Poszukiwanie wartości 5. Dziecko oraz iluzja wiedzy

bez zmian
bez zmian

Co z Ukrainą? To co zwykle. Snujący się latami konflikt, który będzie destabilizował region i na całe dekady osłabiał państwo Ukraińskie. Nic nowego. Tak było przez ponad cztery dekady w Irlandii Północnej, tak było przez trzy dekady na Cyprze, tak jest w Izraelu i Palestynie, tak dzieje się nawet w stosunkowo stabilnej Hiszpanii, w której konflikt z Baskami czy Katalończykami w jednej chwili można rozpalić. Kraje Bałkańskie, pogranicze rumuńsko – węgierskie, grecko-tureckie, Syria. Indie i Pakistan. Konflikt ma się tlić. Ten mechanizm wykorzystywany jest od stuleci i w XX oraz XXI wieku rozgrywany jest wciąż na nowo.

***

Wszelkiego rodzaju nacjonalizmy, populizmy są jak wata cukrowa, które tysiącom ludzi odbierają trzeźwy osąd. Wystarczy tylko podgrzać lęk, wskazać palcem winnego (najczęściej kozła ofiarnego) i następuje wybuch społecznego poparcia dla jakieś wojenki. Taki jest skutek np. Patriot Act w USA, ustawy zezwalającej na m.in. totalną inwigilację bez sądu, aresztowanie bez zarzutów, stosowania tortur wobec podejrzanych, przetrzymywanie w więzieniu bez wyroku sądu. Dokument wprowadzony został po 11 września przez prezydenta Busha. Aktu tego nigdy prezydent Obama nie cofnął, chociaż obiecywał. Wciąż wracają wątki z mojej książki Zabić coacha. O miłości i nienawiści do autorytetów w Polsce. Tematy nad wyraz aktualne.

 ***

Demokracja, która daje teoretycznie prawo głosu każdemu przez władzę polityczną została owładnięta manipulacją aby ów statystyczny, zwykły obywatel robił co mu władza podsuwa. Co prawda nie jest to zadanie zbyt trudne dla władzy wobec ludzi nakarmionych cukrem i tłuszczem, litrami taniego alkoholu, prostym obietnicami i łatwymi rozwiązaniami. Nieumiejętna władza traci władzę, gdy nieumiejętnie manipuluje emocjami tłumu. Rzecz w tym, że dojrzałe demokracje mają dojrzałe systemy kontrolne oraz dojrzałe instytucje, które potrafią (przynajmniej w jakiejś mierze) kontrolować zapędy władzy wykonawczej i przymuszać ją do realizowania przynajmniej części społecznych celów.

 ***

Nie miejmy jednak złudzeń, wszędzie i tu, i tam – i tak decydują globalne interesy globalnych graczy gospodarczych. Wciąż warto pamiętać, że 90% zasobów Ziemi należy do 1% populacji ludzkiej. I jeśli mogę to ot tak, bez cenzury napisać, to tylko dlatego, że nie wskazuję sytemu, nazwisk ani konkretnych mechanizmów, mój głos to zaledwie jakiś tam głosik, kropelka zaledwie w morzu popkultury i demagogii łatwych recept, które są kontrolowane przez mainstream, a mainstream jest kontrolowany przez kapitał. Oprócz tego świadomość zbiorowa jest zbudowana z komercyjnej waty, jedynie nieliczni, bez siły przebicia i przez to bez znaczenia, rozumieją nieco dogłębniej złożoność świata. Większość ulega manipulacji, u nas ten odsetek jest ogromny, na co wskazują kolejne sondaże. Ten jest dobry-tamten zły; prezydent obiecał więc będzie lepiej; będzie lepiej bo większość zagłosowała; stare było złe – nowe będzie dobre; niższe podatki ale mniej pracy; więcej pieniędzy ale szybsza emerytura; tańsza kiełbasa ale droższe mięso w skupie; nowoczesna armia ale tylko polskie uzbrojenie; obciążenie marketów podatkami ale wyższe pensje dla pracowników i niższe ceny żywności; tolerancja, miłość i pojednanie ale precz z gejami, gender, in vitro oraz uchodźcami. I ludzie w to wierzą!

 ***

Kiedy liczą swoje pensje wiedzą, że na wyprawkę dla dziecka potrzeba tyle, na spłatę kredytu tyle, na bieżące wydatki tyle – więc na wakacje w tym roku trzeba albo pożyczyć (zwiększając dług) albo pojechać na działkę do cioci. Jeśli zwiększą dług, wiedzą, że trzeba będzie więcej i ciężej pracować albo obciąć inne wydatki, np. remont pokoju lub zakup nowego auta w przyszłym roku jak nie za dwa lata. Jednak gdy spoglądają na gospodarkę kraju już tego nie rozumieją. Dlaczego?

 ***

Być może powody są dwa i to występujące jednocześnie. Pierwszym z nich jest postawa dziecka, które oddaje odpowiedzialność – oddaje ją władzy, lubianemu lub nie superrodzicowi (świetnie do tej roli nadaje się prezydent, premier, rząd). Prawem dziecka jest zarówno uległość jak i bunt, oczekiwanie spełnienia potrzeb jak i domaganie się realizacji potrzeb. Obowiązkiem rodzica spełnianie potrzeb ale i stawienie granic. Zły rodzic w odbiorze dziecka mało daje, gorzej daje niż inny, lepszy rodzic, który rówieśnikowi daje więcej. Ponadto zbyt ogranicza dziecięcą swobodę. Dziecko chce niemożliwego – totalnej swobody ale bezpieczeństwa; spełnienia pragnień – ale braku obowiązków i nacisków; nieograniczonej tolerancji rodzica –  ale samo nie znosi wielu zachować ludzi dorosłych. W Polsce ten mechanizm jest silnie zakorzeniony. Dzieci do swoich rodziców są przyklejone psychologicznie i ekonomicznie czasami długo po trzydziestym roku życia. Przenoszą więc swe nadzieje i żale na państwo, na onych. Łatwiej jednak dostrzegać brak niż dostatek, silniej reagujemy na deficyt i nudę niż na sytość i spełnienie.

 ***

Drugim mechanizmem jest zwykła niewiedza, nieprzygotowanie lub iluzja wiedzy. Sprawę pogarsza iluzja demokracji – jeśli wszyscy mogą mieć wszystko, jeśli politykiem może zostać piosenkarz lub pracownik muzeum ludowego, elektryk lub strażnik miejski, lekarz rodzinny lub człowiek po podstawówce – to może nim zostać każdy, nic trudnego, ja też! – myśli sobie w skrytości wielu Polaków.

 ***

Tymczasem nie można rozmawiać o fizyce kwantowej z kimś, kto nie rozumie zasad mechaniki newtonowskiej i nie wie jakie siły działają na rowerzystę, który wjeżdża w zakręt. Nie sposób rozmawiać o literaturze współczesnej z osobą, która nie przeczytała kilku ważnych książek i nie słyszała np. o Jellinek, Houellebecq, Gombrowiczu czy Eco. Nie sposób rozmawiać o ekonomii z kimś, kto nie rozróżnia polityki monetarnej państwa od fiskalnej. Nie sposób rozmawiać o ekumenizmie z ortodoksyjnym katolikiem lub muzułmaninem, gdyż rozmowa zawsze skończy się na tym, że jesteś heretykiem lub niewiernym i nie ma co z tobą rozmawiać dopóki nie przyjmiesz jedynie słusznego rozumienia boga i wiary.

To znaczy można rozmawiać ale rozmowa albo jest bezsensowna albo jest stratą czasu. Idiotyzm popkultury posunął się tak daleko, że ludzie nawet w kwestiach wymagających wielu lat treningu, specjalistycznych kompetencji oraz żelaznej kondycji jak sport – wypowiadają się z miną znawców. Skoki spadochronowe – proszę bardzo; kolarstwo szosowe czemu nie; kolarstwo mtb – każdy przecież ma teraz rower górski, co to za problem; piłka nożna – sąsiad byłby najlepszym trenerem kadry a przeciętny kibic najlepszym strategiem; tenis – każdy przecież ma w domu paletkę do badmintona, co za problem, gra się tak samo. To nic, że brzuchy zwisają do kolan i krótki sprint do autobusu kończy się 15 minutową zadyszką. Kult niewiedzy stał się zaskakująco – wartością i nie stanowi już przeszkody ani w problemu przy zabierania głosu ani obejmowania urzędów. Kandydat na premiera może opowiadać wierutne bzdury i uczeni eksperci nad nimi dywagują w najlepszym czasie emisyjnym. Nie ma autorytetu, który z mocą powiedziałby: dość tych bzdur,  bo Polska racja stanu, bo mu wyciągną dziadka z Wermachtu, bo z władzą trzeba dobrze żyć. Jak słychać głos bardziej niezależny, jak np. Cimoszewicza, to polityka, który się wycofał i emigruje wewnętrznie a może nawet opuści kraj, jak zapowiada.

***

Wielu ludzi chce mieć wszystko; ludzie sądzą, że znają się na wszystkim, a jeśli się nie znają, mówią, że wiedza jest bez sensu; ludzie aspirują do zaszczytów i władzy nie mając elementarnej wiedzy. Świat stał się przestrzenią bez granic, którym łatwo można manipulować wykorzystując powyższe mechanizmy. Nigdy nie mieliśmy jako cywilizacja tak powszechnego dostępu do wiedzy i do informacji i nigdy wcześniej takiej sieczki w głowie z powodu informacji błahych i czystej manipulacji.

***

Dlaczego przemoc rodzi przemoc, dlaczego sprawca staje się ofiarą? Z jakiego powodu tak łatwo można grać i tym mechanizmem? O tym również piszę w mojej książce i wrócę do tego wątku na blogu, niebawem.

Cdn.

Poszukiwanie wartości 5. Dziecko oraz iluzja wiedzy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

11 komentarzy

  1. Bobik,

    Dziękuję za troskę o moją inteligencję. Ma się dobrze.

    Wszystkiego dobrego!

  2. Myślę, ze narodowi potrzeba zdrowego rozsądku…

  3. A kto by tam sie przejmowal jakimis autsajderami? Z Kassandry tez sie smiali. Na sile nie wyciagnie sie nikogo z iluzji; kazdy musi przezyc swoje zycie sam, tak jak lubi, jak sobie je zorganizuje I w co uwierzy, co mu powiedza inni albo co sam sobie znajdzie. Dyskusja z tymi z tymi, ktorzy na nia nie sa otwarci badz przygotowani jest strata czasu I energii. Narazanie sie na ostracyzm jest przykre. Tym bardziej chyle czola przed tymi, co maja odwage glosno o tym mowic, pisac, dzialac; szukac rozwiazan, czesto alternatywnych I przeciwnych mainsteramowi. To naprawde dziala. Swiadomosc rosnie, poszerza sie. Zawsze w kazdym kraju jest te kilka procent myslacych inaczej. To jest niesamowicie trudno porzucic iluzje, gorzej niz nawyki I nalogi. Czasem trzeba dokonac totalnej rewolucji swojego ( czyli z grubsza biorac ogolnie panujacego) pogladu. To boli, ale nie ma juz odwrotu.To jest odpowiedzialnosc nie tylko za siebie, ale te wybory rowniez dotycza zwierzat, roslin, srodowiska. Kazda z pozoru drobna decyzja odzwierciedla swiatopoglad, czy to wybor konsumencki produktow w sklepie, dieta wegetarianska, recycling, sposob podrozowania. Ale do tego trzeba dorosnac wlasnie I samodzielne podejmowac decyzje nie bezkrytycznie czekajac na politykow, rodzicow, nauczycieli, duchownych, tworcow reklam, lekarzy, farmaceutow, terapeutow, guru itp. To jest jak przeskok z fizyki newtonowskiej do kwantowej.

    A czyja to wina, ze niektorym sie nie wiedzie?

  4. Można pisać, rozmawiać, grzmieć o tym co właściwe, ale na „duże dzieci”, które zachłysnęły się dorosłością rozumianą jako legalny alkohol i dozowolone papierosy nie wiele w praktyce działa?
    Jest lato i ludzie się kąpią nad wodą. Powiem szczerze, że ja np. jestem zaskoczona tym jak małe w sumie (alkohol leje się na pierwszej z brzegu plaży na potęgę) są statystyki utonięć. Naprawdę ludzie własne życie mają równo gdzieś. Woda w jeziorze doskonale niczym lodówka schładza butelki i puszki. Należy je tylko na czas zasłonić przed patrolem nadpływającej policji. Dotyczy to zwłaszcza bardzo agresywnych nastolatków, których w obawie o własne życie nikt przecież nie upomni. Takie czasy. Rzeczywiście jeśli się zapomni, że to tylko jakaś tylko pewna reprezentacja narodu się opala, można przemianować się na kosmopolitę i outsajdera.
    W tym wieku za późno żeby cokolwiek mogła uświadomić kampania społeczna?

  5. Hmm, na kwestiach zywieniowych i na technologii zywnosci tez znaja sie wszyscy…

  6. Andrzeju, a ie przyszło Ci do głowy, że Twój potencjał intelektualny jest niewystarczający? Może warto porzucić kołczingowaie i zająć się czymś pożytecznym (i prostym)?
    Buziaczki.

  7. Tak nawiasem mówiąc, Twoja książka i treści w niej zawarte są wymagające. Często potrzebuję po kilka razy czytać fragmenty bo po prostu nie orientuję się, nie rozumiem.

  8. No i tyle co sobie popiszemy, pogadamy. Chociaż tyle.

Komentarze są wyłączone.