Odpuszczam sobie

Jestem ok.

Prezenty świąteczne. Odpuszczenie

Idą święta. Wiele osób jest tradycyjnie zabiegana, zaaferowana zakupami, jedzeniem, prezentami. Sklepy pękają w szwach. Na parkingach brak miejsc. Jednocześnie wiele osób pyta mnie z niepokojem o przyszłość. Święta przecież miną. Niepokój wzrasta.

 

Nadzieja

Przyszłość to między innymi kwestia odpowiedzialności. Jeśli oddajemy ją w cudze ręce zawsze istnieje ryzyko, że nadzieje, które związane były z przyszłością zostaną zawiedzione. Rzecz jasna w wielu obszarach nasz wpływ osobisty jest znikomy. Mamy tylko jeden głos wyborczy, nie zależą od nas ani ceny paliwa, ani niewypłacalne amerykańskie kredyty, ani losy wojny w Syrii, ani nawet sytuacja zawodowa. Wszystko to, bliższe i dalsze, wpływa na nas, czasem nas obchodzi a często jedynie budzi lęk, niekiedy wzrusza, częstokroć każe odwrócić wzrok – ze strachu, ze wzruszenia, z bezradności.

Niemniej jednak jednym z ważniejszych elementów odpowiedzialności jest właśnie nadzieja. Oddając odpowiedzialność, spodziewając się, że ktoś nas uszczęśliwi, dobrze wyposaży, sypnie groszem – oddajemy również nadzieję w ręce tego lub tych, którzy mają zadbać o nasze interesy. W psychologii ten rodzaj myślenia nazywa się życzeniowym lub roszczeniowym. Kiedy oddajemy odpowiedzialność przez długi czas towarzyszy nam post i preracjonalizacja – próby uzasadniania słuszności wyboru po fakcie lub zanim się wydarzy. Chcemy we własnych oczach być racjonalni, przewidywalni, mądrzy, przezorni, więc nawet, jeśli sprawy nie idą po naszej myśli – i tak znajdziemy uzasadnienie, nawet dla niekorzystnego obrotu zdarzeń. Poparcie długo jest wycofywane tak naprawdę z powodu wstydu, że podjęliśmy złą decyzję. Zawiedzione nadzieje, poczucie, że oddana odpowiedzialność została zawiedziona – bolą, choć początkowo jest to ból stłumiony, przeniesiony na winnych, na prawdziwych lub urojonych wrogów. Smutek a czasem również gniew pojawia się, gdy nie ma już nadziei na utrzymanie nadziei.

W czasie świąt nasze oczekiwania, żądania, psychologiczne apele (te wypowiedziane i wymilczane) są szczególnie dotkliwe odczuwalne, wyraziście i mocno akcentowane, gdyż poziom oczekiwań wzrasta. Wszystko ma być wspaniałe, śnieżnobiałe, bogate, obfite, zasobne, magiczne, rodzinne, radosne, wesołe i jeszcze jakieś i jeszcze cudowniejsze. Tymczasem dość często nie jest. Siostra jak zwykle z pretensjami, ojciec jak zawsze po kieliszku spóźniony z nagłego śledzika, dzieci podniecone a przez to rozwydrzone, matka w martyrologii, teściowa w pretensjach, szwagier politycznie rozjątrzony, ciocia irytująca, pies wyje z powodu petard, sernik nie wyrósł, śnieg nie spadł, mąż irytujący, żona zaharowana. Ponadto wszystko to trwa zaledwie chwilę, kilka godzin. Jedni smucą się z powodu samotności; inni z powodu rodzinnych animozji; jeszcze inni czują, że wionie pustką, niektórzy, że zawiedli; inni że zostali zawiedzeni. Zbyt ciężki to czas, zbyt trudny. Bywają również tacy, co na przekór wszystkiemu, z uśmiechem raczej ironicznym niż radosnym, stwierdzają, że lubią te święta; lubią i już i ponadto będą lubić i pierniki piec – zawsze i tak im dopomóż bóg.

Owszem ci co potrafią być autentycznie szczęśliwi niech swe zachwycające recepty na szczęście rozsyłają na cały świat, wyposażają w nie swe dzieci i przyjaciół lub niech dzielą się nim szczodrze z kim chcą, komu dać potrafią. Cudownie. Tym jednakże, którzy z powodu wygórowanych oczekiwań, tradycji, rodzinnych konfliktów, presji wewnętrznej lub zewnętrznej, własnej neurotyczności, przewlekłej dystymii lub zaleczonej depresji, alkoholizmu w rodzinie lub innej trucizny, obowiązku lub źle pojętej odpowiedzialności, tym wreszcie, którzy odpowiedzialność za swe życie oddali innym i teraz czują się nieco zgubieni, a może wykorzystani, tym którzy odpowiedzialność za własne szczęście oddali w ręce świątecznych rytuałów i rodzinnych opinii; ocen, które wygłoszą teść na przemian z bratem i nielubianą synową – chcę podarować pierwszy ze świątecznych prezentów. Jest to proste w zastosowaniu ćwiczenie, wymaga jednakże pewnej determinacji i konsekwencji.

 

Odpuszczenie

Dziś 23 grudnia punktualnie o godzinie 12:00, w samo południe (lub w chwili, gdy czytasz mego posta) odpuść sobie, przebacz sobie, wyluzuj, odetchnij, ochłoń. Rozgrzesz siebie z wszystkich wyrzutów sumienia, poczucia winy i krzywdy, napięcia i obowiązku. Zamiast tego poczuj ulgę. Poczuj, że twoim obowiązkiem jest odpuszczenie presji w te święta. Wówczas może nawet zaczniesz się dobrze bawić w tych kilka dni, okażesz wyrozumiałość wrednej siostrze i upierdliwemu wujkowi, może z przyjemnością doświadczysz samotności albo tłumu. Wyrzuć do kosza przypalony makowiec, machnij ręką na komentarze teściowej lub szwagra lecz przede wszystkim odczep się od siebie, od wewnętrznego głosu presji. Jesteś od dawna gotową istotą – niczego już nie musisz upiększać, dodawać, poprawiać, ulepszać aby móc świętować. Świętuj inaczej – w odpuszczeniu sobie a potem innym. Świętuj wewnątrz siebie a nie na zewnątrz. Świętuj obecnością nie gadaniem, świętuj szacunkiem do osób, które spotkasz a nie przedmiotami i prezentami. Świętuj sercem a nie brzuchem, baw się żartem a nie alkoholem.

Jak tego dokonać? Zrób chwilkę przerwy. Weź do ręki ładną gumkę do włosów, sznurek lub wstążkę. Załóż kurtkę, czapkę i szalik wyjdź na balkon albo przed dom, weź głęboki oddech a potem drugi i trzeci i powiedz szeptem lub na głos. Odpuszczam sobie wszelki przymus i presję. Jestem ok. Jestem w porządku. O nic więcej nie muszę się starać aby móc świętować. Wszystko już mam. Jestem w porządku. Odpuszczam sobie.

Na koniec, na znak odpuszczenia i ulgi załóż na nadgarstek gumkę lub zawiąż wstążkę. Możesz własne rozgrzeszenie powtarzać tak często jak zechcesz a zwłaszcza wtedy, gdy znów urośnie presja. Gumki lub wstążki najlepiej nigdy nie zdejmuj, niech ci przypomina wolność od przymusu. Oczywiście możesz ją z czasem wymieniać na nową :)

Prezenty świąteczne. Odpuszczenie
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

2 komentarzy

  1. Dobrze, że ja mam takich mądrych ludzi wokół 😄

  2. Stosuję to ćwiczenie z gumką od lat. Czasami tylko zapominam :)

Komentarze są wyłączone.