekundę później przypomniało mi się to ćwiczenie w którym przecież uczestniczę od kilku dni. Sporo innych dziwnych rzeczy się wydarzyło przy realizacji zadania, chciałem się nimi podzielić po jego zakończeniu. Ale mówiąc prawdę, piszę toto żeby spełnić warunek 3 wpisów do zgłoszenia się na szkolenie. Ot prawda i szczera intencja :)

  8. Podałam dalej :) Ja się już „transuję”

  9. Dołączam się :)))

  10. Aloha!

    Serce bije tkliwiej, mocniej, radośniej, bo jestem, jesteście Wy, podajecie dalej, inspirujecie, dzielicie się tym, co w środku u Was. Wielkie Mahalo (dziękuję)!

    Odkąd pojawiliście się Wy wraz z wpisem „dobroczyniącym” nastąpiła u mnie kumulacja, przyspieszenie, magia cudów! Aż trudno w to uwierzyć! Złapałam zeszyt i od paru dni wypisuję co mnie dobrego spotkało danego dnia. Rano budzę się, zerkam i choć oczy zaspane, w sercu jakiś półmrok jeszcze to nagle czytam, czytam i czuję życie w sobie. Jak to możliwe, że spotkało mnie tylko dobrego? WOW, niesamowite! Następuje akcja i od razu jest reakcja! Wyraziłam marzenie, spełniło się kilka godzin później, może nie w dosłownej formie, ale w innej, co daje mi możliwość zweryfikowania marzenia, czy na pewno chcę żeby ziściło się w pierwotnej wersji? A może udoskonalić coś? ;-)

    Patrzę też jak budzą się bliskie mi osoby. Wysłałam do wielu osób list z „akcją”. Spotykamy się i pytają: coś Ty znowu wymyśliła? A co ja mogę dać komuś, podpowiedz coś. Jak to zrobić? Trochę się boję, no bo co sobie ta druga osoba pomyśli? – zaskoczyły mnie te wątpliwości… zatrzymały w refleksji. Pojawił się strach przed daniem komuś czegoś. Skąd ten strach? Po co? I co z nim chcesz zrobić? Kilka pytań i już banany na ustach goszczą i błysk w oku, że TAK, wchodzę w to! ;-)

    Sama złapałam się na myśli, po co to robię? Czy na pewno nie oczekuję niczego w zamian? Czy czasem nie działam tak, że przecież do mnie wróci? Odetchnęłam z ulgą, kiedy wypadł ze mnie uśmiech, kiedy wysłałam do kogoś obcego i zasmuconego na przystanku ciepłą myśl, kiedy sprezentowałam koleżance fragment kosmosu zatrzymany na zdjęciach. To był odruch, impuls, wewnętrzny nakaz, radosna potrzeba. I kiedy za tym nakazem idę od razu, dzieje się magia.

    Czujecie swoje serce? Jakie jest? Jakiego koloru? Jaki wybija rytm, kiedy czujesz dobro, a jaki gdy wpadnie myśl przyprószona starym schematem? Jak duże jest Twoje serce? Jak głęboko jest osadzone w klatce piersiowej? Jak wygląda krew, którą pompuje? I w końcu co mówi do Ciebie, kiedy go słuchasz? O co prosi, za co dziękuje?
    (A to wszystko przez wczorajsze doświadczenie ;-)) Wczoraj poddawałam się masażowi hawajskiemu i zaskoczył mnie widok mojego serca. Zobaczyłam je z każdej strony, jakbym trzymała w dłoni. Niesamowite uczucie! Myślę, że podobnie musi się czuć kardiochirurg z powołania, kiedy trzyma czyjeś serce…
    I zaskoczyła mnie myśl, że wcale nie mam ochoty dziś być masowana, choć ciało bardzo chciało. Serce podskoczyło radośnie i powiedziało, że ono chce tańczyć, masować, płynąć. I z tej chęci powstała magiczna kombinacja. Koleżanka masowała, ja się poddawałam, ale jednocześnie byłam z nią i intencją masowałam ją. Minęły prawie 4 godziny…, a „normą” są dwie ;-))

    Mówię Wam, czucie serca, daje mocnego kopa ;-)
    Serdecznie pozdrawiam Wasze serducha!

  11. wszysycy blogowicze dzięki raz jeszcze za „podaj dalej” będę o tym ćwiczeniu przypominał; droga Agnieszko Hawajko – jestem :) uważnie czytam, cieszę się każdym wpisem i komentarzem, serdecznie pozdrawiam….
    mb

  12. wchodze w to, jestem na TAK, w kazdym razie sprobuje

  13. czuje się ostatnio jak radioodbiornik , szukający fali …, jak czujnik gazu … , jak GPS , który szuka odpowiedniej drogi …jak skaner !!…to efekt ostatnich wydarzeń , „pracy domowej ” , ciągłego zaglądania w głąb siebie , zadawania sobie pytań i intensywnych przemyśleń ..nie tylko na temat dobra …
    chcę się z Wami z nimi podzielić …
    Dobro , po co chcemy być dobrzy ??, co nam to daje , jakiego efektu oczekujemy , to Ważne pytanie ! , bo to odpowiedż nie tylko dla Nas samych , czy to jest dobro dla Nas ? , czy faktyczny gest ( prawdziwe ) ! za który nic nie oczekujemy , żadnego efektu , żadnej potrzeby ( akceptacji , pychy , pewności siebie , spełnienia obowiązku ) , dobro nie może oczekiwać , nie może chcieć , jest ciche , niewidoczne i milczące , pokorne …
    Dobro to uwaga na drugiego człowieka , czasami będzie to tylko uścisk , czasami Dzień Dobry i uśmiech dla Pani która sprząta każdego dnia Twoje biuro, to podzielenie się pomarańczą , uśmiech dla nieznanego przechodnia, pogadanie kiedy trzeba , to bycie razem na dobre i na złe …ale Ważne aby dobro najpierw było w Nas samych …aby tak ja to było ze mną ….trzeba najpierw poukładać siebie , pokochać i być dla siebie dobrym , kochać się , szanować , dbać o siebie , radować się , śmiać się ze swoich błędów ( i nie udanych kawałów ) , ale i ciągle uczyć i jak skaner skanować siebie i sprawdzać co dziś potrzebuje ,co mogę sobie dziś dać …. aby wtedy nie brać!!! tego od kogoś , nie oczekiwać , nie robić nic na siłę , nie manipulować , nie chcieć byś lepszym , z fajniejszą prezentacją , tabelką , racją , bluzką , samochodem , czy większym domem , aby nie walczyć o uwagę , o energię drugiej osoby , bo tą energię mamy w sobie ! , siłę , radość a najważniejsza jest samoświadomość ( aby skaner działał ) odpowiedż każdego dnia po co ? chcę być dobry ….dla siebie .. Ja jestem dobra dla siebie, od kiedy odkryłam o co ciągle walczyłam , o akcpetację ( a jestem fajna i po co mi to było ? ) , o władzę ( a mam ogromną siłę i charyzmę i po co ? ) , ( o miłość , a przecieć ja ją mam ogromną tam w środku w małym , wielkim sercu swoim ) , o radość a tylko ja wiem co lubię ( jakie lody i o jakim smaku ) a teraz …, dziś mogę być prawdziwa dla innych i być dla innych każdego dnia ( dając kamyk , słuchając płaczu przez telefon , chwalić ludzi z którymi pracuje , organizować zajebiste urodziny dla koleżanki , dając książkę dla kogoś co ją potrzebuje aby odkrył siebie ) …bo wiem jak się czuje człowiek który jest kochany , radosny , silny i taki który dostaje dobro każdej chwili swojego jedynego takiego życia bo takiej Moniki jak ja nie ma i nie będzie ( będzie inna ) …a to dobro , miłość wraca bo to wielka energia !!! i ja daje i dostaje !, …bo to jak w pewnym doświadczeniu, uśmiechnij się do kogoś nieznajomego radośnie , prawdziwie ,on też to zrobi do kogoś innego , a ten poda uśmiech dalej , a ten kiedyś do Ciebie wróci …ważne aby był Prawdziwy …
    Dziękuje Mistrzu za tą Naukę , Was wszystkich za to że Jesteście bo każdy człowiek jest dla mnie największym nauczycielem i uczniem zarazem ….
    Wszystkiego Dobrego , radosnego dla mnie i dla Was wszystkich ….
    napisała to prawdziwa Ja ( ze wszystkimi swoimi wadami !! i zaletami ) Jedyna na tym świecie Monika
    ściskam

  14. Właściwie to już to robię, aczkolwiek czasem zbaczam ze ścieżki:)Twój wpis zainspirował mnie do refleksji

    Nie kłam-a jednak czasem mi się zdarza. Bo wygodniej jest mi odmówić spotkania mówiąc, ze jestem zmęczona chociaż zaplanowałam sobie miły wieczór z filmem. Ale nie czuję się z tym OK Teraz myślę, że to kwestia w jakiej formie podam taką informację-niekoniecznie to musi dotknąć drugą osobę

    Nauczyciel, przyjaciel. Ja stosuję zasadę „czego mnie nauczył” i „za co jestem wdzięczna”. Aczkolwiek często zapominam o takiej ramie w bieżących sytuacjach, refleksja nachodzi mnie często długo post factum:)

    Współczucie bez przywiązywania. Współczucie tak, ta druga część nie do końca jest dla mnie jasna. To co robię na codzień to proste pójście za odruchem serca. Od pomocy starszej osobie w przejściu przez ulicę do wpłat na akcje dla zwierzaków. Bezdomnym pytającym o pieniądze proponuję, ze kupię im coś do jedzenia. Od pewnego czasu pracuję też reikowo z intencjami. Ostatnio dla suczki Mary, którą właściciel pobił wybijając jej oko. Intencja jest na znalezienie przez nią dobrego domu /teraz jest w schronisku dla zwierząt niechcianych/. To moje sposoby na wzmacniane Jasnej Strony Mocy:)

  15. Ależ mi sie podoba ten eksperyment!
    Wzruszajacy, panie Macieju- dziękuję.
    Dziękuje też Ewelce, za przesłanie informacji.
    Trzymam kciuki za Siebie…

  16. Tak;
    dzięki za ten pomysł panie Macieju :)

  17. witam wszystkich ciepło; ponad dwadzieścia deklaracji na TAK w „Podaj dalej” !!! Toż to istna lawina, która już w pierwszej sekwencji może objąć cały tłum ludzi :) dzięki wam za to, po okręgu przecież wszysycy zyskam i ja zyskam osobiście; na tym to polega. Czyńmy świat sensownym miejscem, wtedy „myśł globalnie, działaj lokalnie” – przestaje byc frazesem. Greg Braden cytuje wyniki, powtarzanych kilka razy eksperymentów, gdy wprawieni w medytacji ludzie(ok. 500 osób) medytowało nad pokojem i spokojem w Nowym Jorku, potem w Seulu i jeszcze kilku miejscach – okazało się, że w tych dniach i godzinach ilość przestępstw spadała w sposób nieuzasadniony statystycznie – zadziwiająca korelacja

    Ja byłem teraz przez klika dni w szczególnym miejscu, w Anglii, o którym napiszę wkrótce i jesli tylko widziałem czyjś wysiłek, sukces, postęp mówiłem o tym do zainteresowanej osoby, okazywałem szacunek dla jej postępów i gratulacje; złapałem się na tym, że na co dzień rzadko chwalę inne osoby, zbyt rzadko w jakimś głupim założeniu, że to jak pochlebstwo, że „przecież oni sami wiedzą”; nic bardziej mylącego. Sam dostawałem przez te dni wiele wzmocnień i czułem jak bardzo mnie to ciągnie w górę! Dosłownie i w przenośni.

    Sylwestrze; co do kłamstwa i prawdy….z tym trochę jest jak z asertywnością; ona służy tobie i chroni drugą osobę przed jej egoizmem, ślepotą albo po prostu fałszem; ale przede wszystkim chroni ciebie, twoją duchowość. We wpisie: ” Na chytrym pieniądzu” napisałem o buddyjskiej zasadzie stawiania tamy złu; z dwóch powodów:
    * chroniosz siebie lub inne istoty przed skutkami zła
    * chronisz osobę, która zło wyrządza przed skutakmi jej własnej ciemnoty

    o coś bardzo podobnego moim zdaniem chodzi w kwestii kłamstwa; prawda zmienia świat na innym poziomie, na poziomie osobistej „higieny duchowej”; człowiek higieniczny duchowo, czyli prawdomówny niczego w końcu się nie boi, niczego nie gra…jak pisze de Mello jest niezłomny :) a przez to silny, a nawet niebezpieczny, gdyż własnie niezłomny, nieprzekupny, płynie z nurtem codzienności ale potrafi być jak kamień w rzece itd.

    co do jamużny – kiedyś starałem sie moralizować jak dawałem żebrakowi drobne: „tylko nie pij” lub coś w tym stylu i wtedy zdałem sobie sprawę, że to ochydna wyższość, pouczanie biedaka, jakie to łatwe z perspektywy człowieka, który dobrze funkcjonuje – dziś daję jałmużnę jak mam pieniądze i jak chce – bez gadania, po prostu daję…to drugi człowiek zdecyduje co zrobi z tymi pieniędzymi – może za 5 zł kupi piwo, a może chleb; dostał szansę na chleb, może wybrać piwo :) na tym to polega; zdaniem wielu tradycji na takim wyborze polega całe życie :)
    i jeszcze jedna myśl, że czasem lepiej dać bułkę albo zegarek niż wprowadzić kogoś w zakłopotanie; mnie zdarzyło się również dawać zbyt wiele i w efekcie pojawiał się strach: „czego on ode mnie chce” albo „jak ja się teraz odwdzięczę?”

    zatem szacun Moniko za twoją otwartość :) i odwagę…
    serdeczności dla wszystkich blogowiczów :)

  18. dobro dla siebie :
    …poczytać książkę …dać sobie czas …na odpoczynek , na refleksję , na myśli , na pobycie ze samą sobą , na naładowanie energii , na możliwość odpuszczenia , na zwolnienie , na zjedzeniu powoli kolacji , na bzdurny film ( ale ten który lubisz choć oglądasz go 6 raz ) , na gadanie o butach z przyjaciółką , na rzucanie się śnieżkami ( choć to nie wypada po 30 ‚tce ) na popatrzenie wgłąb siebie ….ważnej osoby dla siebie samej …, na bycia uczniem Uważności , swojej własnej …
    Dobrej Nocy wszystkim ludziom na tej ziemi …bez wyjątku …ściskam …

  19. dzisiaj mówiłem prawdę wyjaśniając nieporozumienie pomiędzy mną a bliską mi osobą,nie zadziałało, może nie zadziałało natychmiast, może potrzeba czasu by prawda działała, może jeśli się kłamie przez kilka lat nikt nie uwierzy już w słowa,może, czekam i trwam.

  20. dziś chodził pewien Pan po Galerii i prosił o pieniądze …ludzie reagowali milczeniem , unikiem , machnięciem ręki , lekceważeniem …udawaniem że nie widzą …
    dlaczego …
    ja niestety nie miałam przy sobie pieniędzy …chciałam dać swój numer telefonu …adres gdzie można mnie znależć …ale Pan po kilku próbach ustalenia …prawie uciekł ..bo nie uwierzył że to prawda …, że to nie normalne że ktoś na niego zwrócił uwagę …że przecież z nim nikt nie chciał rozmawiać …a tu ktoś pyta …ustala …
    umowiliśmy się że się znajdziemy …następnym razem w tym samym centrum …, mam nadzieje że tak się stanie …mam nadzieje że ten Pan też uwierzy , dobro istnieje …i że ” Ja go Widzę ” i że można pomóc nic nie oczekując …a refleksja : my ludzie zajmując się sobą ..nie zauważamy drugiego człowieka …bo ciągle myślimy tylko o sobie …tym bardziej Wiem teraz jak wazna jest uważność …na siebie i na innych
    Pan dla mnie był nauczycielem …
    …………………………………………………….
    czasami dobro to też mała rzecz ( wg jakiejś przyjętej przeze mnie miary )…kiedy ktoś potrzebuje zostaw go i nie pytaj …daj mu czas się wypłakać , znależ myśli …nie rób nic wtedy na siłę …bo może być to tylko Twój egoistyczny ( racjonalny ) , próżny gest …napewno pomogę! …a ten ktoś poprostu potrzebuje pobyć sam …a ty tylko wystarczy jak to mu ułatwisz , zostawisz chustki , zrobisz herbatę ( tylko wtedy kiedy będzie chciał ) i pójdziesz dalej swoją drogą …

  21. w niecałe 24 godziny prawie 400 nowych wejść na bloga :)
    Gratulacje!!!

  22. Tak :)
    pozdrowienia dla wszystkich (na ziemi i w kominach …)

  23. Wchodzę :D

  24. Tak tak tak.
    To takie kuszące: czyń drugiemu, co tobie miłe.

  25. Witajcie Wszyscy,

    Dołączam się jak najbardziej i wszystkim życzę miłego wieczoru :)

  26. I’m in! :-)

  27. Tak.
    Pozdrawiam

  28. Jestem!!! i jestem na duże TAK!!! Panie Macieju bardzo jestem wdzięczna za ten wpis przypomniał mi o ważnych dla mnie rzeczach. Serdeczności dla WSZYSTKICH:) Niech biały trans będzie z NAMI:)

  29. tak!

  30. ja wchodzę w to :)

  31. Jeśli mogę zrobić też coś dla Was, jestem ;-)

  32. zaczynam.
    bardzo dziękuję za tego posta. Jest elementem podaj dalej.
    Myślę, że wielokrotnie nie wiemy ile dobra dajemy dalej, ile ludzie zyskują w kontakcie z nami. Więc ja mam potrzebę dania sygnału, że dużo zyskuję dzięki Twoim wpisom.

  33. Grzegorz, cieszę się, że też jesteś :)))))

  34. jes, jes, jes :D

    podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym postem… ciekawa jestem ile nas się uzbiera :)

  35. Tak :)

  36. Jestem …i będę …
    Będę uważna i czujna …
    wgłąb siebie i wokół …
    ściskam …

  37. Wchodzę w to. Osobiście zacznę od przyniesienia karmy do schroniska dla zwierząt. Pozdrawiam.

  38. Jestem pod wrażeniem tego inspirującego wpisu do bloga. Trzymajcie kciuki abym wytrwał.

  39. Panie Macieju, dziękuję za ten wpis! Od miesiąca praktykuję to ćwiczenie! A tu proszę, odświeżenie! Mogę napisać, że jestem w „TYM” (moje trochę „odjechane” czasem wpisy są efektem „podaj dalej”). Doświadczam „dziania się dobra” w moim świecie, który nagle poszerza się na sąsiednią ulicę i kawałek dalej i dalej…

    Podtrzymuję zatem dalsze działania i z ciekawością czekam na blogowe refleksje białotransowe. Czuj duch! Nowy raport niebawem.

Komentarze są wyłączone.