Portrety – koan

– Portrety jak wiadomo oddają nie tyle twarze modeli, osób portretowanych, co ducha artysty, który je sportretował. Tak jest w malarstwie. W fotografii inaczej. Artysta fotografik znika, gdzieś w głębi za obiektywem i jego artyzm można rozpoznać po tym, że portret mówi za siebie. Ujawnia swego ducha. Ujawnia tajemną moc osoby zatrzymanej w kadrze.

– Mówi pan o duchu, mistrzu – jeden z kursantów uniósł rękę, której cień odbił się na slajdzie pokazującym właśnie kolejne zdjęcie Marilyn Monroe. – Co ma pan na myśli?

– No cóż, duch to metafora. Mam na myśli to „coś”, co sprawia, że porter fotograficzny mówi, żyje, ukazuje wnętrze osoby sfotografowanej. Natomiast w malarstwie, zwłaszcza klasycznym, sztalugowym niemal zawsze duch artysty odbija swego rodzaju piętno na postaci. Botticelli, Cézanne, Modigliani, Picasso, spójrzcie na portrety Leonarda lub z innej epoki – na Vincenta. Nie chodzi o technikę malarską, jest oczywiście inna u obu artystów. Nie chodzi też o podobieństwo formalne. Tu słynne chiaroscuro Leonarda, tam impast Vincenta. Chodzi o pieczęć ducha.  

– Czjaroskuro? – spytał ktoś z tyłu.

– Ach tak. Chiaroscuro. Nie wyjaśniłem – prelegent przetarł okulary ogromną szmatką pełną plam od atramentu – Miękki światłocień, delikatne przejścia, gładkie plamy, a jednocześnie kontrast między plamami światła jak u Caravaggia. Impast natomiast… – zastanowił się i znów potarł szkła. – Na mokrą jeszcze farbę nałożona jest kolejna warstwa, maźniecie pędzlem. Farba miesza się na płótnie. Efekt nie do podrobienia, gdyż na przykład na żółte plamy Vincent van Gogh nakłada błękitne kreski a potem intensywną czerwień. Gdy wszystko zaschnie – drży, wibruje.

– Użył pan sformułowania pieczęć ducha. Może pan to rozwinąć? – Skrzętnie notująca dziewczyna z pierwszego rzędu uniosła pióro.

– Pokażę na przykładzie. – Podszedł do komputera i uruchomił aplikację z Facebookiem. Na ekranie ukazała się znana wszystkim ścianka. Kliknął na Osoby, które możesz znać a następnie na pokaż wszystkie. Po chwili na ekranie wyświetliła się lista osób.  – Najlepiej samemu się przekonać. Widzicie to? Nie ma ducha. Nie ma nic. Uśmiechnięte buźka, kolejna uśmiechnięta buźka, upozowane, upozowane, upozowane, upozowane, dziwacznie upozowane, dziwaczne, kot, pies, portret z dzieckiem, ciemne okulary, niewyraźne, niewyraźne, upozowane seksualnie, motocykl, ciemne okulary, trzy osoby, dziwactwo, kot, dwie osoby, łódka, dziwactwo, porter z dołu, porter z góry, dziwactwo, dziwactwo w okularach, rozmazane, coś, kolejne coś, dziwactwo. Nie ma ducha. Facebook, czyli książka z twarzami zabiła twarze, zabiła ducha i ludzie w to poszli. Ukryli się na fejsie choć udają, że się tutaj odkryli, że się spotykają. Już rozumiecie? Rozumiecie co się stało?

__________________________________________________________________

NOWOŚĆ!!! SZKOLENIA ON LINE

Coaching Tao. Jak żyć w zgodzie ze sobą?

__________________________________________________________________

inne koany

starsze koany

__________________________________________________________________

zapraszamy na dwudniowe szkolenie do KALISZA

Bogactwo i szczęście. Bogactwo to stan umysłu.

Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.