prawda

koan

Prawda – koan dla Mariusza J.

– A prawda, miałem jeszcze posprzątać w łazience – powiedział na głos choć był sam w sklepie.

Poukładał już nowy towar na półkach – karmę dla psów,makarony, płatki. Uporządkował produkty w chłodni. Te z krótszą datą ważności na przedzie. Młodsze do tyłu, jak lubił mawiać. 

Lubił porządkowanie. Lubi zostawać sam po zamknięciu sklepu.Wszystko doczyszczał, potem skrupulatnie układał, przestawiał, wyrównywał w rzędach. Poprawiał po mniej starannych kolegach i koleżankach. Nie, nie miał do nich pretensji. Każdy jest, jaki jest. On jest dokładny. Tak lubi i już. Na co dzień się z tym nie wychyla, gdyż to niektórych drażni. Mówią na niego Pracuś,a ci bardziej złośliwi: Pracuś Mułek albo po prostu Mułek. Dlaczego? Może dlatego, że denerwuje ich jego dokładności i staranność, a może to, że lubi wszystko czyścić powoli i starannie. Skończył na dziale chemicznym. Dezodoranty, płyny do płukania oraz nowe piękne szampony i mydła w płynie.

Wreszcie poszedł posprzątać toaletę pracowniczą, w której po całym dniu pracy zawsze był potworny brud i bałagan. Szarpnął za drzwi raz i drugi i nic. Zamek nie ustąpił. Zaparł się i wtedy drzwi otwarły się z łomotem.W tej samej chwili spod sufitu spadł na niego wielki człowiek. Zanim się zorientował, że to manekin owinięty w szmaty, w służbowym polarze z przypiętą kartką: Mułek – był cały mokry, gdyż najwidoczniej do manekina przyczepiono kubeł. Cuchnął.

Ciecz, która wylała się na niego była breją. Czym prędzej chciał ją z siebie zmyć więc ruszył w tę pędy do łazienki ale wtedy szarpnął rozpiętą na wysokości łydek linkę. Linka napięła się ze świstem. Runął na ziemię a wraz z nim pobliski stojak z szamponami, za nim kolejny, następnie ciężka półka z proszkami do prania, dezodoranty, płyny, pasty –  jak domino waliły się na podłogę.

– Więc to tak Mułek. Koledzy mieli rację, że nocami urządzasz tu brewerie a potem oni muszą po tobie sprzątać całe ranki, zanim przyjdę. Sądziłem, że to mobbing, hejt – szef stał nad nim trzymając klucze w garści.

Zza jego pleców wychylała się dwójka dzieci. Jedno z nich powiedziało:

– Ale brudas.

A drugie dodało:

– Fuj, ale cuchnie, tatku.

– Zwalniam cię Mułek. Zwalniam w trybie dyscyplinarnym. Rano mi się tu nie pokazuj. Jutro zgłosisz się do kadr po dyscyplinarkę Mułek. Zabieraj się stąd.

_______________________________

inne koany

dawniejsze koany

_______________________________

zapraszamy do księgarni

Newsletter
Udostępnij:

Maciej Bennewicz

Założyciel i pomysłodawca Instytutu Kognitywistyki. Twórca podejścia kognitywnego m.in w mentoringu, tutoringu, coachingu oraz Psychologii Doświadczeń Subiektywnych. Artysta, pisarz, socjolog, wykładowca, terapeuta, superwizor.