Prawo karmy

natura deszczu jest zawsze taka sama
natura deszczu jest zawsze taka sama

Czytam o współczesnej nauce. Odkrywamy mechanikę kwantową. Pojawia się teoria strun, owych drgających struktur, które już nawet nie są materią, gdyż jak wiadomo materia nie istnieje :)  Przyszło mi do głowy, że osobiste losy człowieka toczą się po spirali. Wracamy w ten same miejsca, do tych samych wzorców, potem nieco się oddalamy, by zatoczyć kolejny krąg.  Przyglądam się sobie, ludziom, relacjom, komunikowaniu. Od pewnego czasu towarzyszy mi zdziwienie, smutne zdziwienie, radosne zdziwienie, które zamienia się w spokój. Współczucie bez przywiązywania. Święta zasada. Uczę się. Oddycham. Coraz spokojniej.

zrezygnował z przywództwa politycznego

Wtedy trafiam na słowa XIV Dalajlamy: Jeśli przyjmiemy, że ewolucja ludzkiego gatunku zależy jedynie od wpływu genów, chromosomów i tak dalej, wówczas nie ma miejsca na prawo karmy. Nie pasuje ono, ponieważ przy takim założeniu wszystkie  skutki można by wyjaśnić poprzez ich fizyczne przyczyny. Jednakże w rzeczywistości, kiedy komórki rozwijają się i tworzą coraz bardziej złożone konfiguracje, aby następnie przekształcić się w człowieka, w asortymencie genów rodziców istnieje  siedemnaście trylionów wariantów, z których potencjalnie mógłby powstać jeden człowiek. A jednak tylko jedna opcja zwycięża. Pytanie – „Dlaczego właśnie ta?” – bezpośrednio odnosi się do prawa karmy [tłum. Joanna Grabiak]


tania karma szkodzi

Czym jest prawo karmy? Religijnym konceptem, który mówi to samo mniej więcej co zasada coachingowa: Uważność prowadzi do spójności; albo Energia podąża za uwagą; albo Dostajesz najwięcej tego, czemu poświęcasz najwięcej uwagi. Brzmi to niemal mistycznie, a jednak jest w tym czysta, rzeczywista praktyka. Widzieliście kiedyś paczkę papierosów? W Polsce są na niej wielkie napisy, na przykład: Palenie zabija; albo Palenie wywołuje raka. Żeby palić trzeba nie tylko uwagę skierować na zakup papierosa, trafić do kiosku, kupić paczkę, wyciągnąć zapałki itd. Cały dzień od przebudzenia do ostatniego dymka w uwadze jest palenie. Oczywiście już samo mówienie o szkodliwości palenia naraża na oceny, drwiny palaczy, oldschoolowe poglądy i kpiny z naiwnego emisariusza. Pisałem już o tym, że po wyjściu z oddziałów onkologicznych za każdym razem moje ubranie i włosy cuchnęły dymem nikotynowym. A wszędzie informacje i napisy o bezwzględnym zakazie, wyrzucaniu ze szpitala. Nasze mózgi działają fascynująco, nawet przeciwko własnemu życiu. Działają tak fascynująco, że kiedy słyszymy: Jesteś jednym z siedemnastu trylionów wariantów, jednym jedynym unikalnym człowiekiem. – potakujemy ze zrozumieniem, by pobiec dalej do jakieś iluzji i schrzanić kolejną szansę na zainwestowanie uwagi w coś, co posłuży. Czemu ma posłużyć? Obietnicy szczęścia Tymczasem zamiast szczęścia zostaje nam w ręku przeterminowany gadżet, kilko cukru i super zapalniczka.  Najważniejsze rzeczy dotyczące drogi, która prowadzi w okolice szczęścia zostały już dawno nazwane. To zazwyczaj proste komunikaty, na przykład nie oceniaj, bo wtedy twoja uwaga skupia się krytykowanym szczególe, ślepniesz, możesz wpaść do dziury, której wówczas nie zauważysz, zaś stan psychofizyczny zmieni się na walkę, konflikt, agresję – a wszystko tłumione w końcu wybuchnie ci w twarz.

zdrowa karma
zdrowa karma jest zdrowa :)

No tak, jest kilka książek, kilka wierszy – wszystko w nich zostało powiedziane. Nie potrzeba wiele by uwaga skierowała się w jasną stronę mocy :)   ale też nie potrzeba wiele by poszła ku ciemnej. Anthony de Mello pisze: Na prawdę nie moja sprawa, że śpisz. I jeśli nawet będę niekiedy mówił obudź się, to bynajmniej nie po to by przerwać twój sen. Moją sprawą jest robić jedynie to, co powinienem -tańczyć swój taniec. Jeśli potraficie coś uzyskać dla siebie z tych moich rozważań, to bardzo dobrze; jeśli nie, tym gorzej dla was! Jak powiadają Arabowie:” Natura deszczu jest zawsze taka sama, pozwala rosnąć zarówno  cierniom na bagnach jak i kwiatom w ogrodach”.

Karmę można odmienić na trzy sposoby. Pierwszym z nich jest odcierpienie skutków własnych błędów, złości, iluzji. Dość częsty sposób.Wtedy mówimy: Co za los; Pech; Zły traf. Ktoś z boku złośliwie dodaje: A nie mówiłem.  Mówiłes, mówiłeś, a teraz co, zamierzasz mnie dobić, mądralo! – odpowiadamy, wściekli. Mózg nie zna się na żartach. Zrobi wszystko, na co skierujesz uwagę. Nie ma złej karmy. Jest twoja uwaga skierowana w ślepy zaułek. 

Prawo karmy
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

38 komentarzy

  1. Kto wie…:)) Pozostaje więc nam wiara i nadzieja :) Ze taki świat istnieje. I że trafimy do tego fajnego:)

  2. a moze przeciwienstwa wynikaja z pytan jakie sobie stawiamy, a hurysy w niebie to rzeczywiscie konkret

  3. W islamie? Czy przebywanie po śmierci wojownika w otoczeniu hurys jest informacją wprost czy jednak metaforyczną?:)) /Mam bardzo powierzchowną wiedzę o islamie, stąd to stereotypowe skojarzenie:)/
    Dowody wynikają przede wszystkim z subiektywnych doświadczeń. A współczesna fizyka przekłada je na język nauki. Grerr, chociażby to, ze czas płynie w różnych kierunkach. Ludzie mieli intuicje n/t temat. A jakiś czas temu odkryto tzw. tachiony, cząstki czasu.

    I stąd moja poprzednia reakcja na komentarz Anny Marii. Jedni ludzie opieraja się na swoich intuicjach, inni poszukują dowodow zw. z umysłem racjonalnym. Jedno i drugie wg mnie jest OK. Ci pierwsi nie są bardziej oświeceni, a ci drudzy mądrzejsi. Inaczej doświadczają świata. I dobrze, żeby ludzie mogli miec dostęp do jednych i drugich informacji.

    Tak sobie jeszcze myślę, ze w naszej kulturze umysły są skażone dualizmem. Intuicyjne-racjonalne w opozycji, męskie-kobiece itp. Można iśc też w kierunku integracji, harmonizowania. Nic nie istnieje bez swojego przeciwieństwa:)

  4. wprost jak w islamie, konkret a przede wszystkim dowod, ciagle potrzebny jest dowod, czemu na nic, co ma zwiazek z dusza i duchowymi sprawami nie ma ani cienia dowodu, tylko nasze zyczenia

    :) tym razem buzka

  5. Nie wiem, na czym polegałoby wprost:) Generalnie większość systemów ma przekaz, że po śmierci trafiamy do innego świata. Lub światów. Część systemów mówi”bój się, bo jak byłeś niegrzeczny, to trafisz do tego gorszego świata równoległego”
    Metaforycznie-bo systemy religijne opierają się na doświadczeniach intuicyjnych, prawopółkulowych. A prawa półkula operuje symbolami. Może po części metafory były też świadomie budowane, żeby przekaz był zrozumiały dla większości ludzi. To tak jak ta metafora z rękoma taty dotycząca percepcji.

  6. a czemu nie wprost? jak sadzisz?

  7. Wydaje mi się, że różne systemy religijne podają tę wiedzę w metaforycznej formie:)

  8. no tak, a w takim razie kolejne mi przychodzi pytanie, czemu ta wiedza jest tak zamknieta, raczej niedostepna i wiekszosc ludzi leka sie umierania i tego co bedzie po smierci, wiem ze to tlumaczy sie przez zaciemnienie umyslu i takie rozne skomplikowane rzeczy, ale czemu to nie jest latwa i dostepna wiedza, wiedza dla wszystkich? „nie boj sie bedzie dobrze, wyladujesz w nowym wymiarze”

  9. Grerr, zadajesz świetne pytania:) „Umieramy wtedy, gdy świat przestaje być codziennym zdumieniem”

    A oto odpowiedzi, jakie dostałam od kogos, kto ma dużą wiedzę i doświadczenie. Oraz bardzo otwarty umysł:)

    Proponuję Ci przeczytać jako lightowy początek:”Wędrówka dusz” i „Przeznaczenie Dusz” dr Michaela Newtona.Autor nie uniknął konceptualizacji i odrobiny wcisków projekcyjnych ale
    przynajmniej jest z naszego świata i Twój psychologiczny umysł nie obrazi się na treść ;)))
    Potem można zabrać się za teksty starożytne: „Księga Umarłych”, „Atharwaweda”

    Ogólnie:

    .1. jezeli dusze wchodzą w nowe wcielenia, to jeżeli ludzkość sie rozrasta to skąd się bierze tyle dusz-kilkaset lat temu było mniej ludzi?
    To pytanie ma sens tylko wtedy kiedy zakładasz, że zadaje je obserwator w rzeczywistości, w której istnieje czas linearny i wyłącznie jeden wszechświat i jedna rzeczywistość percepcyjna.
    Dla porównania relacji między obserwatorem a rzeczywistością można skonstruować podobne pytanie ze świata dziecka: tata miał dwie ręce schowane pod kołdrą i nie było ich widać. Po minucie wysunął na powierzchnię jedną rękę, a po kolejnej minucie drugą. Czy to oznacza, że po upływie dwóch minut tacie wyrosły nowe ręce? Czy może istniały cały czas ale z pozycji malca,który siedział obok taty nie było ich widać. Ponieważ dziecko dopiero poznawało świat, dlatego w jego umyśle zabrakło informacji, dzięki którym umysł mógłby sobie wyobrazić/uzupełnić dane co dzieje się z rękami kiedy znikają z pola percepcji 5 zmysłów.
    „Dusze” czyli zindywidualizowane cząstki po wyodrębnieniu się (wyodrębnienie należy rozumieć tak jak ruch protonu wokół jądra atomu, proton porusza się swobodnie ale jest jednością z jądrem atomu i bez niego nie istnieje,odrębność pozwala zatem na swobodny ruch ale jest pozorna co do swojej istoty) źródła wszelkiej świadomości i energii mogą materializować się w dowolnej przestrzeni i czasie. Zatem dusza może przybierać różne formy
    materialne, co więcej na różnych płaszczyznach rzeczywistości, a idąc dalej w różnych wszechświatach równoległych…. wszystkie drogi prowadzą do teori piany kwantowej :)) Zatem wrażenie ich przyrostu lub spadku jest pozorne i wywołuje je jedynie pozycja percepcyjna umysłu obserwatora, który zadaje pytanie.

    2. jezeli dusze pochodzą ze swiatów równoległych, to dlaczego tyle ich teraz trafia na Ziemię?
    To baaardzo ciekawe pytanie :) No właśnie – skoro można dowolnie migrować pomiędzy planami, wymiarami i czasem nielinearnym, to czemu akurat teraz i czemu akurat tutaj? Może ma to związek z Akashą, której pojęcie szturmem wróciło do biologii i kwantyki odarte wreszcie z religijnych nalotów. Może ma to związek z tym, że po przekroczeniu pewnego progu świadomości możesz mieć większy, lub całkowity wpływ na realizację swoich duchowych zadań a zatem materializujesz się/rodzisz/pojawiasz dokładnie tam, gdzie pojawiają się najlepsze warunki do szeroko pojętego rozwoju. Rozwoju czyli korzyści
    dla Ciebie, a tym bardziej innych. Oczywiście może, bo któż to może wiedzieć
    z całą pewnością :) Mikka’el! – czyli semiaramejskie zawołanie, „któż jak nie Bóg!” :)
    >

  10. energia ..to efekt Naszego połączenia ..ciekawe co w Nas , wokół się dzieje …
    pytanie która sama sobie zadaje ostatnio ..
    ale to może ta sinusoida …

  11. Joanno jasne że tak, fizyka otwiera obecnie całkiem nowe drzwi, sami fizycy nie są pewni czy to się uda i dokąd zaprowadzi, ale próbują i to jest niesamowite, czy to rozumiem? Nie. Teoria strun, n-teoria, poszukiwania teori wszystkiego i pewnie inne, nowe, bo z pewnością nie jestem na bieżąco…I chociaż fascynują mnie te ich poszukiwania to stoje na stanowisku że prawda/wiedza jest czasem bardzo prosta i bardzo blisko…:)Takie jest oczywiście moje zdanie.

    PS Grerr buzki się przydadzą, bo taki raptus, jak ja :) może mnieć problem ze zrozumieniem, a tak na serio – to skoro nie ma głupich pytań, to i nie ma również głupich odpowiedzi…
    PS Mały człowiek lezy w mojej sypialni i słodko śpi, jak pomyśle o jego drodze do nas od chwili kiedy zaledwie zaprośliśmy go w naszych myślach, to czuje w sercu wszystkie odpowiedzi ;))))

  12. zadaje pytania ktore sam sobie zadaje i raczej zartem, wychodzi serio, pewnie nie umiem tego napisac a buziek nie lubie dodawac, i znowu wyszedlem na jakies troche cwoka, ale co tam i tak sie dobrze bawie i nawet ucze na tym blogu

  13. Anno Mario,coraz wiecej ludzi łączy tzw. wiedzę duchową ze współczesna fizyką. I te klocki dobrze do siebie pasują,) Dla mnie to jest OK. To, co dotychczas odbierałam intuicyjnie ma potwierdzenie w teoriach naukowych, a nawet badaniach. Chociażby to, ze czas płynie w różnych kierunkach/ eksperyment Kamiokande/. A częstym zarzutem wobec takich intuicji był brak potwierdzenia naukowego. I teraz coraz częściej mozna ten argument zbić. Tylko to wymaga wiedzy:)
    Mój umysl nie jest nawet kompetentny do przedarcia się przez część teorii fizyki kwantowej, ale staram się:)) Bo generalnie to jest niezwykle ciekawe

    Myślę, że po prostu dajmy każdemu prawo do jego sposobu odbioru swiata bez stawiania w opozycji serca oraz szkiełka i oka:) Jedno i drugie może się pięknie uzupełniać

    A tak swoją drogą zastanawiam się, co zaczyna się dziać z energią wokół bloga. Mam z nim kontakt od grudnia . Było to miejsce spokojnej wymiany myśli, ludzie swobodnie dzielili się swoimi światami. Od jakiegoś czasu zaczeły pojawiać się wypowiedzi oceniające- Macieja, innych wypowiadających się. Część osób przestało pisać. Zmienilo się pole. Szkoda…

  14. Joanno, Grerr a Wy staracie się wziąść to wszystko na logike i poddać matematycznej obróbce… Nasz trojwymiarowy a właściwie czterowymiarowy mózg (wliczając w to czas) nie jest kompetentny do logicznego pojmowania zasad rządzących inną, wielowymiarową rzeczywistością… to tak jakbyś pozbawiony od urodzenia jednego ze zmysłów próbował doświadczyć/zrozumieć świat właśnie za jego pomocą… Możliwe?

  15. Grerr, to bardzo ciekawe pytanie. Zapytam kogoś , kto może miec pomysł na odpowiedź ii dam znać

  16. czemu w takim razie w naszym swiecie jest teraz tak duzo tych dusz, czy to znaczy ze w innych swiatach ubylo, tak tylko pytam moze ktos wie?

  17. o to ciekawe jest, znaczy w fizyce jest odpowiedz moze

  18. Grerr,podobno w światach równoległych

  19. a skad sie wziely dusze, zwlaszcza te co maja 2 miliony lat, jesli mamy 7 miliardow ludzi, gdzie byly te dusze, gdy na ziemi bylo kilkaset tysiecy ludzi, a potem kilkaset milionow? tak sie zastanawiam, z reszta nie od dzis

  20. Hidegarda byla chyba takze lekarzem w czasach kiedy nie bylo lekarzy

  21. Anno Mario, uczę się reiki od Sebastiana Leosza. W pełni polecam-ogromna wiedza,uważność, spójność. Sebastian prowadzi seminaria we Wrocławiu i Warszawie. Uczy takze terapeutów reiki i wykonuje zabiegi-to we Wrocławiu.

  22. karma …Nasza dusza może mieć nawet 2 miliony lat …
    to Nasze świadome ” ja ” , które wie co potrzebujemy , wie w którą stronę iść
    rozmawia z Nami w snach , w Śnieniu , w wizjach , w przebłyskach intuicji , w medytacji
    w czasie świadomego oddechu …kiedy mamy ” połączenie ze światem , ze sobą …samą / samym
    nie zagaduje Nas Ego , nie poddajemy się lękom , nie poddajemy lenistwu , wygodzie …
    Jesteśmy otwarci na zmianę , Uważni na siebie i na to co dzieje się wokół …
    a przede wszystkim jesteśmy ze sobą szczerzy …
    spoglądamy w głąb swojego serca , a tam jest odpowiedż na to co się dzieje ..czego potrzebujemy , co powinniśmy zrobić …w którą stronę iść , jaką drogę wybrać ,
    często robimy inaczej …a potem zrzucamy na zły los .. na karmę , na pech …a to tylko Nasz wybór !, brak uważności na to co się dzieje we mnie , w Tobie , wokół ….
    Jung …pisał
    ” W każdym z Nas jest ktoś , kogo nie znamy .
    Przemawia do Nas w snach i tłumaczy , że widzi Nas zupełnie inaczej niż my sami ..”
    ja do tego dopisałabym poprzez swoje doświadczenia jeszcze Uważność której nauczył mnie mój Największy Mistrz ! …na siebie i na ludzi , bo nie ma przypadków ..dzieje się tak a nie inaczej aby Nas cos nauczyć , aby podpowiedzieć rozwiązanie , aby pomóc w wyborze drogi , spotykamy takich a nie innych ludzi …bo są dla Nas ważni , pomocni …
    wystarczy wierzyć ! być otwartym na innych , na dobro i na Miłość ….do wszystkiego wokół …
    a spirala ….to jak Wheeler na urodzinach Alberta Einsteina narysował rysunek ryby jako obraz wszechświata …który jest tu i teraz …ale patrzy w przeszłość …jest poprostu sobą zainteresowany .!.dokonuje auto – refleksji … chce poznać sam siebie …
    i my także jako element tego wszechświata… Jesteśmy sobą zainteresowani ,
    w związku z tym wracają do Nas podobne problemy , przekonania , wzorce …
    abyśmy mogli Siebie tworzyć …jak filiżankę , którą trzeba obejrzeć z różnych stron aby sprawdzić co na niej jest … z jednej strony uszko , z drugiej rysunek …z trzeciej uszczerbek po upadku ( stręceniu przez kota …) ….
    a czasami może też dlatego że jeszcze czegoś nie zauważyliśmy …, nie załatwiliśmy ( jak zalepieniu uszczerbku , czy domalowaniu nie dokończonego rysunku ) …
    Życie , stwórca ..wymyślił to tak że do wszystkiego mamy dostęp , wszystko jest możliwe ..Nasza dusza to wie ….
    …..
    ” Ja ogniste światło boskiej mądrości ,
    płonę w urodzie pól ,
    lśnię w wodach .
    Ja błyszczę w słońcu , księżycu i gwiazdach ,
    mądrością nadaje wszystkiemu sens .
    Zdobię całą ziemię .
    Jestem tchnieniem powietrza żyjącym
    w zieleni i kwiatach .
    Jestem deszczem spadającym rosą ,
    która sprawia , że trawy śmieją się
    radością życia .
    Wywołuje łzy , aromat świętego dzieła.
    Jestem pragnieniem dobra ..”

    szczególnie to jest ważne w dzisiejszych czasach , kiedy ludzkość czeka Wielka zmiana ..

    Hildegarda z Bingen ….
    Pięknej i Spokojnej Nocy …

  23. Anno Mario, myślę, że najważniejsze w drodze to akceptować siebie w danym jej odcinku. W każdej chwili akceptować wszystkie stany jakie się w nas pojawiają. Kiedy mamy na to zgodę, jest spokojniej, nawet jeśli coś się burzy. Piszesz, że jesteś na początku drogi… Nie jest ważne gdzie jesteś, ważne, że jesteś jej świadoma, a to już nie jest taki początek ;-) Widzę Twą postać w plecakiem. Idziesz krokiem najpiękniejszym jakim można iść ;-) Zapraszam na ciastko orkiszowe po drodze. Gdzieś na jakimś kamieniu przysiądę, poczęstuję kto ma chęć pogadać.

  24. Joanno czy podzielisz się informacjami na temat człowieka od którego uczysz się reiki? Jestem tym bardzo zainteresowana.

  25. dzieki Joanno, mocna odpowiedzia jest to co napisal Tomas To, dokonujemy zalozen, przed Kopernikiem, Galileuszem,Keplerem nikomu w glowie sie nie miescilo jak zbudwany jest wszechswiat, a ci co probowali narazali sie na represje, to samo ze sztuka, najwybitniejsi malarze nie pracowali na uniwersytetach ani akademiach – czesto klepali biede

  26. chyba to samo, albo prawie to samo co robi Mindell albo Chopra
    Jasne, są różne sciezki do tego samego.Reiki dodatkowo daje tzw. inicjacje, które zwiększają „przepustowość” energii. I bardzo proste techniki

    , ciekawe czemu oficjalna nauka labo psychologia odrzuca ten rodzaj dzialania, a nawet krytykuje moze to za bardzo New Age, sekta i te rzeczy

    Psychologia czy medycyna to dziedziny akademickie i muszą trzymać się pewnych reguł. Np. przekazują treści, ktore zostały potwierdzone badaniami spełniającymi określone standardy. A nie wszystkie zjawiska potrafimy aktualnie zbadać zachowujac te standardy.

    A tak w drugą stronę Są oficjalne badania opisujące zjawisko placebo w przypadku wielu farmaceutyków, a nawet chirurgii. I wnoski z nich wynikające nie zmieniły procedur leczenia.

  27. chyba to samo, albo prawie to samo co robi Mindell albo Chopra, ciekawe czemu oficjalna nauka labo psychologia odrzuca ten rodzaj dzialania, a nawet krytykuje moze to za bardzo New Age, sekta i te rzeczy

  28. Grerr,myślę, że do odpuszczenia sobie papierosów trzeba dojrzeć. Dopóki nie miałam takiej decyzji, to nic nie działało. A w którymś momencie samo sobie poszło:)

    Co do intencji reikowych to sposób pracy z różnymi obszarami. Tworzy się intencję-czego oczekuję i przy pomocy specjalnych technik pracuje się z nią. Intencje mogą dotyczyć zdrowia fizycznego, emocji,biznesu,relacji, rozwiązywania trudnych sytuacji i wielu innych obszarów. Można wspierać siebie, można pomagać innym. Co ważne, działanie tych narzędzi jest w pełni ekologiczne. Nie da się manipulować innymi, na szczęście:) Np. intencja dotycząca relacji zawsze zawiera zabezpieczenie”o ile jest to zgodne z wolą tej osoby” A bez zabezpieczenia i tak nie zadziała. Uzyskuje się taką umiejętność po II stopniu reiki w systemie Usui Shiki Ryoho. Twórcą systemu jest japoński lekarz dr Usui. Są różne tzw. mutacje, ten system pochodzi bezpośrednio od Usui. Staje się coraz bardziej popularny w środowisku coachów. Świadome zarządzanie energią /bez niepotrzebnego „odlotu” towarzyszącego często takim tematom/ jest świetną ścieżką rozwoju. Sam Usui swoje techniki praktykował m.in. w czasie poprzedniego wielkiego trzęsienia ziemi w Japonii, gdzie dzięki nim uratował wielu ludzi. Od tego czasu jego metody stały się popularne w Japonii, a potem zostały przeniesione na Zachód.
    Ja uczę się reiki od człowieka, który nie opowiada o tęczowych kulach energii, a książkach z zakresu fizyki kwantowej:))W Wielkiej Brytanii i Niemczech terapeuci reiki są zatrudniani na etatach w szpitalach. Osobny kawałek to vet reiki-praca ze zwierzakami.

  29. Koty u nas w domu tradycyjnie zajmują się malowaniem jajek, najczęściej po stłuczeniu skorupki, wtedy też malują samymi jajkami :)

  30. ‚karme mozna odmienic na trzy sposoby” w tekscie jest o jednym, a Joanna pisze o tajeminiczym drugim sposobie z intencjami, a jakie sa pozostale?; co do „fajnego zycia bez papierosow” to chyba jednak nie dziala, to tak jakby Kadafiemu tlumaczyc ze demokracja jest fajniejsza niz jego dyktatura, nie mowie ze wojna jest dobra, jest zla sama w sobie, ale wskazywanie dobrych rozwiazan jakos slabo sie sprawdza, ogolnie sytuacja patowa

  31. Agnieszko Hawajko,

    gratuluje, tak duża zmiana o której piszesz z pewnością jest dla Ciebie źródlem radości i satysfakcji. Człowiek całe życie jest w drodze, a ja nadal jestem na początku tej drogi…mam jednak głęboką wiarę w to, iż dlatego że jest to droga bez mapy, to każdy błąd, każdy krok w tył i każde zwątpienie, jest koniecznym elementem podróży, kamieniem milowym w tej wędrówce… Dzięki temu zawsze jestem taka, jaka powinnam być w danej chwili i dokonuje najlepszych dostępnych wyborów… Myślę, że na tym polega ta droga, choć chce się powiedzieć to był błąd, to było złe, to była pomyłka – to jednak wynikiem tego jestem ja teraz… Czy mogłabym ruszyć w dalszą drogę bez tych doświadczeń… wierzę że nie…:)

    Agnieszko przed zmianą, o której piszesz też byłaś w drodze ….i tylko dlatego że taka wówczas byłaś możesz teraz smakować swoją zmianę :) Powodzenia!

  32. Dziś znajoma z Niemiec napisała mi maila i z trwogą postawiła pytanie: „Agniesiu czy zmieniłaś się tak całkiem, to znaczy, ze niema już tej Agnieszki co ją znałam!!!!???? (a jak Twój mąż znosi nową żonkę)
    Cóż…zmiany, zmiany i wybór zmian…łagodność w zmianie…

    Ciekawe jaką widzi mnie koleżanka i czego tak się wystraszyła, że może stracić ze „starej mnie”.
    Każdy nas widzi tak jak chce widzieć, dla kogoś będę optymistyczna, dla kogoś głupia, dla kogoś naiwna, dla kogoś depresyjna, a dla kogoś spokojna. Jestem inna. To wiem. Potrafię cieszyć się z życia, potrafię kochać siebie, potrafię kochać, nie żywię urazy, wybaczyłam przeszłości, jestem silniejsza, rozwijam się, potrafię zawalczyć o swoje nie krzywdząc innych, potrafię bronić swoich przekonań, wiem czego chcę. Tego kiedyś nie było w takim wymiarze jak dziś. Więc jestem inna ;-). Dużo pracy zrobiłam, cholernie dużo.
    A mąż się bardzo cieszy, ze zmian jakie są we mnie. On też się dzięki nim zmienia. Bo nie da się pozostać do końca takim samym… Życie polega na zmianach, życie jest zmianą. Zmieniają się nasze upodobania, nastroje, smaki. To fascynujące ;). Dzięki zmianom można żyć pełniej i nie ma nudy, bo czy chcę czy nie zmiana będzie, choćby przeprowadzka ;-) Zmieniają się drobiazgi, jak opakowanie ulubionych cukierków, po zmianę wyglądu czy wyjście z choroby. Im mniej się szarpię z tym, że wszystko płynie i się zmienia, tym mniej cierpię, tym fajniej się żyje. I pewnie, nie zawsze jest idealnie, ale gdyby było idealnie nie byłoby równowagi ;).

    I co najfajniejsze, kiedy się zmienia miłość do siebie, czyli kocham się coraz mocniej, nie przejmuję się tym, co inni pomyślą, bo to nie jest ważne. Ważne, żeby czuć ciepło w sobie, żeby relacje były takie czyste i piękne, żeby było zdrowie, a reszta, oceny innych, to nie jest ważne (choć kiedyś było bardzo ważne:-)) Gdyby mąż mnie nie akceptował i nie akceptował tych wszystkich zmian, nasze drogi by się rozeszły, bo nie uznaję robienia czegoś dla kogoś w imię rezygnacji z siebie. Już nie. Bardzo często ludzie się rozstają bo mówią, już nie jesteś tą samą osobą z którą się związałem na początku. No nie, nie jest się tą samą osobą. I teraz możemy albo też spojrzeć na siebie, czy czasem też się nie zmieniliśmy i polubić i siebie i tego nowego-starego partnera, albo się rozstać, bo nie możemy zaakceptować zmiany. Tak samo jak nie można nikogo zmuszać, żeby był inny, wbrew niemu. Kiedyś mężowi robiłam wyrzuty, że chce zrobić coś dla siebie, popłynąć w rejs i że mnie zostawia samą. Matko, ależ to było straszne!

    W związku powinna być wolność dla każdego, każdy może robić co chce, bo nie jesteśmy niczyją własnością. Wiem, że dużo krzywdy wyrządziłam robiąc mu wyrzuty, każąc się zmieniać itp… Teraz pozwalam mu być takim jakim chce być. To jest jego życie i jego sprawa czy się będzie rozwijał czy nie, co chce robić a czego nie. Ważne, żeby jemu było dobrze z samym sobą. Dopóki jest, to fajnie, jeśli nie, poszukamy razem jak można coś zmienić na lepiej ;-). Ciągle się tego uczę, żeby nikogo do niczego nie zmuszać, nie narzucać, nie naruszać jego przestrzeni.
    Oj dużo błędów popełniłam ;-) Ale one były potrzebne ;-)

    I jakoś mi zeszło z tematu… ale taka jest natura zmiany ;-)

  33. Otóż to:))Polecam „Biologię przekonań” Liptona

  34. He, he… lubię tak, jak akurat pojawia temat który przerabiam :)
    Natrafiłem na taką polemikę Dalajlamy z naukowcami. Dalajlama opisuje dyskusję tak:
    „Ostatnio spotkałem się na przykład z kilkoma lekarzami z Akademii Medycznej. Rozmawiali o mózgu i stwierdzili że myśli i uczucia są wynikiem rozmaitych relacji i zmian chemicznych w nim zachodzących. Zapytałem więc „Czy możemy sobie więc wyobrazić sytuację odwrotną, kiedy to myśli wywołują serię reakcji chemicznych w mózgu?” Najbardziej interesujące było jednak nie samo postawione przeze mnie pytanie, lecz odpowiedź jakiej udzielił mi jeden z naukowców. Powiedział „Założyliśmy na wstępie, że wszystkie myśli stanowią wynik lub funkcję reakcji chemicznych w mózgu” Jest to więc pewnego rodzaju sztywność, decyzja, że nie będą podważać własnego sposobu rozumowania”

    I z takiego właśnie sposobu rozumowania powstało błędne, do dziś obowiązująca w świecie medycyny przekonanie że DNA warunkuje nasze zdrowie i genetyczne choroby psychofizyczne. Że jesteśmy niejako skazani na jakość zdrowia, jaką wylosowaliśmy w spadku po przodkach jako DNA. I że na pewne rzeczy nie mamy wpływu bo „przecież takie mam DNA, nic nie zrobię…”

    Inny niż Ci od polemiki z Dalajlamą naukowiec, Dr Bruce Lipton przez lata zajmował się badaniem i klonowaniem komórek ludzkich. Jednym z przeprowadzanych przez niego eksperymentów było niszczenie DNA i obserwowanie zachowania komórki. Okazało się że możesz zniszczyć całe DNA komórki a komórka nadal żyje i nadal przejawia zachowania, żyje i funkcjonuje. I to był dla tego Pana przełom. Skoro DNA kieruje komórką, to co nią kieruje kiedy zniszczymy DNA?

    Dziwne, ale w całym długim i fascynującym dla mnie wywodzie z jakim się zapoznałem, Dr Lipton doszedł do tego, że hmm…. ostatecznie to myśli czy przekonania sterują komórkami. Także naszym zdrowiem.

    Z tą ślepą wiarą świata medycznego w niezmienność i moc DNA to jest trochę tak jak kiedyś było ze ślepą wiarą świata fizyki w prawa Newtona jako ostateczne i jedyne opisujące świat. Medycyna konwencjonalna nie przyjęła jeszcze do wiadomości że wszystko jest energią.
    Pozdrawiam weekendowo

  35. I jeszcze w sprawie papierosów. Pamiętam, ze szlag mnie trafiał, jak ktoś mnie w tej sprawie pouczał.I przez opór jeszcze bardziej miałam ochotę na palenie:) Myślę, że nie tędy droga. Ode mnie papierosy same odeszły. Aczkolwiek czasem zdarza mi się zapalić ze znajomymi. Ostanio wyliczyłam, że w ten sposób popalam do 5 papierosów miesięcznie. I to jest na teraz OK. Moze samo odejdzie całkowicie. Bez napinania się, walki wenętrznej itp.itd.. Straszenie, naciskanie, pokazywanie niekceptacji może mieć u palaczy odwrotny efekt:))
    No właśnie, energia podąża za uwagą.Czy poświęcamy ją zwalczaniu palenia czy pokazywaniu fajnego życia wolnego od papierosow?:))

  36. Unosi się nade mną chmurka pełna refleksji:)) Też myślę o rozwoju jako spirali. Co jakiś czas pojawiają się te same sprawy. Jeżeli niewiele z nimi poprzedno zrobilam, to powtarzają się te same emocje, reakcje. Od jakiegoś czasu myślę wtedy, że dostałam kolejną szansę. Na zmianę:) A sprawom, z którymi juz wcześniej popracowałam przy kolejnym obrocie przyglądam się z większym spokojem, mądrzej.Jestem głęboko przekonana, ze ludzie mają ogromne możliwości rozwoju. A różne pojawiające się w ich zyciu sytuacje są inspiracją . To własnie moc znaczenia:) Człowiek może miec poczucie, ze ciągle coś mu się przydarza trudnego. Lub myśleć, ze ma co i rusz fajne okazje do rozwoju. Pytanie za 100 punktów-z którym przekonaniem życie ma wyższą jakość?:))

    Energia podąża za uwagą. Wzmacniam to, czemu poświęcam uwagę. Dlatego jestem za pokojem, a nie przeciw wojnie:))

    Co do karmy to w systemie Usui Shiki Ryoho można pracowac z karmą przy pmocy reikowych tzw. intencji.

    Czyżby Boluś przygotowywał się do malowania światecznych pisanek?:))

  37. „Przyszło mi do głowy, że osobiste losy człowieka toczą się po spirali. Wracamy w ten same miejsca, do tych samych wzorców, potem nieco się oddalamy, by zatoczyć kolejny krąg” – też mi się tak wydaje ale..nie do końca…bo z jednej strony życie toczy się po spirali – co rok wielkanoc, co miesiąc fryzjer, co 24 godziny śniadanie, co rok urodziny. Niby to samo. Ale jeśli zatoczymy ten krąg powrotu do zdarzenia to się może okazać, że chcemy inaczej spędzić te święta i inne rzeczy jeść na śniadanie. A może w ogóle chcemy zmienić punkt powrotu ? zamiast wielkanocy od dzisiaj będziemy świętować ramadan ? Kiedy te zataczanie kręgów po spirali jest bezmyślnym karminiem się kiepską karmą to właściwie kręcimy się w kółko. każdy dzień wyglada tak samo, każdy rok jest taki sam i każdy niby nowy związek jest takim samym rozczarowaniem. Rok ma 365 dni i od nas zależy czy chcemy przeżyć te 365 dni czy raczej przeżyć 365 razy ten sam dzień. wtedy nasze życie to kółko. Płaskie. Spirala daje wyobrażenie przesuwania się na jakiś wyższy poziom. Powtarzalność ruchu daje ramy dzięki którym nie pływamy bezwładnie w kosmosie nie wiedząc jakiej rzeczywistości się uczepić i co mogłoby być punktem odniesienia na mapie naszego życia.
    Piszesz „Nasze mózgi działają fascynująco, nawet przeciwko własnemu życiu”. Zasadniczo, cytując klasyka „samo życie jest chorobą śmiertelną”. Często słucham argumentów tych którzy palą. To taki namacalny dowód na nieszanowanie zdrowia i życia. Nie rozumiem tego kompletnie. Ale życie w pędzie w pracy, objadanie się niezdrowym jedzeniem to też nieszanowanie życia. Tyle, że mniej jakby kłujące w oczy bo bliższe każdemu ?

    przyszło mi do głowy, że tak jak de Mello pisał że „natura deszczu jest taka sama” tak samo natura spirali życia jest…taka sama. każdy ma swoją spiralę życia i sadzi na niej albo ciernie na bagnach albo kwiaty w ogrodzie. Dość duże znaczenie ma od czego się zaczęła ta spirala .. bo jeśli od zawsze były na niej ciernie ? to jak zmienić w kwiaty ? a jeśli od zawsze były same kwiaty ? to jak to uszanować ?

    pozdrawiam:)

  38. :)

Komentarze są wyłączone.