mgła

Profesor Girard i Apokalipsa

Zmarł profesor René Girard wybitny Francuski antropolog pracujący w USA. Przełomowym dziełem Girarda był „Kozioł ofiarny” – rzecz o kulturotwórczej roli przemocy, o sile społecznej agresji, która wybucha by oczyścić grupę z jej win. Czym są grupowe grzechy? Ich przejawem bywa zaraza, plaga, bezrobocie, głód – nieszczęścia, które pustoszyły Europę i Azję, dawne cesarstwa i nowo podbite kraje.

***

Nie przez przypadek wielu antropologów i socjologów zauważa, że początek XXI wieku przypomina atmosferą lat 20 – tych XX wieku, w których rodził się faszyzmy i nazizm. Brak perspektywach rozwojowych, powracające kryzysy, rozdźwięk między bogatymi i biednymi, chciwość bogaczy i bezradność pracowników najemnych wobec własnej przyszłości, agresywny marketing obiecujący złote góry, neokolonializm, lokalne wojny, mafijność. Wszyscy chcą mieć wszystko, wszystkim obiecano wszelkie cuda ale większość ledwie stać na spłacanie kredytów. Ci najliczniejsi nigdy nie osiągną zamożności, która pozwoli im na obiecane w reklamach luksusy, gdyż ani praca, ani wykształcenie, ani nawet wyjątkowa przedsiębiorczość nie umożliwią im choćby zbliżenia się do oligarchów i magnatów finansjery. Liberalne mity umarły na naszych oczach.

***

Zdaniem Girarda agresja jest nieunikniona, wokół niej toczą się najważniejsze społeczne procesy. Czasem zastyga by wybuchnąć ze zdwojoną siłą. Antagonizm jest wrodzoną ludzką cechą, ewolucyjnym zegarem, którym nigdy nie zatrzymuje się i nieustannie popycha do rywalizacji. Gatunek ludzki nie tylko dąży do dominacji wśród innych gatunków, które zniewolił i bezlitośnie eksploatuje, istotą naszego gatunku jest dominacja w ramach ludzkiego systemu, choćby nawet za cenę nieszczęść np. zniszczenia środowiska. Wówczas potrzebny jest kozioł ofiarny, winowajca, na którego społeczność zrzuci grzechy a potem się ich zaprze. Ponadto ukryje okrutny mord dokonany na koźle (lub kozłach), w poczuciu winy. Akt masakry dokonanej na koźle ofiarnym staje się na długo tabu. Jednak echa tego strasznego czynu przetrwają w mitach i legendach tworząc nie tylko symbole kształtujące życie codzienne np. owo nieustanne powtarzanie męki Chrystusa, niesienie krzyża, uległość wobec dominacji, zdradę i pokajanie się, składnie ofiary i oczyszczanie z grzech – lecz także, na głębszym poziomie, mit tworzy nawyki i bardziej złożone normy.

***

Stąd rytuały walki dobra ze złem, kult przemocy, przemoc w dobrej sprawie i przemoc stosowana w złej, wyznawane wartości a w końcu system prawny. Naśladowanie zachowań (mimetyzm) uważał Girard za cechę charakterystyczną dla ludzi, w istocie drugi obok agresji czynnik tworzących społeczności i w końcu cywilizację. Owczy pęd sprawia, że ludzie w tłumie naśladują zbiorowe halucynacje a potem w samotności utwierdzają się w słuszności decyzji podjętych bezwiednie, naśladowniczo. Szczególną rolę w tym względzie odgrywa religia nadająca mistyczny kształt ludzkiej agresji i duchowe uzasadnienia dla stosowania określonych wartości i wynikających z nich zachowań np. zemsty, odwetu, reprymendy. Nie czym innym jest koncepcja grzechu, winy i zadośćuczynienia oraz słusznej lub niesłusznej kary. Na co dzień nie zastanawiamy się, że grzech to koncepcja. W społeczeństwach przedindustrialnych grzech nie istniał. Ludzie po prostu wiedzieli co mają robić. Do dziś np. w społecznościach buddyjskich lub taoistycznych nie ma pojęcia grzechu, również koncepcja zła jest inaczej rozumiana. W kulturze zachodu, od dawana zresztą bardzo zlaicyzowanej, w parze grzechem idzie pojęcie zła, zło implikuje dobro, winę i krzywdę, zasługę i zaniedbanie. Pojęcia dla nas oczywiste są zdaniem Girarda wytworem mimetycznych skłonności i rzecz jasna – kwestią umowną. W innej kulturze mogą nie istnieć. Indianie masowo nawracani (najczęściej przemocą) na chrześcijaństwo nie rozumieli np. pojęcia grzechu a tym samym pojęcia odkupienia. Gdy misjonarze odkryli, że bliższe wielu plemionom jest pojęcie odrodzenia zaczęli propagować zmartwychwstanie.

***

Pod koniec życia profesor zradykalizował swoje pogląd. Ten dawny antyklerykał i ateista stwierdził, że na drodze naukowej analizy powrócił do wiary w Jezusa, gdyż Mesjasz okazał się pierwszą w dziejach ofiarą niewinną, której niewinności nie udało się ukryć. Wcześniejsze ofiary zawsze pozostawały obarczone grzechami wspólnoty. We wspomnieniach i legendach w pewien sposób były odpowiedzialne za nieszczęścia, które dotknęły społeczność by po latach, nieoczekiwanie stać się bóstwami, jak Ozyrys ćwiartowany i nieustannie odradzający się; Jezus odrzucony przez swoich, fałszywy, żydowski Mesjasz stał się “prawdziwym Bogiem” dla chrześcijan; podobnie było z Manim twórcą manicheizmu czy Bahá’u’lláhem założycielem bahaizmu.

***

W ostatnich latach Girard twierdził również, że jeśli dawne katharsis prowadziło do zmiany i w jej wyniku nastawały czasy równowagi, to dzisiejsza agresja jest przeobrażaniem się społeczeństwa, które nieuchronnie zmierza w stronę Apokalipsy. Popkulturowymi wyrazicielami tych idei jest rodzeństwo Wachowskich – twórcy takich obrazów filmowych jak trylogia „Matrix”, czy „Atlas chmur”.

***

Na odwieczne pytanie, czy człowiek jest z natury dobry czy też zły Girard odpowiadał: zły ale dzięki temu stworzył system, który z jednej strony sankcjonował agresję, z drugiej ją utylizował by w końcu nadać jej społecznie funkcjonalne ramy np. poprzez tworzenie reguł dla prowadzenie wojny a potem codziennej przemocy stosowanej w imieniu prawa. Wojna jednak ma to do siebie, że jest zwolnieniem z reguł, wymyka się spod kontroli i wprowadza zamiany, których skutków nikt nie jest w stanie przewidzieć. Zniszczenie zasobów i zantagonizowanie ludzi na przeludnionej Ziemi są zdaniem profesora dwoma aspektami tego samego procesu. Pesymistycznie? Owszem… Pesymizm też przecież jest skutkiem symboli, które wrosły nam w krew. Wcześniej pesymizm brał się bezradności wobec przyrody, z doświadczenia nieuniknioności losu. Dziś stał się echem tamtej walki o przetrwanie.

***

W takich chwilach, gdy rzeczywistość boleśnie konfrontuje z nadziejami sięgam do innych porządków – do taoizmu i buddzymu. Wówczas przychodzi mi do głowy, że rację mają taoiści – to w samym myśleniu jest skaza, która sprawia, że bierzemy siebie nazbyt serio, świat pryncypialnie, innych ludzi na nie na żarty i robiąc z każdej myśli najpoważniejszą rzecz na świecie nieuchronnie zderzamy się, gdy tymczasem moglibyśmy odejść.

***

Jak odejść? Czym jest odejście? Jak radzić sobie z mimetycznym narkotykiem potrzeby akceptacji? Jak żyć w grupie bez nieustannego zaspokajania potrzeby afiliacji, dzięki której staliśmy się społecznościami podobnych obywateli? Podobieństwo i akceptacja były szansą aż stały się plagą. Jak żyć własnym życiem gdy ewolucyjnie pogalopowaliśmy dzięki podobieństwom, podporządkowaniu stadzie i posłuszeństwu normom aż do krawędzi zagłady. Jak dokonać antyafiliacyjnego detoksu? Czy jest on w ogóle możliwy? Czy jest potrzebny? A może nie jesteśmy skazani na agresję? Agresja to tylko skutek albo błąd w kodzie? Skutek czego?

O tym niebawem.

Profesor Girard i Apokalipsa
Oceń artykuł

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.

3 komentarzy

  1. Bardzo ciekawy temat. Pozdrawiam!

  2. Według mnie agresja dzisiaj jest podążaniem za pieniądzem co za tym idzie kontrolę, co sprowadza się do pieniądza;p Kontrolujesz ludzi, ich zachowania, emocje = kasa, kontrolujesz złoża ropy czy czegokolwiek = kasa, więcej i więcej bo nigdy dosyć w tym uzależnieniu, mając sporo dlaczego nie sięgnąć po więcej? Detoks antyafiliacyjny? uuu, bolesna emocjonalne kwestia, to wdg mnie czerpać przyjemność będąc w grupie zarazem nie czuć się samotnym będąc samemu, to uwolnienie się od aprobaty grupy (która jest bardzo zmienna) zarazem nie zamykanie się w sb. To potrzeba bycia sb ale bez żadnych oczekiwań iż ktokolwiek to zaakceptuję, bo tak naprawdę stając się wolnym emocjonalnie człowiekiem nie można tego oczekiwać po kimkolwiek oprócz sb:> Skok na dużą wodę mniejszej bądź większej ilości lików:>

  3. Super wpis.Czekałem na takie tematy.Moją odpowiedzią na pytanie w tekście jest słowo świadomość.Gdy jesteśmy świadomi dostrzegamy nasze programy i powoli je odkodowujemy.

Komentarze są wyłączone.