Projekt Lotos

Zapadka i odpuszczenie

Projekt lotos – Zapadka i odpuszczenie

Mantra

Projekt lotos – zapadka i odpuszczenie to dwa słowa klucze, którymi pointuje się to odkrycie. Lotos rozkwita każdego dnia. staje się kwiatem dojrzałym, w pełnej krasie swej urody i siły. aby tak się stało potrzebna jest „zapadka w głowie”, która pewnego dnia zaklikuje na właściwe miejsce. wtedy pojawia się mądre odpuszczenie i świadoma obecność. Oto nowa historia w projekcie lotos.

 „Bądź pozdrowiony, klejnocie w kwiecie lotosu”, myślę o znaczeniu poszczególnych sylab tej mantry. Przychodzi mi na myśl refleksja, która łączy się z moimi niedawnymi doświadczeniami. Potrzeba niekiedy mądrości, żeby dokonać wyboru odpowiedniej drogi, oraz współczucia, żeby dokonać go we właściwym momencie.

Tata

Trafiłam na kurs Certyfikowanego Coacha Biznesowego do Instytutu Kognitywistki Macieja Bennewicza. Zanosiłam się z tym zamiarem już dłuższą chwilę. Podczas drugiego zjazdu zaczęliśmy naszą pracę w parach. Intensywnie zastanawiałam się przed tym zjazdem, jaki temat wybrać jako ramę i wstęp do przepracowania. Święta Wielkiejnocy pomogły mi jednak bardzo skutecznie załapać, że będzie to polepszenie sposobu komunikowania się z moim tatą. Przyjechałam zatem przygotowana i skłonna odkrywać nowe obszary swojej podświadomości.

Pierwszym ćwiczeniem, które przerabialiśmy w parach, był „Cel/Efekt”. Cel już znałam, należało zatem dopracować efekt. Stojąc na moim zwizualizowanym rezultacie, zgłosiłam gotowość, by z końcem czerwca podjąć się misji pod kryptonimem „grill”. Wyobraziłam sobie rodzinne spotkanie, na którym między innymi będzie też oczywiście mój tato, a wśród zaproszonych i mocno pożądanych przeze mnie gości pojawią się: cierpliwość, zrozumienie, pogodny nastrój i opanowanie (szczególnie nerwów i emocji). W wizualizacji pojawiły się również spokój i lekkość u współtowarzyszy biesiady, którzy ku swojej i mojej radości wyjeżdżają ze spotkania oczyszczeni i pełni otuchy. Ćwiczenie dobiegło końca, tak jak wraz z upływem kolejnych dni cały zjazd.

Rocznica ślubu rodziców

 

Kwietniowe wydarzenia zakręciły mną trochę. Święta, zaraz po nich intensywne przyswajanie wiedzy, doświadczanie nowych sytuacji, wreszcie przebudowa planów zawodowych. Któregoś poniedziałku obudziłam się gdzieś między wejściem do Urzędu Miasta a szyldem Teatru Polskiego, z wybrzmiewającym w głowie przypomnieniem, że nadchodzi rocznica ślubu moich rodziców. Podchwyciłam sugestię od miejsca, w którym eureka do mnie nadeszła i wymyśliłam cały misterny plan prezentu „spodziewajki”. Włączyłam w niego od razu wszystkich mniej lub bardziej zainteresowanych i na skrzydłach mojej ekscytacji poleciałam w dalsze planowanie. Wspólne wyjście do teatru, później jakaś kolacja, wszyscy się uśmiechają, dyskutują i jest wspaniale. W mojej głowie to już się odgrywało.

zapadka i odpuszczenie
projekt lotos – zapadka i odpuszczenie

Siostra

 

Jednak przy pierwszym akcie, pojawił się problem braku dyspozycyjności mojej siostry. Oczywiście nakłoniłam ją delikatnie, że to na pewno da się przełożyć. Chłopak nie wykazał zapału, ale tutaj też sobie poradziłam z uzasadnieniem, że to pewnie taki dzień. Ostatecznie postanowiłam zadzwonić do mamy i zapytać ją, a może trochę poinformować, że pojawiła się świetna inicjatywa, a ja już trzymam kursor myszki na biletach.

„To fajny pomysł, ale w sobotę mamy imprezę imieninową” – usłyszałam. W związku z tym niedziela nie będzie należała to tych super ultra fit a już na pewno nie na formę do jazdy 30 km w celu zobaczenia sztuki w teatrze. Mama obiecała temat jednak poruszyć z tatą i dać znać. Wzięłam telefon w rękę i staropolskim zwyczajem postanowiłam dać upust swojemu niezrozumieniu pisząc do siostry. Nakręciłam siebie i ją przy okazji również. Jak można odrzucić tak piękny gest dla paru biesiadnych popitków więcej? Nie przesądzałam jednak jeszcze sprawy, czekałam na telefon od mamy.

Odmowa

Odpowiedź nieco mnie zaskoczyła. Była odmowna. Jednak zaskakujące było w niej zdanie, że „sztuka ma kiepskie recenzje”, więc w sumie i tak nie ma starty. Odwołałam zatem temat spotkania innym uczestnikom, jak również orkiestrę, wodzireja i nagranie w radiu. Przywołałam się do porządku i nakazałam sobie, więcej nie wychodzić przed szereg z inicjatywą, bo przecież istnieje już jakieś powiedzenie o uszczęśliwianiu na siłę. Siostrze dokończyłam swoją litanię zdaniem, że ograniczę się do telefonu w dniu uroczystości i pogratuluję kolejnej rocznicy.

Sztuka trwała w najlepsze nadal. Dzień później dostałam telefon od mamy z zaproszeniem na rodzinny obiad w niedzielę – z okazji już wcześniej wspomnianej. Dopytała mnie również, czy jestem obrażona oraz co w związku z moją kuracją sokami może przygotować mi do jedzenia/picia? W ramach mojego pasywnego strajku obiecałam się zastanowić i dać odpowiedź, czy będę mogła przyjechać 30 km na uroczysty obiad. Przyznam, że podpowiedź z obrażeniem wydała mi się nieco przydatna i szybko się w taki stan sama wprowadziłam. Jednak tym razem inaczej niż do tej pory bywało, w miarę szybko wzięłam się w garść i nakazem wewnętrznym postanowiłam „odpuścić”. Zadzwoniłam do wszystkich kolejno i potwierdziłam ostatecznie przyjazd w niedzielę.

Uroczysty obiad

 

W dniu obiadu pojawiły się obie babcie, moja siostra i ja z chłopakiem. Z jakiegoś nieznanego mi powodu byłam w bardzo drażliwym nastroju. Szybkie i kąśliwe riposty pojawiały się na każdym moim kroku. Kiedy już wszyscy zasiedliśmy do stołu, coś się wydarzyło. Dostałam jakiegoś olśnienia. Przypomniało mi się ćwiczenie, cel, efekt, wizualizacja, rodzina, spotkanie… Słowa wybrzmiewały w mojej głowie na zmianę z obrazami z wizualizacji i zrozumiałam, że czekam na koniec czerwca, podczas gdy tej kwietniowej niedzieli dzieje się moje życie. Wszyscy są na miejscu, w niezmienionym składzie, w swoich naturalnych zachowaniach i właściwych spotkaniu humorach. Po czasie różnie interpretuję, co się tego dnia we mnie stało. Wiem na pewno, że coś przeskoczyło, jakaś zapadka, która spowodowała całkowite uwolnienie.

projekt lotos (5)
projekt lotos (5)

Zapadka i odpuszczenie

 

Ten dzień potoczył się jak żaden z jemu podobnych, które miały miejsce w ostatnim półroczu, a nawet i dalej. Babcia, która na ogół szybko wychodzi, otworzyła się i zaczęła opowiadać niesamowite historie. Każdy z domowników był odprężony i aktywny. Siedziałam trochę jak widz na jednej z teatralnych sztuk i podziwiałam. Wracając do domu latała mi wciąż na nowo taśma z tego spotkania, a ja próbowałam poddać to jakiejś refleksji. Również odpuściłam.

Od tego dnia na kilku kolejnych spotkaniach w gronie podobnym bądź nieco zmienionym, ale zawsze wesołym i gwarnym, ja odpuszczam i dzieje się magia. Nie reżyseruję i nie uprzedzam wydarzeń, nie nastawiam się i nie ingeruję próbując zmieniać, naprawić, pomagać… Wchodzę na scenę i jestem w sztuce, by za moment na chwilę rozsiąść się wygodnie w fotelu widza. Tak jest mi teraz najprzyjemniej.

Urban Fox

________________________________________________________

więcej na ten temat

zobacz również

a także

 

na temat coachingu i zmiany możesz przeczytać również

Projekt lotos – Zapadka i odpuszczenie
5 (100%) 2 votes

Udostępnij:
Maciej Bennewicz

Maciej Bennewicz

Dyrektor Instytutu Kognitywistyki, wykładowca mentoringu i coachingu, pisarz, socjolog, coach, terapeuta, superwizor.