Poszukiwanie wartości 8. Cywilizacja śmierci

duchy
duchy

15 sierpnia mija. Wojsko święciło swój dzień a ludzie święcili zioła z okazji święta maryjnego. Swoją drogą ilu wyznawców zna ten dogmat? Maryja w obecności apostołów zasnęła i została żywcem wzięta do nieba, fizycznie i cieleśnie. W dniu sądu ostatecznego nie zmartwychwstanie i nie będzie sądzona, gdyż już jest w raju.

A co z resztą dobrych ludzi? Czy ciocia i wujek też są w raju, czy też oczekują na ostateczne rozstrzygnięcie w jakiejś poczekalni, czy też może teologia przewiduje jakiś myk kwantowy – w rodzaju czas nie istnieje, raj już jest…lub też innego rodzaju anomalia ukryte są w dogmatyce? Wyznawcy chrześcijaństwa, w pierwszych dekadach jego rozwoju, byli głęboko zawiedzeni brakiem końca świata. Oczekiwali na powrót Mesjasza każdego roku. Nie spodziewali się, że minie ponad 2000 lat i nic. Dobrze, zostawmy teologiczne rozważania. Niewielu, nawet prątkujących wyznawców one obchodzą, wiara to w dużej części mechanizm nawykowy, wyuczony wraz z socjalizacją i dlatego bezrefleksyjny i jednocześnie radykalny.

***

Termin: Cud nad Wisłą denerwował piłsudczyków, gdyż umniejszał znaczenie geniuszu ich wodza jako genialnego stratega. Do dziś toczą się spory, komu należy przypisać zwycięstwo? Bitwa warszawska była rzezią, o tym historycy milczą. Na północy Warszawy, w okolicach, w których często jeżdżę rowerem wciąż są stare umocnienia z czasów dwóch wojen i właśnie tej bitwy. Dziesiątki tysięcy ludzi po obu stronach zginęło na polach Ossowa, w puszczy Słupeckiej, na obrzeżach obecnych Marek i Radzymina. Nie tylko Warszawa to wielki cmentarz, również jej okolice. Polska, jak mało który kraj, usiana jest cierpieniem, śmierć wyziera tu niemal z każdej łąki, lasku, ulicy czy stawu. Polska śmiercią jest przesycona i nie potrafi się od niej uwolnić. Z mlekiem matki, z nieświadomą narracją rodziców i dziadków a potem z narodową pompą łykamy ten trupi jad, dumni, że tyle za nami stoi trumien. Być może dlatego też polska codzienność przypomina często funkcjonowanie cwaniaczka, który jakoś sobie radzi, jak to na wojnie.

***

Końca świata i Sądu Ostatecznego nie widać jednak od wczoraj znów powiększamy dług ekologiczny. W roku moich narodzin (1961) eksploatacja Ziemi w cyklu rocznym miała proporcje 2 do 1, czyli 3 miesiące Ziemia mogła odpoczywać, odnawiać wody, powietrze i lasy. Dziś w ciągu 6 miesięcy zżeramy całe zasoby planety. Obliczono, że gdyby, te prawie 8 miliardów ludzi, chciało żyć na poziomie konsumpcyjnym obecnego mieszkańca Wielkiej Brytanii, potrzeba by rocznie 5 planet Ziemia. Należy dodać, że obliczenia dotyczą obecnego modelu gospodarczego, w którym np. wyrzucamy tony śmieci tylko dlatego, że współczesny marketing tworzy piękne opakowania, które w rękach właściciela żyją kilka minut, zanim ich nie rozerwie a potem nie wyrzuci. Kupujesz borówki, skarpetki, myszkę do komputera, długopis – wszystko opakowane w plastik, który w jednej chwili staje się bezużyteczny. Istniejące technologie odnawialne pozwalałyby jednak żyć w dostatku populacji ludzkiej, gdyby zmieniła model gospodarczy i kulturowy. Również technologia mogła wyeliminować pracę i wyzysk, jednak wymagałoby to zmiany świadomości miliardów ludzi i…odsunięcia od władzy władców świata.

***

Przemoc? Jan Paweł II twierdził, że stworzyliśmy cywilizację śmierci. Rozumiem jego przesłanie szerzej niż w jego katolickiej wizji dobra i zła. Cywilizacja śmierci oparta jest na zabijaniu: giną miliardy zwierząt rocznie, miliardy! (w samej tylko Europie) by zaspokoić łakomstwo i pychę ludzi. Giną na mięso, tłuszcz, skóry, żelatynę, futra, eksperymenty, testy. Ich życie i cierpienie daje rzeczy nie tylko nam nie potrzebne lecz szkodliwe dla zdrowia (jak krowie mleko i białko z mięsa) lecz również zabójcze dla planety. Produkcja mleczarska, rzeźnie i uprawy zbóż na karmę dla zwierząt to jedne z największych trucicieli planety. Nie przeczytasz tego jednak w mainstreamowych mediach. Usłyszysz: Pij mleko, będziesz wielki, zobaczysz: Pyszne tradycyjne kabanosy i parówki. W uczelniach medycznych wkuwany jest do głów przyszłych lekarzy mit, że białko odzwierzęce jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania człowieka. Tymczasem dziecko do drugiego roku życia, w chwili największego rozwoju kości, organów wewnętrznych i mózgu – może żywić się wyłącznie mlekiem matki – kobiety, nie krowy! Co więcej wiele matek unika w czasie karmienia alergizujących pokarmów, w tym w większości produktów mlecznych (krowich) i mięsnych.  Zostawiam ten wątek. Pewnie wrócę do niego.

 ***

Stawiam równość pomiędzy eksterminacją zwierząt, którym zgotowaliśmy obozy zagłady, i przemocą wobec ludzi? Owszem. Między innymi obojętność wobec losów zwierząt, zgoda na ich bezsensowne cierpnie czyni z naszej cywilizacji szczep wirusowy zmierzając do samozagłady. Przemoc zawsze rodzi przemoc. Uruchamia mechanizm ofiary, która w odwecie staje się sprawcą. Wiele piszę o tym w mojej najnowszej książce Zabić coacha.

Rozumieli to zjawisko ludzie różnych zawodów i epok: Albert Einstein, Lew Tołstoj, Charles Darwin, Bernard Show, Isaak Bashevis Singer, Mark Twain, Nicola Tesla, Natalie Portman i wielu innych. Sprawca w na skutek swych działań znów staje się ofiarą, ten cykl nie ma końca. Pewien poeta napisał: czy wyobrażasz sobie co czuł anioł zagłady, który na polecenie Boga spalił Sodomę i Gomorę, co czuł gdy wyżynał pierworodnych w Egipcie? Domyślam się co mógł czuć. Właśnie minęła rocznica zrzucenia bomb na Hiroszimę i Nagasaki. Rozmawiałem z żołnierzami, który wrócili z pola walki z syndromem stresu wojennego. Zabijanie w majestacie prawa nie daje ulgi ani rozgrzeszenia. Rozmawiałem też z rzeźnikami. Czy rzeźnik lub myśliwy może być obrońcą zwierząt? Nie może. Gdyż popadłby, jak wielu żołnierzy, w ciężką depresję z powodu dysonansu poznawczego, wewnętrznego rozerwania.

***

Takiego rodzaju rozerwania doświadcza dziś cały niemal świat. Jedne zwierzątka hołubimy inne zarzynamy; jedne wojny są sprawiedliwe, inne niesprawiedliwe; bojownicy o wolność w jednej telewizji są terrorystami a w drugiej bohaterami; choć dokonują tych samych mordów i aktów przemocy. Ofiara staje się sprawcą, sprawca ofiarą. Empatia i nieczułość sąsiadują na szpaltach gazety, w czasie tego samego programu informacyjnego, na tym samym portalu, w ciągu komentarzy. Dziecięce mózgi uczą się schizofrenicznej wybiórczości. Oglądając świnkę Pepę, która właśnie grilluje mięsko z rodzinką nasze pociechy przegryzają kanapkę z szyneczką. Z czego jest szynka mamusiu? Z pysznego, zdrowego mięska. Na reklamie radosny prosiaczek zachwala kiełbasę! Co za haniebny pomysł. Cykl ofiarniczy zabija naszą cywilizację. Cynizm i oportunizm napędzają cykl, który wcześniej czy później trafi nas w głowę. Wielu obywateli doświadcza tego dopiero, gdy zapada na poważne choroby cywilizacyjne. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że cukier, białko, tłuszcze, alkohol, nikotyna, skrobia – szkodzą? Przecież mówię, piszę! Napisałem w jednej z moich książek, że jeśli nie chcesz zmienić swoich nawyków żywieniowych, palisz i pijesz, to przynajmniej odkładaj sporą część pensji na dobrego lekarza i od razu na hospicjum!

***

W XX wieku świat przeżył dwie największe wojny światowe, holocaust narodu Żydowskiego i zdziesiątkowanie narodów Rosji, Polski, Niemiec, Japonii, Korei, Wietnamu, Chin – wojny bratobójcze w Irlandii, na Bałkanach, teraz w Syrii. Najróżniejsze wojny z terroryzmem oraz setki toczących się wojen lokalnych w Erytrei, Kenii, Czadzie, Sudanie.

Tak, jestem bezwzględnie przeciwnikiem przemocy, jestem pacyfistą i moje poglądy nie są jedynie iluzję, mrzonką nawiedzonego socjologa, gdyż równocześnie z okrucieństwami – w XX wieku doświadczyliśmy największych w historii, pokojowych osiągnięć dokonanych praktycznie bez przelewu krwi. Były nimi m.in. odzyskanie niepodległości i zjednoczenie Indii (dzięki przywództwu Mahatmy Gandhiego), utworzenia państwa Izrael (dzięki przywództwu Goldy Meir), w USA porzucenie polityki rasistowskiej (dzięki Martinowi Lutherowi Kingowi), w RPA odejście od apartheidu (dzięki Nelsonowi Mandeli), w Polsce i Europie środkowo-wschodniej odrzucenie komunizmu ( m.in. dzięki Janowi Pawłowi II i setkom ludzi z dawnej Solidarności).

***

Oczywiście oponenci powiedzą, że w Indiach, w RPA i w Polsce wciąż są problemy (w Polsce nie ma ich zdaniem wolności, gdyż był spisek Magdalenki). Sądzę jednak, że problemy zaczynały się zawsze wtedy, gdy na scenę wkraczał sprawca, których uruchamiał cykl ofiarniczy. Sprawca często kieruje się własnym ego, partykularnym interesem jakiejś frakcji, chciwością, zemstą, czasem głupotą a najczęściej neurotyzmem i chciwością. Dlatego też liderzy pokojowych zmian bardzo często giną. Doskonale rozumiał to Jan Paweł II, stając się jedną z nielicznych ofiar, która przeżyła i która nie dokonała odwetu.

I co zrobił po zamachu na jego osobę? Rozpętał wojnę? Wprowadził Trybunał Inkwizycyjny, powołał nowych Jezuitów, objął ekskomuniką, groził, zakupił rakiety ziemia-powietrze, salutował na defiladzie, groził użyciem nowej broni, nałożył embargo, dał rozkaz tajnym służbom, kazał w nocy zastrzelić swego wroga, wysłał jednostkę Delta, sprzedał broń wrogowi swego wroga, obniżył stopy procentowe, utworzył więzienie bez sądu, kazał torturować podejrzanych, ogłosił wojnę z terroryzmem?

Odwiedził swego niedoszłego zabójcę w więzieniu i  wybaczył mu, a potem jeszcze długo robił swoje. Między innymi dzięki niemu mamy w Polsce 25 lat pokoju i wszystko wskazuje na to, że jesteśmy gotowi ten dar roztrwonić.

cdn.

Poszukiwanie wartości 8. Cywilizacja śmierci
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

10 komentarzy

  1. Piekne przemyslenia. Gratuluje autorowi bloga.

  2. Dżo-ann,
    “Kurczę sorry Was, ale historia jest wystarczająca przepełniona przelewem krwi, to po co w ogóle iść myślokształtami w tę stronę?”
    “Po co w ogóle rozważać w tę stronę – ciemną stronę, kiedy się robi wszystko żeby ludziom było ok i zwierzętom ok.?”

    Może po to, aby sprawdzić jak nasz światopogląd działa w warunkach brzegowych? Agresja istnieje – czy będziemy chcieli o tym myśleć czy nie. Czy nie warto wypracować wobec niej świadomą postawę zamiast udawać, że problem nas nie dotyczy?

    A tak na marginesie – Szanowne Koleżanki i Koledzy,
    Czyż nie jest ciekawie gdy w dyskusji pojawiają się trudne pytania, różne punkty widzenia i gdy można bez wartościowania skonfrontować swój światopogląd z innymi? O czym tu dyskutować gdybyśmy wszyscy się ze sobą zgodzili. Każdy powiedziałby na swój sposób swoje “tak” i rozeszlibyśmy się do swoich zajęć. A tak – proszę, jest dyskusja… :)
    Zakładam, że Autor nie tworzy tego dzieła jakim jest blog jedynie po to, aby gromadzić wokół siebie wianuszek fanek i wyznawców. Jeżeli moje pytania wykraczają poza formułę niniejszego forum to proszę Autora o jasną informację. Nie zamierzam bez pozwolenia wchodzić do ogródka komuś, kto chce w taki czy inny sposób pielęgnować swoje kwiatki… :))

  3. Agresja to widać zwyczajnie tak silny instynkt w każdym z nas, że uruchamia się jak domino? Sublimujemy się, a tak szczerze to jesteśmy dwoma instynktami?
    Ty, autorze piszesz prowokacyjnie “zabić coacha” i uruchamiasz na siebie ciosy batogów i ukamienowania.
    Ciekawe ja najczęściej czytam tu, że nie mam racji i mam na siebie próbę pojazdu, gdy bronię islamu. Nie mam zamiaru się podłączać pod ogólnoświatowe zastraszanie.

    Kurczę sorry Was, ale historia jest wystarczająca przepełniona przelewem krwi, to po co w ogóle iść myślokształtami w tę stronę? Po co najpierw tworzyć wizje wojenne, czarne scenariusze, apokalipsy grupowo, zespołowo a potem narodowo i dążyć do spełnienia rożnych paranoicznych myśli. O nic tak nietrudno jak wytworzenie sobie i sprawdzanie na sobie katastrof, samospełniających się przepowiedni, tworzenia efektów motyla?
    Jak to mówią paranoikowi się zawsze sprawdzi i coś w tym jest, że paranoiczne, straszne, pokręcone scenariusze łatwo zatrważająco łatwo wchodzą w życie. Świetnie się sprawdzają, potwierdzają, więc jakoś dziwnie w tym wątku rozumiane jest coachingowe ” twórzcie lepszy świat, do którego każdy chce przynależeć”

    Co może dać zwykłemu, szaremu człowiekowi dywagowanie co by zrobił, gdyby spotkała go taka albo inna krzywda? Po co w ogóle rozważać w tę stronę – ciemną stronę, kiedy się robi wszystko żeby ludziom było ok i zwierzętom ok.?

    Czy ktoś mnie rozumie, bo nie piszę tego, żeby kogoś personalnie zaczepiać czy żeby stać się tu kozłem ofiarnym w temacie agresja, a raczej nie bardzo rozumiem tworzenie tego typu fantazmatów????
    Pozdrawiam

  4. Jestem bezwzgledna przeciwniczka przemocy, pacyfistka. Nie zastanawiam sie, co by bylo gdyby… Jutro zazwyczaj jest inne. Moze to jest kwestia optyki I przyciagania do siebie pewnych zdarzen. Moze pewna wizja rzeczywistosci. Zalezy w co sie wierzy. Moze racje mial Berkeley, ktory stworzył więc pojęcie “bytu obserwowanego”, a ściślej mówiąc uznał, że coś istnieje dla nas wtedy i tylko wtedy, kiedy to możemy obserwować, natomiast gdy nie obserwujemy, nie możemy mieć pewności, czy to coś nadal istnieje. Ludzie I tak czesto zachowuja sie inaczej w sytuacjach granicznych, niz sie tego po sobie spodziewaja. Chrystus nie walczyl, obdarzal milosierdziem (choc tez sie ponoc wsciekl na faryzeuszy w swiatyni jak zrobili sobie z niej sklep). Moze milosc ma wieksza nosnosc energetyczna niz agresja? Wszystko jest energia. Moze myslimy tak, w jaki sposob zostalismy nauczeni? A moze nasza cywilizacja jest ioparta na klamstwach? Przez dziesieciolecia powtarzano “cukier krzepi” Krzepi, naprawde? Chyba ze krew krzepi powodujac zageszczenie… Naprawde ludzie daja sie tak nabierac powtarzajac te wszystkie bzdury powtarzane przez reklamy itd.? Zyjemy w swiecie klamstw I czesto sami je propagujemy I powtarzamy bezmyslnie za innymi. A co by bylo, gdybysmy przestali gonic za pieniedzmi, myslec tylko o sobie, zaczeli dbac o srodowisko, swoje zdrowie, rowniez emocjonalne, poswiecac czas swoim dzieciom, zdobywali solidna wiedze, emanowali pozytywna energia?

  5. Ps.
    Przewaga reprodukcyjna jednego osobnika w grupie szybko prowadzi do wzrostu spokrewnienia członków grupy co prowadzi do ujawniania się wad genetycznych i też prowadzi do degeneracji grupy.
    W każdym razie – pewien poziom agresji zapewnia stabilność grupie, a brak agresji tej stabilności niestety nie zapewnia.
    Smutne?

  6. 1.
    “(…)Nie tylko Warszawa to wielki cmentarz, również jej okolice. Polska, jak mało który kraj, usiana jest cierpieniem, śmierć wyziera tu niemal z każdej łąki, lasku, ulicy czy stawu(…)”

    To jest nieprawda. Polska, jak każdy kraj, usiana jest cierpieniem. Nie jesteśmy aż tak wyjątkowi, jak nam się zdaje.

    2. “Przemoc jest zawsze zła”.
    Od samych czynów ważniejsza jest motywacja, to jest chyba oczywiste i znajduje także odzwierciedlenie w prawie, np. jako prawo do obrony koniecznej.
    Pacyfizm jest wspaniałą filozofią jeśli mamy silną armię, silną gospodarkę albo miliony ludzi.
    Ghandi, King, Mandela są przykładami mądrych ludzi potrafiących wykorzystać korzystnie wiejące wiatry historii, bo gdyby wiatr był niekorzystny, to Brytyjczycy zastrzelili by Ghandiego i było by po pacyfistycznych przemianach.

    A co z ludźmi, którym wiatr historii akurat wieje w twarz? Mają nadstawiać drugi policzek przez 50 lat czy próbować eksterminować dyktatora który pacyfizmu i dialogu nie rozumie zbyt dobrze?

    Ja bym pytanie do pana Macieja postawiła inaczej:
    Czy jest pan gotowy, aby 300 batów dostała za pana wpisy na blogu pana ukochana kobieta? Jak w takiej sytuacji czułby się pacyfizm?

    Jest takie badanie w etologii pokazujące jasno nieskuteczność pacyfizmu: otóż jeśli w grupie zwierząt pozbawionych agresji znajdzie się jeden osobnik agresywny to w krótkim czasie zyskuje on całkowitą przewagę reprodukcyjną i żywieniową w grupie albo całkowicie ją eksterminuje.
    Dlatego aby grupa dobrze funkcjonowała potrzebny jest pewien poziom agresji, który ją stabilizuje. Zapewnia nietykalność osobistą członkom stada oraz niedopuszcza do rozwoju osobników bardzo agresywnych. Matka bez wyrzutów sumienia pacyfikuje przemocą i zębami zbyt agresywne szczenię, a jeśli jej to nie wyjdzie, to agresywne szczenię zadrze w końcu ze starszym i silniejszym i albo dostosuje się do zasad panujących w grupie, albo starszy i bardziej doświadczony osobnik go zabije zanim agresor zacznie zagrażać grupie.. itd.
    Niestety ten prosty mechanizm regulacyjny u ludzie aż tak dobrze nie działa, bo ludzie potrafią być inteligentni, przebiegli, pokrętni, podstępni, potrafią kłamać.

    Ale wszyscy nie mogą być pacyfistami, bo wtedy jeden narodzony psychopata zyskuje w takiej grupie wielką przewagę.
    Dlatego agresja istnieje i nie została wyeliminowana w drodze ewolucji.

  7. … a jak mogłaby się skończyć Twoim zdaniem II Wojna Światowa gdyby nie wojskowy, skoordynowany opór?
    … czy Koreańczycy powinni czekać cierpliwie dotąd aż ich tyran zejdzie z tego świata i na jego miejscu pojawi się ktoś nieco bardziej łaskawy i gotowy do oddania władzy pokojowo?

  8. Dziękuję za odpowiedź. Przypomina mi się postawa głównego bohatera filmu “Eksperyment”. Zastanawiam się w jakich okolicznościach pacyfizm ma szansę przetrwać w konfrontacji z realnym i okrutnym złem. Czy widząc jak rozwścieczeni żołnierze bestialsko torturują, gwałcą, mordują naszych sąsiadów, naszych bliskich, nasze rodziny, czy powinniśmy zachować niewzruszoną postawę i po prostu zamknąć oczy i trwać? Czy potrafimy iść potulnie na rzeź?

    Dlatego pytałem niedawno o Twoją gotowość na 300 batów. Dlatego pytałem niedawno o to co powinniśmy doradzić Ukraińcom. Wielu z nich ma już teraz podobne dylematy.
    Co sprawia, że niektóre (aczkolwiek nieliczne) pokojowe zabiegi pozwalają rozwiązać problem a inne nie? Może czynnikiem różnicującym jest poziom świadomości agresora i jego gotowość do zmiany?

    Czy jeśli rzezimieszek będzie próbował wyrwać Tobie Macieju torbę z kluczami, strategicznymi dokumentami, pieniędzmi, czymkolwiek ważnym dla Ciebie – czy oddasz pokornie czy jednak będziesz próbował nie dać sobie wyrwać wartościowego przedmiotu?
    A gdy zobaczysz, że taka sytuacja dotyka bliską Ci osobę – czy pospieszysz na ratunek czy będziesz patrzył ?

    Czy / jaka jest różnica pomiędzy obroną teczki a obroną domu i rodziny?

  9. Kiedy po byczeniu się ludzi nad wodą tydzień temu, na plażowisku zostały puste puszki po piwach i plastik, woda w jeziorze z petami pomyślałam sobie my nie mamy szans przetrwać dopóki nie zdarzy jakiś cud i każdy zwykły szary człowiek nie będzie miał w zwyczaju, odruchu, małego gestu na porządku dziennym.
    Rzeczywistość jest taka, jaka jest: dla większości nie jest normalne zabieranie ze sobą tego, z czym się na łono przyrody przyszło. Sprzątać po sobie?!! Jak to? Przeż się po to jedzie odpoczywać, żeby nie psuć wypoczynku sprzątaniem?
    Na ogół nie chce mi się przynależeć do jednego narodu w takich sytuacjach wcale. A potem myślę sobie czy ja jednak nie jestem jakaś patriotka, kosmopolitka gdy mi czyjeś robienie masakrejszyn i żenady przeszkadza i reprezentuję postawę antyrosyjską skoro uważam, że zbrodnia katyńska była straszną tragedią naszego narodu, jakoś rozumiem rodziny, które potraciły bliskich z rąk nkwd, że mogą mieć silną potrzebę zamykania się na Rosję? Doceniam melodyjność i śpiewność języka rosyjskiego, lubię Okudżawę, Dostojewskiego, Tołstoja – nawet mimo jego okrutnego zachowania wobec żony. Nie jestem prawicowcem, bo przecież wracam do Lenina i często bardzo krytycznie odbieram słowa środowisk katolickich.

    Bardzo lubię kiedy na tym blogu jest przyglądanie się zjawisku pod każdym kątem, z różnych perspektyw. Jasne, że wtedy jest niejednoznacznie. Mnie akurat nie przeszkadza,
    że coś napisane jest wieloznacznie, że można się otworzyć na inną perspektywę a nie np. zamknąć, nalepić etykietkę, odciąć się by tylko pozostać nieomylnym w raz wybranym kierunku. Zmienianie punktów widzenia, zmienianie zdania też jest miarą dojrzewania poglądów, dorosłości. Lubię wieloznaczność może dlatego że z definicji nie należy do świata jednoznaczności: silnych mężczyzn władzy i dziewczyn króliczków plejboja za nimi ganiających, tych wszystkich bajek polityków wszelkich opcji, bo polityka jest takim politycznym snuciem bajek, świata złych i dobrych ludzi – nie da się tak świata podzielić, bo każdy ma i taki i taki kawałek, i właściwie od czynników zew. zależy czy stanie się np mordercą, ot jak taki np. Breivik morderca, który nie miał okazji doznać matczynego ciepła, bo jego matka była chora i też tego nie zaznała, a jego zdeficytowanie nie pozwoliło mu tego wziąć i uwewnętrznić od innych – mimo, że bronił słabszych, śniadych kolegów i koleżanki przed biciem w szkole.

    Masz Szanowny Autorze rację. Zgadzam się z tym. Jesteśmy cywilizacją przesiąkniętą śmiercią. Zaryzykowałabym, że jako Polacy mamy w sobie jeszcze ten przekaz/przykaz ginięcia za Ojczyznę. Nam nawet z trudem podczas II wojny światowej przychodziło odwetowe mordowanie Niemców, Rosjan. Myśmy ich bardzo często masowo brali w niewolę. Idę coś poczytać jeszcze z historii dzisiaj.
    Pozdrawiam :>

  10. “Niewielu, nawet prątkujących wyznawców one obchodzą, wiara to w dużej części mechanizm nawykowy, wyuczony wraz z socjalizacją i dlatego bezrefleksyjny i jednocześnie radykalny.” Bardzo lubię czytać Pana teksty, wpisy na blogu i na facebooku, dają do myślenia, ubogacają, wnoszą coś nowego w moje życie. Pana słowo wielokrotnie było dla mnie kompasem, w zawiłościach życia. Jestem jednocześnie katoliczką. Od wielu, wielu lat staram się by moja wiara, nie była bezrefleksyjna, ale poparta wiedzą. Jan Paweł II w encyklice “Fides et ratio” właśnie tego oczekiwał od ludzi wierzących, by wiara szła w parze z rozumem. Co do radykalizmu, przyznaję – jest. Radykalnie każdego dnia, świadomie wybieram Jezusa. Wobec drugiego człowieka staram się nigdy nie być radykalna. Każdy ma swoją drogę, swoje wybory, swoją wiarę. Fajnie jak udaje się spotkać gdzieś pośrodku, każdy w swojej historii życia. Pozdrawiam serdecznie Ola.

Komentarze są wyłączone.