…otwarty na…

  • Do polityki w Polsce poszli i nadal idą ludzie najgorzej przygotowani, o najsłabszych kompetencjach, a nie najlepszych – powiedział kiedyś profesor Wiktor Osiatyński. W biznesie, zwłaszcza własnym, na etacie w firmie lub w instytucji trzeba się układać z ludźmi, budować relacje, wykazywać się przedsiębiorczością i kreatywnością, trzeba być niezłomnym, pomysłowym, aktywnym. Własna praca i jej wyniki weryfikują zdolności, zaangażowanie, talent – niemal natychmiastowo. W polskiej polityce liczy się zasada: mierny, bierny, ale wierny. W obecnym systemie partyjnym o wszystkim decyduje lider, a zwłaszcza o pieniądzach przydzielanych z budżetu państwa, czyli z naszych podatków. Co z nimi robi partia – to sprawa partii, czyli głównie jej lidera. Nic więc dziwnego, że system ten funkcjonuje na zasadach feudalnych zależności, a wokół lidera tworzy się dwór, frakcje i koterie.
  • Zupełnie tak samo jak w niezreformowanej służbie zdrowia, której z powodu feudalnych zależności i pół-formalnych interesów zreformować się nie da. Jest to wbrew interesom, tych, którzy rządzą placówkami służby zdrowia, gdyż mają w nich niemal wszechwładne wpływy. Dlatego nie mówi się o tym wprost. Tabu. Tajemnica poliszynela. Tak, jak do polityków przykleja się biznes, tak do lekarzy najrozmaitsze fundacje czerpiące prywatne zyski z publicznych budynków, urządzeń, aparatury. A co dopiero rynek leków! Jeden z największych w Europie. To dopiero jest półka z konfiturami.

  • Buddyści powiedzą jednak: nie krytykuj władzy, zupełnie podobnie jak przez wieki powtarzali katolicy i szerzej chrześcijanie. Ci drudzy twierdzili, że władza dana jest od Boga. Koniec kropka. Konieczne jest posłuszeństwo. Buddyści mówią jednak co innego. Swoim przesadnym krytycyzmem utrudniamy władzy sprawowanie rządów. Ponadto w krytycznym, wrogo usposobionym społeczeństwa, w atmosferze nieufności i ocen toczą się przecież wybory, ludzie idą do polityki… i czy tego chcemy czy nie, obraz polityki i polityków jest odbiciem społeczeństwa.
  • Buddyjski mistrz powiedział mi kiedyś, że mamy taką politykę i polityków, na jakich zasłużyliśmy. Ot choćby Grecy, przyzwyczajeni do etatyzmu, dziedziczenia publicznych funkcji, nieufni wobec władzy, nastawieni socjalistycznie i roszczeniowo nie czują się odpowiedzialni za wspólne dobro, jak Szwedzi czy Norwegowie. Dla Greków władza to wróg. Władza, zatem okłamuje swój naród, gdyż wie, że sporo jego przedstawicieli oszukuje na podatkach, socjalu i wszelkiej pomocy społecznej. Koło się zamyka. Ufa się tylko rodzinie. Prawda w komunikacji społecznej jest jedynie przybliżeniem wersji. Inaczej jak na przykład w Szwajcarii. W obu krajach z resztą donosi się na sąsiadów. W jednym z zawiści, w drugim z protestanckiego obowiązku.

  • Taoista w sprawie polityki nic nie powie. Jeśli w koncepcji zachodu polityka jest sposobem na społeczne funkcjonowanie [już Arystoteles twierdził, że człowiek jest stworzony do życia w państwie], to dla taoisty polityka jest balastem, błędem samym w sobie, ślepą drogą. Nic też dziwnego, że taoiści z pobłażaniem, a nawet ironią traktowali konfucjanizm oparty na prawie, kastowości, przepisach i na porządku wymuszanym przez system prawny, administrację i wojsko. Na szczeblu tej drabiny musiał stać cesarz jako najwyższy gwarant ładu.
  • Kiedy wypowiadasz słowo prawo, w tej samej chwili ktoś łamie prawo, kiedy wypowiadasz słowo sprawiedliwość, natychmiast pojawia się jej przeciwieństwo – powie mistrz Czuang tsy do cesarza. Taoistom nigdy nie chodziło o naiwny powrót człowieka do natury, reprezentowany dziś przez ruchy niuejdżowe. Nie ma powrotu do historycznej przeszłości, wyszliśmy z lasu i kropka. Zbudowaliśmy miasta i tutaj żyjemy. Wyprowadzenie się do Borów Tucholskich czy Puszczy Kampinoskiej nic nie da.
  • Chodzi o podstawową intuicję moralną, o pytanie, czy aby żyć w zgodzie z naturalnym porządkiem rzeczy potrzebujemy do tego specjalnych zabiegów? Czy polityczny, prawny ład społeczny pełen nakazów, zakazów, obwarowań, uszczegółowień i przede wszystkim mody, marketingu, gospodarki o partej o wzrost i konsumpcję, czy ten ład jest konieczny? Czy jest jedynym z możliwych?
  • Taoista odpowie, że nie. Łamiemy prawo, gdyż jest, co łamać. Każdy człowiek, za wielkim filozofem niemieckim  Immanuelem Kantem, może przejawić się w swej ludzkiej naturze poprzez uświadomienie sobie naturalnego ładu, prawa moralnego opartego na współuczestnictwie. Granicą tej podstawowej intuicji jest ochrona słabych i życie, które nie przynosi szkody innym, czyli realizacja swoich pragnień w sposób, który nie ogranicza wolności innych osób., natomiast pozwala w pełni urzeczywistnić własne człowieczeństwo.

  • Polityka wybiera często rozwiązania z trudem wynegocjowane, skomplikowane, a nierzadko konfrontacyjne. Stąd wiele konfliktów i wojen oraz źle funkcjonującego prawa. Tao zaprasza do rozwiązań najprostszych i naturalnych. Na zachodzie powodem do narodowej chwały i dumy jest konfrontacyjność i rywalizacja, nawet, jeśli w jej wyniku giną tysiące ludzi. Dla taoisty unikanie i prostota będą rozwiązaniem najlepszym. Lekko, łatwo i przyjemnie realizuj swój talent. Co powie na to tradycja zachodu? Coś, co przychodzi łatwo jest nic nie warte. W pocie czoła będziesz zdobywał owoce pracy swojej.
  • Istotą taoizmu jest szczęście. Umysł otwarty na przestrzeń, w której pojawiają się wszelkie możliwości.
…otwarty na…
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

6 komentarzy

  1. Jak już wiecie, to nie system jest chory lecz ludzie. Chorzy nie fizycznie lecz mentalnie.
    Włodzimierz Cimoszewicz zapytany dlaczego nie chce startować na szefa partii powiedział, że nie ma czasu na układanie się z innymi. Szkoda mu czasu na bezsensowne negocjacje.

    Sport się różni od polityki tym, że w nim panuja jasne zasady.

  2. Dzieki ,Macku ,za powiedzenie glosno o tabu w sluzbie zdrowia.
    Dobrze jednak ,ze nie jestes lekarzem-niepokornych ,glosnomowiacych,niewspolpracujacych…po prostu sie zwalnia….
    na skarge nie ma do kogo pojsc;))))))))))bo wszyscy wpalatani sa w jeden interes….od ordynatora ,przez dyrektora,NFZ,do lokalnych politykow…poszerzenie perspektywy daje mozliwosc zobaczenia ,jak rozbudowana jest jest siec wspolzaleznosci…………….rodzi to poczucie bezradnosci.

    patrze na moje talenty,porozrzucane na stole pomiedzy ksiazkami,wsrod nich takze rozwiazanie umowy o prace…
    co mowi do mnie tao? a moze glos Intuicji……poklon sie nisko,…dzis jeszce nie czujesz…ale za jakis czas zupelnie szczerze podziekujesz swoim szefom;))))))))))))))

    “istota taoizmu jest szczescie “…jak bardzo byals szcesliwa przez ostatnie 10 lat????

  3. W takich sytuacjach zawsze przychodzi mi do głowy , że kij ma dwa końce :) Z drugiej strony po ostatniej akcji NFZ obcinania limitów specjalistom już przestałam wierzyć że coś się poprawi. Wszystko w majestacie prawa. Jeszcze bardziej sceptyczna jest moja mama, 40 lat temu miało być lepiej, 20, 10 ostatnie 4 i nic.

  4. Aniula,

    Kukiz ma świętą rację, nie ma demokracji jest “kracja pięciu”. Aby dostać się do sejmu musisz być na liście partii x czy y. Nie ma znaczenia co osiągnęłaś, co możesz zrobić i dać innym, musisz być wierny i umieć mówić, że białe jest czarne i odwrotnie.

    Akcja Kukiza jak najbardziej słuszna!!!

  5. A co sądzicie o akcji Pawła Kukiza na stronie http://www.zmieleni.pl aby walczyć o jednomandatowe okręgi wyborcze?

  6. “chodzi o podstawowa intuicje moralna…” – dokladnie tak.
    Tylko co robimy na codzien by ja rozwijac i pielegnowac?

    Polecam przy okazji “7 zasad skutecznego dzialania”. Covey dowodzi, ze “prawo” moralne funkcjonuje tak jak prawa fizyki – niezaleznie od naszej woli czy wiedzy. Nie da sie jednak osiagnac prawdziwego szczescia postepujac wbrew temu prawu.

Komentarze są wyłączone.