Poszukiwanie sensu

wychudzony postem i medytacją książę Siddhartha
wychudzony postem i medytacją książę Siddhartha
gra na sitarze
gra na sitarze

Podobno książę Siddhartha Gautama z rodu Siakjamunich siedział pod drzewem Bodhi przez 49 dni powziąwszy postanowienie, że będzie siedział tak długo, aż nie rozwiąże zagadki cierpienia. Kiedy już doznał oświecenia, medytował przez kolejne 7 tygodni nad tym, w jaki sposób wprowadzić w życie, to co odkrył. Wówczas usłyszał jak nieopodal rzeką płynie łódź.

Nauczyciel gry na sitarze (indyjskiej gitarze) instruował swego ucznia: Gdy napniesz strunę zbyt słabo, wyda dźwięk fałszywy, gdy napniesz zbyt mocno pęknie.

 

Wtedy wstał, wykąpał się i pierwszy raz od wielu dni zjadł posiłek. Wcześniej ukazał mu się Papijan przywódca Marów, demon niewiedzy, a także jego piękne córki Pożądanie, Rozkosz i Namiętność, a potem jeszcze kilka niesamowitych pokus, lęków, gróźb, szantaży i obietnic.  Demon Marów używał różnych sztuczek, aby odciągnąć buddhę ze ścieżki prowadzącej do oświecenia. Nakłaniał księcia, aby natychmiast wrócił do swego królestwa, ponieważ jego ojciec, król Shuddhodana umarł, a władzę objął niesprawiedliwy i okrutny Devadatta, szantażował uwięzieniem żony Yosodhary, wreszcie użył nienawiści, otaczając księcia odrażającymi wojownikami, którzy ciskali oszczepami i lżyli medytującego. Ot, seria wydarzeń jak na mistyka i proroka przystało. Same kłamstwa demona i halucynacje. Buddha wezwał ziemię na świadka, wtedy demony odstąpiły. Piękna historia.

Byron Katie, określa siebie jako taoistkę
Byron Katie, określa siebie jako taoistkę

Wcześniej wydarzały się podobne próby prorokom Izraela, tolteckim i azteckim szamanom, Majom i Yaqui, potem przydarzą się Jezusowi z Nazaretu i Muhammadowi, a także nieustannie będą się przydarzać świętym chrześcijańskim i wszelkim mistykom, sufim i szamanom wyżej niesklasyfikowanym.  Niemal każdy mistyk doświadcza chwili przełomu. Czasem dzieje się tak na pustyni lub pod drzewem, czasem – jak w przypadku Byron Katie, współczesnej trenerki rozwoju, jest to własna łazienka i doświadczenie wyjścia z depresji. Wracając do buddy. W końcu poznał tajemnicę smutku (dukkha) a także własnych wcieleń i doznał oświecenia. Wówczas odkrył cztery szlachetne prawdy. Jest cierpnie i smutek, cierpnie ma swoje przyczyny, cierpienie może ustać, istnieje droga do zatrzymania cierpienia.

Inni mistycy i prorocy, szamani i guru w mniej lub bardziej przystępny sposób przekazują nam myśli, dzięki którym mamy odnaleźć poczucie sensu. Oderwać się od zewnętrznych bodźców i pragnień, samolotów, komputerów, telefonów komórkowych, tuneli aerodynamicznych, serów pleśniowych, dżemów, krewetek w śmietanie, motocykli ścigaczy, seriali, koncertów jazzowych, samochodów z napędem na cztery koła i porcelany zdobionej w reprodukcje Klimta. Cały ten śmietnik nie dość, że nas ogłupia – powiedzą, ale też pobudza do pożądania, grzechu, głupoty w efekcie oddala od sensu, który znajduje się wyłącznie w nas, ewentualnie w programie, którego pełne znaczenie rozumie jedynie bóstwo, Bóg, absolut… Większość z duchowych koncepcji pytających o sens, odwołuje się również do etyki, czyli przekazuje dość precyzyjne instrukcje na temat tego, co jest dobre i złe, oraz co najistotniejsze ofiarowuje Obietnicę. Obietnica przez duże „o” oznacza przyszłość, jakiś alternatywny, najczęściej lepszy ciąg dalszy, od rzeczywistości pełnej jogurtów, samolotów, laptopów, seriali, kolorowych pism, szamponów, banków itd.   

Arnold Mindell jest przekonany, że zwykły człowiek poprzez swoją postawę może zmienić świat
Arnold Mindell jest przekonany, że zwykły człowiek poprzez swoją postawę może zmienić świat

Ale….niektórzy mędrcy w mowie i w piśmie, mówią coś zaskakującego, co brzmi niemal jak obelga lub szyderstwo (należy do nich choćby wspomniana Byron Katie oraz liczne grono podobnych dziwaków jak Greg Braden, Clare Graves, a nawet Arnold Mindell  czy Joe Vitale lub Deepak Chopra), że świat taki jaki jest, jest dobry. Łatwo im powiedzieć, gdyż większość z nich urodziła się lub zamieszkała w bogatej Ameryce, której problemy społeczne lub ekonomiczne są tak różne od tych na przedmieściach Kalkuty lub favelach Rio de Janeiro, w Sudanie lub Burkina Faso, czy choćby w polskiej wsi na Podkarpaciu.

Tymczasem wsłuchuję się w słowa genialnego Polaka Stanisława Lema, że z każdym elementem postępu, na przykład lodówką albo antybiotykiem idą rzeczy dobre dla ludzkości. Jemy zdrowszą żywność w przeciwieństwie do zgniłej, którą przez dziesiątki tysięcy lat jedli nasi pradziadowie, chronimy się również przed skutkami infekcji, które jeszcze 60 lat temu zbierały powszechne żniwo śmierci. Pojawiają się też złe skutki. Bowiem lodówki to zużycie energii, efekt cieplarniany i podobnie antybiotyki, które zmniejszają odporność i robią setki szkodliwych rzeczy ubocznych.  Kupujemy nową mikrofalówkę żeby zaoszczędzić czas na gotowanie i pracujemy więcej, żeby mieć pieniądze na mikrofalówkę – mówi Lem.

mistrz
mistrz

Jednak w słowach twoich, mistrzu Lemie odnajduję jeszcze jedną mądrość, którą potem nie znając twych słów powtarza uzdrowiona, oświecona we własnej łazience Byron Katie: wszechświat i bez nas dąży do równowagi, jest emergentny, czyli z chaosu buduje uporządkowanie. Możemy tylko zgadywać sens i znaczenie, uparcie nadawać sens w nadziei, że powiedzieliśmy coś trafnego, właściwego, odkrywczego. Jakaż w nas jest pycha, dopowie inny geniusz –  Stephen Howking, kiedy sądzimy, że rozpoznajemy sens naszego istnienia. Być może z tego powodu w końcu przestraszeni tym, co już zaczynamy rozumieć i milionami pytań, które kwestionują pytania wczorajsze, pozostaje nam król Julian.  Jego egocentryzm to cecha arcyludzka, choć jest oposem.

 

 

przyroda znakomicie sobie radzi nawet wobec wandalizmu człowieka
przyroda znakomicie sobie radzi nawet wobec wandalizmu człowieka

Interesującą odpowiedź daje nam również sama Ziemia, natura, przyroda. W skażonej strefie czarnobylskiej od strony Białorusi przyroda rozkwitła. Jak powiedział jeden z badaczy – zwierzęta i rośliny żyją i rozmnażają się w stanie całkowicie naturalnym, bez ingerencji człowieka. Gdyby dziki, kaczki i rysie wiedziały jak silne jest stężenie skażonych pierwiastków w ich nerkach i wątrobach – umarłyby, a one żyją, żerują, polują, rozmnażają się. Odrodziła się nawet populacja zwierząt taki rzadkich jak: orły, puszczyki, krogulce, wilki i rysie.

 I jak tu znaleźć sens? Może to rzeczywiście tak proste jak z napinaniem struny?

 

 

Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Polecam dostępny w internecie film „Life after people” – o tym, co by się wydarzyło, gdyby człowiek nagle znikł z powierzchni ziemi. Jest lekcją pokory.
    Świat jest nam potrzebny, a my światu?
    Cudownie by było mieć świadomość, że nie przeszkadzamy.

  2. „bo kiedy skupiamy się na szukaniu sensu życia to łatwo przeoczyć doświadczenie tego życia” – Ewelko bardzo ciekawe i atrakcyjne podejście, zwłaszcza że gdy my się zmieniamy to zmienia się nasze widzenie świata, więc i strumień doświadczeń jest nieustanny. Dzięki że podzieliłaś się Twoją filozofią, teraz i ja wezmę sobie coś z tego dla siebie:) pozdrawiam

  3. Grerr, świetne! Biorę! ;-)
    Jestem we „właściwym momencie” mojego życia. Nigdy nie było lepszego. Czy będzie? Jeśli nie zejdę z drogi to „właściwy moment” zostanie tym jedynym ;-)

  4. podoba mi się Twoja definicja :) dostałam ją od Ciebie we właściwym momencie :) dziękuję :)

  5. moze na tym polega odnalezienie sensu, ze zamiast mowic „za pozno”, „za wczesnie”, „nie teraz” lapie sie poczucie ze jest akurat, ze to wlasciwy moment?

  6. Agnieszko, tak się składa, że obraz ten to i ja w czystej postaci ;) i powiedziałam, że chcę taką kieckę na własny ślub :D

    Cieszę się, że przyszłam w odpowiednim momencie. Jeśli w czymś jeszcze mogę się przydać Tobie- to jestem :)

    Gdybym innym osobom tu obecnym, też mogłabym się do czegoś przydać- to też jestem :)

  7. W Krainie Czarów widzę podobna energia krąży. Dziękuję! A obraz sobie biorę, bo to przecież ja w czystej postaci! ;-) I wiersz też jakoś dziwnie znajomy, skąd, ach skąd? A, z serducha ;-)
    Dziękuję Anito, przyszłaś z tym w chwili bólu… Może ciało sobie przypomni jak to jest, bo przecież jest inaczej niż jest obecnie.
    I szukam sensu w bólu. Mój wierny nauczyciel, surowy, ale nauki przynosi…

  8. cóż.. ja też szukałam sensu( kto nie ?:) – najpierw poprzez podporządkowywanie sobie otaczającego świata ii tzw. pasmo nieustających sukcesów, które jak przyszły to były jakieś puste i ..bez sensu. Potem poprzez pokorę i misję pomagania ale to wzbudziło więcej gniewu we mnie niż dało sensu bo zapomniałam o sobie ( z założenia).ostatnim krokiem by „Oderwać się od zewnętrznych bodźców i pragnień ” i osiągnąć równowagę wewnętrzną, wolność od wszystkiego i wszystkich i to było moje wielkie wow w poszukiwaniu sensu życia.

    ale teraz dla mnie sens życia odnajduję w słowach J.Campbella, że nie chodzi o sens życia lecz o jego doświadczanie” . bo kiedy skupiamy się na szukaniu sensu życia to łatwo przeoczyć doświadczenie tego życia :(

    pozrawiam

  9. I Eckhart Tolle i jego teraźniejszość. Czasem się zastanawiam czy, jak to niektórzy określają ta jednostka chorobowa, to nie jest ludzka norma. Meta meta pozycja.
    Bardzo do mnie przemawia demon niewiedzy i jego córy. Żeby na instynkt przełożyć spójność i spokój i świadomość tu i teraz. W tej sekundzie bez myślenia instynktownie nastrajam się do swojej spójności i spokoju i tak w każdej kolejnej sekundzie. Nie ma przesunięcia czasu w procesie myśl – decyzja – wdrożenie spójności i spokoju. Jak w Avatarze – ogonek mam podpięty do spójności.

  10. Dziękuję Maćku, że mogła przeczytać Twój wpis o poranku właśnie o takiej treści :)

    poniżej pozwolę sobie coś zamieścić, co nie do końca mówi o sensie o jakim tym piszesz, mówi jednak o harmonii i spokoju, która akuratnie dla mnie moim sensem istnienia jest… tu i teraz, tam i potem :)

    „Wiersz o spójności i harmonii mojej. Jeśli chcesz- może być i o Twojej :)”

    Czy droga jest prosta, czy droga jest krzywa,

    czy jestem dziś żwawa, czy może leniwa,

    znaczenia to nie ma, dla życia w ogóle,

    gdy jest spójność we mnie, a nie taplanie się w mule.

    Wewnętrzną harmonię mam teraz i tu,

    a przecież nie stronię od płaczu i śmiechu.

    Spokojne mam serce, duszę i ciało;

    mój mózg jednak woła: rozwoju mam nadal mało! mało! ;)

    Więc brecham się z siebie, jak głupi do sera,

    że gdy człowiek szczęśliwy, to proste rymy dobiera :)

    a do mnie po latach, to dopiero dociera :)

    i skończyć nie mogę, pisać do siebie,

    bo mam teraz radochę i jestem w swoim niebie :)

    także zwrotkę ostatnią dedykuję TOBIE,

    bo czy w życiu jest trudno, czy łatwo

    i tak wszystko kończy się w grobie.

    Bierz więc z życia to co chcesz- a nie musisz,

    bo inaczej szybciej niż sądzisz swoją duszę udusisz…

Komentarze są wyłączone.