Podstawowa intuicja moralna

Czy ludzi łączy jakaś wspólna zasada przenikająca sferę duchową?
Czy ludzi łączy jakaś wspólna zasada przenikająca sferę duchową?

Wczoraj odbyło się szkolenie non profit z udziałem blogowiczów z okazji dziesięciotysięcznego wejścia na bloga. Jak ten czas szybko mija, wejść jest już ponad czterdzieści pięć tysięcy.  Psychologia pozytywna, szamanizm, duchowość i język transu w podejściu coachingowych. Taki był tytuł. Elementy wspólne, tych wydawałoby się odległych obszarów, od dawna eksplorują Gregory Bateson,  Erich Fromm, Margaret Mead, Joseph Campbell, Stephen Gilligan, Carlos Castanieda, Amy i Arnold Mindellowie, Ken Wilber, Greg Braden, Deepak Chopra – czy Jego Świątobliwość Dalajlama, by wymienić jednym tchem kilka nazwisk.

Ken Wilber
Ken Wilber

Ludzie z różnych kultury, doświadczeń, dyscyplin zadają sobie od połowy XX wieku pytania graniczne [kiedy to świat zaczął otrząsać się z doświadczenia dwóch wyniszczających wojen]: Czy ludzi łączy jakaś wspólna zasada przenikająca sferę duchowa, psychologię życia codziennego a także nasze życie zbiorowe? Czy moralność jest wrodzoną cechą naszego gatunku, czy jest elementem wytworzonym w toku ewolucji, czy też dana jest od siły wyższej jakiegoś Absolutu?  Owych mistyków, badaczy, naukowców, lekarzy – łączy w zasadzie jedno pytanie: Czy jest jakaś wspólna zasada w podejściu greckich stoików i w ajurwedyjskiej medycynie, tybetańskim buddyzmie, i psychologii zorientowanej na rezultat, wierzeniach Tolteków i mistycyzmie chrześcijańskim? Wilber, a równocześnie Gilligan i Mindell  stwierdzają, że kiedy w dobie oświecenia nastąpiło oddzielanie nauki od religii, a potem w okresie modernizmu sztuki od religii, a następnie technologii od nauki – nasza rzeczywistość zyskała nowy wymiar. Dyktat wszechwładnej religii został zamieniony na dyktaturę nauki,  zaś sztuka w poszukiwaniu własnego języka,  eksplorowała nowe obszary i przekraczała granice – wreszcie dochodząc do momentu autodestrukcji. Kiedy już w sztuce nie ma formy, a nawet idei – znika sens sztuki. Tymczasem człowiek jako istota neurofizjologiczna żyje w świecie formy i treści i przez nią się wypowiada.  Jednocześnie nauka również prowadzi do autodestrukcji powiedzą mistrzowie – i chwilowe uspokajające doniesienia nie zmieniają stanu rzeczy. Jako gatunek jesteśmy zagrożeni, gdyż osiągnięcia nauki spowodowały gwałtowny wzrost populacji ludzkiej i jednocześnie zagrożenie globalną zagładą.

dziecko robotnik w XIX wiecznej Anglii
dziecko robotnik w XIX wiecznej Anglii

Tragedia w Fukushimie jest tego najnowszym, bolesnym dowodem. Czwarta siła, czyli technologia i kompleks energetyczno-zbrojeniowy gotowe są dla zysku swoich przedstawicieli, którzy są promilem całej populacji ludzkiej,  wspierać procesy gospodarcze oparte na konsumpcji, konflikcie i stałym wzroście, co przyspiesza degradację planety, ale również kultury. Przedstawiciele wielkiego biznesu i politycy na jego usługach wcisną nam każdy kit, byleby utrzymać gospodarkę eksploatacji i kontroli. Stąd – powie Wilber – tęsknota za powrotem do natury, do stanu pierwotnego, kiedy to religia, nauka i działalność ekonomiczna były niezróżnicowane, kiedy to żyliśmy bliżej natury, a sztuka była wyrazem tęsknot i lęków. Jednak nie ma zdaniem Wilbera i Mindella powrotu do przeszłości. Możemy tam szukasz wskazówek, lecz nie da się cofnąć 300 lat rozwoju cywilizacji [licząc od rewolucji przemysłowej w Anglii]. Jaka zatem rada, nadzieja?

magia kamieni
magia kamieni

To indywidualizacja i osobisty rozwój każdego z nas – powiedzą zgodnym chórem Chopra, Wilber, de Mello, Mindell i inni. To podstawowa intuicja moralna, dzięki której człowiek wykształcony i empatyczny poprzez swoje działania wpływa na swoje otoczenie, czyni otaczający świat takim, w jakim chciałby żyć i zaprasza innych do współuczestnictwa. Miłość to współdziałanie i współdzielenie.

ps. I mniej więcej tymi zagadnieniami zajmowaliśmy się wczoraj :)  Na pięćdziesięciotysięczne wejście na bloga też szykuję niespodziankę.

Podstawowa intuicja moralna
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

25 komentarzy

  1. A, no i jaki ten świat mały ;-) Ja już knuję jak tu wyjechać i nawet mam PLAN ;-) Jak pozwolić rzeczom się dziać, to się dzieją wydawać by się mogło, magicznie…
    Marty nie poznałam, ale… wszystko przede mną, skoro jest tam i ja będę tam…
    Ale teraz jestem tu i jest cudnie :)

  2. Agnieszko Hawajko,to będziesz sobie miło pląsała z Susan w maju.Susan zaczęła zapraszać do Polski Marta,o której już tutaj pisałam. I Martusia zamieszkała na Hawajach.Czyli wszystko przed Tobą:))

  3. Anito, super, to czekam z radością. W “międzyczasie” odkopałam książkę, więc teraz będę miała dwa źródła.
    Ano kolejną. Jedna jest, taka “typowo-nietypowa” dziennikarska, druga czeka na wydanie, “o życiu” ;) a trzecia się pisze właśnie ;)
    A kolejne w głowie się pchają na wyjście. Cóż zrobić, skoro się pchają, mało mam do powiedzenia w tej sprawie ;-)

  4. Agnieszko Hawajko, wyślę Ci na maila moje notatki jeśli chcesz ;) i co to znaczy kolejną książkę? to gdzie są poprzednie? ;)

    Paulino, dziękuję :) tylko, że to nie był kawał roboty :D to był po prostu coaching :D :D :D

  5. Nie mam pojęcia, o co chodzi z tymi kamieniami, ale z kamieni najbardziej zachwycają mnie kryształy (o ile można nazwać je kamieniami). Ze względu na ich cudowne właściwości łączenia się ze słońcem.

  6. O, właśnie o wróżby mi chodzi, dobrze mi w głowie się obijały te kamienie ;-)
    mam jedną książkę, ale tam jest to dość zawile wyjaśnione, więc przyda się dodatkowe źródło ;) Na Hawaje muszę jeszcze trochę poczekać, choć kto wie… w maju przyjeżdża Susan, hawajska nauczycielka, może ona mnie spakuje w drogę powrotną z sobą? ;-)
    Dziękuję Paulino ;-)

  7. Anito, wrażenie jest bardzo pozytywne, a “Krainą Czarów” nazwałam wszystko to czym dla mnie promieniujesz :-) Oczywiście to moja fantazja, ale wydaje mi się, że wykonałaś kawał roboty ( po szkoleniu Macieja nie używam już słowa “ciężkiej” :-) i tego Ci gratuluję.

  8. Agnieszko Hawajko, z kamieniami chodzi o to, że możesz wybrać sobie, kierując się intuicją, kamienie odpowiadające każdej z czakr, będą wtedy wspierać, wzmacniać ich energię. Ja to tak zrozumiałam :-) Poza tym poznaliśmy wróżby z kamieni, ale o tym może ktoś Ci opowie przy osobistym spotkaniu, lub, jeśli Maciej zechce, umieści je na swoim blogu.

  9. Kamieni u mnie dużo, magicznych zaiste ;-) Jeden właśnie pomaga mi pisać kolejną książkę, pod hasłem huna przelana przeze mnie ;-)

    To kto się zlituje? Irena? ;-) Bo Anita zawiedziona, pary z ust nie piśnie :)

  10. Agnieszko, to teraz to się zawiodłam. Myślałam, że się znasz na wszystkim :P (to taki żart ;))

    Paulino, dziękuję :) choć przyznaję, że nie do końca wiem o jakie wrażenie i jakie aspekt mojej Krainy Czarów chodzi :)

    dobrego czwartku Wszystkim razem i Każdemu z osobna!

  11. nadzieja jest w tworzeniu i dzieleniu sią dalej tą wiedzą i dobrą energią …
    jak w tej miłości o której piszesz …
    każdej chwili , każdego dnia …bycie uważnym na to jaką ,mamy inetncje , jaki zamiar ..
    a Jak się spełni ? lub jeśli czegoś nie zauważymy ? coś pominiemy …na co możemy mieć wpływ …
    to tak …jak w “Modlitwie Żaby” de Mello ..w opowiadaniu o Kamieniu Filozoficznym …
    w tym jedno Ważne zdanie dla mnie samej …
    ” Zbadaj to , co lubią nazywać wolnym i odpowiedzialnym zachowaniem , a prawdopodobnie stwierdzisz mechaniczne odruchy , a nie świadome działanie ..”

    czy z Tao te King
    “Woda i Kamień ”
    To , co najmiększe
    Płynie wartko
    po tym , co najtwardsze .
    Niematerialne
    wchodzi
    w nieprzenikalne

    Znam więc dobro niedziałania
    Nauczanie bez słów
    pożytki z nieczynienia –
    mało kto rozumie ”

    a woda to życie , przepływ , zmiana , oczyszczenie
    a w kamieniu zaklęta jest wieczność …
    często razem
    potrafią współdziałać i współdzielić …
    jedną przestrzeń …
    bo może tak jak Jung twierdzi …

    “Jedynie tutaj, w życiu ziemskim, gdzie zderzają się przeciwieństwa, można podnieść ogólny poziom świadomości. Wydaje się, że podnoszenie tego poziomu stanowi metafizyczne zadanie człowieka. ” C.G. JUNG Wspomnienia Sny Myśli”

    Ja mam swoje Ważne kamienie Sodalit …Lapis mają ważną dla mnie energię i moc ..
    jak ja dla Was wczoraj ( myślą na szkoleniu ) i dziś …
    tworzyć i dzielić
    tylko to co dobre

    Monika

  12. A mnie dopadł wczoraj mega smutek, żal…
    Dziękuję Maćku, za odarcie ze złudzeń, za kolejne przebudzenie. Złożyłam sobie obietnicę, że nie będę już sprawcą katastrof w mojej elektrowni, obiecuję sobie uważność, a strażnikiem i drogowskazem jest mi Huna.
    Aloha, drodzy współtowarzysze :-)
    P.S. Anito, gratuluję, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej Krainy Czarów!

  13. Ale nie znam się na wszystkim ;-) Nie wnikałam w kamienie, wiem, że są. Chętnie się wgłębię, bo widać czas na nie ;-)

  14. kamienie huny Agnieszko :) to Twoja działka przecież :)

    Tomek!!!! a jednak ;))))))

  15. Było zacnie.
    Inspirująco i odkrywczo, magicznie i duchowo, energetycznie i oczyszczająco.
    Dzięki Szamańska Brygado

    (P.S. nie podpisałem :) )

  16. PS. No i rzecz jasna, wielkie aloha! ;-)

  17. Podzielicie się ideą kamieni? ;-) prooooooszę ;-)))

  18. cześć Irena ! ja nawet wybrałam sobie (kierując się intuicją) już kamienie :)

  19. Niesamowicie inspirujące było wczorajsze szkolenie, cieszę się, że tam byłam. Świat jest taki, jaki myślisz, że jest.
    Nie ma żadnych ograniczeń.
    Energia podąża za uwagą.
    Moment mocy jest teraz.
    Szczęście to współdzielenie.
    Cała moc pochodzi z wnętrza.
    Skuteczność jest miarą prawdy.

  20. wczoraj było magicznie. dla mnie do potęgi bo byłam po trzech dniach konferencji astrologicznej gdzie był i szamanizm i nauka, fizyka, kwanty, religie i sztuka. (Z)asocjowałam się w pełni :)
    Niesamowite jest to że pytania graniczne pojawiają się wówczas gdy coś nam stawia taką granicę i mówi stop. Coś a nie ktoś. Choroba, śmierć, tsunami czy trzęsienie ziemi. A wtedy następuje wielkie przebudzenie – ale że o co chodzi ?? Tak jak oświecenie postawiło na najwyższym podium naukę i przewidywalność tak to co nie da się przewidzieć, nie można dowieść że się powtórzy zaczęło odchodzić w cień. Przecież medycyna tybetańska nie dlatego jest jakimś tabu że nie działa lecz, że nie rozumiemy jak działa. Bo jest zbyt inwidualna. To jak z moją astrologią, którą każdy gdzieś spotkał, każdy wszak zna swój znak zodiaku ( a nie musi) a jednak to coś podejrzanego bo …nie mamy nad tym kontroli i nie jesteśmy w stanie ogarnąć tego naukowo. Jak łatwo nazywamy coś cudem podczas gdy ten cud mieści się tylko w naszej strefie “nie do uwierzenia”. Coś co u nas jest cudem – na drugim końcu świata wzbudzi uśmiech, że to przecież oczywiste.. Może to tutaj, u nas spadek po wojnie ? Ostatnio znalazłam, że “to co przemilczało poprzenie pokolenie – następne odczuje w ciele”. Widzę w tym jakąś prawdę.

    nie wiem jakie jest remedium na rozwój cywilizacji. Ale prawdą jest, że za ponadprzeciętnymi osiągnięciami ludzi stoją dramaty i problemy osobiste. Nie za wszystkimi ale za wieloma. Psychologia to tłumaczy jako pozytywny efekt uboczny ich neurotycznych mechanizmów obronnych (Cyrulnik tak pisze). Jeśli nawet tak jest to cenę za to ponosimy my wszyscy. Cenę za rozwój ? Albo cenę za doświadczenia tych ludzi ? Taka odpowiedzialność zbiorowa wobec świata ? Nie mam pojęcia. Ale widzę tu brak ekologii wartości takich osób a ‘wielkich ludzi trzeba szanować i podziwiać”. Pozostają po nich wielkie dzieła i odkrycia – no i to co mamy wokół siebie. Na przykład trzęsienie ziemi i tsunami.
    Ja się też podpisuję, że inwidualizacja, empatia, ekologia, szacunek do ziemi ( a propos wczorajszego “ziemię uczynisz sobie poddaną”) to chyba TA droga.

    czekam z niecierpliwością na niespodziankę – uwielbiam niespodzianki :)

    a! ucieszył mnie ten post Maćku. Mam nadzieję, że forma bliżej wyjściowej sprzed Marrakeszu ?

  21. Co do sztuki współczesnej- to jak orzekają eksperci– toczy ona obecnie (najczęściej sama ze sobą, tzn. w wąskim kręgu wtajemniczonych) “dyskurs o rozpadzie tożsamości”. Ale–myślę, że jak się już całkiem “rozpadnie”, to coś nowego w to miejsce powstanie. Kilka lat temu urządziliśmy z przyjacielem-kuratorem sztuki wystawę w fabryce Schindlera (Kraków) pt. “Pustka jest formą, forma jest pustką”, a więc w załozeniu ta wystawa miała byc inspirowana buddyjskim “dogmatem”, trudnym do konceptualnego ogarnięcia. Mieliśmy początkowo wątpliwości, czy artyści podejmą temat, czy zechcą wchodzić na grunt tak w końcu mistyczny, dla polskich artystów nawet egzotyczny. A jednak zareagowali chętnie i wystawa cieszyła się zainteresowaniem i była interesująca, i nie tylko środowisko buddyjskie ją nawiedzało. Prace Koji Kamoi, Mirosława Bałki, Konrada Kuzyszyna, Dominika Lejmana, Anki Sielskiej, z tego co wiem, większosć z tych artystów nie wyznaje buddyzmu. Dlaczego o tym piszę, nie tylko dlatego, żeby się pochwalić, ze udało się nam zrobić coś, co na początku wydawało się mało realne, ale także dlatego, zeby zwrócić Waszą uwagę, ze obecnie w sztuce coraz częściej dochodzi do “kolaboracji” z dziedzinami, które sztuka zawsze zapoznawała. Złe przeczucia Wilbera, Witkacego, Dostojewskiego, dotyczące dehumanizacji sztuki poprzez jej formalną “sterylność” raczej się nie sprawdzą. Współczesna polska sztuka wizualna jest społecznie zaangażowana. Literatura także nie mieszka na parnasie. Teatr mamy dobry, bardzo otwarty na eksperymenty, czuły, poszukujący. Nie narzekajmy.
    Podstawowa intuicja moralna i w sztuce, i w życiu rodzi się w przestrzeni międzyludzkiej. Tego książki nie nauczą, ani kaznodzieje, już bardziej mama z tatą, jeśli sami ją wykształcili. To współczucie dla innych i dla siebie. Jeżeli współczujemy tylko sobie i troszczymy się tylko o własne dobro, to kicha, żadnego dobrego teatru na tym nie zbudujemy, chyba, ze nudny teatr jednego aktora.

  22. Grerr fajnie, że jesteś ;-)
    Jeszcze się spotkamy na jakimś szamańskim szkoleniu z autorem ;-). Ale jeśli pomyślałeś o wczorajszym spotkaniu, to tak jak ja, byłeś tam ;-) Miło Cię było spotkać, a także każdego z osobna.

  23. nie mam czasu niestety na rozmowe, praca – ale siedze przy tobie, szkoda ze mnie wczoraj nie bylo

  24. Cudnie! Cieszę się, że było Wam inspirująco. Byłam duchem, oj byłam ;-)

    A dziś chętnie bym pogadała, tak słowo do słowa, duch do ducha, nawet blogowo ;-)
    Ktoś się przysiądzie? Dużo miejsca obok.

Komentarze są wyłączone.