Prezenty świąteczne (2). Reinterpretacja

Wszystkie ćwiczenia, czy nazwiemy je coachingowym czy twórczymi, czy też rozwojowymi, to nic innego jak próba twoich myśli. W kognitywistyce a zwłaszcza w podejściu transpersonalnym nie zastanawiamy się nad tym jak to możliwe, że coś działa; czy to w ogóle możliwe, że działa? A może brak temu podstawy naukowej badanej statystycznie? Nie daj boże jakaś zasada nie zyskuje potwierdzenia na próbie badawczej ośmiu osób a co dopiero, gdy osiemdziesiąt jej nie potwierdzi! Doświadczenie indywidualne nie może być przedmiotem poważnej analizy – grzmią klasyczni naukowcy a zwłaszcza wtedy nie może, gdy nie potrafimy go powtórzyć, porównać z innymi doświadczeniami oraz z doświadczeniami innych ludzi.

Tymczasem empirie jednostkowe, każde przeżycie jest indywidulaną praktyką (nawet jeśli z punktu widzenia cudzych ocen jest iluzją lub złudzeniem percepcji) w dodatku może być zmieniające, może być „tą” sekundą. W podejściu transpersonalnym, w Instytucie Kognitywistyki zastanawiamy się jak sprawić aby nowe ćwiczenie, będące każdorazowo nowym doświadczeniem indywidulanym, zadziałało w moim, twoim i jego przypadku – jako doświadczenie korektywne, czyli zmieniające. Zakładamy również, że zmiana, której oczekujemy, to zmiana w kierunku poszerzenia świadomości. Świadomość poszerzona oddziałuje mniej więcej tak, jak polepszenie jakości odbioru obrazu, dźwięku i szybkości na twoim komputerze lecz również polepszenie możliwości przetwarzania danych.

Ta chwila

Wczoraj i dziś także, niemal o świcie widziałem łosie. Byliśmy bardzo blisko od siebie, kilka metrów zaledwie, gdyby nie szelest zimowych opon na zmarzniętej ziemi pewnie podjechałbym jeszcze bliżej. Jeżdżę na rowerze mtb po niedalekiej puszczy, i po jej lichej, wytrzebionej przez pazernych drwali, otulinie leśnej. Znam to miejsce prawie tak dobrze jak własną kieszeń więc wiem, gdzie łośki się pasą w tym tygodniu.

Swoją drogą, a minąłem już dawno półwiecze żywota, jedną z kilku postaw, których nie rozumiem jest myślistwo. Nie jestem w stanie pojąć (to znaczy zaakceptować ze zrozumieniem) postawy człowieka, który czerpie przyjemność z zabijania bezbronnych zwierząt. Nie robi tego dla rodziny, nie z głodu, nie żeby przeżyć ale dla przyjemności zabijania. Badam ludzką psychikę od lat, niekiedy pomagam w jej uzdrawianiu tudzież poprawie funkcjonowania psychicznego ale myślistwo przekracza moje zdolności poznawcze i empatyczne. Może z powodu tej nieumiejętności zrozumienia nie akceptuję myśliwych; wychodzę z restauracji, w której wiszą szczątki zwierząt; nie koleguję się z myśliwymi; rezygnuje z hoteli, w których postawiono wypchane trofea; odmawiam współpracy.

W każdym razie staliśmy tak z łosiem dzisiejszym, porannym na wprost siebie dobre kilka minut i gapiliśmy się obaj w bezruchu na cud cudaczny jaki mieliśmy przed sobą – on na mnie, ja na niego. Jak na sygnał obaj ruszyliśmy ku swoim sprawom dokładnie w chwili, gdy pewnie on, a z pewnością ja, przemarzliśmy już nieco. W zimowym ubraniu cyklisty jest cieplutko dopóki pracują mięśnie lecz chwila zatrzymania sprawia, że gwałtownie się stygnie a w sekundę później – marznie. Długo jeszcze jadąc górką widziałem łośka w dolinie.

Spotkanie oko w oko z dziko żyjącą istotą jest dla mnie chwilą magiczną. Mówią sobie wówczas, że to szczęśliwy dzień. Szczęście zdaniem wielu badaczy to głównie reinterpretacja. Trzeba powiedzieć sobie: właśnie doświadczam szczęścia. Trzeba nazwać chwilę chwilą szczęśliwą, właściwym momentem. Trzeba umieć szczęście dojrzeć i nazwać – tak działa nasz mózg. Bez aktu samoakceptacji oraz reinterpretacji opinie i oceny ludzi nie zadziałają lub zadziałają tylko na chwilę. Co gorsza uzależniają nas od potrzeby akceptacji oraz afiliacji. Częstokroć nasza motywacja stacje się wówczas motywacją akceptacji nie zaś szczęścia. Działamy dla oceny nie dla wartości lub przyjemności. Ważne jest również by umieć dokonywać aktu reinterpretacji wobec nawet najmniejszych doświadczeń i to w dodatku takich, które nie poddają się łatwej ocenie społecznej wynikającej z potrzeby aprobaty jak: zdany egzamin, zakup prestiżowego samochodu, obficie zastawiony stół, hektolitry alkoholu, cudze pochlebstwa i komplementy, wartościowe przedmioty, awans w pracy itp.

Szczęściarze znajdują szczęście w małych doświadczeniach tak osobistych, że właściwie nie ma o czym mówić a jednak tam znajduje się źródło szczęścia. Nie w ludziach, wbrew pozorom nie tam. Nie w przedmiotach, chociaż dostatek cenimy. Nie w aprobacie, chociaż wmawia się nam, że jesteśmy wartościowi tylko wtedy, gdy inni uznają tę wartość. Małe, nazwane przez siebie dla siebie chwile czynią życie szczęśliwym, gdyż wtedy nadajemy znaczenie zwyczajnej codzienności, określamy wartość, odnajdujemy sens. Właśnie wtedy, kiedy jesteśmy zespoleni z doświadczeniem w najmniejszych sprawach, w  codziennym okamgnieniu.

Reinterpretacja

W czasie 15 minut po przeczytaniu tego tekstu znajdź chwilę tylko dla siebie. Pewnie właśnie to jest ta chwila, jeśli siedzisz przed komputerem. Skróć zatem skrolowanie facebooka i zrób coś, co lubisz, coś małego: zaparz herbatę w ulubionej filiżance, tak jak lubisz; puść ulubioną piosenkę; wyjdź z psem na spacer; zjedz budyń czekoladowy; pogłaszcz kota; napisz dwa wersy wiersza; umyj nogi i załóż grube, czyste skarpety. Cokolwiek, co lubisz. Sprawa powinna być mała, stosunkowo krótka, ot, przerwa w świątecznej krzątaninie. Żadnego telewizora, piwka, papieroska, skręta, czy komputera – to nie są przyjemności lecz zazwyczaj uzależniacze.

Wykonując tę małą czynność staraj się myśleć tylko o niej, o tym jak jest miła oraz o tym – co w niej lubisz. Celebruj każdą sekundę, łyk po łyczku herbaty, krok po kroku z psem, litera po literze wiersza. Ciesz się chwilą.

I teraz rzecz najważniejsza – jak najwięcej chwil świątecznych (a nawet tych do końca życia) postaraj się rozłożyć na takie mikrowydarzenia, na chwile szczęścia. Wyłów je spośród dłuższych wydarzeń. Reinterpretuj swój czas. Tylko ty możesz uczynić swoje życie wartościowym i dobrym nadając mu znaczenie. Być może z czasem zauważysz, że nie tylko poszukujesz aktywnie małych chwil szczęścia ale je tworzysz coraz bardziej świadomie.

Prezenty świąteczne (2). Reinterpretacja
5 (100%) 1 vote

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Po prostu chodzi o to, aby umysł przebywał tam, gdzie dupa :-)
    A nie latał byle gdzie samowolnie.

  2. Prawda i bezpośredniość
    Bennewiczowe innowacje
    Otwiera nowe horyzonty myślenia

Komentarze są wyłączone.